Dołącz do nas

Piłka nożna

Poznańska lokomotywa znów pierwsza na mecie!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przedostatnia kolejka PKO BP Ekstraklasy przyniosła najważniejsze rozstrzygnięcie. Lech Poznań obronił tytuł mistrzowski. W walce o podium dalej pozostają Górnik, Jagiellonia oraz Raków. Poznaliśmy też drugiego spadkowicza – została nim Arka Gdynia, która w meczu ostatniej szansy poległa z Termalicą.

W piątek Zagłębie Lubin podejmowało Pogoń Szczecin. Mecz nie zachwycał, ale obie drużyny stworzyły sobie kilka groźnych okazji. Tylko jedną z nich wykorzystali Portowcy, gdy w 83. minucie strzałem głową uderzał Cuic, a piłkę przed siebie odbił Buric. Dopadł do niej jednak Ali i otworzył wynik spotkania. W doliczonym czasie gry goście znów mogli cieszyć się z gola, lecz dwukrotnie świetnie zachował się golkiper Zagłębia. Pogoń wywiozła z Lubina komplet punktów i jest już pewna utrzymania w Ekstraklasie. Emocje kipiały w Kielcach, gdzie Korona mierzyła się z Widzewem. Na boisku co jakiś czas dochodziło do groźnych starć fizycznych jak i słownych pomiędzy zawodnikami i sztabami obu drużyn. Stawka meczu była wysoka, a lepiej z presją poradziła sobie Korona Kielce. Ozdobą meczu był gol Błanika, który fenomenalnie uderzył z rzutu wolnego. Przez ostatni kwadrans Widzew próbował atakować, jednak wyglądało to niechlujnie i nie przyniosło efektów. Trzy punkty zostały w Kielcach, co dało Koronie już pewne utrzymanie. Widzew zaś będzie drżał o ligowy byt do ostatniej kolejki. 

Sobota w Lublinie była bogata w gole. Już po siedmiu minutach gry ładnym uderzeniem z dystansu popisał się Klich i otworzył wynik spotkania. Jeszcze przed przerwą wyrównał Czubak, który strącił piłkę zagraną z rzutu rożnego i wyrównał wynik spotkania. W drugiej połowie na boisku pojawił się Charpentier i najpierw asystował przy golu Al Amariego, a później dobrze odnalazł się w polu karnym Motoru i zdobył też bramkę. Końcówka należała do gospodarzy, którzy w 88. i 91. minucie zdołali odrobić straty i obie drużyny podzieliły się punktami. Skromne jednobramkowe zwycięstwo zaliczył Górnik w wyjazdowym spotkaniu w Płocku. Jedynego gola zdobył Maksym Chłań i przybliżył Zabrzan do wicemistrzostwa. W meczu Radomiaka z Lechem pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze po golu Grzesika. W 9. minucie meczu boisko opuścił Leandro, dla którego było to symboliczne pożegnanie z Radomiakiem, gdzie spędził większość kariery, którą zdecydował się po tym sezonie zakończyć. Kolejorz z każdą minutą był coraz bardziej rozpędzony, czego efektem były bramki strzelone przez Ishaka i Palmę w 16. i 22. minucie. W drugiej połowie trzeciego gola zdobył Walemark i tym samym Lech przypieczętował obronę tytułu mistrzowskiego na kolejkę przed końcem sezonu. 

Niedziela rozpoczęła się od meczu Piasta z Rakowem. Mecz był już rozstrzygnięty po 25. minutach, bo Raków prowadził aż trzema bramkami. Już w pierwszej minucie błąd defensywy Piasta wykorzystał Silva, w 20. minucie bezpośrednio z rzutu wolnego trafił Bulat, a pięć minut później bramkarza pokonał Pieńko. Raków miał spotkanie pod kontrolą, ale w 89. honorowego gola zdobył Dziczek. Raków zapewnił sobie grę w europejskich pucharach. Nie brakowało emocji w Katowicach, gdzie GieKSa podejmowała Jagiellonię. Tu też ekspresowo padła pierwsza bramka, gdy z bliska uderzył Nowak. Jaga rozkręcała się z minuty na minutę i po pół godziny gry wyrównał Vital. W 56. minucie sędziowie długo analizowali sytuację stykową w polu karnym i zdecydowali się podyktować rzut karny dla gości, którego na bramkę zamienił Pululu. Ozdobą spotkania zostało natomiast trafienie Galana, który zza pola karnego technicznym uderzeniem trafił piłką w poprzeczkę, a ta odbiła się później za linią bramkową. Wieczorem Lechia podejmowała Legię. Szybko na prowadzenie wyszli zawodnicy z Warszawy po golu Nsame. Lechia często atakowała, a efekt przyniosło to dopiero w 63. minucie gdy wyrównał Bobček. W 87. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Zhelisko i został wyrzucony z boiska, a goście rzutem na taśmę wykorzystali przewagę liczebną, bo w 93. minucie w ogromnym zamieszaniu pod bramką Paulsena gola zdobył Colak. Lechia również w ostatniej kolejce będzie musiała walczyć o utrzymanie.

W poniedziałek z Ekstraklasą pożegnała się Arka Gdynia, którą przegrała z Termalicą na własnym boisku 2:3, a ostatniego gola straciła w doliczonym czasie gry.  

Zagłębie Lubin – Pogoń Szczecin 0:1

Korona Kielce – Widzew Łódź 1:0

Motor Lublin – Cracovia 3:3

Wisła Płock – Górnik Zabrze 0:1

Radomiak Radom – Lech Poznań 1:3

Piast Gliwice – Raków Częstochowa 1:3

GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 1:2

Arka Gdynia – Termalica Nieciecza 2:3

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga