Piłka nożna
Górak: Momentami wzorowy mecz taktycznie
Po meczu Zagłębia z GieKSą wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn: Leszek Ojrzyński i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo się cieszę, że się widzimy, że ekstraklasa ruszyła, bo byliśmy trochę stęsknieni, a może bardziej niż trochę. Przyjeżdżaliśmy do Zagłębia, które u siebie jeszcze nie przegrało, więc mieliśmy świadomość, jak ciężkie nas tu czeka zadanie. Z punktu widzenia taktycznego mój zespół zagrał dzisiaj momentami wzorowo, momentami bardzo dobrze i czasem dobrze. To dało nam trzy punkty, myślę, że zasłużone, że na nie bezapelacyjnie zasłużyli.
Jest to bardzo dobry start do tej rundy. Kapitał punktowy liczy się ogromnie, bo tabela jest bardzo spłaszczona. Jeszcze tydzień temu wracając z Turcji zastanawiałem się, jak ciężkie będzie to spotkanie, ale byłem też przekonany, że zrobiliśmy progres w paru rzeczach, które bardzo chcieliśmy poprawić. Bardzo cieszy zero straconych bramek, bo to zawsze bardzo fajny kierunek, aby dalej wierzyć w to, co się robi. Przed nami kolejne spotkania, za chwilę odrabiamy mecz zaległy, więc nie ma co popadać w euforię, ale radości jest dzisiaj sporo. Zadowolenie z wykonanej pracy, tak jak powiedziałem, bo dzisiaj głównym naszym argumentem była dyscyplina taktyczna.
Leszek Ojrzyński (trener Zagłębia Lubin):
Gratulacje dla GKS, który wygrał zasłużenie. My zrobiliśmy dużo, by przynajmniej zremisować. Bramka stracona na 0:1 to nie znaczy, że jest tragedia, tylko wręcz przeciwnie, jest jeszcze bardzo dużo czasu. Gra jednak nam się nie układała, największe zagrożenie stwarzaliśmy po stałych fragmentach gry, a wcześniej po fazie przejściowej, gdy nasz napastnik miał piłkę, straciliśmy ją i dostaliśmy bramkę na początku meczu.
Drugą połowę powiedzieliśmy sobie, że zostaliśmy w tym samym składzie, będziemy walczyć o odwrócenie losów spotkania, ale znowu początek – nie druga minuta, ale siódma drugiej połowy – stały fragment – zawodnicy drużyny przeciwnej praktycznie bez żadnego krycia i strzelili nam bramkę. W pierwszym meczu pół roku temu Bartek Nowak strzelił dwie bramki, dzisiaj strzelił bramkę i zaliczył asystę. Niedawno wybrany ligowiec roku i takiego zawodnika nam brakuje. Przeciwstawialiśmy się jak mogliśmy. Zobaczyliśmy dzisiaj nowych zawodników, których wczoraj załatwiliśmy plus Ligockiego, młodzieżowca. Tego wymagała sytuacja. Musimy to zaakceptować, mieliśmy tu twierdzę, o której się głośno mówiło, a tutaj pierwszy mecz i wszystko spaliło się. Następny mecz mamy już w piątek, mam nadzieję, że zima odpuści, ale z tego co się słyszy, to nie za bardzo. Chuchamy, dmuchamy, żeby zmieniając sztuczną na naturalną nawierzchnię żadne kontuzje się nie przyplątały. I po dzisiejszym meczu może jeszcze ktoś dojść do ekipy kontuzjowanych. Bo tak dobrze to po tym meczu nie wygląda. Taka aura i taki okres, że jak się zmienia nawierzchnię, to jest się bardziej podatnym na kontuzje. O to się najbardziej martwimy, bo w tej sile ofensywnej musieliśmy sprawdzać nowych zawodników, jeszcze niezgranych i ten mecz dał nam odpowiedź, może niepełną, bo goniliśmy wynik, ale nic nam nie chciało wpaść. Kosidis był blisko dwa razy, ale to było za mało.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Najnowsze komentarze