Piłka nożna
Plusy i minusy po Olimpii
Trudno po meczu w Elblągu dopatrzeć się pozytywów. Dwa mecze, w których zespół zdobył tylko jeden punkt, nie poprawiają naszej sytuacji w tabeli. I choć z Olimpią możliwy w pewnym momencie był remis, spotkanie zakończyło się dwubramkową porażką.
Plus:
+ Walka – tego nie można odmówić, choć jak zawsze mówimy, to jest podstawa i obowiązek. Ale wiemy, że w poprzednich sezonach było z tym kiepsko.
Minusy:
– Bardzo słabo punktowo – jak wyżej. Jeden punkt zdobyty i pięć straconych to bilans na początek wiosny beznadziejny.
– Słaba gra – umówmy się, czysto piłkarsko było w Elblągu beznadziejnie. Remis przy takiej postawie to był szczyt marzeń. Nie istnieliśmy w ataku, popełnialiśmy proste błędy w obronie.
– Znów gol po stracie Błąda – to niestety jego znak firmowy w tym sezonie. Ile jeszcze Adrian musi stracić piłek, po których padają gole dla rywali, żeby się ogarnął i grał ostrożniej?
– Nie mamy napastnika – beznadziejny Urynowicz, beznadziejny Kurbiel. Dawidzie Rogalski – wracaj!
– Szpital – chorzy, kontuzjowani zawodnicy. Przed meczem wypadł Woźniak, podczas meczu Broda. Nie ułatwia to pracy trenerowi.
– Brak skrzydeł – to się wiąże z poprzednim punktem. Po wypadnięciu Woźniaka i Kiebzaka nasza siła rażenia z boku boiska spadła wielokrotnie.
– Nóż na gardle – ktoś powie „spokojnie”. Ale do którego meczu musimy czekać na wygraną i „zachowywać spokój” – do czwartego, piątego, szóstego? Jeśli GieKSa nie wygra z Łęczną, szanse na awans bezpośredni spadną drastycznie.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


jeżyk
9 marca 2020 at 13:39
I nie wygra z łączną a co najwyżej zremisuje. Autor artykułu ma racje że gramy żenująco słabo. Okres transferowy przespany zupełnie w sytuacji gdy inni pretendenci nie próżnowali. Kontuzje są wkalkulowane w ten sport wiec należało się z tym liczyć ze możne tak być. No i cóż rozłożymy ręce i będziemy budować zespół na nowy sezon. W umiejętności trenerskie Góraka nie wierzę on raczej bazuje tylko na dobrej atmosferze. Paru fachowców tego typu już widziałem i wiem ze na dłuższa metę nigdy nie zdaje to egzaminu wiec i tym razem tez tak będzie.
pablo eskobar
9 marca 2020 at 17:05
Na ta chwile ta druzyne stac na srodek tabeli jesli bedzie cos wiecej to moze baraze ktore skoncza sie jak wszyscy wiemy
Irishman
10 marca 2020 at 16:27
Shellu, idealnie to wypunktowałeś.
Panowie, spokojnie. Przy tych absencjach nasza drużyna prezentuje pewnie jakieś 50% swojej wartości.
Inna sprawa to czy to tylko pech, skoro dotyka nas to już drugi raz w przeciągu kilku miesięcy. Ale może przesadzam???