Dołącz do nas

Siatkówka

Dafi Społem Kielce – załapać się do strefy barażowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS kolejne spotkanie rozegra na wyjeździe z jednym z outsiderów PlusLigi ekipą z Kielc.

Zespół Dafi Społem borykał się przed startem sezonu z problemami natury organizacyjno-finansowymi (utrata głównego sponsora, firmy Effector), co od razu postawiło ich w bardzo trudnym położeniu. Większość siatkarskich ekspertów typowała tę drużynę jako kandydata numer jeden do spadku z PlusLigi. Niestety dla kibiców kieleckiego zespołu, te przewidywania się potwierdziły i na dzień dzisiejszy trudno sobie wyobrazić, aby kielczanie opuścili strefę spadkową. Dotychczasowy bilans 4 wygranych przy 17 przegranych (w tym aż 13 porażek w stosunku 0:3), najmniej wygranych setów (zaledwie 19) z całej ligi, mówi w zasadzie wszystko. Dafi Społem pokonało tylko Czarnych 3:2, MKS Będzin 3:1, Resovię 3:1 i Łuczniczkę 3:1, wszystkie mecze na własnym parkiecie. Szczególnie zaskakuje wygrana z rzeszowianami, to była jedna z największych sensacji bieżącego sezonu. Tym niemniej „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, więc taka wygrana zespołu z Kielc, może być tylko na otarcie łez. Kielczanom nie pomogła nawet zmiana szkoleniowca dokonana w trakcie sezonu, gdzie Wojciecha Serafina zastąpił Dariusz Daszkiewicz.

Na rozegraniu trudne zadanie pokierowania przemeblowanym zespołem postawiono przed mało doświadczonym Przemysławem Stępniem. Były gracz klubu z Gdańska dobrze spisuje się na siatce, notując do tej pory 24 bloki punktowe (to trzeci wynik w zespole), ale nie taka jest jego podstawowa rola. W rankingu ligowym na najlepszego rozgrywającego Stępień zajmuje obecnie 23 miejsce, czyli na szarym końcu tej listy, co najlepiej podsumowuje jego dotychczasową grę. Na pozycji atakującego Dafi Społem od początku miało problem, wystawiając w końcu… przyjmującego Jakuba Wachnika. Zawodnik ten spisał się przyzwoicie, został w końcu najlepiej punktującym graczem w zespole (295 punktów) oraz najlepiej serwującym (23 asy). Wachnik bardziej potrzebny był drużynie na przyjęciu, więc kielczanie już w trakcie sezonu postanowili ściągnąć klasycznego atakującego. Pod koniec listopada zeszłego roku przyszedł do Dafi Społem Tomislav Dokić i zdążył do tej pory rozegrać 11 meczów.. 31 letni Serb ostatni sezon spędził w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w Bani Yas. W 2016 roku osiągnął historyczny sukces z drużyną narodową, wygrywając złoty medal w Lidze Światowej.

Na środku siatki rządzi Maksim Morozow, który ma na swoim koncie aż 45 bloków punktowych, co plasuje go na trzecim miejscu w tej klasyfikacji. Białorusin w rankingu na najlepszego środkowego jest na 16 pozycji. Na pewno więcej oczekiwano po postawie Aleksieja Nalobina. Rosjanin jest co prawda drugim siatkarzem zespołu pod względem bloków punktowych (28), ale to jest za mało aby wpłynąć na lepsze wyniki drużyny. Słabszy sezon zalicza na przyjęciu Maciej Pawliński (tylko 113 punktów), troszkę lepiej prezentuje się Łukasz Łapszyński (150 oczek), stąd też wynikł powrót na tę pozycję Jakuba Wachnika, który jest obecnie na 13 miejscu w rankingu na najlepszych przyjmujących. Solidny sezon zalicza libero zespołu Mateusz Czunkiewicz, który jest obecnie na 18 miejscu wśród najlepiej przyjmujących (52,28%).

 

Aktualna kadra Dafi Społem Kielce

rozgrywający: Przemysław Stępień (numer 4), Piotr Adamski (numer 13),
atakujący: Tomislav Dokić (Serbia – numer 12), Patryk Więckowski (numer 5), Michał Superlak (numer 11)
środkowi: Aleksiej Nalobin (Rosja – 9), Maksim Morozow (Białoruś – 20), Mariusz Schamlewski (6), Wojciech Dyk (15)
przyjmujący: Jakub Wachnik (numer 7), Maciej Pawliński (10), Łukasz Łapszyński (17), Jakub Szymański (2), Vlad Orobko (Ukraina – 3), Jacek Ziemnicki (14)
libero: Mateusz Czunkiewicz (numer 16), Szymon Biniek (numer 1)

trener: Dariusz Daszkiewicz
asystent trenera: Piotr Brodawka i Mateusz Grabda
trener przygotowania fizycznego: Dawid Gadula
fizjoterapeuta: Dawid Gadula
statystyk: Damian Musiak

 

Dafi Społem Kielce Świętokrzyska Siatkówka Spółka Akcyjna
barwy: biało-czerwono-niebieskie
data założenia: 6 sierpnia 2007
adres: ul. Drogosza 2, 25-093 Kielce
hala: Hala Legionów, ul. Boczna 15, 25-093 Kielce

Prezes Zarządu: Jacek Sęk
Pełnomocnik zarządu: Wiesław Tkaczuk
Kierownik drużyny: Marcin Jamróz

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Dafi Społem Kielce

Ilość rozegranych setów – GKS 79 – 79: Quiroga, 74: Komenda, 72: Kohut, Butryn,
Dafi Społem 75 – Stępień 74, Wachnik 74, Czunkiewicz 72, Morozow 68, Nalobin 60, Łapszyński 54, Pawliński 53, Superlak 45, Dokić 40, Schamlewski 39, Adamski 31, Szymański 22, Biniek 15, Orobko 2, Więckowski 1, Ziemnicki 0, Dyk 0,

Ilość zdobytych punktów – GKS 1229: Butryn 292, Quiroga 254, Kohut 151,
Dafi Społem 1125 – Wachnik 295, Dokić 153, Łapszyński 150, Morozow 148, Pawliński 113, Nalobin 101, Schamlewski 52, Superlak 42, Stępień 34, Szymański 33, Adamski 4,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 416: Butryn 107, Quiroga 73, Pietraszko 48,
Dafi Społem 338 – Wachnik 76, Morozow 59, Dokić 47, Łapszyński 36, Pawliński 33, Nalobin 31, Stępień 18, Schamlewski 14, Szymański 12, Superlak 11, Adamski 1,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 813: Butryn 185, Quiroga 181, Kohut 106,
Dafi Społem 787 – Wachnik 219, Łapszyński 114, Dokić 106, Morozow 89, Pawliński 80, Nalobin 70, Schamlewski 38, Superlak 31, Szymański 21, Stępień 16, Adamski 3,

Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 455: Butryn 143, Quiroga 107, Kohut 87,
Dafi Społem 365 – Morozow 102, Wachnik 99, Nalobin 57, Dokić 57, Schamlewski 36, Łapszyński 24, Stępień 18, Pawliński 9, Adamski 2, Więckowski 0, Orobko -1, Biniek -2, Szymański -5, Superlak -5, Czunkiewicz -26,

Ilość zagrywek – GKS 1745: Quiroga 292, Butryn 251, Pietraszko 240,
Dafi Społem 1569 – Wachnik 268, Morozow 236, Stępień 233, Nalobin 196, Łapszyński 168, Pawliński 154, Dokić 116, Schamlewski 95, Szymański 44, Superlak 42, Adamski 17,

Ilość błędów na zagrywce – GKS 366: Pietraszko 61, Butryn 57, Kohut 53,
Dafi Społem 273 – Wachnik 75, Łapszyński 41, Pawliński 33, Dokić 29, Nalobin 24, Morozow 24, Superlak 16, Szymański 14, Stępień 10, Schamlewski 5, Adamski 2,

Ilość asów serwisowych – GKS 108: Butryn 24, Quiroga 21, Pietraszko 18,
Dafi Społem 64 – Wachnik 23, Łapszyński 10, Morozow 8, Pawliński 7, Dokić 7, Nalobin 4, Stępień 2, Schamlewski 2, Superlak 1,

Ilość przyjęć – GKS 1490: Quiroga 519, Kapelus 353, Mariański 328,
Dafi Społem 1505 – Czunkiewicz 394, Pawliński 311, Łapszyński 310, Wachnik 289, Szymański 116, Nalobin 27, Biniek 17, Morozow 16, Schamlewski 9, Stępień 8, Orobko 4, Superlak 2, Dokić 1, Adamski 1,

Ilość błędów w przyjęciu – GKS 118: Quiroga 34, Mariański 26, Kapelus 26,
Dafi Społem 132 – Łapszyński 37, Pawliński 27, Czunkiewicz 26, Wachnik 23, Szymański 11, Stępień 3, Nalobin 3, Biniek 2,

Przyjęcie negatywne – GKS 304: Quiroga 98, Kapelus 78, Mariański 58,
Dafi Społem 398 – Czunkiewicz 91, Wachnik 86, Łapszyński 80, Pawliński 77, Szymański 38, Morozow 7, Biniek 6, Stępień 5, Nalobin 3, Orobko 2, Superlak 1, Dokić 1, Adamski 1,

Przyjęcie perfekcyjne – GKS 388: Quiroga 136, Mariański 105, Kapelus 85,
Dafi Społem 370 – Czunkiewicz 110, Łapszyński 77, Pawliński 75, Wachnik 56, Szymański 31, Nalobin 11, Biniek 4, Morozow 3, Schamlewski 2, Orobko 1,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 26%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%,
Dafi Społem 25% – Nalobin 41%, Czunkiewicz 28%, Szymański 27%, Orobko 25%, Łapszyński 25%, Biniek 24%, Pawliński 24%, Schamlewski 22%, Wachnik 19%, Morozow 19%, Stępień 0%, Superlak 0%, Dokić 0%, Adamski 0%,

Ilość ataków – GKS 2039: Butryn 520, Quiroga 504, Kapelus 312,
Dafi Społem 1965 – Wachnik 548, Dokić 300, Łapszyński 280, Pawliński 247, Morozow 161, Nalobin 139, Superlak 118, Schamlewski 73, Szymański 67, Stępień 27, Adamski 4, Orobko 1,

Ilość błędów w ataku – GKS 134: Butryn 47, Quiroga 39, Kapelus 14,
Dafi Społem 188 – Wachnik 48, Łapszyński 30, Dokić 29, Pawliński 21, Superlak 19, Morozow 13, Nalobin 11, Szymański 7, Schamlewski 7, Stępień 2, Orobko 1,

Ilość ataków zablokowanych – GKS 156: Butryn 45, Quiroga 29, Kapelus 28,
Dafi Społem 167 – Wachnik 50, Dokić 38, Pawliński 23, Łapszyński 18, Superlak 12, Morozow 9, Szymański 6, Nalobin 6, Schamlewski 4, Stępień 1,

Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 969: Butryn 250, Quiroga 218, Kapelus 131,
Dafi Społem 889 – Wachnik 257, Dokić 128, Łapszyński 127, Pawliński 95, Morozow 95, Nalobin 69, Schamlewski 38, Superlak 37, Szymański 32, Stępień 8, Adamski 3,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 66%,
Dafi Społem 45% – Adamski 75%, Morozow 59%, Schamlewski 52%, Nalobin 50%, Szymański 48%, Wachnik 47%, Łapszyński 45%, Dokić 43%, Pawliński 38%, Superlak 31%, Stępień 30%, Orobko 0%,

Ilość bloków punktowych – GKS 152: Pietraszko 29, Kohut 29, Komenda 24,
Dafi Społem 172 – Morozow 45, Nalobin 28, Stępień 24, Dokić 18, Wachnik 15, Łapszyński 13, Schamlewski 12, Pawliński 11, Superlak 4, Szymański 1, Adamski 1,

Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 20: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 3,
Dafi Społem 25 – Morozow 8, Nalobin 7, Wachnik 4, Stępień 2, Pawliński 2, Superlak 1, Łapszyński 1,

Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (2-1) – Dafi Społem (1-3);

MVP meczów – GKS 9: Butryn 3, Komenda 3,
Dafi Społem 4 – Wachnik 2, Szymański 1, Stępień 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga