Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Najwyższa wygrana GieKSy w sezonie!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Chojniczanka Chojnice. Wygrała GieKSa 3:0 (0:0).

 

dziennikzachodni.pl – Kibice, którzy przyszli na mecz GKS – Chojniczanka (3:0), nie żałowali. Ich zespół wygrał i wrócił do strefy barażowej

[…] Cel GKS-u Katowice było oczywisty. Zwycięstwo nad Chojniczanką Chojnice oznaczało powrót GieKSy do strefy barażowej. I chociaż na gole kibice musieli sporo poczekać, to ostateczny wynik nie pozostawił wątpliwości który z zespołów dominował na murawie.

Już w pierwszej połowie gospodarze powinni objąć prowadzenie, ale ani Jakub Arak, ani żaden z jego partnerów, nie pokonali Mateusza Kuchty. Piłka wpadła do siatki tuż po przerwie. Arak wykorzystał dośrodkowanie Grzegorza Rogali. Od tego momentu przewaga katowiczan nie była już zagrożona.

W wyniku znalazła ona odzwierciedlenie dopiero w końcówce. W 82. minucie Arkadiusz Jędrych pewnie wykorzystał rzut karny (dość długo trwała analiza VAR), a w 88 centrę Marcina Wasielewskiego zamknął Adrian Błąd, występujący tym razem w roli jokera. Wynik 3:0 to najwyższa wygrana GKS-u podczas obecnej rundy.

 

goal.pl – GieKSa zdominowała Chojniczankę, mecz pod pełną kontrolą katowiczan

[…] GKS Katowice podchodził do sobotniej batalii z ligowym outsiderem, chcąc podnieść się po przegranych derbach z Ruchem Chorzów (0:1). Chojniczanka Chojnice liczyła natomiast na przerwanie serii kolejnych przegranych spotkań.

W pierwszej połowie byliśmy świadkami meczu, w którym gospodarze dominowali nad rywalami absolutnie. Efektem tego było aż jedenaście sytuacji strzeleckich, po których Trójkolorowi oddali trzy celne strzały. Niemniej po żadnej z prób wynik nie uległ zmianie. Do przerwy było 0:0.

W drugiej odsłonie ekipa Rafała Góraka wciąż była zespołem aktywniejszym w ofensywie. GKS na prowadzenie wyszedł już w 48. minucie. Na listę strzelców wpisał się Jakub Arak, który wykorzystał podanie od Grzegorza Rogali. Napastnik katowiczan zanotował czwarte trafienie w tej kampanii.

Na kolejne gole skromne grono obserwatorów meczu na Bukowej musiało czekać do końcówki rywalizacji. Fani gospodarzy mogli czuć jednak zadowolenie. Bramkę na 2:0 zdobył Arkadiusz Jędrych, wykorzystując rzut karny podyktowany za przewiezienie na Araku.

Wynik rywalizacji został natomiast ustalony w 87. minucie. Gola na 3:0 strzelił Adrian Błąd i siódma wiktoria katowiczan w tym sezonie stała się faktem. Dzięki sobotniej wygranej GKS ma na swoim koncie 27 punktów, licząc się w grze o awans do elity.

 

sportdziennik.com – Najwyższa wygrana GieKSy w sezonie!

Po bramkach Jakuba Araka, Arkadiusza Jędrycha i Adriana Błąda katowiczanie pokonali przy garstce widzów przy Bukowej beniaminka z Chojnic 3:0.

Jeśli ktoś uraczył się tej soboty dwiema pierwszoligowymi transmisjami z rzędu – najpierw derbów w Tychach, a następnie wieczorem przy Bukowej – mógł przeżyć szok, bo pod wieloma względami były to widowiska rodem z innych galaktyk, co uwarunkowane jest przede wszystkim atmosferą panującą tej jesieni na katowickim stadionie, a właściwie jej brakiem, spowodowanym bojkotem fanatyków przeciw prezesowi Markowi Szczerbowskiemu. Takich pustek na trybunie głównej – o „Blaszoku” nie ma nawet co wspominać – być może nie było w całej ligowej historii GKS-u, a okrzyki dwóch zmęczonych trudami soboty jegomości dopełniały tego obrazu pewnej kibicowskiej nędzy.

Nie zmienia to jednego: GieKSa odniosła dzisiaj pierwsze zwycięstwo od blisko miesiąca (domowe 1:0 z Chrobrym 8 października), po czterech meczach posuchy, podnosząc się szybko po derbowej porażce w Chorzowie. Trener Rafał Górak dokonał małego wstrząsu, bo na gorąco i bez zeraknia w statystyki trudno przypomnieć nam sobie, kiedy z powodów innych niż zdrowotne na ławce zaczął mecz Adrian Błąd. To jednak nic w porównaniu z rewolucją, do jakiej doszło w Chojniczance. Beniaminek po czterech z rzędu porażkach, wskutek których gotowość do odejścia zgłosił nawet trener Tomasz Kafarski, wyszedł dzisiaj innym ustawieniem (na czwórkę, a nie trójkę obrońców), a w porównaniu z ostatnim spotkaniem z Odrą Opole, w podstawowej jedenastce doszło do sześciu zmian.

Tak przemodelowana ekipa przyjezdnych była w ofensywie niemal bezradna wobec najszczelniejszego w pierwszej lidze bloku obronnego, jakim nadal (statystycznie!) może pochwalić się GKS. Okazje miała dwie: w pierwszej połowie – przy stanie 0:0 – Dawid Kudła odbił piłkę oo strzale Szymona Skrzypczaka, a w drugiej połowie nie musiał interweniować, gdy Patryk Tuszyński w dobrej sytuacji spudłował po rożnym Filipa Karbowego.

GKS miał inicjatywę i udokumentował to szybko po zmianie stron. W 48. minucie Jakub Arak na krótkim słupku zamknął centrę Grzegorza Rogali, zdobywając już swoją czwartą bramkę tej jesieni. Potem były dwie idealne szanse na 2:0, których zmarnowanie nie zemściło się: Bartosz Jaroszek głowkował po centrze Dominika Kościelniaka, ale dał radę interweniować (rodowity katowiczanin!) Mateusz Kuchta i spisał się też bez zarzutu po kontrze 4 na 3 zakończonej strzałem Patryka Szwedzika.

W końcówce wreszcie wpadło. To było jak egzekucja. Zaczął Arkadiusz Jędrych z rzutu karnego, „var-owanego” długo przez sędziego po akcji Araka, a skończył wprowadzony z ławki Błąd, trafiając efektownie „tam, skąd przyszła” w górny róg po dośrodkowaniu Marcina Wasielewskiego. Przypieczętowała tym samym najwyższą wygraną w sezonie, wskoczyła znów do strefy barażowej i z optymizmem może czekać na przyszły piątek, kiedy przy Bukowej podejmie przewodzący obecnie tabeli ŁKS.

 

sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice postrzelał. Pościg w meczu Fortuna I ligi

GKS Katowice odniósł wysokie zwycięstwo 3:0 z Chojniczanką w meczu Fortuna I ligi. Podbeskidzie Bielsko-Biała popisało się ambitnym pościgiem, a ŁKS dobrze zafiniszował.

[…] Pierwsza połowa w meczu przy Bukowej była jeszcze bezbramkowa. GKS znalazł sposób na strzelenie gola Chojniczance krótko po przerwie. Beniaminek pozostawał w kontakcie z katowiczanami, dlatego próbował zaryzykować w końcówce. Skończyło się to jednak kolejnymi golami dla kandydata do awansu do PKO Ekstraklasy. Arkadiusz Jędrych i Adrian Błąd doprowadzili do wyniku 3:0.

 

infokatowice.pl – Trzybramkowe zwycięstwo GieKSy z Chojniczanką

[…] Od początku spotkania przewagę na boisku uzyskali gospodarze, którzy już w drugiej minucie byli bliscy objęcia prowadzenia. Mocny strzał Urynowicza z trudem jednak obronił Kuchta. W kolejnych minutach katowiczanie stworzyli jeszcze wiele dobrych okazji. Blisko pokonania golkipera Chojniczanki był trzykrotnie Arak, a także m.in. Bród, Figiel, Rogala i Kościelniak. Żadna z tych akcji nie została jednak zamieniona na bramkę. Goście groźnie zaatakowali tylko dwa razy. W 14 min. po strzale Skrzypczaka z ostrego kąta niepewnie interweniował Kudła, ale zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Minutę później, po dośrodkowaniu z rogu, bramkarz GieKSy minął się z futbolówką, na szczęście jednak w zamieszaniu na polu karnym najprzytomniej zachował się Jaroszek, który oddalił niebezpieczeństwo. Po 45 minutach, pomimo lepszej gry Trójkolorowych, na tablicy świetlnej widniał więc bezbramkowy remis.

Druga odsłona nie mogła się zacząć dla GieKSy lepiej,  bo już w 48 min. swoją czwartą bramkę w tym sezonie zdobył Jakub Arak. W przeciwieństwie do wielu innych spotkań w tym sezonie podopieczni trenera Rafała Góraka nie cofnęli się do obrony, ale nadal atakowali. W 58 min. powinno być już 2:0, ale świetną paradą po mocnym strzale głową Jaroszka popisał się Kuchta. Kilkanaście sekund później huknął na bramkę Rogala, ale jego strzał przeleciał minimalnie koło słupka. W ostatnim kwadransie GieKSa znów przyspieszyła. Najpierw dobrą okazję do podwyższenia wyniku miał Arak, ale minimalnie chybił po dośrodkowaniu. W kolejnej akcji w sytuacji sam na sam z Kuchtą znalazł się Szwedzik, pojedynek ten wygrał jednak bramkarz przyjezdnych. Dobra gra GKS-u przyniosła w końcu rezultat w 82 min., kiedy po faulu w polu karnym na Araku sędzia podyktował jedenastkę, którą na drugą bramkę zamienił Jędrych. W końcówce kolejnego gola dołożył jeszcze wprowadzony kilkanaście minut wcześniej Błąd i GieKSa w pełni zasłużenie pokonała słabiutką dzisiaj Chojniczankę 3:0.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga