Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu z Sandecją w Niepołomicach
Czas na tradycyjne „Post scriptum” z wyjazdu do Nowego Sącza Niepołomic, gdzie swoje domowe mecze rozgrywa Sandecja.
- Na wyjazd do Niepołomic ciężko było nam skompletować skład i w rezultacie pojechaliśmy we dwóch: ja (relacja tekstowa na żywo, relacja meczowa), Kazik (foto), a w konferencji pomógł zdalnie Toczmek, spisując nagranie audio, za co wielkie dzięki.
- Z Katowic ruszyliśmy po godzinie 12:00, a pogoda od rana nie zachęcała do wychodzenia z domu, ponieważ ciągle padał śnieg z deszczem.
- Na pierwszych bramkach udało się nam przejechać bez problemu, ale w Krakowie kamera nie chciała sczytać numeru rejestracyjnego, co oczywiście skończyło się trąbieniem z tyłu. Gdy cofnąłem do okienka, miła pani oświeciła mnie, że mam całą zaklejona rejestrację i muszę ją wyczyścić. Faktycznie wystarczyło tylko popukać w tablicę i bramka sama się otworzyła. Gdy zobaczyłem, że ten nadgorliwiec za mną również będzie musiał wyjść z samochodu wyczyścić rejestrację, od razu zrobiło mi się lepiej.
- Do Niepołomic dotarliśmy na godzinę przed pierwszym gwizdkiem, ale okazało się, że z powodu meczu podwyższonego ryzyka, policja nie może nas przepuścić na stadion, tak jak to miało miejsce pół roku temu. Zablokowali drogę dojazdową od strony sektora gości, podając jakieś tam wytyczne od przełożonych i musieliśmy wracać do „centrum” i dojechać od innej strony.
- Akredytację odebraliśmy bardzo szybko i od razu udaliśmy się na górę, gdzie zawsze jest catering. Tym razem odpuściliśmy sobie zimne napoje, ale ciepła herbata i kawa była wybawieniem. Warto też zaznaczyć, że w Niepołomicach idzie smacznie zjeść.
- W momencie rozpoczęcia spotkania na termometrze było okrągłe 0 stopni Celsjusza i padał śnieg z deszczem.
- Na trybunach „gospodarzy” zameldowała się podobna liczba, co w sektorze gości, jednak nasi kibice byli lepiej słyszani. Na początku meczu niosło się gromkie „sto lat”, dla wieloletniego fanatyka GieKSy, który obchodził swoje urodziny. Od redakcji wszystkiego najlepszego:)
- Jeśli chodzi o aspekty sportowe, to spotkanie naprawdę mogło się podobać, bo GieKSa dawno nie była tyle przy piłce, jednak niewykorzystany rzut karny podciął skrzydła naszym zawodnikom i z minuty na minutę było coraz gorzej.
- Przez całe spotkanie padał śnieg z deszczem, co utrudniało pracę Kazikowi, jednak z fotorelacją poradził sobie świetnie. Pisanie relacji też nie było przyjemne, więc ja czekam na tę prawdziwą rundę wiosenną z niecierpliwością.
- Po meczu udaliśmy się na szybką konferencję, na której pierwszy raz zadawałem pytania trenerowi. Co ciekawe trener dopytał mnie czy jestem z „GieKSa.pl”, co mnie zdziwiło, bo wielokrotnie się ze mną witał na meczach, a w zeszłym sezonie byłem na wszystkich wyjazdach. No cóż, może jakbym częściej zadawał pytania, jak Toczmek, to trener by mnie kojarzył.
- Po konferencji dostaliśmy klubowe piwko na drogę od pracowników z Nowego Sącza, za co serdecznie dziękujemy.
- W drodze do Katowic znów czekał nas przejazd przez bramki, a z racji, że wiedziałem, czego mogę się spodziewać, postanowiłem wyczyścić rejestrację, będąc trzeci w kolejce. Niestety stanąłem sobie zbyt blisko betonowego murku, a co było dalej, to każdy sobie może wyobrazić. Ten dźwięk słyszę dotąd.
- W Katowicach zameldowaliśmy się koło 19:00.
- Zapraszamy do współpracy osoby, które w jakiś sposób chciałyby pomóc przy tworzeniu strony. Gwarantujemy świetną atmosferę na wyjeździe:)
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Zagłębiu
Po meczu w Lubinie można było odnieść wrażenie, że GieKSa wreszcie weszła w tryb „kontrola, spokój, trzy punkty”. Z planem, konsekwencją i bardzo dojrzałym podejściem do spotkania. Wyjazd na stadion Zagłębia od lat był dla Katowiczan terenem wyjątkowo niewygodnym.
Zapraszam na plusy i minusy po meczu w Lubinie.
Plusy:
+ Wejście w mecz i pressing od pierwszej minuty
Pierwsza akcja ustawiła całe spotkanie. Kapitalny odbiór Milewskiego, szybkie rozegranie, spryt Nowaka i prowadzenie. To był modelowy przykład tego, jak GKS chciał grać w Lubinie. Wysoki pressing, agresja, odbiór na połowie rywala. Zagłębie zostało tym kompletnie zaskoczone.
+ Organizacja i spokój w defensywie
Jeśli ktoś przed meczem martwił się o napór gospodarzy, to po pierwszej połowie mógł spać spokojnie. Stałe fragmenty, wrzutki, zamieszanie – wszystko było kasowane. Klemenz, Jędrych, Milewski każdy wiedział, gdzie ma być. Strączek praktycznie nie musiał wyciągać „setek”. To był bardzo dojrzały występ całej formacji defensywnej.
+ Bartosz Nowak – lider na boisku
Gol, asysta, kreatywność, ciągłe szukanie gry. Nowak znów pokazał, dlaczego jest kluczową postacią tego zespołu. Brał odpowiedzialność, próbował nieszablonowych rozwiązań, potrafił przyspieszyć akcję jednym kontaktem. Bez niego ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
+ Stałe fragmenty – wreszcie broń
Rzut rożny i główka Jędrycha na 2:0 to moment, który mentalnie „zamknął” mecz. Wcześniej GKS często marnował takie sytuacje. Tym razem było konkretnie, precyzyjnie i skutecznie. A przy wyniku 2:0 Zagłębiu zaczęło wyraźnie brakować wiary.
+ Dojrzałość zespołu
To nie był mecz efektowny. To był mecz mądry. GKS wiedział, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić, kiedy wybić piłkę, a kiedy ją przytrzymać. Nie było głupich strat, niepotrzebnych szarż, nerwowości.
Minusy:
– Niewykorzystane momenty na podwyższenie wyniku
Galán, Kowalczyk, Nowak – było kilka sytuacji, w których można było „zabić” mecz wcześniej. Zbyt lekki strzał, złe podanie, minimalnie niecelne uderzenie. Przy bardziej wymagającym rywalu takie okazje mogą się zemścić.
– Krótkie fragmenty nerwowości po przerwie
W okolicach 55–65. minuty pojawiło się trochę chaosu w rozegraniu. Niedokładności, straty, problemy z wyjściem spod pressingu. Zagłębie nie potrafiło tego wykorzystać, ale to sygnał ostrzegawczy na przyszłość.
Podsumowanie:
To był jeden z najbardziej „dorosłych” meczów GieKSy w ostatnich miesiącach. Bez romantyzmu, bez chaosu, za to z chłodną głową i realizacją planu od A do Z. Szybki gol, kontrola gry, cios po przerwie i spokojne dowiezienie wyniku do końca.
Wygrana na wyjeździe z niepokonanym dotąd u siebie Zagłębiem ma ogromną wagę – sportową, mentalną i symboliczną. Przełamana została wieloletnia niemoc w Lubinie.
To spotkanie nie było piękne. Było skuteczne. A w obecnej sytuacji tabeli właśnie takich meczów GKS potrzebuje najbardziej. Jeśli ta drużyna będzie grała z podobną dyscypliną, koncentracją i odpowiedzialnością wiosna może być naprawdę spokojna. A może nawet… lepsza, niż wielu się dziś spodziewa.
GieKSiarz


Najnowsze komentarze