Dołącz do nas

Piłka nożna

Derby Krakowa… na ławce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Już jutro GieKSę czeka pierwsze wyjazdowe, a drugie w ogóle, spotkanie w tym sezonie. Tym razem katowiczanie udadzą się na Dolny Śląsk, aby w Legnicy walczyć o ligowe punkty z miejscową Miedzią.

Tydzień temu w dramatycznych okolicznościach nasi zawodnicy pokonali Widzew Łódź i po raz pierwszy od siedmiu lat zaliczyli trzypunktową inaugurację sezonu. Spotkanie toczone w sporym upale było jednak bardzo trudne dla katowiczan. Po dobrej pierwszej połowie spuścili z tonu po przerwie, czego efektem było wyrównanie łodzian. Na szczęście błysk Aleksandra Januszkiewicza i stalowe nerwy Grzegorza Goncerza zapewniły trzy punkty piłkarzom w złoto-zielono-czarnych strojach.

Jeśli chodzi o naszego rywala, to już na sam początek co do joty potwierdziło się twierdzenie o fatalnej defensywie drużyn Wojciecha Stawowego. Miedzianka przegrała 2:4 w Grudziądzu – mimo objęcia prowadzenia w meczu. W ciągu 7 minut legniczanie stracili aż trzy bramki i tracili je w różnoraki sposób – to po fatalnym błędzie bramkarza, który przy rzucie wolnym nie przypilnował krótkiego rogu, to po źle zastawionej pułapce ofsajdowej, to po stałym fragmencie gry. Gole dla Miedzi w tym spotkaniu zdobyli Wojciech Łobodziński i Adrian Woźniczka.

Przed sezonem u rywali doszło do kilku zmian. Odeszli doświadczeni zawodnicy jak Grzegorz Bartczak, Marcin Burkhardt czy Piotr Madejski i Zbigniew Zakrzewski (dwaj ostatni do Puszczy Niepołomice, grali w sparingu z GieKSą). Pozyskano natomiast Daniela Ferugę z ROW Rybnik oraz cudzoziemców: Chorwata Igora Jovanovića (zdobywca Pucharu Finlandii z TPS Turku), Niemca pochodzenia kongijskiego Yannika Kakoko oraz znanego z występów w Widzewie Łódź Haitańczyka Kevina Lafrance’a, który w swojej reprezentacji rozegrał 12 meczów i strzelił 2 gole tak renomowanym rywalom jak reprezentacjom Saint Martin i Curaçao. Zawodnik jednak miał okazję grać także przeciw potentatom światowego futbolu, sposobiącym się do rozpoczynającego się wówczas Pucharu Konfederacji 2013. Cała reprezentacja Haiti spisała się kapitalnie i po porażce z Hiszpanią zaledwie 1:2 udało się zremisować z Włochami 2:2. Lafrance co prawda w tym pierwszym meczu wszedł w samej końcówce, ale już na Włochów wyszedł od pierwszej minuty. W Grudziądzu jednak nie zagrał, za to wystąpili i Kakoko i Jovanović, którzy pojawili się na boisku w 67. minucie.

Po ubytkach kadrowych doświadczonych zawodników obecnie nie ma ich tak wielu w Miedzi. Jest oczywiście nieśmiertelny Andrzej Bledzewski, który w samej ekstraklasie w barwach Górnika debiutował aż 17 lat temu, a 21 lat temu zdobywał mistrzostwo Europy U-16. Jest także Wojciech Łobodziński, również młodzieżowy mistrz Europy (U-18) w 2001 roku. Zawodnik trenował z GKS dwa lata temu i miał perspektywę gry w KP Katowice… Na szczęście nie trafił ani tu, ani do GKS, tym bardziej, że niedługo potem został zdyskwalifikowany za udział w korupcji w przeszłości.

W poprzednich dwóch sezonach GieKSie ze zmiennym szczęściem wiodło się z Miedzianką. Dwa lata temu oba zespoły wygrały po 2:0 swoje mecze na wyjazdach, w ostatnich rozgrywkach już triumfowały u siebie (1:0 w Katowicach, 3:0 w Legnicy). Jak będzie tym razem, trudno przewidzieć.

Patrząc na trenerów, którzy prowadzili Miedź w meczach z GKS widać, że brakuje w klubie stabilizacji. Praktycznie co mecz bowiem oglądamy innego szkoleniowca na ławce. Był Bogusław Baniak, Rafał Ulatowski, Adam Fedoruk, teraz jest Wojciech Stawowy (na zdj. foto: Radosław Jóźwiak). Ciekawe czy zarząd Miedzi zaufa na dłużej wąsatemu szkoleniowcowi, czy po serii (całkiem realnych) niepowodzeń znów zrobi się wokół trenera nerwowo. Samo spotkanie to będą swoiste „derby Krakowa”, jeśli chodzi o szkoleniowców przez sporą część kariery związanych z Cracovią (Stawowy) i Wisłą (Moskal).

Trener GieKSy po meczu z Widzewem na pewno musi się sporo nagłowić, jak zestawić podstawową jedenastkę. Bo kilku zawodników owszem – pokazało się z niezłej strony, ale też kilku zagrało poniżej oczekiwań. No i nie zapominajmy, że jest to nieszczęśliwy obiekt dla Mateusza Kamińskiego. A może dostanie on szansę na odczarowanie tego stadionu i przegonienie złych duchów?

Miedź Legnica – GKS Katowice, niedziela 10 sierpnia 2014, godz. 12.30

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga