Piłka nożna kobiet
Kolejny medal dla Katowic?
W sobotę o godzinie 11:30 przy Bukowej 1a rozpocznie się finałowe starcie tegorocznej Ekstraligi, a rywalkami Trójkolorowych będą zawodniczki AP 2010 Orlenu Gdańsk.
Świętowanie w Katowicach rozpoczęli hokeiści, od tego czasu kibice (choć nie bez nerwów) cały czas mają powody do radości. Puchar Polski, awans do siatkarskiej Ekstraligi, awans do Ligi Konferencji – a przy korzystnym układzie wyników zespół Karoliny Koch dołożyć może nawet srebrny krążek na krajowym podwórku. Do tego potrzebny byłby jednak nie tylko komplet punktów z Orlenem Gdańsk, lecz także porażka Pogoni Szczecin z pogrążonym w złej passie Śląskiem Wrocław – bez tego potknięcia GieKSa zapewnić sobie może „jedynie” trzecie miejsce w tabeli.
Ostatnie spotkanie wygrane zostało 2:1 z SMS-em Łódź po bramkach Maciążki i Milovanović, choć Wiktoria Marzec kilkukrotnie musiała ratować wynik popisami w okolicach swojej własnej bramki. Przy porażce Górnika Łęczna z Pogonią Szczecin – która dość niespodziewanie rozstała się ze swym szkoleniowcem po zapewnieniu sobie podium – pozwoliło to Katowiczankom wskoczyć na podium, a także zachować matematyczny dystans do wiceliderek. Ostatnia kolejka będzie więc całkiem emocjonująca, dużo może się jeszcze zmienić na czele tabeli. Humory w zespole z pewnością dopisują, bowiem po wygranym trofeum napływać zaczęły powołania do reprezentacji dla: Victorii Kalaberovej, Santy Vuskane, a wśród reprezentantek Polski – dla Klaudii Maciążki i Kingii Seweryn. Gratulacje!
W szeregach naszych rywalek znajduje się zawsze dobrze dysponowana na mecze z GieKSą Klaudia Fabova, która w listopadzie mocno uprzykrzyła życie defensywie ze Śląska. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:2, choć na korzyść Katowiczanek rozstrzygnęło się dopiero w ostatnim kwadransie. Orlen zapewnił sobie spokojne utrzymanie wobec mizernej formy Stomilanek i Pogoni Tczew, choć nadal wisi nad nim wizja zakończenia sezonu na ostatnim bezpiecznym miejscu. Szczególnie przyczyniły się do tego ostatnie porażki ze… Stomilankami (3:1) i UJ-em Kraków, które to zespoły plasują się na 10. i 11. miejscu w tabeli, tuż za ich plecami. Zwycięstwo z Czarnymi Sosnowiec w lutym dość szybko rozmyło się w morzu utraconych punktów, a to za sprawą zdobycia zaledwie 6 punktów i odpadnięcia z pucharu w ostatnich 10 meczach. Z drugiej strony, zwycięstwo nad Lechem Poznań wciąż daje nadzieję na awans na 8. lokatę, co w 12-zespołowej lidze nadaje miano ekipy środka tabeli. Ostatnia forma nie napawa zapewne optymizmem kibiców gościń, jednak bez widma porażki drużyna może z czystym umysłem powalczyć o jak najlepsze zapisanie się na kartach historii.
30 maja (sobota, 11:30) GKS Katowice – AP 2010 Orlen Gdańsk
Katowice, Bukowa 1a (wstęp wolny)
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze