Piłka nożna
Oceny za ostatni mecz sezonu
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za spotkanie w Szczecinie, będącym ostatnim starciem sezonu. Waszym MVP został Marcel Wędrychowski, chyba nie trzeba nikomu przypominać dlaczego.
Rafał Strączek (5-) – Był głównym powodem, przez który pierwsza połowa zakończyła się tylko jednobramkową stratą. Wbrew pozorom Pogoń nie oddawała aż tyle celnych strzałów, ale za to przy jednym z nich mógł pochwalić się świetnym refleksem. Raz wsadził Milewskiego na minę, ale wszystkie aspekty bramkarskie u Rafała były na poziomie godnym bramkarza nominowanego do nagrody golkipera roku. Trzeba docenić to, że dograł mecz z dwukrotnie wybitym barkiem.
Alan Czerwiński (4-) – Szukał w pierwszej połowie kilku zagrań omijających linię pomocy rywala, które były nielicznymi próbami sensownego sprogresowania akcji przed przerwą. Zaliczył parę przechwytów i bloków.
Arkadiusz Jędrych (4) – Dobrze sobie radził w pojedynkach z rywalami, w rozegraniu często decydował się na bardziej bezpośrednie zagrania. Pod koniec meczu zaprezentował nam dobrze znany manewr przesunięcia się na pozycję numer 9.
Lukas Klemenz (4) – Nożyc na wybicie piłki w swoim polu karnym już chwilę nie widzieliśmy, Lukas zaprezentował je na granicy faulu, wszystko jednak odbyło się w ramach przepisów. Raz sprawdził wytrzymałość poprzeczki po strzale głową, nie brakło tam dużo do wyrównania.
Marcin Wasielewski (4) – Próbował posyłać piłki w pole karne. Próbował ciągnąć drużynę w 1. połowie, ale po przerwie sprawiał dużo lepsze wrażenie.
Mateusz Kowalczyk (4) – Nie został oszczędzony, jeśli chodzi o ilość pracy w destrukcji. Ta jednak była nieoceniona, w środku pola dało go się znaleźć wszędzie.
Sebastian Milewski (3+) – Sumiennie biegał w obie strony, poświęcając się zarówno w obronie, jak i na połowie rywala. Nie dostał ani jednej minuty w połowie, w której cała gra się bardziej kleiła.
Borja Galan (4-) – Im dalej w las, tym pewniej Hiszpan wyglądał w swoich poczynaniach na murawie. Kilka razy ciągnął piłkę wprzód, parę razy próbował ją przenieść w pole karne. Na swoje konto może dopisać asystę przy jednej z bardziej ikonicznych bramek w nowej historii GKS-u.
Bartosz Nowak (4) – Jego dobrze wykonany rzut wolny w pierwszej połowie mógł zaowocować pierwszym i od razu groźnym strzałem, adresaci tego jednak nie wykorzystali. Przez cały sezon nie wszedł mu ani jeden olimpijczyk, chociaż znowu nie było od tego daleko. Gratulujemy nagrody Piłkarza Roku w Ekstraklasie!
Eman Marković (3) – Zagrał tak, jak cała drużyna w pierwszej połowie, chociaż chęci mu nie brakowało. Miał już lepsze mecze w barwach GKS-u, ale nie był on głównym problemem ataku Katowiczan w pierwszej połowie. Ciężko zresztą taki określić, cały zespół wszedł źle w ten mecz.
Adam Zrel’ak (3) – Zdążył nas przyzwyczaić do spotkań, w których dawał wartość głównie w walkach o piłkę oraz pojedynkach bark w bark. Zakończył występ bez strzału, ale żeby być wobec Słowaka uczciwym – pierwsze 45 minut nikt go w tym zadaniu zbytnio skutecznie nie wspierał.
Damian Rasak (4-) – Przy minimalnie lepszej celności kolegi, z którym wszedł z ławki, zaliczyłby asystę. Los mu to oddał pod sam koniec regulaminowego czasu gry, bo gdyby ta piłka poleciała w minimalnie inny sposób, to może Kamiński nie skończyłby meczu z czerwoną kartką
Mateusz Wdowiak (4-) – Szkoda pudła z 58. minuty, mógł bardzo konkretnie zameldować się na murawie po niecałym kwadransie od wejścia. Jego wejście przyniosło aktywność
Ilja Szkurin (3) – Zagrał nie lepiej od zawodnika, którego zmieniał.
Marcel Wędrychowski (5, MVP) – W tym przypadku nic, poza bramką, nie ma znaczenia. Zostanie już na zawsze zapamiętany jako ten, którego strzał przywrócił Europę do Katowic. Swoją drogą, ilość historii dookoła tej bramki jest niczym z przerysowanego scenariusza. Gol przeciwko swojemu macierzystemu klubowi, w doliczonym czasie gry, przeciwko napastnikowi na bramce… Niesamowite, a za starania włożone w tym sezonie bardzo mu się to należało, co podkreślił Alan Czerwiński w wywiadzie.
Adrian Błąd (bez oceny) – Wszedł w nietypową dla siebie rolę, pewnie prędko na środku obrony go znowu nie zobaczymy. Po strzeleniu bramki przez Wędrychowskiego dbał o to, żeby każda sekunda uciekała bez groźnych strat piłki.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze