Dołącz do nas

Piłka nożna

Kolejka na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W miniony weekend odbywały się mecze w ramach 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Tym razem wszystkie drużyny przystąpiły do gry, bez przekładania terminów. Niespodziankę sprawiła Korona, która urwała punkty Mistrzowi Polski na ich stadionie. Wisła Płock z kolei udowodniła, że została liderem rozgrywek nie przez przypadek, bo tym razem pokonała Legię Warszawa.

Jako pierwsi do walki w minionej kolejce stanęli zawodnicy Zagłębia Lubin i Lechii Gdańsk. Po pierwszym kwadransie było już 2:0 dla gospodarzy, lecz potem gra trochę się wyrównała, a w 35. minucie kontaktową bramkę zdobył Vojtko ładnym strzałem z dalszej odległości. Po zmianie stron goście zdołali wyrównać wynik spotkania po golu Awada, ale to, co stało się później, zaskoczyło chyba wszystkich. W ciągu ostatnich pół godziny gry piłkarze Zagłębia każdą akcję kończyli oddaniem strzału. Zmasowane ataki na bramkę Weiraucha przyniosły efekt aż w czterech przypadkach. Do siatki trafiali Kosidis, Szmyt, Sypek oraz Nalepa i mecz zakończył się okazałym zwycięstwem Miedziowych, bo aż 6:2! W meczu Cracovii z Widzewem skromne zwycięstwo zaliczyli gospodarze. W pierwszej połowie do bramki trafiali Stolijkovič oraz Alvarez, lecz sędzia po analizie nie uznał tych trafień. Dopiero w 69. minucie Minchev zdobył gola, który został zaliczony i trzy punkty zostały w Krakowie. 

Sobota rozpoczęła się od zaciętego pojedynku pomiędzy Motorem Lublin a Piastem Gliwice. Częściej okazje podbramkowe stwarzali sobie goście, ale bez efektu w postaci goli. Najgorętszym momentem tego meczu był faul Karaska, który w walce o piłkę na środku boiska znokautował rywala kopnięciem w twarz, za co obejrzał zasłużoną czerwoną kartkę. Dla Karaska był to debiutancki występ w barwach Motoru. Pomimo przewagi liczebnej w końcówce, wynik nie uległ zmianie i obie drużyny podzieliły się punktami. W meczu GKS-u Katowice z Arką Gdynia lepiej zaprezentowali się gospodarze, którzy szybko wyszli na prowadzenie po golu Jędrycha. Na 2:0 podwyższył Zrelak w 32. minucie. W 38. minucie reagując na wydarzenia boiskowe dwóch zmian dokonał trener gości – Dawid Szwarga i jeszcze przed przerwą kontaktowe trafienie zdobył Espiau Hernandez, który wtedy pojawił się na boisku. Po przerwie do zmiany doszło też w drużynie GieKSy. Na boisku pojawił się Klemenz i już cztery minuty później wykorzystał on zamieszanie pod bramką Węglarza i z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. Ten sam zawodnik strzałem głową zdobył kolejnego gola w 60. minucie i wynikiem 4:1 zawodnicy Rafała Góraka wygrali z Arką. Wieczorem Lech Poznań podejmował Koronę Kielce. To spotkanie było bardzo wyrównane i dość niespodziewanie zakończyło się podziałem punktów. Wynik spotkania otworzył w 64. minucie Błanik, a wyrównał dopiero w 83. minucie Palma. Lech próbował w samej końcówce odwrócić losy spotkania, lecz obrona Korony spisywała się bardzo dobrze. 

W niedzielę odbyły się aż cztery spotkania. W meczu Pogoni Szczecin z Górnikiem Zabrze zobaczyliśmy wyrównaną pierwszą połowę bez goli, lecz zawodnicy gospodarzy obijali słupki i poprzeczki. W drugiej połowie błysnął Górnik. Goście zdobyli aż trzy gole w 10 minut. Najpierw w 59. minucie bramkarza pokonał Liseth, parę minut później Janża podobnie jak w meczu z Piastem zdobył bramkę po dośrodkowaniu, którego nikt nie przeciął, a za kolejne trzy minuty Sow znalazł się sam na sam z Cojocaru i bez trudu go ominął, po czym wpakował piłkę do pustej bramki. Tym samym Górnik wywiózł ze Szczecina trzy gole i trzy punkty. W meczu Radomiaka z Jagiellonią dosyć niespodziewanie to gospodarze pierwsi zdobyli bramkę, a strzelcem był świetny w tym sezonie Grzesik. Tuż przed przerwą Jagiellonia zdołała wyrównać po golu Imaza. Ten sam gracz strzelił też po zmianie stron, a była to dla niego setna bramka na boiskach Ekstraklasy. Tym samym został on drugim zagranicznym piłkarzem, któremu udało się wejść do „Klubu 100″. Jagiellonia zwyciężyła w Radomiu 2:1. Termalica Nieciecza podejmowała na własnym stadionie Raków Częstochowa i już po trzech minutach zawodnicy beniaminka wyszli na prowadzenie po golu Jimeneza. W 14. minucie dobrze spisał się Ameyaw, który wyrównał wynik spotkania. Zawodnicy Marka Papszuna mieli dużą przewagę przez resztę pierwszej połowy, lecz do przerwy wynik nie uległ zmianie. Dopiero w 67. i 74. minucie bramki zdobyli Bulat i Rocha. W końcówce Nieciecza zdobyła jeszcze kontaktową bramkę, ale Raków zasłużenie dociągnął zwycięstwo do końca. Na pozycji lidera umocnili się zawodnicy Wisły Płock, którzy pokonali Legię Warszawa 1:0 po golu Kamińskiego. Po pięciu kolejkach beniaminek z Płocka jest jedyną drużyną w lidze, która nie zaznała jeszcze smaku porażki. 

Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk 6:2

Cracovia – Widzew Łódź 1:0

Motor Lublin – Piast Gliwice 0:0

GKS Katowice – Arka Gdynia 4:1

Lech Poznań – Korona Kielce 1:1

Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze 0:3

Radomiak Radom – Jagiellonia Białystok 1:2

Termalica Nieciecza – Raków Częstochowa 2:3

Wisła Płock – Legia Warszawa 1:0

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga