Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu pucharowego z Garbarnią
Przygoda pucharowa w nowym sezonie już za nami. GieKSa zakończyła ją w pierwszym meczu, przegrywając z Garbarnią. Wracamy do sobotniego spotkania w tradycyjnym „Post scriptum”.
- Nowy sezon i nowe twarze. Na pierwszy wyjazd do Krakowa wybraliśmy się składem Misiek (foto), Miro (relacja) i Toczmek (live).
- Bliski wyjazd, godzina drogi i równo o 11:00 mogliśmy dla Was rozpocząć relacje.
- Na bramie wjazdowej pani ochroniarz prosiła nas o dowiezienie jacuzzi. W zasadzie współczuliśmy jej, stała biedna w maseczce na tej patelni.
- Idealnie przed bramą zaparkowany dumnie nasz autobus klubowy mogli podziwiać miejscowi kibice z trybun.
- Stadion Garbarni, o ile można tak nazwać to klimatyczne boisko z jedną trybuną, był podzielony na strefę 0 i strefę 1 zgodnie z zasadami epidemicznymi. Co ciekawe w przerwie dumnie biegaliśmy nieświadomie strefą 0 i dopiero na koniec meczu jak chcieliśmy nią wracać, ochroniarz się doczepił. Tak to mieli pięknie oznaczone.
- Na trybunie zaczepił nas szef organizacji z Hutnika i narzekał, że nie dopuścili ich stadionu do rundy ze względu na to, że ich krzesełka mają oparcia poniżej 30 cm i przez to muszą grać na obiekcie Garbarni. Dodatkowo mówił o kamieniach sypiących się z trybuny, których pod stopami znalazł mnóstwo, a można ich użyć do rzucania w zawodników. Współczujemy panu.
- Widoczność na obiekcie fatalna, niskie trybuny, miejsca redakcyjne ustawione na rogu małego daszku z jednej strony boiska, przez co w drugiej połowie ciężko było wypatrywać naszych poczynań pod bramką rywala.
- Liczba anegdot miejscowych była ogromna, w tym wyjątkowa opowieść o żonie, która przebrała się za akumulator i panu, który ją na imprezie ładował. Nie ma co ukrywać, wzbudził aplauz widowni.
- Nie ma co ukrywać, że na trybunach panował pozytywny piknik, nie było, żadnej obraźliwej przyśpiewki, nawet na sędziego przy kilku decyzjach pojawiał się okrzyk „sędzia nie ma racji”.
- Jak to chyba popularnie już w naszych przygodach z Pucharem, że wszystko szybko się kończy. Nasi zawodnicy chyba wzięli to sobie do serca, ponieważ nie zdążyłem zamknąć komputera, a ich już nie było na ławce.
- Mieliśmy przyjemność jechać nowym taksówkarskim wozem naszego redakcyjnego kolegi, co ciekawe cały przejazd taryfą, łącznie z postojem i oczekiwaniem na powrót wyniósł równe 909 zł, na szczęście był to tylko tryb poglądowy.
- Podsumowując, możemy się teraz skupić na lidze…
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Rafał
25 sierpnia 2020 at 23:07
Trener i dyrektor sportowy mają wylecieć im szybciej tym lepiej!!!!!!
A kibice powinni mieć piłkarzy w d…pie z taką grą i nie chodzić na mecze puki nie nastąpią zmiany i przed każdym meczem w stronę trenera i dyrektora sportowego pokazywać odpowiedni palec by w końcu dosadnie zrozumieli że ich tu nie chcemy!!!!