Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu w Sosnowcu
Kolejny wyjazd za nami, więc zapraszam do tradycyjnego „Post scriptum”.
- Na „wyjazd” do Sosnowca udaliśmy się trzyosobowym składem: ja (live), mój brat (foto) i Mayek (relacja i konfa). Tomek, mimo że go z nami nie było, to szefował z domu.
- Pod stadionem byliśmy godzinę przed meczem, a bardzo miła pani pokierowała nas po wejściówki. Akredytacje odebraliśmy sprawnie i udaliśmy się na stadion, aby zająć miejsca prasowe
- Temperatura tego dnia była bardzo niska, ale na krzesłach były poduszki, a ciepłej herbaty nie brakowało.
- Chwilę przed meczem spiker podał komunikat, że spotkanie odbędzie się dziesięć minut później.
- W pierwszej połowie bardziej niż na meczu skupiłem się na trybunach. Gospodarze odpalili trochę pirotechniki i spalili kilka fantów, ale nasi kibice nie byli dłużni i w drugiej połowie próbowali się ogrzać paląc małą fane Legi i Zagłębia.
- Warto pochwalić catering w Sosnowcu, a szczególnie pajdy z tłustym i bigos, którego osobiście nie jadłem, ale Mayek jadł i żyje. Ogólnie było tego bardzo dużo, co nie jest częstym widokiem na pierwszoligowych stadionach.
- W 80. minucie Adrian Błąd zdobył jedyną bramkę w tym spotkaniu, czym zapisał się na kartach historii. GieKSa po 31 latach wróciła ze Stadionu Ludowego z kompletem punktów. Piłkarze po meczu świętowali zwycięstwo z kibicami pod sektorem gości, podkreślając, ile lat upłynęło od ostatniego zwycięstwa.
- Przed rozpoczęciem konferencji trener Rafał Górak, musiał zwrócić uwagę dziennikarzom, którzy siedzieli do niego plecami, co wprowadziło ich w zakłopotanie, a my musieliśmy udawać powagę.
- Powrót do domu minął szybko i sprawnie, ale na tym moja rola się nie kończyła.
- Po powrocie musiałem przesortować zdjęcia i zrobić dla Was galerię, co na normalnych wyjazdach robi się w samochodzie.
- Była to moja pierwsza i prawdopodobnie ostatnia wizyta na Stadionie Ludowym i cieszę się, że mogłem na własne oczy zobaczyć zwycięstwo w Sosnowcu.
- Jeśli chodzi o sam stadion, to na pewno starsi kibice mają z nim wiele sentymentalnych wspomnień, ale młodszych ten widok może odstraszać.
- Trzymając się Zagłębia, to w czwartek wszyscy do Satelity, aby dopingować naszą drużynę hokejową w drodze do kolejnej rundy play-off.
- Natomiast w poniedziałek 14 marca o 18:00 wszyscy na Bukową!!!
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Najnowsze komentarze