Dołącz do nas

Kibice

Echa Bukowej #81 – Charakter jest, niedosyt jest

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Długo wyczekiwany mecz z Widzewem nie mógł się odbyć w normalnych warunkach, a sytuacja w tabeli i moment sezonu wskazują na to, że w tym przypadku normalne warunki oznaczałyby baaardzo dobrą frekwencję.

Potwierdzają to doniesienia z wielu dzielnic czy z kibicowskiego sklepu – Blaszoka – mówiące o tym, że sporo chętnych musiało obejść się smakiem. W tym kontekście smuci fakt, że część posiadaczy karnetów nie pojawiła się przy Bukowej oraz nie przekazała wejściówki nikomu innemu. Było już pod tym względem lepiej niż dwa tygodnie wcześniej na meczu z Górnikiem Polkowice, ale wciąż możemy mówić o kilkuset niewykorzystanych miejscach. Boli, zwłaszcza w takim meczu.

Chciałoby się napisać, że przetrzebiony Blaszok kipiał od emocji, ale nie byłoby to właściwe określenie. W momentach zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Mrozka kibiców w młynie zżerał stres i nie pozwalał wykorzystać potencjału kilkuset najwierniejszych GieKSiarzy. To sprawiło, że doping był więc taki sobie, momentami lepszy, momentami gorszy. Na plus – że często współgrał z wydarzeniami boiskowymi. Generalnie jednak brakowało „tego czegoś”, co pozwoliłoby osiągnąć przystający do stawki meczu poziom decybeli. Może tym czymś było zdobycie zwycięskiej bramki, a może po prostu kilkaset osób więcej i większe zagęszczenie na sektorach?

Tak czy inaczej, dużym plusem niedzielnego spotkania był fakt, że dało się odczuć czysto piłkarskie emocje, czego w ostatnich latach mamy w Katowicach jak na lekarstwo. Widzew był z pewnością drużyną do ogrania, zwłaszcza że swój poziom – w porównaniu z meczem przy Bukowej sprzed dwóch tygodni – poprawiła drużyna Rafała Góraka. W związku z tym na twarzach osób opuszczających zarówno Blaszok jak i trybunę Główną malował się niedosyt. Niewiele brakowało do tego, by było w tabeli naprawdę pięknie… Podobny niedosyt może wiązać się z tym, co działo się wokół boiska. Mecze na szczycie nie powinny tak wyglądać i miejmy nadzieję, że przyszły sezon nosić już będzie znamiona normalności. Tymczasem za dwa tygodnie kolejne, być może ostatnie spotkanie domowe bieżącego sezonu. Posiadacze karnetu, którzy z jakiegoś powodu nie będą mogli być na nim obecni – teraz już chyba naprawdę wiedzą co robić! 

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1325
Goście: zakaz
Wydarzenia: brak

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Afera

    13 lipca 2020 at 19:46

    Mamy frekfencje1325 kibiców,i w tym wypadku 5 min po rozpoczęciu meczu klub powinnien
    dać do sprzedaży w kasach 400 wejściówek,dla GieKSiarzy z za płota i było by po temacie,ale jak widać nie wszystkim działaczom leży dobro GieKSy na sercu a SZKODA.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga