Piłka nożna
Cztery finały
Już chyba prawie każdy zdążył na konferencji prasowej użyć stwierdzenia, że przed jego drużyną stoją „cztery finały”. No, jedynie przed Rakowem Częstochowa oraz Górnikiem Zabrze stoi jeden dodatkowy, za to taki prawdziwy. Na cztery kolejki przed końcem walka ani trochę nie została przesądzona, obie strony tabeli mogą się jeszcze kompletnie wywrócić. Co nas czeka w 31. tygodniu Ekstraklasy?
Nie wiem, kiedy ostatnio na cztery kolejki przed końcem sezonu mecz między 10. a 12. ekipą był ważny w kontekście walki o utrzymanie, ale tym razem taka rzeczywistość została postawiona przez Piastem Gliwice oraz Koroną Kielce. Gospodarze tego spotkania nie wygrali na swoim stadionie z Piastem od 2018 roku, jednak trener Scyzoryków, Jacek Zieliński, już zapowiedział, że „statystyki są po to, żeby je łamać”. Dziesiąty w tabeli Piast znajduje się jedynie trzy punkty od strefy spadkowej, więc kibice będą liczyć na powtórkę wyniku z zeszłej kolejki, kiedy to Gliwiczanie wygrali z Arką 4:1. Niespodziewane też jest, że w 31. tygodniu Ekstraklasy mamy okazję napisać, że starcie Legii Warszawa z Widzewem Łódź będzie kluczowe dla ułożenia się dołu tabeli. Oba zespoły znajdują się na krawędzi spadku, jednak to Widzew na razie jest w pozycji spadkowej, a Legia jeszcze utrzymuje się po dobrej stronie tego urwiska. Aleksandar Vuković w odpowiedzi na pytanie o znaczenie sentymentalne tego spotkania zapewnił, że przy aktualnej sytuacji w tabeli jego trenerska przeszłość ma znaczenie drugorzędne. Ciężko jednak nie doszukiwać się podtekstów. Widzew czeka na wyjazdowe zwycięstwo w Warszawie od 1997 roku, większość kibiców kojarzy pewnie tamtą pełną dramaturgii wygraną ekipy Franza Smudy. Aktualnie obie ekipy znowu dzieli cały jeden punkt, historia lubi się powtarzać.
W sobotę z racji na finał Pucharu Polski odbędzie się tylko jedno starcie. Motor Lublin, znajdujący się 7 miejsc nad strefą spadkową, ma jednocześnie nad nią jedyne trzy punkty przewagi. Późnym wieczorem Motorowcy zmierzą się u siebie z Lechem Poznań, który coraz pewniejszym krokiem zmierza po tytuł Mistrza Polski. Drużyna Nielsa Frederiksena na wyjazdach jest najlepszą ekipą w lidze, uzbierali tam tyle samo punktów, co na swoim stadionie.
W niedzielne południe kolejną próbę wejścia swojej drużyny do topowej piątki będą mieli okazję oglądać kibice GieKSy. Naprzeciwko ekipy Rafała Góraka stanie Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego szanse na utrzymane maleją z kolejki na kolejkę, a w tym momencie nawet wygranie wszystkich pozostałych spotkań nie zagwarantuje Słoniom udziału w następnej edycji Ekstraklasy. Jeśli gospodarze chcą myśleć na poważnie o grze w Europie, to mecze z rywalami z najniższej półki trzeba wygrywać. Zagłębie Lubin ostatnimi czasy robi prawie wszystko, aby przypadkiem nie załapać się do czołówki i regularnie przegrywa wszystko, co może. Udało im się nawet odnieść porażkę z Bruk-Betem, tę sztukę na wiosnę dał radę powtórzyć tylko Piast. W przeciwieństwie do swoich rywali, Miedziowi mają jednak praktycznie zagwarantowane utrzymanie. Przyjeżdżająca do Lubina Cracovia nie może pochwalić się takim komfortem, byli kandydaci do mistrzostwa (pozdrawiamy Kamila Kosowskiego) aktualnie mają dwa punkty nad strefą spadkową i z aktualnym ich tempem zbierania kolejnych oczek, o utrzymanie w tym sezonie może być wyjątkowo ciężko. Weekend zakończy się w Szczecinie, gdzie Pogoń podejmie Wisłę Płock. Trzeba spytać pana Alexa Haditaghiego, czy mimo remisu Portowców w Krakowie, zakład o wpłacenie na cele charytatywne dalej jest aktualny. Wiśle w ostatniej kolejce udała się rzadka sztuka przegrania z Radomiakiem, przez co nie zagwarantowali sobie bezpiecznej przewagi w wyścigu o puchary.
W ostatnim meczu 31. kolejki Radomiak Radom, będący na 8. miejscu dzięki zdobyciu kompletu punktów w ostatnich dwóch spotkaniach, podejmie na swoim stadionie Lechię Gdańsk. W tym momencie warto przypomnieć, że Lechia nie powinna znajdować się w Ekstraklasie, a dwa punkty przewagi wcale utrzymania nie gwarantują. Radomiak pod tym względem znajduje się w dużo lepszym położeniu, do aktualnego wyniku 40 punktów prawdopodobnie dołożenie minimalnej wartości oczek pozwoli na spokojne pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej na następny sezon.
Piątek (1 maja):
Korona Kielce (12.) – (10.) Piast Gliwice | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Legia Warszawa (15.) – (16.) Widzew Łódź | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)
Sobota (2 maja):
Motor Lublin (9.) – (1.) Lech Poznań | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (3 maja):
GKS Katowice (6.) – (18.) Bruk-Bet Termalica Nieciecza | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
KGHM Zagłębie Lubin (7.) – (13.) Cracovia | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Pogoń Szczecin (14.) – (5.) Wisła Płock | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium)
Poniedziałek (4 maja):
Radomiak Radom (8.) – (11.) Lechia Gdańsk | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze