Dołącz do nas

Siatkówka

Kolejny tie-break GieKSy, szkoda że znów przegrany

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zgodnie z naszymi przewidywaniami goście z Jastrzębia wystawili na to spotkanie swoją żelazną szóstkę graczy, natomiast Piotr Gruszka w porównaniu do ostatniego meczu powrócił do podstawowego ustawienia, więc za Macieja Fijałka na rozegraniu zaczął Marco Falaschi, a na środku siatki miejsce Pawła Pietraszki zajął Tomasz Kalembka.

 

Mecz zaczął się od udanej kontry GKS-u, gdzie Butryn skutecznie zaatakował po bloku rywali, ale początek spotkania zdecydowanie należał do Jastrzębskiego. Ostro wszedł w mecz największy bombardier PlusLigi, Salvador Oliva i już w pierwszym ataku przebił się przez nasz blok. Potem Muzaj wykorzystał kontrę atakiem po skosie, następnie Oliva ponownie wykorzystał blok katowiczan i dopiero błąd w zagrywce Kosoka (piłka w aucie) dał naszej drużynie punkt (2:3). Oliva tym razem lekkim atakiem ze skrzydła zdobył kolejne oczko, a potem dwukrotnie z rzędu nasz libero Stańczak nie podbija piłek po serwisach Muzaja (2:6) i już na samy początku Piotr Gruszka musiał reagować wzięciem czasu. Po nim jeszcze raz Oliva uderzył mocno po skosie (2:7) i zrobiło się bardzo źle z wynikiem. Na szczęście goście popełnili dwa błędy własne – Muzaj zaserwował w siatkę, a De Rocco zaatakował w aut i dopiero wtedy zdobywamy drugi punkt po własnej akcji gdy Kalembka zablokował atak Muzaja (5:7). Po serwisie Kapelusa w aut, goście rewanżują się skutecznym blokiem, gdzie Boruch zatrzymał Butryna, a pierwszą dłuższą wymianę skończył Muzaj po bloku w aut (5:10). W końcu mieliśmy udany atak gracza GKS-u, gdzie Sobański powtórzył atak gracza Jastrzębskiego, a chwilę potem Kalembka posłał asa (7:10). Efektowną akcję obejrzeli kibice, gdy Sobański przebił się przez potrójny blok rywali (8:11). Środkowa część tego seta to kilka akcji punkt za punkt, ale psując kilka zagrywek trudno było myśleć o niwelowaniu strat punktowych (15:20). Świetny atak Butryna po skosie, potem przesunięta krótka w wykonaniu Kosoka (16:21) i w roli głównej wystąpił Muzaj. Atakujący jastrzębian wpierw popełnił błąd dotknięcia siatki, potem uderzył mocno po prostej, a następnie zaserwował w aut (18:22). Na środku siatki skutecznie Boruch, a Butryn w swoim stylu uderzył po prostej, kolejne takie same ataki były w wykonaniu De Rocco oraz Sobańskiego (20:24) co dało pierwszą piłkę setową dla gości. Niestety Butryn zaserwował obok bocznej linii boiska (20:25) i pierwszy set padł łupem Jastrzębskiego.

Druga partia zaczęła się od dobrych akcji katowiczan. Butryn zaatakował po taśmie w boisko, a Sobański lekko przepchnął piłkę na stronę gości (2:0). Potem Kalembka zaserwował w aut, a Sobański nie przyjął serwisu Kosoka, po czym środkowy gości psuje własną zagrywkę (3:2). Nieporozumienie pod siatką Krulickiego oraz Kapelusa skutkowało punktem dla gości, następnie Krulicki kiwnął ze środka, a Kampa skończył z drugiej piłki (4:4). Dobry fragment gry GKS-u rozpoczął Butryn atakiem ze skrzydła po skosie, po czym Falaschi zablokował atak De Rocco (6:4). Przerywa nasze dobre akcje Muzaj akcją ze skrzydła, ale potem znów kilka dobrych ataków katowiczan. Stelmach uderzył po bloku gości w aut, potem Butryn wykorzystał kontrę tym samym atakiem i Falaschi posłał asa serwisowego (9:5), co zmusiło trenera Jastrzębskiego do wykorzystania pierwszego czasu. Po przerwie Kosok zaatakował ze środka, następnie Kampa zaserwował w aut i znów Kosok mocno trafił na środku siatki, wreszcie Oliva posłał bombę po prostej (10:8) i nasza przewaga szybko się zmniejszyła. W kolejnej akcji Kubańczyk trafił w antenkę, a Butryn mocno uderzył po prostej (12:8) i znów odzyskujemy przewagę. Niestety tylko na krótko, bo Muzaj zaatakował nad blokiem GKS-u, potem Butryn zaatakował w aut i Oliva wykorzystał kontrę wykorzystując blok katowicki (12:11), czas… na czas dla Piotra Gruszki. Po przerwie Sobański mocno po prostej i Butryn zaserwował asa (14:11), więc ponownie odbudowaliśmy przewagę. Znów pokazał się Muzaj atakując ponad blokiem GieKSy, potem zepsuł zagrywkę, aż w końcu został zablokowany przez Stelmacha (16:12). Po błędzie w zagrywce Sobańskiego, mieliśmy trzy z rzędu asy Olivy, gdy żadnej z piłek nie był wstanie podbić Stańczak (16:16) i po przewadze pozostały już tylko wspomnienia. Jeszcze tylko Muzaj dał nam prowadzenie, gdy nie skończył kontry z trudnej piłki trafiając w siatkę, ale potem już poprawił się skutecznym atakiem (17:17). W następnej akcji Kosok zablokował Stelmacha, po czym Kampa zastopował też Kacpra (17:19). Wreszcie Butryn zdobył punkt dla GKS-u mocnym atakiem ze skrzydła, to samo chwilę potem zrobił De Rocco, po czym Mariański nie broni serwisu Kampy (18:21). Zdrapka Kalembki na środku, potem przypomniał o sobie Oliva silnym atakiem z drugiej linii, a De Rocco zaserwował w aut (20:22). Ten sam błąd Pietraszki oraz Kosoka (21:23). Muzaj zaatakował mocno po skosie czym dał jastrzębianom pierwszą piłkę setową, którą wybronił sam… Muzaj serwując w aut (22:24). Przy drugiej piłce setowej nie popisał się Oliva, który nie przyjął agresywnej zagrywki Sobańskiego i trener gości musiał wykorzystać przerwę na żądanie. Trzecią piłkę setową wykorzystał… Sobański serwując w aut (23:25).

 

Trzecią partię otworzył autowy atak ze środka Kosoka, po czym Kalembka zaserwował w siatkę. Potem Krulicki skutecznie ze środka, Oliva mocno po bloku GKS-u, a Boruch zablokował akcję Krulickiego (2:3). Muzaj znów zepsuł serwis, potem Oliva zaatakował po bloku w aut, następnie Butryn popełnił błąd przejścia linii środkowej po złym dograniu piłki przy siatce (3:5). Festiwal zepsutych zagrywek trwał dalej, tym razem w wykonaniu Olivy oraz Krulickiego (4:6). De Rocco skutecznie kiwnął w środek boiska ze skrzydła, po czym Sobański trafił w środek parkietu atakiem z drugiej linii (5:7). Oliva wbił nam gwóźdź z pipe’a, a Kapelus przerzucił lekko piłkę na drugą stronę siatki (6:8). Potem mieliśmy dobry fragment gry w wykonaniu Karola oraz Rafała. Wpierw Butryn wykorzystał troszkę chaotyczną akcję z obu stron, potem Sobański uderzył mocno po skosie i następnie Karol posłał asa serwisowego (9:10). Szkoda było nie wykorzystanej kontry w wykonaniu Rafała i natychmiast skarcił nas Oliva mocnym atakiem po bloku, na co Butryn odpowiedział podobną akcją (10:11). Oliva tym razem lekko uderzył po prostej, a Karol zrewanżował się tym samym atakiem i wreszcie kontra Kapelusa dała remis po 12. Goście szybko znów odskoczyli po dwóch atakach De Rocco (kontra na potrójnym bloku oraz sprytne przepchnięcie piłki na naszą stronę), przedzielonych skuteczną akcją Pietraszki ze środka (13:15). Równie szybko wyrównujemy dzięki Butrynowi, który trafił w linię boiska oraz skutecznemu blokowi Pietraszki na De Rocco (15:15). Mało kto mógł się spodziewać, że kolejny atak Muzaja wysoko nad naszym blokiem z lewej ręki dał ostanie prowadzenie gościom w tej partii (15:16). Dwie akcje Pietraszki, ze środka oraz as serwisowy wyprowadziły nasz zespół na prowadzenie, ale szybko Oliva atakiem po skosie wyrównał stan seta (17:17). Potem Kosok zaserwował w aut, a Krulicki zablokował atak Olivy (19:17) i trener gości prosi o czas. Po przerwie Boruch wbija nam gwóźdź atakiem ze środka, a Muzaj zepsuł kolejną zagrywkę, po czym znów Boruch skutecznie na siatce (20:19) i tym razem czas dla Piotra Gruszki. Po przerwie Oliva serwuje w aut, a Fijałek zablokował atak De Rocco (22:19) co zmusiło trenera Jastrzębskiego do wykorzystania drugiego czasu. Ponownie skutecznie Boruch ze środka, a Kapelus obija ręce Kampy, po czym Kosok wykorzystał atak z krótkiej (23:21) i druga przerwa na żądanie dla katowiczan. Po niej Pietraszko mocno atakuje na środku siatki, a pierwszą piłkę setową dla naszego zespołu psuje Kapelus serwując w aut (24:22). Drugą piłkę setową wykorzystał Sobański atakiem po bloku gości w aut (25:22).

Czwarty set zaczął się znakomicie dla GKS-u, gdy niespodziewanie Oliva zaatakował w antenkę oraz kiwnął w aut, a Sobański po prostej uderzył gracza gości w… głowę i piłka wylądowała na aucie (3:0). Następnie był zepsuty serwis Pietraszki i De Rocco skuteczny na kontrze ze środka (3:2). Potem dobry okres w wykonaniu naszych siatkarzy. Kiwka Krulickiego, as Butryna oraz Sobański po ciasnym skosie, przedzielone autową zagrywką Karola (6:3). Przypomniał się Boruch atakiem ze środka, a De Rocco zablokował atak Butryna (6:5). Dobry atak Kapelusa po prostej, potem był bardzo mocny atak De Rocco po bloku w aut (7:6). Następnie Kapelus zablokował Muzaja, po czym atakujący jastrzębian zaatakował z drugiej linii w aut (9:6) czym zmusił trenera gości do wzięcia czasu. Po przerwie goście szybko wyrównali za sprawą Muzaja, gdy zaatakował po rękach Kapelusa, po kontrze po bloku w aut oraz blokując kiwkę Butryna (9:9). Karol w końcu przepchnął piłkę na drugą stronę siatki, ale De Rocco wcisnął nam piłkę między blokiem a siatką, po czym Oliva wykorzystał skutecznie kontrę (10:11). Wyrównał Sobański obijając ręce siatkarzy z Jastrzębia, potem Butryn zablokował atak Olivy (12:11). Po zepsutej zagrywce Pietraszki, Muzaj wykorzystał kontrę atakiem po bloku, po czym Sobański tym samym sposobem wyrównał stan na po 13. Potem mieliśmy bardzo dobry okres gry blokiem GKS-u. Wpierw Fijałek zablokował atak Olivy, potem Kapelus zatrzymał Muzaja, a Butryn skończył kontrę uderzając mocno w końcowe centymetry boiska i wreszcie znów Fijałek zablokował Olivę (18:14). Potem był błąd przebicia piłki przez Macieja, który próbował bronić piłki poza boiskiem, następnie przygaszony Oliva zaserwował w aut, a De Rocco skończył dłuższą wymianę i jeszcze jeden blok na Kubańczyku, tym razem w wykonaniu Pietraszki (20:16). Gości podrywa do walki Muzaj skutecznie atakując po bloku w aut oraz blokując Butryna (20:18). Wreszcie Kapelus skutecznie po prostej (goście biorą challenge, ale bez zmian), potem De Rocco po skosie trafił w linię boiska, po czym Kanadyjczyk zaserwował w siatkę (22:19). Kosok uderzył mocno ze środka, a Kapelus kiwnął z drugiej linii w środek boiska (23:20). W kolejnej akcji Muzaj dotyka… antenki i pierwszą piłkę setową dla GieKSy wybronił Oliva lekkim atakiem po prostej (24:21). Drugą piłkę setową wykorzystał… Muzaj serwując daleko w aut (25:21). I tym sposobem szósty tie-break z rzędu w meczach GKS-u stał się faktem!

 

Piątą partię zaczął skutecznym atakiem ze środka Boruch, a wyrównał Kapelus atakiem ze skrzydła po skosie, po czym Fijałek zaserwował w aut (1:2). Potem Pietraszko mocno ze środka, a serwis zepsuł Kapelus i Sobański mocno po rękach gości (3:3). Muzaj przedarł się przez nasz potrójny blok, ale znów skutecznie Sobański po bloku w aut (4:4). Potem był, jak się później okazało decydujący fragment tego seta. Wpierw Oliva trafił z drugiej linii w środek boiska, następnie Muzaj kiwnął również w środek, a Butryn zaatakował daleko w aut, ale z bardzo trudnej piłki (4:7) i trener naszego zespołu musiał zareagować wzięciem czasu. Po przerwie Butryn mocno po prostej, a na kontrze Muzaj zablokował atak Kapelusa (5:8). Oliva skończył z przechodzącej piłki, a potem wykorzystał kontrę jastrzębian (5:10) i sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Po czasie dla Piotra Gruszki, Butryn wykorzystał kontrę po bloku rywali, a Pietraszko skończył z przechodzącej piłki (7:10), dając jeszcze nadzieję na odwrócenie tego wyniku. Niestety trzy kolejne akcje gości nie pozostawiły żadnych złudzeń. Wpierw Oliva zaatakował ze skrzydła, potem Boruch zablokował Butryna i ponownie Boruch wykorzystał przechodzącą piłkę (7:13). Wreszcie Kapelus uderzył mocno po bloku przeciwników, potem Fijałek posłał asa serwisowego (9:13). Muzaj uderzył mocno po rękach Kapelusa, a pierwszą piłkę meczową skończył blok Kampy na Butrynie (9:15).

 

GKS Katowice – Jastrzębski Węgiel  2:3 (20:25, 23:25, 25:22, 25:21, 9:15)

GKS: Falaschi (2), Butryn (24), Krulicki (4), Kalembka (3), Kapelus (11), Sobański (16), Stańczak (libero) oraz Fijałek (4), Pietraszko (8), Stelmach (2), Mariański (libero). Trener: Piotr Gruszka.
Jastrzębski: Kampa (4), Muzaj (21), Kosok (9), Boruch (13), De Rocco (12), Oliva (23), Popiwczak (libero) oraz  Bachmatiuk. Trener: Mark Lebedew.  MVP: Lukas Kampa.

 

Przebieg meczu:
I:  2:5, 5:10, 11:15, 15:20, 20:25.
II:  5:4, 10:6, 15:12, 18:20, 23:25.
III:  3:5, 7:10, 13:15, 20:18, 25:22.
IV:  5:2, 10:9, 15:14, 20:16, 25:21.
V:  2:3, 4:6, 5:9, 7:12, 9:15.

 

GKS-Jastrzębski 2

 

GKS-Jastrzębski 3

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    marek

    29 marca 2017 at 10:12

    Szkoda że nigdzie nie piszecie, że przyjęcie uratował GKS – ie Bartek Mariański, nawet na stronie klubowej nie ma informacji że grał w meczu. Przykre.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964

Mural śp. Adama Ledwonia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.

Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.

Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.

Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.

Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).

Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga