Piłka nożna kobiet
Puchar Polski jest nasz!
GieKSa zdeklasowała rywalki w finale Pucharu Polski, zwyciężając aż 3:0, a tytuł MVP spotkania zdobyła Klaudia Słowińska. Tym samym zespół Karoliny Koch przywozi historyczne trofeum do Katowic!
Pierwszy finał w Pucharze Polski dla GieKSy odbył się na wspaniałym stadionie w Lublinie, a podczas spotkania wykorzystywany był system VAR. Karolina Koch posłała do boju sprawdzoną jedenastkę, nie lekceważąc teoretycznie słabszych rywalek. Atmosfera była iście finałowa za sprawą udanej oprawy. Niezawodni fani z Katowic przywieźli ze sobą żółte koszulki i… gardła gotowe na doping.
Zawodniczki ewidentnie były pod dużą presją, co objawiało się w nieco elektrycznych zagraniach. Katowiczanki przygotowały się jednak na taką ewentualność, w pierwszych minutach zostawiając sobie bezpieczną opcję do podania. 1. minuta to strzał Anity Turkiewicz, niestety wynikający z braku Trójkolorowych w polu karnym. Najwięcej nerwów było widać po Dominice Misztal, jednak doskonale sobie z tym radziła. W 3. minucie Karolina Bednarz dryblingiem wywalczyła rzut rożny. Po stałym fragmencie piłka trafiła do katowickiej snajperki, Aleksandry Nieciąg, która tym razem skiksowała z dobrej pozycji. Cała drużyna współpracowała w obronie, by nie dopuścić do szybko straconego gola. Dżesika Jaszek nie dawała swobody Annie Bocian, która nie prezentuje się najpewniej w grze nogami, co w 7. minucie przyniosło rzut wolny na 18. metrze po błędzie bramkarki i faulu taktycznym Maskiewicz. Dwie minuty później Nieciąg dostrzegła niepilnowaną Bednarz na skrzydle, jednak wahadłowa zdecydowanie zbyt głęboko dograła. Anita Turkiewicz zdołała jeszcze odzyskać posiadanie, po wznowieniu ona sama uderzała, choć bezskutecznie. Groźnie było w 12. minucie po długiej piłce za linię obrony, jednak Joanna Olszewska wszystko wyjaśniła pewnym wybiciem za linię boczną. Wznowienie wrocławianek i Julia Włodarczyk zdołała nabić przeciwniczkę przy wystrzeleniu piłki za pole gry, świetna interwencja. Nieodpowiedzialna strata skrzydłowej w następnej akcji mogła zakończyć się kontrą, gdyby nie Marlena Hajduk, która zawczasu powstrzymała próbę rywalki. Przejęcie Olszewskiej, która wyskoczyła z linii obrony, w 16. minucie pozwoliło Klaudii Słowińskiej ruszyć z szybkim atakiem, trochę szczęścia skierowało piłkę do Jaszek, a ta osamotniona zdołała zdobyć tylko korner. Kolejny rzut wolny, a strzelała znów Nieciąg, ależ jej piłka szukała w szesnastce. Nieporozumienie defensywy GieKSy w 20. minucie i Dominika Misztal musiała uciec się do faulu, tym razem jeszcze bez konsekwencji. Błąd Adamek, z kontrą popędziła Jaszek, w ostatniej chwili została jednak powstrzymana! Półrolniczak mocno nadszarpnęła nerwy arbiter, po faulu na Włodarczyk odkopnęła piłkę i musiała udać się na wysłuchanie słownej reprymendy. Znów przewinienie po stronie Śląska, poszkodowana była Słowińska, a kartonik ujrzała Wróblewska za bezpardonowe wejście. Naprawdę słabo Bocian grała nogami, w 28. minucie Słowińska bliska była przejęcia. 60 sekund później Włodarczyk przechwyciła piłkę i próbowała przemknąć lewą flanką, musiała jednak uznać wyższość doświadczonej Wróblewskiej. Po początkowym okresie Misztal zupełnie pozbyła się niepotrzebnego stresu, sumiennie wywiązując się z obowiązków. Kolejny brutalny faul, kolejny żółty kartonik w 32. minucie dla Śląska Wrocław. W 34. minucie Kinga Seweryn daleko wyszła i momentalnie podała do Słowińskiej, a ta po przepychance z Czudecką wywalczyła jedenastkę! Do piłki podeszła rzecz jasna Marlena Hajduk, spokojnym krokiem cofnęła się na linię 16. metra, wzięła rozbieg i… arbiter podbiegła do monitora sprawdzić tę sytuację. Ostatecznie zdecydowała, że jej pierwotna decyzja była prawidłowa, zatem kapitan GieKSy ponownie ruszyła do piłki i pewnie wpakowała ją w prawy bok bramki, w druga stronę rzuciła się Bocian! Wrocławianki szybko chciały wyrównać, ale podopieczne Karoliny Koch dominowały w powietrznych pojedynkach. W 40. minucie Olszewska minęła się z futbolówką i według arbiter zahaczała rywalkę, za co otrzymała żółtą kartkę. Po rzucie wolnym w murze odbiła piłkę Słowińska, natychmiastowo ją zebrała i rozpoczęła kontrę, jednak Szkwarek świetnie wystawiła nogę i przecięła jej podanie na prawą flankę. W 44. minucie Marcelina Buś stanęła oko w oko z Seweryn, bramkarka GieKSy była górą w tym pojedynku, choć i tak odgwizdany został spalony. Było to poważne ostrzeżenie dla Trójkolorowych, które nieco rozluźniły szeregi po wyjściu na prowadzenie.
Już w 47. minucie bramkę zdobyła Nicola Brzęczek, a zgrywała jej Klaudia Słowińska po rzucie rożnym Karoliny Bednarz. Trzy minuty później mogło być 3:0 po błędzie Anny Bocian przy piąstkowaniu, tym razem wszystko uszło bramkarce na sucho. W 52. minucie Klaudia Słowińska centrowała z lewego skrzydła, próba została zablokowana. W 54. minucie groźną wrzutkę wybiła na rzut rożny Olszewska. W 55. minucie Nieciąg dostała piłkę od Anity Turkiewicz po wcześniejszym przerzucie Dominiki Misztal i umieściła ją tuż pod poprzeczką, na tablicy widniało już 3:0! W 60. minucie wydawało się, że to Dominika Misztal była faulowana, jednak arbiter widziała tę sytuację zupełnie inaczej i podyktowała rzut wolny dla Śląska Wrocław. Uderzała Joanna Wróblewska obok ustawionego muru, ale Kinga Seweryn nie miała problemów z wyłapaniem futbolówki. Dwie minuty później Klaudia Słowińska zeszła na prawą nogę i oddała strzał, ale nieznacznie chybiła. Dobra akcja Turkiewicz zatrzymana przez rękę Bocian, dobijała Maciążka – chorągiewka uniesiona w górę. Rzut rożny i uderzała, żadna niespodzianka, Aleksandra Nieciąg, trafiła niestety w zewnętrzną stronę siatki. W 67. minucie Natalia Sitarz chciała zmotywować koleżanki długim podaniem na wolne pole, nikt nie był jednak chętny do tak dalekiego sprintu. Zupełnie uszło powietrze ze Śląska Wrocław, brakowało wiary w siebie i nawet najlepsze akcje się nie udawały. Udany przechwyt Gabrieli Grzybowskiej w 70. minucie zapoczątkował akcję zespołu w czarnych strojach, zawodniczki zdecydowały się jednak na bezpieczne rozegranie od tyłu. Po chwili na prawym skrzydle urwała się Słowińska i posłała podanie w kierunku Brzęczek, napastniczka się jednak przewróciła. W 72. minucie Klaudia Maciążka po solowej akcji podała do Słowińskiej na pustą bramkę, uczyniła to niestety odrobinę zbyt mocno. W 76. minucie katowiczanki wyszły 3 na 1, Słowińska zagrała do Brzęczek, a ta znów się przewróciła. Trzy minuty później złe wybicie napastniczki mogło się skończyć utratą gola po rzucie rożnym, choć rywalka przygotowała jej „krzesełko” i nie można mieć pretensji, wydawało się to oczywistym faulem. Na stojąco chciała przyjąć piłkę Maciązka i skorzystała z tego Węcławek, oddając minimalnie niecelny strzał. Strata Kulig w środku pola doprowadziła ostatecznie do próby Wróblewskiej, z trudem sparowała ją Seweryn. W 84. minucie Słowińska przejęła piłkę po fatalnym podaniu rywalek i pędziła na bramkę, była jednak faulowana przez Szkwarek. W samej końcówce Turkiewicz dostała dobra piłkę i rozpoczęła sprint w kierunku bramki, wypuszczając sobie piłkę, przeceniła jednak swoje możliwości biegowe. Ostatnie minuty to feta na trybunach, które były przeświadczone o nadchodzącym zwycięstwie, nie ma co się im dziwić:
PUCHAR POLSKI JEDZIE DO KATOWIC!
19.05.2024, Lublin
GKS Katowice – Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)
Bramki: Hajduk (38 k.), Brzęczek (47), Nieciąg (55).
GKS Katowice: Seweryn (87. Klimek) – Olszewska, Hajduk, Misztal – Bednarz (87. Konkol), Grzybowska, Nieciąg (77. Kulig), Turkiewicz – Słowińska, Jaszek (46. Brzęczek), Włodarczyk (46. Maciążka).
Śląsk Wrocław: Bocian – Maskiewicz (46. Węcławek), Dudziak, Szkwarek, Czudecka (46. Krysman), Sitarz, Wróblewska (85. Kimczak), Półrolniczak (58. Martyna Buś), Żurek, Adamek (85. Lewicka), Marcelina Buś.
Sędzia główna: Ewa Augustyn.
Widzów: 2262
Żółte kartki: Olszewska, Kulig – Maskiewicz, Wróblewska, Dudziak, Węcławek, Szkwarek.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze