Dołącz do nas

Kibice SK 1964 Stadion

17 lutego kolejne spotkanie ws. stadionu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W dniu dzisiejszym przedstawiciele Stowarzyszenia Kibiców GKS Katowice „SK 1964” spotkali się z władzami miasta Katowice. Tematem rozmów była planowana budowa nowego stadionu piłkarskiego. Podczas rozmów poruszono aspekty formalne inwestycji oraz główne zagrożenia dla rozpoczęcia realizacji projektu. Z uwagi na konieczność przygotowania dodatkowych opracowań i analiz strony postanowiły o przerwaniu spotkania, które kontynuowane będzie w dniu 17 lutego br.

9 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

9 komentarzy

  1. Avatar photo

    kamil

    29 stycznia 2015 at 23:07

    Znajac zycie na tych spotkaniach do zadnych konkretow nie dojdzie bo niektorzy maja zbyt wysokie wymagania i wybujala wyobraznie.Nie umie pojac dlaczego ciagle upieracie sie zeby budowac stadion na ponad 20 tys miejsc gdzie wg mnie u wielu innych 15tys to wystarczajaco pojemnosc. Moge sie zgodzic ze na nowo wybudowanych obiektach frekfencja wzrasta , ale nie oszukujmy sie ze u nas nagle na mecze zacznie przychodzic 15-20 tys ludzi bo jest tk najzwyczajniej w świecie niemożliwe zeby o 400% zwiekszyc frekwencje.

  2. Avatar photo

    bukowa

    29 stycznia 2015 at 23:27

    dlatego 20 tyś bo to są Katowice , dlatego ,że ten stadion będzie na wiele , wiele lat a nie wiesz jak gieksa będzie wyglądać za 15 lat np , dlatego że stadionów na 15 tyś się nie buduje i tyle 🙂

  3. Avatar photo

    Tomek

    30 stycznia 2015 at 20:05

    15 tys. -1,5 tys. dla gości – 3 tys. sektory buforowe -500 dla vipów/dziennikarzy i zostaje jakieś 10 tys. dla kibiców, tyle to w IV lidze potrafiło przyjść na mecz.

  4. Avatar photo

    Gerard

    30 stycznia 2015 at 22:25

    Może najpierw niech zaczną grać. Te 100-kilka muilionów lepiej włożyć w klub niż w stadion na którym będą grały takie „potęgi” jak Termalica, Dolcan, Chojniczanka czy Bytovia. Nie chodzę na takie mecze i możecie pisać, że nie jestem kibicem ma to w d… Poziom dno i za to płacił nie będę

  5. Avatar photo

    Arek

    31 stycznia 2015 at 14:10

    Niech nie zapomną na tym nowym obiekcie zrobić porządnej salki treningowej dla 06 KLEOFAS

  6. Avatar photo

    Fidel

    31 stycznia 2015 at 16:48

    Ludzie, opamiętajcie się ! ludzie w naszym kraju jest coraz mniej, coraz mniejsze zainteresowanie młodych piłką nożną (wolą bardziej efektowne sporty indywidualne, a niektórych w ogóle doping na stadionie nie kręci).
    Poza tym wybudowanie stadionu nie daje żadnej gwarancji że za rok, dwa czy pięć GieKSa wejdzie do Xtraklapy i tam … się utrzyma, przynajmniej sezon lub dwa!

    stadion na 10 czy max 12, ewentualnie 15 tyś osób wystarczy!!!
    trzeba zrobić Śląski, niech tam śląskie drużyny (o ile któraś z nich będzie jeszcze grała w ekstraklasie za 5 lat), grają swoje mecze derbowe i z 'poważnymi’ rywalami!

    nie ma sensu aby utrzymywać takie ogromny obiekt skoro będzie niewykorzystany!
    przecież jak budujecie dom, to nie robicie sobie łazienki o powierzchni 80m2 a salonu 30m2 tylko odwrotnie, bo nie wykorzystacie łazienki, tylko potrzebujecie salon!
    W Katowicach potrzebny jest porządny stadion z porządnym parkingiem (dla potrzeb stadionu – darmowe parkowanie dla posiadaczy biletów w dniu meczu, i dla potrzeb odwiedzających park – opłata za parkowanie żeby kasa wpływała do budżetu właściciela parkingu), na stadionie potrzebne jest odpowiednie zaplecze żeby piłkarze nie musieli szukać odnowy biologicznej na innych obiektach tylko mogli mieć wszystko pod ręką, do tego musi być miejsce na sekcję bokserską i ewentualną siedzibę sekcji hokejowej lub innej jeśli jakaś powstanie.
    To wszystko!

  7. Avatar photo

    Maciek

    31 stycznia 2015 at 18:13

    Powiedzcie mi ile razy przez ostatnie 10lat na Bukowej byl komplet widzow ? 10ts ciekawe kiedy.Pamietam mecz z 2003r z Wisla krakow wtedy stadion byl wypelniony po brzegi na blaszoku nie bylo miejsca nawet na schodach i moglem sie zgodzic ze wtedy frekfencja wyniosla 10tys.A ostatanie lata mimo ze bylo pare meczy gdzie mozna bylo zapelnic caly stadion nie zdazylo sie to ani razu i nie mowicie mi ze jest inaczej.Jezeli lubicie ogladac mecze i w polowie puste stadiony to zycze powodzenia

  8. Avatar photo

    Weteran

    1 lutego 2015 at 18:05

    jo tu juz pisol nie roz ze ta pojymnosc to smiych ale mom wrazyni ze poru ludzi uznali se ze bydzie na 20 i koniec a nasze zdani majom w dupie bo oni rzadzom,jakby mieli lep to by zrobili ankieta na ile mo byc stadion ale sie bojom prowdy co myslom kibice,szkoda slow i nerwow na tych ludzi i tyle

  9. Avatar photo

    rafal

    3 lutego 2015 at 12:46

    W mieście w którym nie ma sportu, z którego co roku ucieka kilkaset osób lepiej budować stadion na 15 tyś i nawet z dwoma pustymi narożnikami, niż całkowicie zadaszony moloch w którym co parę miesięcy trzeba będzie wymieniać trawe. Prawda jest taka że przez najbliższe 15 lat Gieksa będzie balansować na granicy awans-spadek z ekstraklasy. Sorry, takie mamy miasto po bazgrane, obszczane.Więc żaden tauron, opel, okocim etc. tu nie zainwestuje. To już nie jest stolica metropolii. na głównej ulicy 3 maja jest jak na cmentarzu… a Wy chcecie 20 tyś przyciągnąć na stadion.Czym?

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga