Felietony
Drugoligowa czołówka statystycznie – część 2
Pierwszy tydzień Nowego Roku kończymy drugą częścią analizy statystycznej czołowych sześciu zespołów tabeli drugiej ligi. W poprzednim tekście mogliśmy się zaznajomić z różnymi liczbami odnośnie do zdobywanych i traconych bramek oraz posiadania piłki. W dzisiejszym zestawieniu znaleźć będzie można natomiast statystyki strzałów, stałych fragmentów gry, dyscypliny, a także mini tabelę oraz wyniki pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi drużynami. Zapraszam!
Strzały
W statystyce strzałów na bramkę poza celnymi i niecelnymi były brane pod uwagę także uderzenia zablokowane.
a) Średnia ilość oddawanych strzałów
15.74 – GKS Katowice
14.74 – Widzew Łódź
14.7 – Stal Rzeszów
14.26 – Resovia Rzeszów
12.74 – Górnik Łęczna
9.81 – Olimpia Elbląg
b) Średnia ilość oddawanych celnych strzałów
5.7 – Widzew Łódź
5.58 – GKS Katowice
5.45 – Stal Rzeszów
5.21 – Górnik Łęczna
5.15 – Resovia Rzeszów
3.5 – Olimpia Elbląg
c) Średnia ilość oddawanych niecelnych strzałów:
7 – Stal Rzeszów
5.89 – Resovia Rzeszów
5.79 – GKS Katowice
5.74 – Widzew Łódź
4.79 – Górnik Łęczna
4.56 – Olimpia Elbląg
d) Średnia ilość oddanych strzałów, które zostały zablokowane
4.11 – GKS Katowice
3.32 – Widzew Łódź
3.21 – Resovia Rzeszów
2.74 – Górnik Łęczna
2.25 – Stal Rzeszów
1.75 – Olimpia Elbląg
Powyższa statystyka prezentuje, że GieKSa była jedną z najaktywniejszych drużyn pod bramką rywala. Uderzamy na bramkę przeciwników najczęściej ze wszystkich ekip z TOP 6. Spora ilość z tych strzałów była jednak blokowana przez obrońców.
e) Średnia ilość strzałów oddanych przez przeciwnika
10.05 – Resovia Rzeszów
10.15 – Stal Rzeszów
10.74 – Górnik Łęczna
10.85 – Widzew Łódź
11.25 – Olimpia Elbląg
13.84 – GKS Katowice
f) Średnia ilość strzałów celnych oddanych przez przeciwnika
3.42 – Górnik Łęczna
3.68 – Resovia Rzeszów
3.75 – Olimpia Elbląg
3.8 – Stal Rzeszów
4.53 – GKS Katowice
4.53 – Widzew Łódź
g) Średnia ilość niecelnych strzałów oddanych przez przeciwnika
3.95 – Resovia Rzeszów
4.2 – Stal Rzeszów
4.53 – Widzew Łódź
5.06 – Olimpia Elbląg
5.42 – Górnik Łęczna
5.74 – GKS Katowice
h) Średnia ilość blokowanych strzałów rywali
3.58 – GKS Katowice
2.44 – Olimpia Elbląg
2.42 – Resovia Rzeszów
2.15 – Stal Rzeszów
1.89 – Górnik Łęczna
1.79 – Widzew Łódź
Tutaj mamy już troszkę niepokojący obraz. Zawodnicy Rafała Góraka dopuszczają do największej ilości strzałów w porównaniu do innych klubów plasujących się w czołówce drugoligowej tabeli. Cieszyć może natomiast wysoki procent zablokowanych strzałów przez naszych defensorów, który wynosi blisko 26%. Co ciekawe na jesień średnio co 3 strzał oddany przez naszych rywali trafiał w światło bramki.
Stałe fragmenty gry
1. Rzuty rożne
a) Średnia liczba rzutów rożnych w meczu dla drużyny
7.26 – Widzew Łódź
6.37 – GKS Katowice
6 – Stal Rzeszów
5.53 – Resovia Rzeszów
4.53 – Górnik Łęczna
3.88 – Olimpia Elbląg
b) Średnia liczba rzutów rożnych w meczu dla przeciwnika
3.47 – Resovia Rzeszów
3.84 – Górnik Łęczna
4.42 – GKS Katowice
4.42 – Widzew Łódź
5.5 – Olimpia Elbląg
6.1 – Stal Rzeszów
2. Rzuty karne
a) Liczba rzutów karnych podyktowanych dla drużyny
11 – Widzew Łódź
6- Resovia Rzeszów
5 – Górnik Łęczna
3 – GKS Katowice
3 – Olimpia Elbląg
2 – Stal Rzeszów
b) Liczba rzutów karnych podyktowanych przeciw
7 – GKS Katowice
5 – Olimpia Elbląg
4 – Widzew Łódź
3 – Stal Rzeszów
2- Resovia Rzeszów
2- Górnik Łęczna
Statystyka „jedenastek” chyba nie jest dla nikogo zbytnią nowością. Już w trakcie trwającej rundy jesiennej każdy zauważał sporą ilość rzutów karnych dyktowanych dla Widzewa. Średnio co piąty gol dla podopiecznych Marcina Kaczmarka jest po uderzeniu właśnie z jedenastu metrów. My w tym zestawieniu znajdujemy się na przeciwległym biegunie. Zostało podyktowanych przeciwko nam aż 7 rzutów karnych, z których rywale wykorzystali 6. Daje to razem 30% ze wszystkich straconych goli przez GieKSę w tym sezonie.
Dyscyplina
1. Kartki
a) Liczba otrzymanych żółtych kartek
34 – Górnik Łęczna
40 – Olimpia Elbląg
45 – Stal Rzeszów
45 – Widzew Łódź
47 – GKS Katowice
51 – Resovia Rzeszów
b) Liczba otrzymanych czerwonych kartek
1 – Stal Rzeszów
1 – Widzew Łódź
2 – GKS Katowice
2 – Górnik Łęczna
2 – Olimpia Elbląg
6 – Resovia Rzeszów
Zespołem grającym najbardziej fair jest zdecydowanie Górnik Łęczna. Zawodnicy Kamila Kieresia mogą pochwalić się bardzo dobrą średnią 1.8 kartki na mecz. W powyższym zestawieniu uwagę zwraca bardzo wysoka liczba czerwonych kartek Resovii Rzeszów, którą wyklaruje nam jednak trochę statystyka fauli.
2. Faule
a) Średnia liczba fauli drużyny na mecz
17.79 – Resovia Rzeszów
16.13 – Olimpia Elbląg
15.68 – Widzew Łódź
15.11 – Górnik Łęczna
15.05 – Stal Rzeszów
13.63 – GKS Katowice
b) Średnia liczba fauli na zawodnikach drużyny
19 – Widzew Łódź
18.13 – Olimpia Elbląg
15.53 – Resovia Rzeszów
14.95 – GKS Katowice
14.89 – Górnik Łęczna
13.95 – Stal Rzeszów
Zespół Szymona Grabowskiego to najostrzej grający klub spośród czołowej szóstki. Ilość otrzymywanych kartek idzie w parze ze średnią ilością fauli, jakie popełniają zawodnicy Resovii Rzeszów. Bardzo dobrze pod kątem spowodowanych przewinień wypada GKS. Podopieczni Rafała Góraka to najrzadziej przekraczający przepisy piłkarze. Najczęściej faulowanymi są natomiast zawodnicy lidera tabeli Widzewa Łódź.
Mini Tabela TOP 6
Zestawienie, które interesuje wszystkich chyba najbardziej, czyli tabela i wyniki meczów pomiędzy wszystkimi drużynami znajdującymi się w czubie tabeli.
Wyniki
Widzew Łódź – Górnik Łęczna 2:2 (0:1)*
Widzew Łódź – GKS Katowice 1:1 (1:1)
Widzew Łódź – Resovia Rzeszów 0:1 (0:0)
Widzew Łódź – Stal Rzeszów 3:1 (1:1)
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0 (1:0)
Górnik Łęczna – Resovia Rzeszów 2:1 (0:0)
GKS Katowice – Olimpia Elbląg 1:1 (0:1)
Resovia Rzeszów – GKS Katowice 2:2 (0:2)
Resovia Rzeszów – Olimpia Elbląg 0:1 (0:1)
Olimpia Elbląg – Widzew Łódź 1:1 (0:1)
Olimpia Elbląg – Górnik Łęczna 1:1 (1:0)
Olimpia Elbląg – Stal Rzeszów 1:0 (1:0)
Stal Rzeszów – Górnik Łęczna 0:1 (0:1)
Stal Rzeszów – GKS Katowice 1:1 (1:0)
Stal Rzeszów – Resovia Rzeszów 1:1 (0:1)
* w nawiasie wynik do przerwy
Tabela
1. Górnik Łęczna 5 m 11 pkt 7:4 br.
2. Olimpia Elbląg 5 m 9 pkt 5:3 br.
3. Widzew Łódź 5 m 6 pkt 7:6 br.
4. Resovia Rzeszów 5 m 5 pkt 5:6 br.
5. GKS Katowice 5 m 4 pkt 5:6 br.
6. Stal Rzeszów 5 m 2 pkt 3:7 br.
Zdecydowanie najlepiej w meczach z zespołami plasującymi się w czubie tabeli prezentował się Górnik Łęczna. Ekipa z Lubelszczyzny zainkasowała 11 z 15 możliwych punktów, nie przegrywając ani jednego starcia. Dość niespodziewanie drugie miejsce zajmuje tutaj Olimpia Elbląg. Zespół prowadzony przez Adama Noconia stracił zaledwie 3 bramki w meczach z ligową czołówką oraz tak jak Górnik Łęczna nie przegrał ani jednego z tych spotkań. GKS w tej tabeli wypada blado. Wyprzedzamy jedynie Rzeszowską Stal, która tak samo jak my nie zdołała pokonać żadnej drużyny z TOP 6. Ten stan rzeczy można oczywiście zwalić na niekorzystny terminarz, bo większość z tych meczów rozgrywaliśmy na wyjazdach. Jednak drużynie walczącej o awans po prostu nie wypada nie wygrać ani jednego meczu z drużynami z czołówki. Doskonale wiemy, jak kolosalne znaczenie mogą mieć wyniki bezpośrednich pojedynków na finiszu rozgrywek. Zwłaszcza przy tak zaciętej rywalizacji, jaką mamy w tym sezonie drugiej ligi. Zaskakująco mizernie wypadł w tej tabeli również Widzew Łódź. Zespół prowadzony przez Marcina Kaczmarka miał przecież na jesień o wiele lepszy układ meczów z czołówką, a uzbierał tylko dwa oczka więcej od GieKSy.
Wierzę, że na wiosnę Rafał Górak znajdzie w końcu receptę na wszystkie zespoły z TOP 6 i nie będziemy zmuszeni do ostatniej kolejki nerwowo śledzić wyników z innych stadionów z nadzieją na potknięcie któregoś z rywali, które da nam awans.
Felietony Piłka nożna
21 sekund mistrzowskich akcji
Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.
No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.
Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.
Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.
Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.
I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.
Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.
Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.
To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.
Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.
Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.
Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.
W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.
Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.
W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.
No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…
Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.
Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.
Piłka nożna
Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę
Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.
Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.
Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.
Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.
Piłka nożna
Rafał Strączek 2029!
Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania.
Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.
Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem.


Najnowsze komentarze