Dołącz do nas

Piłka nożna

A w GieKSie bez zmian… Muł!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Nadal nie doszedłem do siebie po sobotnim koszmarze jak chyba większość z Was. Koszmar z zeszłego sezonu trwa w najlepsze.

 

karamba
CZY ABY OPRÓCZ KIBICÓW KTOŚ CHCE TEGO AWANSU?

scarface 1964
1-2 gra w dziesiątkę Siedlec… Po prostu się już nie chce na to patrzeć. Co z tego że wszyscy inni dają z siebie wszystko jak kopaczom nie zależy… Smutne

Sivvy_Brynów
no to sie zaczęło.. No ale sparingi nic nie znaczą ? hmm dobrze że bramkę strzelili, postęp jest. Na Miedzi kolejne upokorzenie?

butcher
Kurwy bez ambicji!!! Pierwszy mecz i od razu gong w ryj! Z przodu jest totalne zero. Dno. Kurwa niczego nie ma!

Ale widać mamy bogatą kadrę, skoro najlepszy zawodnik poprzedniej rundy nawet murawy nie powąchał…

Jata
nawet pisać się nie chce…. Zapewne porażka przejdzie bez echa w zarządzie… ot przypadek…

kolejny sezon pięknie się zaczyna

oby to były dobrego złe początki…..

GzJ1964
Kolejny raz dostajemy w twarz u Nas to już świętość. Szkoda że nie potrafimy wyciągnąć z tego konsekwencji:) Kto już jeździ kilkanaście lat na mecze wie o co chodzi i nie będzie awansu przez najbliższe lata i dalej będą takie rozczarowania jak dziś jak a się tego szamba od podstaw nie wypierdoli na zbity pysk.

Scarface WNC
Ważne że mało tracimy bramek, zelazna defensywa a z przodu coś tam zawsze wpadni. Tak to leciało na forum po sparingach??
Huja a nie wpadnie!! Jak mnie zawsze wkurwia takie pierdolenie!
Bo jak nie masz armat, nie masz kim z przodu strasyć to rywal to w koncu wyczuje i śmielej i bez obawy zaatakuje, a nawet najlepsza defensywa może wtedy popełnić bład.

Czemu najlepsze drużyny najsilniejsze są z przodu??
Wiadomo, że już przy najwyższym poziomie to ważna jest równowaga w wszystkich formacjach to wtedy jest sukces ale i tak najwięcje do powiedzenia mają ci co mają jakość z przodu.

Najstarsze przysłowie mowi że najlepszą obroną jest atak.
Ale nie u nas i nie na forum. U nas jest zawsze gadka że drużynę się buduje od tyłu.

No to mamy.

Gregg
Jak po tym meczu nie bedzie zadnej kary ze strony zarządu to niema co liczyć na kepsze czasy. A Motała jak w trybie awaryjnym nie sciagnie conajmniej dwóch wzmocnien to tez niech sie pakuje.
I co robi najlepszy nssz napastnik czyt. Prokić poza 18stka meczową. Poco był sciagany ten Yunis skoro nawet do do skladu sie nie łapie. Co jest kurwa znowu grane, ze wszystkie działy dają z siebie wszystko a pilkarze robią nas ponownie w chuja.
Aż sie wierzyc niechce zeby na papierze tak mocny sklad gral taką chujnie.

tomzkat
W Katowicach bez zmian- kolejny 12 rok pozorowanie ” walki” o awans. Podziwiam tych którzy dalej wierzą, że miasto tak bardzo chce awansu, teraz na pewno się uda itd. Nie ma siana, nie ma stadionu, nie ma ekstraklasy.

lukste
Ja napisze krotko.
Wiecie Panowie kopacze dlaczego ciazy na Was,taka presja?!
Bo inkasujecie kwoty,ktore nie sa normalnymi kwotami w spoleczenstwie!!!
Za takie pieniadze,kazda osoba interesujaca sie pilka nozna,wymaga umiejetnisci i maksymalnego zaangażowania!!!
A tego niestety Wam brakuje!!!

Junior
Dramatycznie slaby mecz. Wrecz katastrofalny.

Wszystkie transfery zagraly slabo, a Maczynski i Kedziora to totalna pomylka. Jedynie Miedzierski i Klemenz cos tam zagrali, ale to i tak slabizna, lecz i tak lepiej niz pozostali „nowi”.

Brak pomyslu, brak rozegrania, brak kurwa czegokolwiek! To nie byla pechowa przegrana jakie nam sie wczesniej zdarzały. To totalnie zajebany mecz.

donald
co za czasów dożyliśmy, żeby z drużyną z Siedlec GieKSa grała cały bity mecz z kontry – i to głębokiej

żadnej składnej akcji nie przeprowadziliśmy, nawet kilku podań wymienić między sobą te miernoty nie potrafią

forma ze sparingów nie kłamała – jest źle 🙁

Mayek
Ja sie nie poddam jak Gan, ale po tym meczu dzisiaj tez uwazam, ze to jest generalnie koniec.
Z ta Gieksa jest jak z rzadzami Uszoka i jego ugrupowania. Paru probowalo podskoczyc, ale to wszystko funkcjonuje tak, ze Uszok i jego nastepcy sa nie do ruszenia. Zadne PO czy PiS ich nie ruszy. Nie teraz, nie za 5 lat czy za 10.

Tak samo jest z Gieksa. Jest to taki uklad, to tak se trwa, to sie nie zmienia, tego sie nie da ruszyc. Jezeli jest zmiana trenera i zmiana polowy skladu i nagle sie okazuje, ze nie ma zadnej roznicy miedzy tym co grali runde temu, a co graja teraz, to jak to kurwa jest mozliwe? Przeciez to sie tak nie da. Nie mozna zrobic takich zmian i grac tak samo. Cos tu nie gra. Jakakolwiek firma dokonujac takich zmian nie ma chuja, zeby funkcjonowala tak samo. A my owszem. Tutaj potrzeba jakiejs mega turbo rewolucji. Prywatnej kasy, cos pokroju marzeniu o szejkach w Chorzowie. To sie nie zmieni. Kurwa nie wiem, moze te gowniarze z akademii musza dorosnac? Ale oni tak samo beda grali jak ci teraz i beda zarabiali i tak sie to bedzie krecilo. To jest tak zabetonowane, ze nic sie z tym nie da zrobic.

Lars
Można nie umieć grać, ale kurwa jak od pierwszej minuty nawet nikomu się nie chce wywierać jakiejkolwiek presji na przeciwniku, to o czym my kurwa gadamy. Zdawało się, że po Kluczborku, po „piorunującej” końcówce poprzedniego sezonu gorzej być nie może. Że nie może być tak, że po pierwszym meczu się skreśla awans, ale jak widzi się takich ułomów na boisku, wiedząc jak się to kończyło, to nie przychodzi żadna inna myśl. Kurwa bramkarzowi się nie chce iść po piłkę za 5 metr i się zastanawia czy iść czy ma młody podać piłkę zza boiska. ZERO akcji, które realnie zagroziły przeciwnikom. JEDEN strzał prosto w bramkarza. Co oni kurwa ćwiczą na treningach? Ciąg dalszy koszmaru.

zebro78
Twoja podróż ze stolicy to nic. Koledzy nie mogli dziś wpaść na mecz – bo maja jeszcze kaca po rundzie wiosennej, sezon urlopowy niektórzy i takie tam. Więc wpadłem na pomysł , że kupię karnet żonie. Była pierwszy raz na meczu – więc sporo pytań. Siedzieliśmy na głównej. A dlaczego tamci po drugiej stronie choć jest ich mało tak fajnie cały czas śpiewają, a nas jest więcej i nie śpiewamy? A dlaczego nasi nie oddają strzałów? A ta drużyna niebiesko-białych jest od nas lepsza? Bo biegają, strzelają a My nie. A dlaczego ten jeden nasz piłkarz cały czas się potyka i traci piłkę – nie można wpuścić kogoś lepszego? No i co ja jej miałem powiedzieć na to wszystko?
Prawie 25 lat temu byłem na pierwszym meczu Gieksy – widziałem wiele , ale to co dziś zobaczyłem to przerasta już wszytko… za czasów ŚP. prezesa Marjana to już by dziś grzmiało, u nas pewnie w poniedziałek Cygan i spółka nic nie zrobi … bo po co. Przecież nikt głośno nie mówił o awansie, to dopiero pierwszy mecz, itp itd
PS. A jaki był kurs ft/ht 1/2? Foszmańczyka pytali się z trybun jak udzielał wywiadu ale nie słyszałem odpowiedzi ile można było zarobić?
… ale jedno trzeba przyznać że te kilkaset osób na Blaszoku robiło świetny doping, nie przerwali nawet jak straciliśmy bramkę na 1:1. Więc przynajmniej pseudograjkom odpada psioczenie na kibiców.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga