Felietony
Wspomnienia z Olsztyna
W najnowszej erze GieKSy ze Stomilem na wyjeździe GKS miał okazję się mierzyć dwukrotnie. Były to mecze rozgrywane w Olsztynie, a nie – jak będzie to w niedzielę – w Ostródzie. Jako redakcja GieKSa.pl mieliśmy okazję być na obu tych spotkaniach.
Pierwsze z tych spotkań to był nasz „trip” dwumeczowy. Najpierw w środę, a potem w sobotę graliśmy w Grudziądzu i Olsztynie. Sam Olsztyn był więc finiszem naszego długiego wyjazdu, którego najważniejszym punktem było… Władysławowo, gdzie spędziliśmy dwa dni. Nie muszę chyba dodawać, że podczas tych dwóch dni było bardzo wesoło 😉
Ten mecz – zremisowany 0:0 – pamiętam z kilku powodów. Mieliśmy bardzo duże problemy z wjazdem na stadion, potem z wejściem na sektor prasowy. Do tego stopnia, że mówiono nam, że nie wejdziemy, bo „jesteśmy z Katowic”. Na szczęście weszliśmy i swoją robotę wykonaliśmy. Nocleg po meczu mieliśmy w wysokiej wieży w bramie na starówce. Patrząc z góry na deptak było widać tłumy turystów. Gdy pozdrawialiśmy ich niczym papież, gremialnie nam odmachiwali 😉 A po meczu udaliśmy się do jakiejś knajpy i na świeżym powietrzu robiliśmy materiały. Naprawdę siedzenie przy piwku i kapitalna atmosfera w żadnym stopniu nie spowodowały opóźnienia w pojawieniu się materiałów na naszej stronie. Cały wyjazd był chyba najlepszy w historii GieKSa.pl!
Drugie spotkanie odbyło się pod koniec poprzedniego sezonu. Tutaj już pojechaliśmy „tam i nazot”. Stomil walczył o utrzymanie i gdy w 86. minucie strzelił bramkę na 2:1 na stadionie zapanowała prawdziwa euforia. Katowiczanie przegrali ten mecz ostatecznie 1:3. Po spotkaniu (a zresztą i po poprzednim też) udaliśmy się do fantastycznego serbskiego fast-fooda, w którym na grillu przyrządzano znakomite jedzenie. Dla mnie to była chyba największa przyjemność z meczu Stomil – GKS. Gdy niedługo później okazało się, że nieopodal stadionu otwarli Jugo Grilla, ucieszyłem się niesamowicie. Namiastkę Olsztyna mamy u siebie 😉
Tym razem GKS zagra w Ostródzie. Czy w końcu katowiczanie wygrają w delegacji ze Stomilem? Przekonamy się już w niedzielę.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Criss
14 maja 2015 at 22:23
Ten fast-food do dzisiaj u nas jest 🙂 Życzymy smacznego 🙂 A spaliście w ,,Wysokiej Bramie,,. Tak to się fachowo nazywa 🙂 W niedzielę niech wygra lepszy. Pozdrowienia z Olsztyna. SPW.
czaik
15 maja 2015 at 03:55
I to dyskretne podbieranie prądu w lokalu czy różnica zdań dwóch kolegów…
Zajebiste wspomnienia – DZIĘKI!!!
Tym razem w końcu tam gdzie moje miejsce! 🙂
rob
15 maja 2015 at 13:51
chyba „wieży” ba ta o której piszesz raczej nie może być wysoka 🙂
Shellu
15 maja 2015 at 14:07
Ajajaj jak mógł się taki byk wkraść 😉 To z pewnością dlatego, że kwestia „wiary” i „wierzenia” przewija się w naszych artykułach bardzo często 😉
@czaik – no o wszystkim (jak wspomniana różnica zdań) nie mogę pisać 😀 ale nadal mam śmiechawkę 😀