Dołącz do nas

Hokej

120 minut bez zdobytej bramki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W trzecim spotkaniu finałowym nasza drużyna pojechała do Tychów gonić wynik w rywalizacji do czterech zwycięstw. 

Pierwszą tercję rozpoczęliśmy od szybkiego strzału Grzegorza Pasiuta, niestety został on zablokowany. Kolejne minuty przynosiły niezwykle twarde starcia na bandach, w których górą byli gospodarze. W 7. minucie przed doskonałą szansą znalazł się Fraszko, ale jego dobitkę do pustej bramki w ostatniej chwili zdołał złapać Fucik. W kolejnych minutach gra przeniosła się pod bramkę naszej drużyny, zmuszając Eliassona do kilku fantastycznych interwencji. W 15. minucie w doskonałej okazji strzeleckiej znalazł się Lundegard, ale jego strzał z łatwością złapał Fucik. Na sam koniec pierwszej odsłony groźny strzał oddał jeszcze Wronka, ale został on zablokowany przez zawodnika gospodarzy.

Drugą tercję rozpoczęliśmy od mocnego wejścia ciałem w wykonaniu Runessona. W 23. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Michalski, ale jego strzał minimalnie minął bramkę Fucika. Dosłownie minutę później w niezwykle prostej sytuacji znalazł się Fraszko, ale jego strzał był niedokładny i niecelny. W 28. minucie świetnymi dwoma interwencjami popisał się Eliasson, kontrolując krążek wystrzeliwany zza zasłony. W 30. minucie w sytuacji sam na sam z Fucikiem znalazł się Fraszko, ale jego strzał ponownie był niechlujny i niedokładny. Pomimo naszej dobrej gry to gospodarze wyszli na prowadzenie po niezwykle precyzyjnym strzale z koła bulikowego. W 33. minucie Tychy zdobyły drugą bramkę, dobijając krążek do pustej bramki. W 38. minucie gospodarze ponownie wykorzystali nasz błąd w obronie i było już 0:3. W 39. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się tym razem Dupuy, ale jego strzał poszybował niezwykle daleko obok bramki Fucika. Przed końcem drugiej odsłony fantastyczną interwencją popisał się jeszcze Eliasson.

Trzecią tercję rozpoczęliśmy od szybkiego ataku na bramkę gospodarzy. Już w 43. minucie nasza drużyna stanęła przed szansą gonienia wyniku po odgwizdanym przewinieniu gospodarzy. W najlepszych sytuacjach na zdobycie bramki w przewadze stanęli Pasiut i Dupuy, ale ich strzały nie sprawiły trudności Fucikowi. W kolejnych minutach nasza drużyna bez przerwy grała w tercji obronnej gospodarzy, ale niewiele z tego wynikało. W 58. minucie groźny strzał na bramkę Fucika oddał Wronka, ale ponownie był on niecelny. Pomimo naszego świetnego rozegrania bez bramkarza gospodarze zdołali przejąć krążek i ustalić wynik spotkania strzałem do pustej bramki.

GKS Tychy – GKS Katowice 4:0 (0:0, 3:0, 1:0)

1:0 Mateusz Bryk ( Jusso Jamsen), 30:15
2:0 Mark Viitianen (Filip Komorski, Bartłomiej Pociecha),  32:05
3:0 Alan Łyszczarczyk ( Henri Knuutinen),  37:20
4:0 Dominik Paś (Bartłomiej Jeziorski, Filip Komorski),  58:46, EN

GKS Tychy: Fucik, Chabior – Kovar, Pociecha, Kerkkanen, Kuru, Heljanko – Kaskinen, Kakkonen, Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen – Viinikainen, Bryk, Viitanen, Komorski, Jamsen – Bizacki, Kucharski, Gościński, Aliranta, Jeziorski.

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Bepierszcz – Maciaś, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Hofman Jo., McNulty, Hofman Ja. – Dawid, Huhdanpaa, Koivusaari, Michalski, Coatta. 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga