Felietony Piłka nożna
Asekuranctwo nie popłaca
Przed meczem wszem i wobec ogłaszałem, że gorzej niż w zeszłym sezonie na stadionie Górnika być nie może. Teraz mogę powiedzieć, że w życiu pewne są tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki i to, że wszelkie przewidywania w piłce można o kant dupy roztrzaść. W najgorszych snach nie spodziewałem się, że moje słowa się nie ziszczą. Bo o ile rok temu przyjeżdżaliśmy na Roosevelta w roli beniaminka, Górnik nas napoczął szybko, no i faktycznie byliśmy dość bezradni, to mogę powiedzieć, że wtedy byliśmy… tylko bezradni. Trudno.
Wczoraj natomiast to nie była tylko bezradność, to była jakaś antyteza piłki nożnej. Wolałem tamte 0:3. Może mam zakrzywione spojrzenie. Bo wtedy też wyszliśmy jacyś przestraszeni, też niewiele mieliśmy do powiedzenia na boisku. Ale jakoś było łatwiej. A wczoraj? Nie było nic. A najgorsze jest to, że z każdą minutą ta degrengolada się pogłębiała – piłkarska i mentalna. Do tego stopnia, że – choć nigdy tak nie mam – myśli mi zaczęły gdzieś odpływać, chciałem już robić coś innego, bo po prostu nasz zespół wyglądał tak, jakby nie był już zainteresowany udziałem w tym meczu. Totalne poddanie się, biała flaga. Dla zmyłki w końcówce podeszli pod bramkę przeciwnika, Kuusk i Gruszkowski otarli poprzeczkę i „spojek” od zewnętrznej strony. To jednak tylko zaciemnia obraz.
Od początku można było odnieść wrażenie, że GKS jest jakiś niemrawy, znów przestraszony ogromnej, jak na polskie warunki, publiczności. Choć nie było jeszcze takiej tragedii od razu. Nawet raz prawie wyszliśmy sam na sam, ale Adrian Błąd fatalnie przyjmował piłkę. Gdzieś tam, coś próbował Galan, mieliśmy jakieś auty. Zagrożenia jednak nie było żadnego, a raczej skupialiśmy się na rozgrywaniu piłki od tyłu. Górnik najwidoczniej to zauważył, bo zaczął wietrzyć szansę na swoje okazje bramkowe. W defensywie też to nie wyglądało jakoś tragicznie, choć ta niska obrona niepokoiła. Za bardzo zapraszaliśmy zabrzan i środek ciężkości tego meczu niebezpiecznie przesuwał się pod nasze pole karne. Nie na zasadzie szturmu gospodarzy i zamknięcia naszej drużyny w szesnastce. Tylko tego, że jak będziemy sobie tak pykać, ryzyko, że coś się wydarzy wzrastało.
No i wydarzyło się. Trener mówi, że pierwsza bramka to strata w środku boiska – no tak, Galan zagrywa według mnie niezbyt bezpieczne podanie do Kowalczyka, mocne, takie z ryzykiem straty i rywal przejmuje piłkę. Nadal jednak nie mogę zrozumieć tego krycia na radar w naszym polu karnym. Naprawdę nie trzeba iść na raz, ale (głosem Tomasza Hajty) „podejdź pod tego przeciwnika, wsadź nogę, wygarnij”. Galan tylko patrzył na Ousmane Sowa, a ten z uśmiechem na twarzy miał całą przestrzeń w środku (!) pola karnego, żeby wycofać futbolówkę na szesnastkę. Zawodnicy będący w jej obrębie, jak Kowalczyk i Łukasiak, też mieli jakiś opóźniony zapłon, bo zamiast od razu lecieć do szesnastego metra, obracali się jakby mieli nogi z ołowiu. I znów dostaliśmy gonga w końcówce połowy i jest to już bardzo irytujące, że nie możemy dotrwać do przerwy z zerem po stronie strat.
No ale dobra. Trudno. Znów trzeba odrabiać, ale była nadzieja, że w drugiej połowie – nie mogąc już grać tak defensywnie – GKS ruszy do przodu. Płonne były to oczekiwania. Na dodatek straciliśmy kuriozalną bramkę. Nie – nie mam na myśli tej trzeciej. Mówię o drugim golu. Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, co zrobili nasi obrońcy. Powtórzę – to jest kuriozum, że mamy dokładnie na linii pola bramkowego i to praktycznie w świetle bramki trzech piłkarzy, a jednocześnie jedyny przeciwnik – również na linii „piątki” – ma tak dużo miejsca i jest kompletnie niepilnowany. Absurdalna sytuacja. Liseth dostał dośrodkowanie i strzelił na luzaku bramkę głową.
Wyglądało to bardzo źle. Samobójczy gol Kuuska był tylko symbolicznym podsumowaniem tego żenującego spotkania, choć i tutaj padliśmy ofiarą tego naszego czasem przesadnego rozgrywania od tyłu. Zresztą w tym meczu to rozgrywanie i tak bywało bez sensu, bo poklepaliśmy jakiś czas tylko po to, by posłać lagę do przodu. To już lepiej od razu tę „lagę na Adamika” posłać bez tego bawienia się, grożącego stratą.
Strasznie dużo miejsca Górnik miał na skrzydłach – i to nie tylko dlatego, że szalał Janża i spółka. Piłkarzy GieKSy po prostu tam nieraz nie było. Nie wiem, gdzie byli. Zniknęli. Jak byłem mały i mama robiła mi omleta, to czasem ten omlet tak rósł, że wychodził z patelni. Żartowaliśmy wtedy z mamą, że „omlet idzie do sklepu”. Jakoś tak mi się ten omlet przypomniał, gdy po raz kolejny nie widziałem naszych obrońców przy Słoweńcu.
Swoją drogą taką bramkę jak Marten Kuusk strzelił niejaki Damian Garbacik z 10 lat temu. Ciekawe czy to pamiętacie – to był mecz z Wigrami Suwałki na Bukowej. Statystyka nieciekawa, bo takie gole są absolutną rzadkością i większość drużyn na świecie NIGDY takiej nie straciła. A my w ciągu dekady dwa razy. To tak jak dwa razy nam strzelił gola bramkarz, podczas gdy wiele drużyn nie miała takiej sytuacji. Ale to jest GieKSa.
W drugiej połowie nie istnieliśmy. Naprawdę żal było patrzeć, jak mentalnie męczą się nasi piłkarze, a Górnik z wiatrem w żaglach bawi się grą. Nawet wprowadzony, debiutujący Jesse Bosch chyba do końca nie wiedział co się dzieje. W każdym razie dostosował się do reszty. A Aleksander Buksa był bezradny totalnie i tak jak Maciej Rosołek na Legii, tak i tutaj nie przypomniał się kibicom swojej byłej drużyny. Choć oddajmy, że tutaj naprawdę miał ciężko. I Adam Zrelak był w tym meczu kompletnie bezradny.
Dlaczego nie mogliśmy zagrać tak jak na Legii? Odważnie, z pazurem, z zębem? Czyżby trauma z zeszłego roku z Górnikiem była tak duża, że trenerzy zdecydowali się na tak asekuracyjną taktykę? Trener Górak twierdzi, że mieli swój sposób na ten mecz i na to, żeby okazje sobie stwarzać. No ale jeśli to nie błąd trenerski, to znaczy, że zawodnicy totalnie dali ciała, bo nie było – poza tymi pierwszymi minutami – widać tego, że są jakoś zainteresowani atakiem. Naprawdę nie przystoi tak się prezentować w ekstraklasie.
Zapytałem trenera o to „asekuranctwo”. Szkoleniowiec mówi, że rzeczywiście z boku to długie rozgrywanie akcji mogło sprawiać takie wrażenie, ale celem było jak najlepsze przygotowanie akcji do przeniesienia piłki w pobliże pola karnego rywala. Tylko jeśli faktycznie zawodnicy tak muszą „dopieszczać” akcje, żeby zagrać – jak rozumiem – super precyzyjną i celną piłkę, to znów zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie są oni za bardzo przestraszeni, że popełnią błąd. Rozumiem intencję trenera, ale zadaję sobie pytanie – ile takich akcji można w meczu z silnym rywalem rozegrać. Dwie? Trzy? A jeśli tak, to czy można liczyć, że z tego od razu będzie bramka? Trener mówi, że właśnie taką akcją był moment, gdy Adrian Błąd na początku meczu dostał piłkę i gdyby lepiej się zabrał to by z 40 metrów leciał sam na sam. Przyznam, że nie potrafię sobie tego absolutnie wyobrazić. Przecież Adrian z Arką miał kilometr przewagi nad przeciwnikiem w analogicznej sytuacji, a i tak dał się dogonić. Z całym szacunkiem, ale lata już nie te i jak mam sobie przypomnieć jakiegoś jego gola w podobnej sytuacji, to mam jeden typ – gol dla Zagłębia Lubin w wygranym 5:0 meczu przy Bukowej. Tylko że to też było z 10 lat temu…
Nie istniał dziś Bartosz Nowak, którego tak przecież wychwalałem po Arce. Kacper Łukasiak znów popełniał fatalne błędy i był przestraszony. Adrian – delikatnie mówiąc – ostatnio nie jest w szczytach formy. Borja Galan też jest kompletnie nieefektywny. Jego próby na skrzydłach, a to co robili przeciwnicy, to niebo, a ziemia. A cała obrona była dziś do tarcia chrzanu.
Spytałem też trenera o te nieszczęsne mecze wyjazdowe. Wiosną był z tym problem, teraz jest mega problem. Jak na razie w trzech delegacjach straciliśmy dziewięć bramek, a strzeliliśmy tylko jedną. Wyniki 0:3, 1:3 i 0:3 są fatalne i jeśli nie zmienimy czegoś na wyjazdach to będziemy dostawać bęcki non stop. Nadal zadziwia mnie w piłce tak duża dysproporcja pomiędzy meczami na wyjeździe i u siebie, jednak w porównaniu z tym, co było kiedyś – nie jest ona już tak wielka. W naszym przypadku natomiast nadal tak to wygląda.
Rozumiem, że trzeba czasem obrać inną taktykę. Jednak dlaczego nie mogliśmy choć trochę zagrać tak jak z Arką – mówię o intensywności, pressingu, który przecież dał nam kapitalne zwycięstwo, tego już nie jestem w stanie pojąć. Wydawało się, że idziemy w górę od meczu z Legią, a tu nastąpił gong i najgorszy mecz w sezonie, a kto wie, czy nie od awansu do ekstraklasy. Mówię „choć trochę”, nie chodzi mi o wymianę ciosów. Ale żeby przynajmniej było przyzwoicie.
Okej, ponarzekaliśmy. Teraz słowo w stronę niektórych kibiców. Uważam, że głupotą jest znów mówienie, że jesteśmy murowanym kandydatem do spadku. Głupotą dlatego, bo już wiele razy w zeszłym, a nawet już w obecnym sezonie, GKS grał słabe mecze i wydawało się, że jesteśmy w kryzysie lub zagnieździmy się w dole tabeli, a jednak za każdym razem się wygrzebywaliśmy. Nawet właśnie po meczach z Widzewem i Legią, gdy wydawało się, że będzie bardzo ciężko, przyszedł kapitalny mecz z Arką. Rok temu po Górniku była kapitalna Pogoń i Puszcza. Nie ma więc co skakać ze skrajności w skrajność, bo tydzień temu już była euforia, czego to w lidze możemy nie zwojować. A teraz znów lamenty o „pewnym spadku”.
Niemniej sytuacja GieKSy ciągle jest niedobra. Znów znaleźliśmy się w strefie spadkowej i naprawdę trzeba pilnować swojego miejsca w tabeli. Najlepiej by było oczywiście wyskoczyć gdzieś pięć punktów nad kreskę, ale na razie to byłby scenariusz idealny i jest bardzo odległy. Teraz musimy pracować nad tym, by po prostu nad kreską się znaleźć, względnie na granicy. Najgorsze co mogłoby być, to zadomowić się w strefie spadkowej na wiele kolejek.
Czeka nas ultraważny mecz z Radomiakiem, by na przerwę reprezentacyjną „schodzić” ze względnym spokojem. Ale do tego niezbędne będzie zwycięstwo. Radomiak jak najbardziej jest w naszym zasięgu – po początkowym rozpędzie piłkarze z Radomia lekko spuchli i nie ma co przed nimi panikować, choć na pewno jest to lepsza drużyna niż w poprzednim sezonie. Trzeba się solidnie przygotować do meczu i wyjść mentalnie tak jak na Arkę – wtedy naprawdę może być dobrze.
Jak rok temu w Zabrzu ekstraklasa dała nam po dupie, tak dała i teraz, choć teraz bardziej na własne życzenie. Nie ma co jednak płakać. Stało się. Teraz trzeba wstać, otrzepać się z kurzu i ruszać dalej. Wiele jest jeszcze w tej lidze do ugrania. Tylko nie róbmy już w portki przed żadną drużyną, bo swoje atuty mamy i można je z większą odwagą wykorzystywać. Czasem się dostanie po łbie, ale przynajmniej nie będzie niesmaku. A zwiększymy swoje szanse na pozytywny rezultat. Wszystko z głową, ale odważniej.
I słówko do Martena Kuuska. Choć tak jak napisałem rzadko, ale to się zdarza w piłce. Nie przejmuj się, tylko przekuj to na coraz lepszą grę. Trzymamy kciuki!
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Afera
24 sierpnia 2025 at 09:30
Naprawdę słaby szpil, napiszę w podpunktach moje spostrzeżenia kibica który ogląda wszystkie mecze GieKSy przed telewizorem z racji stałego pobytu za granicą Polski.1)A.Błąd będzie bardziej przydatny drużynie od 70 min niech wejdzie na te 20 min plus doliczony czas i niech zasuwa,za Adriana od początku M.Wędrychowski.2)K.Gruszkowski sory ale wypożyczenie 80%piłek nie dochodzi do adresata a większość jest przeczytana przez przeciwników.3)B.Galan chłop się stara ok ale to jest poziom zmiennika z ławki,a dla B.Galana dla podniesienia poziomu i konkurencji potrzeba transferu dobrego wachadłowego.4)A.Jędrych,A.Czerwiński,M.Kowalczyk,A.Zrelak,B.Nowak M.Wasielewski,Klemenz ok.5)D.Kudła po tylu gongach jakie chłop dostał dałbym mu odpocząć psychicznie w następnym meczu,nich pokarze swój warsztat Strączek.6)K.Łukasiak za elektryczny za mało piłek otwierających za dużo strat,tu bym chciał zobaczyć od początku J.Boscha.7)M.Kuusk,nie wygląda to najgorzej ale brakuje tu takiego cwaniactwa przepchnięcia przeciwnika agresywnej gry,dałbym się pokazać A.Paluszkowi.8)R.Górak wyjdzie z tego obronną ręką jestem o to spokojny tylko więcej odwagi.Cała GieKSa razem💪💪💪
Afera
24 sierpnia 2025 at 09:34
Naprawdę słaby szpil, napiszę w podpunktach moje spostrzeżenia kibica który ogląda wszystkie mecze GieKSy przed telewizorem z racji stałego pobytu za granicą Polski.1)A.Błąd będzie bardziej przydatny drużynie od 70 min niech wejdzie na te 20 min plus doliczony czas i niech zasuwa,za Adriana od początku M.Wędrychowski.2)K.Gruszkowski sory ale wypożyczenie 80%piłek nie dochodzi do adresata a większość jest przeczytana przez przeciwników.3)B.Galan chłop się stara ok ale to jest poziom zmiennika z ławki,a dla B.Galana dla podniesienia poziomu i konkurencji potrzeba transferu dobrego wachadłowego.4)A.Jędrych,A.Czerwiński,M.Kowalczyk,A.Zrelak,B.Nowak M.Wasielewski,Klemenz ok.5)D.Kudła po tylu gongach jakie chłop dostał dałbym mu odpocząć psychicznie w następnym meczu,nich pokarze swój warsztat Strączek.6)K.Łukasiak za elektryczny za mało piłek otwierających za dużo strat,tu bym chciał zobaczyć od początku J.Boscha.7)M.Kuusk,nie wygląda to najgorzej ale brakuje tu takiego cwaniactwa przepchnięcia przeciwnika agresywnej gry,dałbym się pokazać A.Paluszkowi.8)R.Górak wyjdzie z tego obronną ręką jestem o to spokojny tylko więcej odwagi
Afera
24 sierpnia 2025 at 09:37
Naprawdę słaby szpil, napiszę w podpunktach moje spostrzeżenia kibica który ogląda wszystkie mecze GieKSy przed telewizorem z racji stałego pobytu za granicą Polski.1)A.Błąd będzie bardziej przydatny drużynie od 70 min niech wejdzie na te 20 min plus doliczony czas i niech zasuwa,za Adriana od początku M.Wędrychowski.2)K.Gruszkowski sory ale wypożyczenie 80%piłek nie dochodzi do adresata a większość jest przeczytana przez przeciwników.3)B.Galan chłop się stara ok ale to jest poziom zmiennika z ławki,a dla B.Galana dla podniesienia poziomu i konkurencji potrzeba transferu dobrego wachadłowego.4)A.Jędrych,A.Czerwiński,M.Kowalczyk,A.Zrelak,B.Nowak M.Wasielewski,Klemenz ok.5)D.Kudła po tylu gongach jakie chłop dostał dałbym mu odpocząć psychicznie w następnym meczu,nich pokarze swój warsztat Strączek.6)K.Łukasiak za elektryczny za mało piłek otwierających za dużo strat,tu bym chciał zobaczyć od początku J.Boscha.7)M.Kuusk,nie wygląda to najgorzej ale brakuje tu takiego cwaniactwa przepchnięcia przeciwnika agresywnej gry,dałbym się pokazać A.Paluszkowi.8)R.Górak wyjdzie z tego obronną ręką jestem o to spokojny tylko więcej odwagi.Cała GieKSa razem💪💪
Afera
24 sierpnia 2025 at 09:39
Naprawdę słaby szpil, napiszę w podpunktach moje spostrzeżenia kibica który ogląda wszystkie mecze GieKSy przed telewizorem z racji stałego pobytu za granicą Polski.1)A.Błąd będzie bardziej przydatny drużynie od 70 min niech wejdzie na te 20 min plus doliczony czas i niech zasuwa,za Adriana od początku M.Wędrychowski.2)K.Gruszkowski sory ale wypożyczenie 80%piłek nie dochodzi do adresata a większość jest przeczytana przez przeciwników.3)B.Galan chłop się stara ok ale to jest poziom zmiennika z ławki,a dla B.Galana dla podniesienia poziomu i konkurencji potrzeba transferu dobrego wachadłowego.4)A.Jędrych,A.Czerwiński,M.Kowalczyk,A.Zrelak,B.Nowak M.Wasielewski,Klemenz ok.5)D.Kudła po tylu gongach jakie chłop dostał dałbym mu odpocząć psychicznie w następnym meczu,nich pokarze swój warsztat Strączek.6)K.Łukasiak za elektryczny za mało piłek otwierających za dużo strat,tu bym chciał zobaczyć od początku J.Boscha.
Afera
24 sierpnia 2025 at 10:02
Słaby szpil, napiszę w podpunktach moje spostrzeżenia kibica który ogląda wszystkie mecze GieKSy przed telewizorem.1)A.Błąd będzie bardziej przydatny drużynie od 70 min niech wejdzie na te 20 min i niech zasuwa,za Adriana od początku M.Wędrychowski.2)K.Gruszkowski sory ale wypożyczenie 80%piłek nie dochodzi do adresata a większość jest przeczytana przez przeciwników.3)B.Galan chłop się stara ok ale to jest poziom zmiennika z ławki,a dla B.Galana dla podniesienia poziomu i konkurencji potrzeba transferu dobrego wachadłowego.4)A.Jędrych,A.Czerwiński,M.Kowalczyk,A.Zrelak,B.Nowak M.Wasielewski,Klemenz ok.5)D.Kudła po tylu gongach jakie chłop dostał dałbym mu odpocząć psychicznie w następnym meczu,nich pokarze swój warsztat Strączek.6)K.Łukasiak za elektryczny za mało piłek otwierających za dużo strat,tu bym chciał zobaczyć od początku J.Boscha.7)M.Kuusk,nie wygląda to najgorzej ale brakuje tu takiego cwaniactwa przepchnięcia przeciwnika agresywnej gry,dałbym się pokazać A.Paluszkowi.8)R.Górak wyjdzie z tego obronną ręką jestem o to spokojny tylko więcej odwagi.
Irishman
24 sierpnia 2025 at 20:33
Świetne podsumowanie.
Nigdy więcej takiej GieKSy! NIGDY!!!