Piłka nożna kobiet
Domowe zwycięstwo pełne bramek
GieKSa, choć nie bez problemów, pokonała Pogoń Szczecin na własnym terenie, a dżokerem z dwoma trafieniami została Julia Langosz.
W pierwszej minucie stracha obronie przyjezdnych napędziła Patricia Hmirova, która była o włos od dogrania na wolne pole Bińkowskiej po przechwycie Katarzyny Nowak. Ataki środkiem pola skutecznie rozbijały Kozarzewska z Vojtkovą, wykorzystując swoje warunki fizyczne. Hmirova za cel pressingu szczególnie upatrzyła sobie Radkiewicz, nie dając jej nawet chwili na zastanowienie się przy rozgrywaniu od bramki. W 9. minucie swój przechwyt zmarnowała Julia Włodarczyk nieporozumieniem z Bińkowską, podając następnie do solidnie obstawionej Klaudii Maciążki. Pierwszą dogodną okazję miała w 13. minucie Giętkowska, która przy wybloku Katarzyny Nowak nie zdołała sięgnąć miękkiego dośrodkowania. Jeszcze bliżej bramki była Legowski po przewrotce Leny Świrskiej, dobitka głową z bliskiej odległości poszybowała nad poprzeczką. Po minutach bez żadnego zagrożenia Trójkolorowe dwukrotnie próbowały swojego szczęścia z dystansu na prawej flance, Hmirova i Maciążka nie miały w tym jednak powodzenia. Hmirova mogłaby cieszyć się z bramki po centrze Maciążki już chwilę później, w 20. minucie niewiele zabrakło jej do sięgnięcia mocnej piłki. Dwie minuty później kontrę zapoczątkowaną wysokim odbiorem Jaszek zakończyła złym podaniem do Maciążki w czystej sytuacji Amelia Bińkowska, rywalki nie miałyby absolutnie nic do powiedzenia przy większym opanowaniu. Trzy minuty później Patrycja Kozarzewska świetnie wyprowadziła piłkę dryblingiem, by później słabym podaniem dać szansę na kontrę – Wiktoria Marzec bezpardonowo potraktowała zawodniczki biegnące do futbolówki, czystą interwencją zrównując je z ziemią. Jeszcze lepiej interweniowała po rzucie rożnym, gdy już niektórzy przekonani byli o beznadziejności sytuacji. Dzięki temu z kontrą mogły pognać jej koleżanki, Amelia Bińkowska swym strzałem minęła słupek o bardzo niewiele. W 29. minucie intuicyjnie przed utratą gola uchroniła nas Wiktoria Marzec, zatrzymując strzał głową z najbliższej odległości. W 38. minucie Wiktoria Marzec źle przyjęła mocną futbolówkę i Poluhovica wykorzystała ten fakt, dobijając do pustej bramki. GieKSa próbowała odpowiedzieć i miała ku temu okazje, zawsze wszystko kończyło się jednak na niedokładnym ostatnim podaniu. W doliczonym czasie gry po błędzie Nowak w ustawieniu szansę na zdobycie gola miała Choi, Dżesika Jaszek w ostatniej chwili wybiła jej piłkę spod nóg.
Drugą połowę od zdublowania akcji bramkowej niemalże zaczęła Klaudia Maciążka, Radkiewicz miała nieco szczęścia przy wygranej przebitce. Po przemyślanym wybiciu Katarzyny Nowak w 53. minucie Radkiewicz zupełnie jednak się pomyliła przy ocenie odległości i Maciążka z łatwością ją minęła, pakując piłkę do pustej siatki! W 58. minucie świetnym dryblingiem w stylu Joga Bonito popisała się Hmirova, finezyjny strzał zdołała powstrzymać Radkiewicz. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, po chwili Poluhovica cieszyła się z trafienia na 1:2, Katarzyna Nowak nie zdołała jej upilnować w szesnastce. Gdyby nie udany wyskok z formacji Milovanović szybko przyjezdne mogłyby podwyższyć wynik, prawym skrzydłem urwała się skutecznie Giętkowska. W 68. minucie Julia Włodarczyk posłała długą piłkę za plecy obrończyń na dobieg dla Maciążki, zabrakło dwóch kroków na otwarcie sobie drogi do bramki. Przyjęcie i szybkie zgranie Vuškāne w trudnej sytuacji pozwoliły Maciążce wedrzeć się w pole karne, gdzie była rozpaczliwie faulowana – rzut karny. Do jedenastki podeszła Patricia Hmirova i wygrała pojedynek mentalny, strzelając blisko środka bramki! W 78. minucie znów Hmirova zapoczątkowała nasz atak i Nicola Brzęczek próbowała zagrać na wolne pole do Langosz, taki wariant w porę rozczytała defensywa przyjezdnych. Trzy minuty później piłkę spod własnej bramki otrzymała Maciążka i wywalczyła dla drużyny rzut rożny, choć wcale nie było daleko do wypracowania okazji na strzał. Julia Langosz skorzystała z mocnej piłki od Hmirovej i głową strzeliła pod poprzeczkę, Radkiewicz nie zdążyła nawet wyciągnąć ramion! Nie minęły dwie minuty i po przechwycie Brzęczek znów gnała na bramkę Maciążka, dryblując między defensorkami zdobyła kolejny corner. W doliczonym czasie gry kluczową interwencję pokazała Wiktoria Marzec, rzucając się pod nogi rozpędzonej napastniczki w polu karnym. Patrycja Kozarzewska wariantem siłowym przepchnęła futbolówkę w tercji ofensywnej, przypadkowo ta trafiła pod nogi Julii Langosz, która finezyjnie umieściła ją obok słupka z dystansu!
GieKSa po emocjonującym meczu pokonała 4:2 Pogoń Szczecin i przedłużyła swoje nadzieje na podium.
GKS Katowice – Pogoń Szczecin 4:2 (0:1)
Bramki: Maciążka (53), Hmirova (71-k), Langosz (82, 90) – Poluhovica (38, 59).
GKS Katowice: Marzec – Milovanović, Zawadzka, Nowak – Jaszek (64. Vuškāne), Kozarzewska, Vojtkova (64. Langosz), Włodarczyk (83. Malesa) – Maciążka, Bińkowska (64. Brzęczek), Hmirova.
Pogoń Szczecin: Radkiewicz – Giętkowska (88. Zając), Radochońska, Legowski, Cook, Szymaszek, Choi (74. Ntarznou), Yosue, Poluhovica, Dyguś (88. Brzozowska), Świrska (45. Zgrzeba), Radkiewicz.
Żółte kartki: Kozarzewska – Legowski, Szymaszek.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze