Dołącz do nas

Piłka nożna kobiet

Jedziemy po Puchar Polski!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W niedzielę 19 maja o godzinie 13:00 GieKSa rozpocznie walkę o pierwsze trofeum Pucharu Polski do swojej gabloty. Mecz ze Śląskiem Wrocław odbędzie się na Arenie Lublin, a pokazane zostanie w TVP SPORT

Droga do finału dla zespołu z Katowic była najtrudniejszą z możliwych, jednak ekipa Karoliny Koch w miarę gładko ją przeszła. Wyeliminowaliśmy między innymi Pogoń Szczecin (4:1), Rekord Bielsko-Biała (5:1), Górnik Łęczna (2:1), a w półfinale, po „złotej bramce” Aleksandry Nieciąg, pokonaliśmy 1:0 obrończynie tytułu z Łodzi. Wszyscy są zgodni, że to właśnie Królowa Śląska jest faworytem nadchodzącego starcia w finale, choć ostatnio Śląsk Wrocław skutecznie stawiał czoła silniejszej drużynie (remis 2:2 i porażka 0:2 zespołu z Katowic). Nadszedł czas na rewanż za zrujnowaną fetę mistrzowską w zeszłym sezonie – niewątpliwie piłkarki w Trójkolorowych strojach mają umiejętności, by tego dokonać. W samej końcówce sezonu formę odnalazły Gabriela Grzybowska i Amelia Bińkowska, istotnie tryby w układance Karoliny Koch. Doskonale piłkę wyprowadza Dominika Misztal, a nieustanne rotacje na pozycjach w trakcie spotkania pozwalają wyprowadzić w pole najbardziej doświadczone zawodniczki. 10 kolejnych meczów bez porażki, w tym okresie jedynie 3 stracone bramki – „ruszyła maszyna”. W obecnej dyspozycji GieKSa wydaje się nie do zatrzymania, o ile uda się utrzymać koncentrację przez pełne 90 minut. Nadal można mieć bardzo duże zastrzeżenia co do skuteczności strzałów oddawanych przez Trójkolorowe, co brzmi jednak absurdalnie, patrząc na dorobek bramkowy w tym sezonie. Takie „wady” mówią same za siebie, jedziemy po puchar!

Śląsk postanowił ostatnimi czasy zadrwić sobie z „pewniaczków” – to tracą punkty  z outsiderami ligowymi, to dominują w starciach z czołówką tabeli. Wydaje się, że problemem jest przygotowanie fizyczne, dopiero pod wpływem większej adrenaliny zespół pokazuje pełnię swoich możliwości. W meczach, które powinny pójść bezproblemowo, zupełnie pada koncentracja, zawodniczki pozwalają sobie na więcej, w efekcie czego tracą punkty. Tutaj mają jednak tylko jedną szansę i na pewno dadzą z siebie wszystko, choć chwilę nieuwagi GieKSa potrafi wykorzystać w zabójczym tempie. Joanna Wróblewska, doświadczona obrończyni znana z występów w GieKSie, odpowiednio zarządza zespołem w trudnych starciach, prowadząc do spektakularnych zwycięstw. Drużyna potrafi odpowiednio doskakiwać do rywalek i utrudniać rozegranie, z kolei Wróblewska precyzyjnie potrafi dograć za plecy wysoko ustawionej defensywy. Na Bukowej to właśnie wysoki pressing zaskoczył katowiczanki, które przez pierwsze minuty nie potrafiły wymienić kilku podań, choć w późniejszej fazie wrocławianki miały coraz mniej do powiedzenia. Czy tym razem znów zdołają sprawić niespodziankę?

19.05 (niedziela, 13:00)  GKS Katowice – Śląsk Wrocław (transmisja TVP SPORT)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga