Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – Miało być lekko, łatwo i przyjemnie…
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Espadonem trwał 130 minut, z czego I set 23 min. – II set 33 min. – III set 27 min. – IV set 26 min. – V set 21 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 29
Ilość zdobytych punktów – GKS 84: Butryn 36, Kapelus 21, Kalembka 8, Sobański 7, Krulicki 6, Błoński 3, Falaschi 1, Pietraszko 1, Stelmach 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 26: Butryn 14, Kapelus 4, Kalembka 4, Krulicki 2, Falaschi 1, Sobański 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 49: Butryn 29, Kapelus 14, Krulicki 4, Kalembka 4, Błoński 2, Pietraszko 1, Falaschi -1, Fijałek -1, Stelmach -1, Sobański -1, Stańczak -1.
Ilość zagrywek – GKS 112: Kalembka 20, Butryn 19, Kapelus 16, Falaschi 14, Krulicki 13, Sobański 10, Fijałek 7, Pietraszko 6, Błoński 5, Stelmach 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 12: Kalembka 3, Butryn 2, Falaschi 2, Stelmach 2, Krulicki 1, Fijałek 1, Sobański 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 7: Butryn 4, Krulicki 1, Falaschi 1, Kalembka 1.
Ilość przyjęć – GKS 88: Sobański 27, Stańczak 25, Kapelus 18, Stelmach 8, Błoński 7, Pietraszko 2, Krulicki 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 6: Sobański 4, Błoński 1, Stańczak 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 41%: Krulicki 100%, Błoński 57%, Kapelus 50%, Pietraszko 50%, Stańczak 48%, Sobański 30%, Stelmach 13%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Kapelus 33%, Stańczak 32%, Błoński 29%, Sobański 22%, Krulicki 0%, Pietraszko 0%, Stelmach 0%.
Ilość ataków – GKS 135: Butryn 49, Kapelus 39, Sobański 20, Kalembka 10, Krulicki 7, Błoński 6, Stelmach 3, Pietraszko 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 5: Butryn 2, Kapelus 2, Sobański 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 12: Kapelus 5, Butryn 3, Sobański 2, Krulicki 1, Kalembka 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 65: Butryn 28, Kapelus 18, Sobański 6, Krulicki 4, Kalembka 4, Błoński 3, Pietraszko 1, Stelmach 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Pietraszko 100%, Krulicki 57%, Butryn 57%, Błoński 50%, Kapelus 46%, Kalembka 40%, Stelmach 33%, Sobański 30%.
Ilość bloków punktowych – GKS 12: Butryn 4, Kapelus 3, Kalembka 3, Krulicki 1, Sobański 1.
Pierwszy set to pełna dominacja GieKSy, gdzie od początku przewaga była coraz większa (1:5, 2:8, 4:11) i potem już tylko spokojnie utrzymywana (10:15, 13:19, 15:21) aż do samego końca. Skuteczność w ataku była lepsza po naszej stronie, ale tylko procentowo – GKS miał 46%, a Espadon 38% – w punktach zliczono zaledwie 12:11 dla GKS-u. W asach i blokach tu zrobiliśmy ogromną różnicę – GieKSa miała 3 asy i 5 bloków, a szczecinianie tylko 1 blok! razem 8:1. Błędy własne obie ekipy miały mało, bo GKS 4, a Espadon 5. Przyjęcie miażdżąca przewaga gospodarzy! ale kompletnie się to nie przełożyło na wynik – dokładne na poziomie 36% do 65%, a perfekcyjne na poziomie 29% do 48%. Indywidualnie najlepiej prezentował się w ataku Kapelus zdobywając 6 punktów (45% skuteczności). Butryn miał 5 oczek i nic nie wskazywało na jego późniejsze show.
Drugi set, po początkowej wyrównanej grze, od stanu remisowego po 10, zaczęła się dominacja GieKSy podobnie jak w poprzednim secie i spokojne budowanie przewagi (11:14, 13:18, 16:20) i aż do wyniku 18:22 wszystko zmierzało do szczęśliwego końca. Niestety dla naszego zespołu, to był kluczowy moment w tym spotkaniu. nasi siatkarze dali się odbudować przeciwnikom i wrócić do meczu, dopuszczając do nerwowej końcówki (24:23). Mimo tego słabego okresu gry, to jeszcze za sprawą Butryna udało się wyjść na prowadzenie (24:25), ale nie wystarczyło już atutów aby zamknąć tego seta. I tak został przegrany, już wygrany set na własne życzenie. Skuteczność w ataku na wyrównanym poziomie – GKS 49% – Espadon 46% – wynikowo wyszło na remis 18:18. W asach i blokach tym razem odwrócił się trend i przegraliśmy w tych elementach minimalnie – 4:6. Błędy własne też na remis po 4, czyli przegraliśmy seta przez… dwa asy serwisowe mniej od rywali! Przyjęcie odwróciło się na naszą korzyść – dokładne na poziomie 50% do 33%, a perfekcyjne na poziomie 27% do 21%. To był one man show w tym secie w wykonaniu Butryna. Zdobył 12 punktów, na 14 ataków skończył 10 (71% skuteczności!) i do tego dołożył 2 bloki punktowe. Zabrakło wsparcia dla niego, szczególnie w decydujących fragmentach tej partii.
Trzeci set też lepiej zaczęła GieKSa (4:7), ale dobra gra nie trwała długo i kryzys szybko wykorzystali gospodarze (10:8). Potem był dłuższy fragment wyrównanej gry, praktycznie do stanu 20:18. Szybko Espadon odskoczył na cztery oczka przewagi (22:18), po czym udało się jeszcze zniwelować tę stratę do wyniku 23:22, ale dwa ostatnie punkty przypadły gospodarzom. Tym sposobem zrobiliśmy sobie jeszcze większą nerwówkę, bo zapachniało niemiłą niespodzianką w postaci przegranej. Skuteczność w tej partii wciąż utrzymywała się na remis – GKS 41% – Espadon 39% – w punktach wyliczono 13:13. W asach i blokach przegraliśmy tego seta bo razem było 2:6. Błędy własne GKS 6, a Espadon 7. Przyjęcie znów się odwróciło, tym razem na korzyść gospodarzy – dokładne na poziomie 23% do 61%, a perfekcyjne na poziomie 14% do 33%. Znów walczył w naszym zespole tylko Butryn, ale jego skuteczność spadła do poziomu 58% – Karol zdobył 8 punktów, jeszcze tylko Kapelus coś tam pomógł – 4 punkty, reszty zespołu jakby nie było.
Niezadowolenie z gry zespołu było tak duże, że Piotr Gruszka od początku czwartego seta zmienił przede wszystkim rozgrywającego Falaschiego na Fijałka oraz środkowego Krulickiego na Pietraszkę. Dało to pożądany skutek, bo GKS od samego początku wziął się za solidne granie. Prowadzenie dwu lub trzypunktowe GieKSy utrzymywało się przez prawie cały set, aż w samej końcówce przewaga była już wyraźna (19:23). Wystarczy nadmienić, że przez cały set Espadon ani razu nie wyszedł na prowadzenie, tak się powinno kontrolować przebieg partii będąc w roli faworyta. Skuteczność w ataku bez większych zmian – GKS 53% – Espadon 50% – w punktach 10:11 dla gospodarzy. W asach i blokach też minimalnie przegraliśmy, razem wyszło 4:5. Tym razem to błędy własne rozstrzygnęły tego seta na korzyść GKS-u – GieKSa miała ich tylko 4, za to Espadon aż 11, w tym 6 zepsutych zagrywek, 1 błąd w ataku oraz aż 4 błędy w rozegraniu. Przyjęcie się wyrównało – dokładne na poziomie 53% do 52%, a perfekcyjne na poziomie 40% do 24%. Znów szalał Butryn, który miał 63% skuteczności, na 8 ataków skończył 5, do tego dorzucił 3 asy serwisowe.
Przed tie-breakiem Piotr Gruszka dokonał jeszcze jednej zmiany i w miejsce Sobańskiego wpuścił na parkiet Błońskiego. Decydujący set był wyrównany tylko do stanu 5:4 dla Espadonu. Od tego momentu nasza gra weszła na właściwe obroty i spokojnie budowaliśmy swą przewagę (5:7, 7:11, 9:13), którą bez problemu utrzymaliśmy aż do zamknięcia tego meczu. Skuteczność w ataku była znów bliska remisu – GKS 57% – Espadon 53% – w punktach wyszło 12:10. W asach i blokach tym razem posucha była, bo odnotowano tylko 1 blok punktowy w wykonaniu Kapelusa! Błędy własne w śladowych ilościach – GKS tylko 1, błąd rozegrania Kalembki – Espadon 2, zepsuta zagrywka + błąd w ataku. Przyjęcie troszkę lepsze u gospodarzy – dokładne na poziomie 45% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 36%. W piątym secie najlepiej punktował Kapelus, bo 5 oczek (67% skuteczności), Kalembka również miał 67%, nawet rezerwowy dotychczas Błoński się dobrze zaprezentował 60%, a najsłabiej wypadł, o dziwo… Butryn, bo tylko 43% skuteczności.
Ogólnie potwierdziła się opinia, że lepiej siatkarze czują się w roli gdy nie są faworytami spotkania. Przecież w meczach z ZAKSĄ i z Resovią potrafili przed bardzo długie okresy gry, prezentować wysoki i równy poziom. A gdy przyszło zamienić się rolami, gdy wszyscy oczekiwali pewnej wygranej z przeciętnym (co tu dużo mówić) Espadonem, to znów gra falowała, od dobrej gry do niezrozumiałych przestojów. Sfera mentalna to chyba jedna z podstawowych spraw do rozwiązania w naszej drużynie, na szczęście widzi to tez nasz trener, o czym wspominał w pomeczowym komentarzu. Skuteczność w ataku przez cały mecz była na podobnym poziomie – GKS miał 48%, a Espadon 44% – w punktach wyszło 65:63 na naszą korzyść. Asy serwisowe też minimalnie dla nas 7:6, za to w blokach punktowych remisowo 12:12. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji 84:81 dla GKS-u. Błędy własne tu też lepiej wypadli nasi siatkarze – GKS miał 19, w tym 12 zepsutych zagrywek, 5 błędów w ataku oraz 2 błędy w rozegraniu – Espadon miał ich 29, w tym 13 popsutych serwisów, 9 błędów w ataku oraz aż 5 błędów rozegrania i 2 błędy przekroczenia linii środkowej boiska. Przyjęcie lepsze po stronie gospodarzy – dokładne na poziomie 41% do 52%, a perfekcyjne na poziomie 25% do 32%. Występ Karola Butryna będzie długo jeszcze wspominany. MVP tego meczu zdobył aż 36 punktów, w tym 28 w ataku (na 49 ataków czyli 57%), do tego dorzucił 4 asy serwisowe i 4 bloki punktowe, ponadto 3 razy został zablokowany, miał 2 błędy w ataku oraz 19 razy zagrywał, 2 razy psując serwis. Trzeba również wyróżnić Kapelusa, który zdobył 21 punktów, ale przy mniejszej skuteczności, bo 46%. Dobrze, że mimo wszystko udało się wygrać, ale strata jednego punktu w kontekście całego sezonu znów będzie boleć i może zaważyć o braku awansu na ósmą lokatę w tabeli. Teraz przed GKS-em kolejne wyzwanie (może to i lepiej?) i mecz na własnym parkiecie z brązowym medalistą poprzedniego sezonu, czyli Skrą Bełchatów.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 25 meczach (96 setów)
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 2475 minut, z czego I set 660 min. – II set 663 min. – III set 667 min. – IV set 340 min. – V set 145 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 628: zagrywka 380, atak 154, siatka + inne 94.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 641: zagrywka 398, atak 179, siatka 25, inne 39.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1504: Butryn 366, Kapelus 301, Sobański 199, Kalembka 174, Krulicki 155, Van Walle 140, Błoński 82, Falaschi 41, Pietraszko 36, Stelmach 7, Fijałek 3.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 499: Butryn 124, Kapelus 76, Kalembka 73, Sobański 61, Krulicki 56, Van Walle 37, Błoński 35, Falaschi 18, Pietraszko 14, Stelmach 4, Fijałek 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1005: Butryn 242, Kapelus 225, Sobański 138, Van Walle 103, Kalembka 101, Krulicki 99, Błoński 47, Falaschi 23, Pietraszko 22, Stelmach 3, Fijałek 2.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 599: Butryn 190, Kapelus 151, Krulicki 85, Van Walle 73, Kalembka 68, Sobański 39, Falaschi 15, Błoński 12, Stelmach 3, Pietraszko 3, Fijałek -8, Mariański -15, Stańczak -17.
Ilość zagrywek – GKS 2136: Kalembka 334, Krulicki 299, Kapelus 293, Sobański 273, Butryn 270, Falaschi 260, Van Walle 147, Błoński 121, Pietraszko 88, Fijałek 38, Stelmach 13.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 398: Kalembka 75, Butryn 62, Sobański 60, Krulicki 44, Kapelus 34, Błoński 31, Pietraszko 29, Van Walle 26, Falaschi 23, Fijałek 10, Stelmach 4.
Ilość asów serwisowych – GKS 125: Butryn 28, Kalembka 23, Sobański 20, Kapelus 14, Van Walle 10, Błoński 9, Krulicki 9, Pietraszko 6, Falaschi 6.
Ilość przyjęć – GKS 1773: Sobański 566, Kapelus 506, Stańczak 224, Mariański 210, Błoński 205, Stelmach 19, Krulicki 14, Kalembka 11, Falaschi 7, Pietraszko 7, Butryn 3, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 115: Sobański 37, Kapelus 30, Stańczak 17, Mariański 15, Błoński 11, Krulicki 2, Falaschi 2, Kalembka 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 455: Sobański 165, Kapelus 121, Stańczak 53, Błoński 52, Mariański 43, Stelmach 9, Falaschi 4, Krulicki 4, Kalembka 2, Butryn 1, Pietraszko 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 345: Sobański 122, Kapelus 79, Mariański 59, Stańczak 53, Błoński 27, Krulicki 3, Kalembka 1, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 19%: Mariański 28%, Stańczak 24%, Sobański 22%, Krulicki 21%, Kapelus 16%, Błoński 13%, Kalembka 9%, Stelmach 5%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Pietraszko 0%, Fijałek 0%.
Ilość ataków – GKS 2520: Kapelus 615, Butryn 615, Sobański 402, Van Walle 275, Kalembka 189, Krulicki 179, Błoński 162, Falaschi 36, Pietraszko 35, Stelmach 9, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 179: Butryn 52, Kapelus 40, Sobański 25, Kalembka 17, Van Walle 15, Błoński 15, Krulicki 12, Pietraszko 3.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 213: Butryn 62, Kapelus 46, Sobański 38, Van Walle 26, Błoński 13, Kalembka 13, Krulicki 12, Pietraszko 1, Fijałek 1, Falaschi 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1151: Butryn 300, Kapelus 265, Sobański 155, Van Walle 120, Kalembka 101, Krulicki 98, Błoński 66, Pietraszko 23, Falaschi 18, Stelmach 4, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Pietraszko 66%, Krulicki 55%, Kalembka 53%, Falaschi 50%, Butryn 49%, Van Walle 44%, Stelmach 44%, Kapelus 43%, Błoński 41%, Sobański 39%, Fijałek 33%.
Ilość bloków punktowych – GKS 228: Kalembka 50, Krulicki 48, Butryn 38, Sobański 24, Kapelus 22, Falaschi 17, Van Walle 10, Błoński 7, Pietraszko 7, Stelmach 3, Fijałek 2.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 25: Sobański 5, Kalembka 5, Błoński 4, Krulicki 4, Butryn 3, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1.
MVP – GKS 12: Butryn 4, Kapelus 3, Sobański 2, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1.
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu




Najnowsze komentarze