Piłka nożna
Gra przez dwadzieścia minut nie popłaca
Po dwóch domowych meczach przyszło GieKSie wrócić na wyjazdowy szlak. A wyjazd był nie byle jaki, bo po raz pierwszy wracaliśmy na stadion, na którym święciliśmy największy triumf od niemal dwudziestu lat – awans do ekstraklasy. Dodatkowo jesienią GieKSa wygrała z Arką u siebie 4:1, więc gdynianie siłą rzeczy musieli pałać żądzą rewanżu.
W składzie GieKSy nastąpiła jedna zmiana – do wyjściowej jedenastki wrócił Adam Zrelak. W Arce roszad było więcej, niektóre ze względu na pauzę Marca Navarro i Kamila Jakubczyka. Na boisku zobaczyliśmy Dawida Kocyłę i Luisa Pereę. W porównaniu do meczu z Pogonią w pierwszej jedenastce zagrali także Oskar Kubiak i Vladislav Gutkovskis.
Katowiczanie rozpoczęli od piorunującego uderzenia. Pod naciskiem Sebastiana Milewskiego rywal oddał piłkę do Bartosza Nowaka, nasz pomocnik zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Mateusza Wdowiaka, a ten w 34. sekundzie otworzył wynik spotkania płaskim strzałem pokonując Węglarza. Początek wymarzony. W 10. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Milewski, ale jego uderzenie było nieco niecelne. Minutę później Nowak ponownie zagrywał do Wdowiaka, ale tym razem Węglarz uprzedził naszego zawodnika. Katowiczanie w tym fragmencie raz po raz próbowali zagrywać w pole karne – choćby do Adama Zrelaka, ale brakowało naprawdę niewiele. Piłkarze i kibice Arki w pierwszym kwadransie przeżywali sporo frustracji, gdyż nie potrafili zbliżyć się do naszego pola karnego i popełniali mnóstwo prostych błędów. W 18. minucie Nowak przechwycił piłkę na swojej połowie i popędził sam na bramkę rywala – doszedł do szesnastki i strzelił – prosto w bramkarza. Wspomniana frustracja kibiców była na tyle silna, że już w 19. minucie pojawiły się gremialne okrzyki „k… mać, Arka grać!”. W 24. minucie gospodarze przeprowadzili pierwszą groźną akcję – Dawid Kocyła uderzał zza pola karnego, ale Rafał Strączek pewnie obronił. Chwilę później Sebastian Kerk mocno wstrzeliwał piłkę z rzutu rożnego, a Strączek wypiąstkował. Po kolejnych kilkunastu sekundach mocno z dystansu uderzał Kubiak, po raz kolejny nasz golkiper był górą. W 27. minucie mieliśmy kontrowersyjną sytuację, jakich wiele w ostatnich tygodniach. Po rzucie wolnym Nowaka zgrywał Lukas Klemenz i trafił w rękę Kubiaka. Sędzia nasłuchiwał wieści z wozu VAR, ale tym razem w sędziowskiej ruletce wylosował się „brak karnego”. W 32. minucie padła wyrównująca bramka – dośrodkował Kubiak, przedłużył głową Luis Perea, a Michał Marcjanik na raty pokonał Strączka. Po tym golu piłkarze Arki nabrali wiatru w żagle. GieKSa przez kilka minut nie umiała się otrząsnąć. W końcu jednak oddaliliśmy grę od naszego pola karnego. Z rzutu rożnego dośrodkował Nowak, wysokim łukiem głową piłkę zagrał Zrelak, ale Węglarz wyłapał futbolówkę. W 44. minucie fatalnie obcował z piłką Arkadiusz Jędrych, dał ją sobie wyłuskać Kerkowi, który podał do Nazarija Rusyna, a ten w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza.
Druga połowa rozpoczęła się od fizycznych przepychanek w środku boiska, a pierwszą okazję miał GKS, gdy Borja Galan dośrodkował na głowę Zrelaka, ale ten trafił prosto w bramkarza. W początkowej fazie niewiele się działo, jeśli chodzi o sytuacje, a pojawiały się spięcia. GieKSa próbowała konstruować akcje, Arka skupiona była na defensywie, ale nie była schowana bardzo głęboko. W 66. minucie Marković dośrodkowywał w pole karne, a Nowak próbował strzelić krzyżakiem, ale trafił w bramkarza. Po chwili Arka zagrywała długą piłkę, Strączek wybiegł poza pole karne i efektownym wyskokiem wybił piłkę głową. W 72. minucie swoją kolejną okazję miał Rusyn, który po otrzymaniu długiej piłki uderzył w kierunku długiego rogu, ale niecelnie. GieKSa próbowała, ale nie stwarzała sobie groźnych sytuacji. W 83. minucie nieskoncentrowany Jędrych dał się wyprzedzić wprowadzonemu Patrykowi Szyszowi, ale ten strzelił niecelnie. Wkrótce trener wprowadził na boisko m.in. Damiana Rasaka, który zaliczył debiut w GieKSie i powrót na ekstraklasowe boiska.
GieKSa grała bardzo dobrze przez pierwsze 20 minut – Arka Gdynia nie istniała. Gospodarze jednak się obudzili, a katowiczanie najwidoczniej zbyt szybko uwierzyli, że rywal nie jest im w stanie nic zrobić. To poskutkowało dwiema bramkami Arki. W drugiej połowie nie byliśmy w stanie odwrócić losów spotkania.
22.02.2026, Gdynia
Arka Gdynia – GKS Katowice 2:1
Bramki: Marcjanik (32), Rusyn (44) – Wdowiak (1).
Arka: Węglarz – Kocyła (62. Gaprindaszwili), Szota, Marcjanik, Gojny, Kubiak, Rusyn (76. Szysz), Nguiamba, Perea (90. Rzuchowski), Kerk (90. Oliveira), Gutkovskis (62. Espiau).
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Galan (73. Gruszkowski) – Wdowiak (63. Marković), Kowalczyk (83. Rasak), Milewski, Nowak (83. Błąd) – Zrelak (73. Szkurin).
Żółte kartki: Kubiak, Gutkovskis, Rusyn, Marcjanik – Galan, Gruszkowski.
Sędzia: Paweł Malec (Łódź).
Widzów: 7988 (w tym 688 kibiców GieKSy).
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Pawel
22 lutego 2026 at 14:39
Widmo spadku coraz większe