Siatkówka
GieKSa przegrywa z Politechniką Warszawską 2:3
Drużyna gości przyjechała do Katowic bez kontuzjowanego Pawła Zagumnego, więc w pierwszej szóstce nie było żadnych zmian. Natomiast w GKS-ie po dwóch słabszych meczach, trener Piotr Gruszka zdecydował się na dwie zmiany, Gert Van Walle zastąpił Karola Butryna i Michał Błoński zluzował Rafała Sobańskiego oraz na libero zagrał od początku Bartosz Mariański.
Mecz zaczął się świetnie od asa serwisowego Serhija Kapelusa. Wyrównanie następuje po dotknięciu siatki przez Tomasza Kalembkę, ale kolejne dwie akcje Gerta Van Walle, skutecznie ze skrzydła oraz na kontrze, dają już dwa oczka przewagi (3:1). Nie na długo jednak, Michał Błoński atakuje w aut, potem źle przyjmuje zagrywkę i z przechodzącej piłki skończył Michał Filip (3:4). Następna udana akcja ze środka w wykonaniu Bartłomieja Krulickiego i był remis po 4. Gra toczyła się punkt za punkt, ale obie ekipy dobre akcje przeplatały błędami. Pierwsza dłuższa wymiana zakończyła się atakiem Kapelusa po bloku gości (9:8). Po wydawało się autowej zagrywce Kalembki, był pierwszy challenge dla GKS-u, który potwierdził jednak asa i sędziowie zmieniają decyzję przyznając punkt gospodarzom (13:11), a trener Jakub Bednaruk wykorzystuje pierwszą przerwę na żądanie. Po niej szybko warszawianie wyrównali stan seta, po dobrych akcjach Filipa i Samiki. Odpowiedź GieKSy natychmiastowa, Krulicki zbija z przechodzącej piłki, a dłuższą akcję kończy skutecznie Kapelus (16:13). Mocny atak Filipa dał w końcu punkt AZS-owi, później kolejne jego dwie akcje, atak plus as serwisowy doprowadziły do ponownego remisu (17:17), po czym atakujący Politechniki psuje zagrywkę po czasie wziętym przez trenera GKS-u (18:17). Blok punktowy Kalembki dał znów dwa oczka przewagi (19:17), ale ponownie na krótko, gdy do akcji wkroczył Michał Filip, kończąc też dłuższą wymianę (19:19). Guillaume Samica psuje zagrywkę, a trener Piotr Gruszka rozpoczął podwójną zmianę wpuszczając na parkiet Karola Butryna. Po niej był as Gerta Van Walle (21:19) i czas dla gości, a po nim Belg posyła zagrywkę w aut i można dokończyć zmianę, wchodzi Maciej Fijałek. Błoński atakuje w siatkę i był kolejny remis, po 21. Punktowy blok tym razem w wykonaniu Butryna, potem był bardzo mocny atak Filipa ze skrzydła po prostej, a po nim kolejny blok GKS-u, tym razem Kalembki (23:22) i zmiana Sobańskiego za Błońskiego. Bartosz Kwolek przedarł się przez ręce Sobańskiego, więc remis i zmiana powrotna, wchodzi Błoński. Filip tym razem pokazał się na siatce blokując Butryna (23:24) i jest pierwsza piłka setowa dla gości, ale wpierw jeszcze przerwa na żądanie dla GKS-u. Po niej Butryn atakuje skutecznie z trudnej piłki, ale potem z zagrywki posłał piłkę daleko w aut (24:25). Drugą piłkę setową broni skutecznie Błoński, a Jakub Kowalczyk zablokował Kapelusa (25:26). Do kolejnego remisu doprowadził Van Walle mocno atakując po bloku, następnie Krulicki serwuje w siatkę (26:27). Czwarta piłka setowa obroniona przez dobry atak Kalembki ze środka, a po nim autowy atak Filipa, challenge dla gości, bez zmian i jest pierwsza piłka setowa dla GieKSy (28:27). Ostatnie trzy akcje w tym secie to Bartosz Kwolek show. Wpierw wyrównał wynik, atakując z trudnej piłki, potem po złym przyjęciu zagrywki przez graczy GKS-u przyjmujący Inżynierów kończy skutecznie kontrę (28:29). A przy piątej piłce setowej Van Walle nie skończył piłki ze skrzydła i znów na kontrze dobrze zachował się Kwolek (28:30).
Pierwszy punkt w drugiej partii dla GKS-u przez błąd gości dotknięcia siatki, ale i tak skutecznie tę akcję zakończył Kapelus. Wyrównał Filip, a powtórzył tę akcję Van Walle bijąc mocno po rękach przeciwników (2:1). Efektowną akcję z drugiej linii zakończył Serhij Kapelus (5:4), a po udanej kontrze Błońskiego, GKS miał już trzy punkty przewagi (7:4). Andrzej Wrona zablokował Krulickiego (8:7) i równie szybko straciliśmy tę przewagę. Trzy z rzędu błędy gości Jana Firleja i Kwolka na zagrywce oraz autowy atak Wrony, znów dały trzy oczka więcej dla GKS-u (11:8). Dawno nie widziany blok punktowy, tym razem Marco Falaschiego, dał wynik (14:10) i trener AZS=u bierze przerwę na żądanie. Nic to gościom nie pomogło, bo po złym przyjęciu zagrywki, Błoński kończy z przechodzącej piłki (16:11) i trener Bednaruk wykorzystuje drugi czas. Kwolek nie obronił ostrej zagrywki Błońskiego (18:12) i przewaga GieKSy rośnie coraz bardziej. Siatkarze GKS-u są coraz pewniejsi w ataku, Van Walle skuteczny na kontrze, Kapelus mocno po bloku, a Kalembka w kolejnej kontrze kończy ze środka (22:14). Przebudził się Filip na skrzydle (22:15), ale Paweł Mikołajczak serwuje w siatkę, a potem jeszcze raz skutecznie Filip i 23:16. Belg Van Walle mocno ze skrzydła i pierwszą piłkę setową dla GieKSy wykorzystujemy dzięki dotknięciu siatki przez siatkarza gości (25:16).
Po dziesięciominutowej przerwie pierwszy punkt dla Politechniki dzięki lekkiemu atakowi Wrony. Szybko jednak to GKS gra swoje i osiąga kilku punktową przewagę. Kibice zgromadzeni w hali oglądają skuteczne akcje Van Walle z przechodzącej piłki, blok punktowy Falaschiego, udaną kontrę Kapelusa ze skrzydła, potem był co prawda blok na nim w wykonaniu Filipa, ale szybko się Ukrainiec rewanżuje, swoje dokłada Kalembka ze środka kończąc kontrę i nawet pomaga challenge potwierdzając asa Falaschiego, jeszcze dobrze Krulicki na siatce i już było 11:7. Kolejne dwie skuteczne akcje w wykonaniu Filipa, który przebił się przez nasz blok (11:9) chwilowo wybiły nas z rytmu, na co trener Piotr Gruszka zareagował czasem. Po efektownej kiwce Kapelusa (13:10) odzyskujemy pewność siebie, kolejna długa wymiana zakończona blokiem Błońskiego (15:11). Krulicki atakuje ze środka na czystej siatce (17:13), a jeszcze jedną efektowną długą akcję skończył atakiem Van Walle (19:15). Belg ponownie skuteczny ze skrzydła i jest już 20:16, a po nim autowy atak Filipa, challenge dla gości nic nie zmienia. W następnej akcji kalka poprzedniej tylko odwrotnie, bo tym razem Kapelus atakuje w aut, a challenge też nic nie daje (21:17). Kalembka dobrze ze środka, a blok dokłada wprowadzony chwilę wcześniej Kacper Stelmach (23:17). Potem Kapelus serwuje w siatkę, a goście dotykają siatki, choć i tak był skuteczny atak Van Walle (24:18). Pierwszą piłkę setową kończy Błoński skutecznie zatrzymując blokiem Filipa (25:18).
Wszyscy kibice zgromadzeni w hali mieli nadzieję, że to będzie ostatnia partia tego spotkania. Pierwszą skuteczną akcję w tym secie zapisał na swe konto Francuz Guillaume Samica atakując na kontrze po bloku. Wyrównał Van Walle mocnym atakiem ze skrzydła. Gdy Filip zablokował Kapelusa (2:4) goście już osiągnęli lekką przewagę, którą szybko zniwelowały dwa punktowe bloki Kalembki oraz Falaschiego (5:4). Efektowna kiwka Błońskiego oraz jego blok, pozwoliły na małą przewagę GKS-u (8:6). Nie na długo jednak, gdy Filip mocno trafia w naszego kapitana Falaschiego oraz Wrona blokuje Krulickiego (8:9), to znów goście odzyskują prowadzenie. Kolejna długa wymiana zakończyła się skutecznym atakiem Błońskiego. Niestety dwa dobre ataki Filipa oraz Kwolka znów wyprowadzają na dwupunktowe prowadzenie warszawian (9:11), na co trener Piotr Gruszka reaguje wzięciem czasu. Po przerwie mocny atak po bloku prezentuje Van Walle, ale w kolejnej akcji Wrona zablokował Belga, następnie skutecznie Kapelus ze skrzydła i rozpoczęła się podwójna zmiana w GKS-ie (11:12). Autowy atak Kwolka dał remis po 13, ale szybko goście odbudowują swą małą przewagę. Przechodzącą piłkę kończy Waldemar Świrydowicz, asa dokłada Kwolek (14:17) i nasz trener zmuszony jest do wykorzystania drugiej przerwy na żądanie. Po niej Butryn skończył z bardzo trudnej piłki, a po świetnej obronie Adriana Stańczaka, Kapelus wykorzystuje kontrę (17:18). Krulicki skutecznie ze środka, potem posyła piłkę w aut po serwisie, następnie Kalembka mocno na siatce (19:20) i wciąż GieKSa nie może dogonić gości. Znakomitej szansy nie wykorzystujemy na kontrze i ostatecznie Kwolek sprytnie wypycha piłkę na aut po rękach siatkarzy gospodarzy (19:21). Autowy atak Kapelusa i challenge dla GKS-u, ale niestety bez zmiany decyzji sędziowskiej (19:22). W trudnej sytuacji odrzucony od siatki Belg Van Walle skutecznie atakuje ze skrzydła, potem Kwolek spokojnie zbija piłkę po prostej (20:23), a następnie po bloku doprowadza do piłki setowej dla Inżynierów (20:24). Błoński popisuje się podobną akcją jak wcześniej przyjmujący gości i trener GKS-u wprowadza na zagrywkę Pawła Pietraszko (21:24). Filip kończy seta mocnym atakiem ze skrzydła (21:25), choć wcześniej w tej akcji reklamowano piłkę niesioną przez siatkarza Politechniki.
Tie-break zaczyna się od gry punkt za punkt, nikt nie chciał odpuścić ważnej, każdej akcji. Krulicki ze środka, a Wrona powtarza tę akcję (1:1). Kapelus atakuje mocno przy antence, ale znów Wrona nie do zatrzymania (2:2). Ponownie Kapelus przez blok gości, a Świrydowicz skuteczny na siatce (3:3). Tym razem Van Walle mocno po ręce zawodnika gości, a w następnej akcji GieKSa nie wykorzystuje szansy na kontrze i po raz czwarty z rzędu Politechnika zdobywa punkt z akcji środkowego, ponownie Świrydowicza (4:4). Belg bardzo mocno ze skrzydła, ale Falaschi zagrywkę posyła w aut (5:5). W efektownej akcji z drugiej linii dobrze kończy Kapelus, u gości ponownie zadziałał środek i skuteczny Wrona (6:6). Van Walle mocno po rękach siatkarzy warszawskich, a Kwolek dobrze ze skrzydła (7:7). Kwolek posyła asa, goście wychodzą na prowadzenie i następuje zmiana stron, a po niej mocny serwis przyjmującego Politechniki zatrzymał się na taśmie, ale niestety dla GKS-u piłka przeszła na naszą stronę i spadła tuż za siatką, co za pech (7:9) i czas dla trenera Piotra Gruszki. Po przerwie Kwolek zagrywa daleko w aut, po czym GieKSa ponownie nie wykorzystuje szansy na kontrze i w końcu Wrona atakuje ze środka (8:10). Środkowy gości serwis zagrywa w siatkę, przypomina o sobie Filip atakując mocno ze skrzydła (9:11). W kolejnej akcji nie kończy ataku Błoński i Samica przedziera się przez potrójny blok GKS-u, z kolei Filip serwuje w aut (10:12). Francuz Samica ponownie przebija się na potrójnym bloku, po czym serwuje w siatkę (11:13). Kolejna akcja na konto Filipa, który lekko uderza po ręce Błońskiego i jest pierwsza piłka meczowa dla Inżynierów (11:14). Van Walle przebija się przez blok gości, ale przy drugiej piłce meczowej Błoński serwuje w aut (12:15) i czwarta porażka z rzędu GKS-u stała się faktem.
GKS Katowice – ONICO AZS Politechnika Warszawska 2:3 (28:30, 25:16, 25:18, 21:25, 12:15)
GKS: Falaschi (5), Van Walle (25), Krulicki (8), Kalembka (10), Błoński (14), Kapelus (16), Mariański (libero) oraz Fijałek, Butryn (4), Pietraszko, Stelmach (1), Sobański, Stańczak (libero). Trener: Piotr Gruszka.
Politechnika: Firlej (1), Filip (33), Kowalczyk (3), Wrona (11), Samica (6), Kwolek (16) oraz Gruszczyński (libero), Mikołajczak, Świrydowicz (4), Halaba (1), Łapszyński (2), Olenderek (libero). Trener: Jakub Bednaruk. MVP: Michał Filip.
Przebieg meczu:
I: 4:5, 9:10, 15:13, 20:19, 24:25, 28:30.
II: 5:4, 10:7, 15:11, 20:13, 25:16.
III: 5:2, 10:6, 15:11, 20:16, 25:18.
IV: 5:4, 9:10, 13:15, 18:20, 21:25.
V: 3:2, 6:5, 7:9, 10:12, 12:15.
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu






Najnowsze komentarze