Piłka nożna
GieKSa walczyła w Rudzie
Podczas minionego weekendu, młodzi zapaśnicy GKS-u Katowice toczyli walki na matach w Rudzie Śląskiej. W sobotę (12.05) odbyły się tam Mistrzostwa Śląska Juniorów, II Puchar Śląska Młodzików i Mini Zapasy w stylu klasycznym.
W konkurencji Mini Zapasów, dla zawodników z roczników 2000-2001, wystartowało 19 zapaśników, wśród których czterech reprezentowało ZUKS GKS Katowice. Uczestnicy zostali podzieleni na pięć grup i rywalizowali jedynie z przeciwnikami przypisanymi do swojej puli. W pierwszej puli rywalizował Bartłomiej Ostatek, który po pierwszej wygranej walce, przegrał dwie kolejne i zajął trzecie miejsce, tuż za przedstawicielami miejscowej Pogoni. W puli drugiej rywalizował najmłodszy przedstawiciel zapaśniczej GieKSy – Jakub Bade (rocznik 2001). W jego przypadku wszystkie występy zakończyły się przegranymi przez położenie na plecy i czwartym miejscem.
Zdecydowanie lepiej poradzili sobie dwaj kolejni zawodnicy – Andrzej Kindla i Szymon Płatek. Pierwszy z nich wygrał wszystkie trzy walki w puli trzeciej, z czego jedną rozstrzygnął na swoją korzyść przez położenie na przeciwnika na plecy. Dzięki temu zajął pierwsze miejsce. Tę samą pozycję w puli czwartej wywalczył drugi z wymienionych zapaśników. Jako, że jego pula liczyła jedynie trzech zawodników, do sukcesu wystarczyły mu dwa zwycięstwa (w tym jedno przez położenie przeciwnika na plecy).
Do walk w ramach II Pucharu Śląska Młodzików przystąpiło sześcioro zawodników GieKSy. W kategorii wagowej 38 kg, Dawid Motyl przegrał rywalizację o pierwsze miejsce z Maciejem Turałą (Dalin Mysłowice). Trzecie miejsce w kategorii 53 kg zajął Piotr Tamaszczyk, który przegrał przed czasem swoje walki, najpierw z Szymonem Ćwikiem (Unia Racibórz), a następnie z Grzegorzem Kiełkiem (Tytan Katowice).
W kategorii 59 kg wystartowało dwóch zapaśników GieKSy – Daniel Bednarowski i Aleks Komander. O ile pierwszy z nich przegrał najpierw w rundzie eliminacyjnej, a następnie walkę o prawo do rywalizacji o trzecie miejsce (ostatecznie zajął szóstą lokatę), o tyle drugi z wymienionych, pewnie zwyciężył w rundzie eliminacyjnej, a następnie w półfinale. Niestety w finałowej walce uległ Mateuszowi Panusiowi (Dalin Myślenice) i uplasował się na drugiej pozycji.
Do wewnątrzklubowej rywalizacji doszło w kategorii 85 kg, w której o laur zwycięzcy rywalizowali: Sylwia Wójcik i Adrian Kołodziej. Przedstawicielka płci pięknej musiała uznać wyższość swojego kolegi, który walkę z nią zakończył przed czasem.
Najsłabiej obsadzone przez zapaśniczą GieKSę były Mistrzostwa Śląska Juniorów, w których do walki przystąpił jedynie Grzegorz Mucha (66 kg). Nasz reprezentant w walce o pierwsze miejsce przegrał na punkty z zapaśnikiem Pogoni Ruda Śląska, Szymonem Kasprzakiem.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Ro
16 maja 2012 at 15:19
Dobrze i oby więcej takich artykułów. GieKSa to nie tylko piłka