Felietony Piłka nożna
Czy nas na to stać?
Zapraszamy do tekstu naszego kibica Bartka, który podzielił się swoją opinią po zamknięciu okna transferowego. Jeśli chcielibyście, aby Wasz tekst ukazał się na łamach GieKSa.pl, to zapraszamy do nadsyłania ich na maila gieksainfo[at]gmail.com.
Wydźwięk tego artykułu byłby pewnie inny zaraz po meczu z Radomiakiem, kiedy zacząłem spoglądać w górę tabeli i liczyć kogo moglibyśmy wyprzedzić, żeby zająć piąte miejsce. A inny jest dzisiaj po obejrzeniu harców naszych zawodników w Gdańsku.
Nie znam się na piłce, chciałem zwalniać trenera Góraka półtora roku temu, totalnie nie doceniłem potencjału Repki. To, w jakim byłem błędzie, najlepiej potwierdził poprzedni sezon, w którym prezentowaliśmy się bardzo solidnie, szkoleniowiec szybko wkomponował nowych zawodników do drużyny i gołym okiem było widać jakość. Poprzednie okienka transferowe były bardzo dobre. To, co je łączyło, to fakt, że przychodzący zawodnicy od razu wchodzili do drużyny i byli po prostu lepszymi piłkarzami niż ich poprzednicy. Wystarczy wspomnieć o Nowaku, Kowalczyku, Zrelaku, Kuusku, Galanie, Bergierze czy Czerwińskim.
Tego lata wywróciliśmy racjonalną strategię transferową do góry nogami. Podpisaliśmy kilku zawodników po przejściach, żadnego pewniaka. Na papierze i czysto teoretycznie nasze transfery mają sens – odmłodziliśmy skład, wzmocniliśmy się głównie Polakami. Większość osób, w tym i ja, powiedziałaby „super”. Natomiast brakuje jakości na „już” i nie załataliśmy dziur. Gdzie na przykład nowy trzeci obrońca, który byłby pewniakiem do pierwszego składu? W pierwszej wersji tego tekstu (ostatecznie nieopublikowanej) pisałem: „Jestem przeciwnikiem chaotycznych transferów, skoro już obraliśmy taką drogę, to poczekajmy, nawet na Rosołka. Jeżeli zaraz do składu przyjdzie Czarnogórzec, Bośniak albo stary Słowak pierwszy będę bił na alarm”. W międzyczasie podpisaliśmy… Norwega, Holendra, Białorusina. Oby załatali dziury w składzie, a nie okazali się ligowym dżemikiem. Nie jest to jednak klucz transferowy z poprzednich okienek. Rodzi nowe wyzwania dla trenera w postaci zarządzania międzynarodową szatnią, w której – przez ogólną liczbę zawodników w kadrze – nie każdy dostanie tyle szans, ile by chciał.
Wajcha wzmocnień za bardzo poszła w kierunku ryzyka – odbudowy zawodnika czy wydobycia potencjału. Mając tak uniwersalnych zawodników jak Galan, Czerwiński, Nowak, Wasielewski wystarczy nam kadra 18-19 jakościowych zawodników, uzupełnionych o młodzież. Tak byłoby zdrowiej, także dla budżetu.
Nie chcę się znęcać nad Rosołkiem. Natomiast to jest podobny przypadek jak Arak – to, że wiele portali ma z nich używanie, nie bierze się z niczego. Jego szanse powoli się kończą, z Arką wszedł na końcówkę. Jak mamy go zbudować, skoro realnie jest trzecim napastnikiem?
Łukowski poprzedni sezon w Widzewie miał do zapomnienia, a wcześniejszy z poważną kontuzją. Udany w Koronie był trzy lata temu. Zagrał u nas na razie 45 minut i zastanawiam się, dlaczego podpisaliśmy z nim kontrakt.
Paluszek najpierw w ogóle nie pojawiał się na boisku, więc zastanawiałem się, czy czasem nie jest szóstym obrońcą w hierarchii. W takiej roli wolałbym oglądać jednak Jaroszka, dla którego GieKSa jest wyjątkowa. Paluszek miewał kłopoty z kontuzjami, a dziś już wiemy, że wypadł nam na dobrych kilka miesięcy.
Filip Rejczyk to regularny młodzieżowy reprezentant kraju. Na pewno ma duży potencjał, ale potrzebuje minut. Na razie gra tylko ogony. Rozgrzewkę przed meczem z Zagłębiem zaczął w kółeczku z innymi juniorami, a nie pozostałymi rezerwowymi. Jeżeli decydujemy się na takiego chłopaka, to niech po prostu gra…
Transfer Buksy sam się wyjaśnił, więc nie będę się na ten temat rozpisywał.
Nie mam też przekonania, czy dalej potrzebujemy Marca, Milewskiego i Rogali. Marzec już w zeszłej kampanii grał mało, a Rogala jest po poważnej kontuzji. Trener jest zapewne zadowolony, że ma 25-26 zawodników w kadrze na poziomie co najmniej pierwszej ligi. Czy to jednak nie za dużo? Czy jak będzie potrzeba, żeby ktoś zagrał w sezonie 90-150 minut, to nie lepiej postawić na juniora (Bród, Trepka, oddany Krawczyk)? Pewnie młodzi będą trochę odstawać, ale klub oszczędzi.
Dwa ruchy transferowe oceniam bardzo pozytywnie. Wędrychowski robi dużo wiatru i mam nadzieję, że stanie się także efektywny. Pokazał się z dobrej strony z Zagłębiem i Rakowem, może być z niego sporo pożytku. Łukasiak w środku pola jest przyzwoity, brakuje mu niestety konkretów i razi złymi wyborami pod polem karnym przeciwnika. Wolę Łukasiaka w pierwszym składzie niż Milewskiego albo Boscha.
Wielką niewiadomą są trzy ostatnie transfery. Szkurin ma renomę w lidze i to jest jedyny transfer do pierwszego składu, który zrobiliśmy tego lata. Oby obronił się piłkarsko, a nie pogubił mentalnie – różne portale donoszą, że to trochę „fochowaty” zawodnik. Marković miał fajne wejście z Lechią i też warto byłoby dać mu szansę od początku. Bosch natomiast był najsłabszym naszym piłkarzem w Gdańsku. Nie brał na siebie odpowiedzialności, nie szukał gry, przez co nie mieliśmy środka. To, że pierwsza połowa została totalnie przespana, to w dużej mierze jego wina. Ale poczekajmy.
Jeszcze długi sezon przed nami. Mecze u siebie napawają optymizmem – jesteśmy intensywni, agresywni w pressingu i skuteczni w stałych fragmentach gry. Liczę na to, że jeśli przełamiemy jakiś trend, to ten zły na wyjazdach, a nie dobry domowy. Nie można zapominać, że odeszli od nas jakościowi zawodnicy. Rezerwowy u nas Drachal gra w Jagiellonii, Szymczak poszedł do Belgii, Repka jest fundamentem Rakowa, a Bergier strzela w Widzewie.
Żeby zarobić na Łukasiaku, Wędrychowskim, Rejczyku czy Rosołku (rozmarzyłem się), to trzeba dać im grać. Tymczasem nasze zakupy „last minute” zablokują im miejsce. Trener musi zarządzić szatnią, prezes finansami, a dyrektor nawiązać transferami do poziomu z 2024 roku. Mimo wszystko wierzę, że… będzie dobrze!
Bartek
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.


Najnowsze komentarze