Dołącz do nas

Piłka nożna

Dudek i Jakubowski o meczu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po przegranym meczu z Wigrami 0:2, podczas konferencji prasowej wypowiedzieli się trenerzy GieKSy oraz gospodarzy: Dariusz Dudek i Ariel Jakubowski.

Dariusz Dudek (trener GKS Katowice):
Na wstępie chcę pogratulować Arielowi zwycięstwa, na pewno jest ono bardzo ważne. Nie tak wyobrażaliśmy sobie inaugurację tej rundy. Przede wszystkim chcieliśmy zwyciężyć, ale wiemy, że nie skończyło się to tak, jak byśmy sobie życzyli. Czeka nas bardzo trudna runda, musimy Przeanalizować wszystkie błędy, jakie popełniliśmy. Myślę, że taki mały plus dla Wigier był taki, że grali już pierwszy mecz i to był taki minus dla nas. Ale tu nie ma żadnego tłumaczenia, przegrywamy bardzo ważny mecz. Mogę tylko przeprosić naszych kibiców, że tak daleko musieli jechać i w takiej pogodzie zobaczyć naszą porażkę. Ta runda się nie skończyła, dopiero się zaczęła. Musimy zrobić wszystko, aby GKS się utrzymał w pierwszej lidze, bo na to zasługuje. Od jutra zabieramy się do pracy.

Ariel Jakubowski (trener Wigier Suwałki):
Muszę się zgodzić z Darkiem, będę mówił Darku, bo graliśmy razem w GKS Katowice i Odrze Wodzisław. Miło się spotkać po dłuższym czasie. Zgodzę się z Darkiem, że graliśmy pierwszy mecz, ale widzieliście panowie, że nie był on najlepszy. Mieliśmy dobre momenty i mogliśmy pokusić się o remis – no ale mieliśmy przetarcie ligowe i to było widać. Nasza drużyna lepiej się czuła na tym boisku, miała przewagę i udało się to wykorzystać. Druga rzecz – to co Darek zauważył – jest to pierwsza kolejka, liga będzie długo trwała, wiele meczów przez GKS i przed nami. My się cieszymy z trzech punktów, a GKS ma duży potencjał piłkarski, obserwowaliśmy ich występy podczas przygotowań, spisywali się bardzo dobrze. Wydaje mi się, że będzie to pasjonująca walka.

15 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

15 komentarzy

  1. Avatar photo

    PanGoroli

    3 marca 2019 at 18:47

    ’Bierzemy się do roboty’???? No to co robiliście prz\ez ostatnie 3 miesiące??? Tu już za późno, by brać sie do roboty. Rok temu przepowiadałem, ze w następnym sezonie czeka nas walka o utrzymanie, nie o awans. To się sprawdziło. Co, byłem jasnowidzem? Nie! To była ocena szans jakie mamy w sytuacji, gdy najważniejsze decyzje podejmują dyletanci. Od wywalenia Mandrysza się zaczęło, a potem ciąg katastrofalnych decyzji. Łącznie z zatrudnieniem Dudka w najgorszym momencie, co również było zagraniem hazardowym. Podczas relacji ktoś napisał 'ryba psuje się od głowy’. Do sytuacji GieKSy pasuje, jak ulał.

  2. Avatar photo

    ZS1906

    3 marca 2019 at 18:50

    Dudek jak mnie ty teraz zaimponował hahaha 2 liga gks !!!

  3. Avatar photo

    Solski

    3 marca 2019 at 20:08

    Bartnik szkodniku (żeby nie napisać wulgarnie), kasa się zgadza?
    A może taczki podstawić pod Twój gabinet?
    Swoimi decyzjami spuściłeś GieKSę, do II ligi. Powinienes mieć dożywotni zakaz pracy w jakimkolwiek klubie sportowym w Polsce. Wszystkie Twoje decyzje to działanie na szkodę spółki jaką jest GieKSa i tym powinna się zając prokuratura, bo Twoje kompetrencje sa takie same jak tych pań z NBP-u. Znasz się na tym jak świnia na gwiazdach.
    WYPIERDALAJ!!!!!!!!!!!!!!!

  4. Avatar photo

    bonik

    3 marca 2019 at 20:51

    dobry moment na branie się do roboty..
    Raków w kolejce gdzie Mielec gra z Łodzią i ktoś na pewno pogubi punkty więc będą mocno chcieć wygrać, Jastrzębie które się sp.. aby nas spuścić, czająca się i mocna Chojna a potem kolejny mecz o 9pkt z Odrą ale w Opolu..

    Natomiast z najsłabszą drużyną ligi poza batonami z Garbarni.. 0-2 jako motywator .. Jeśli do kogoś jeszcze nie docierało jak realny jest spadek to chyba właśnie dotarło.. zarząd i trener WONN!!!!!

  5. Avatar photo

    tomassi

    3 marca 2019 at 21:06

    Że co? że co teraz? teraz do roboty się zabierać?
    Wraca pytanie o obóz w ciepłych krajach.
    Wigry chyba nie były?
    Gdzie jest ta różnica? Chyba tylko w wydanej kasie.
    Do k…. nędzy ile jeszcze!!!!!

  6. Avatar photo

    Bce

    4 marca 2019 at 00:26

    Przepraszam do k… nędzy to co robiliście w przerwie zimowej. Wakacje w Turcji były?
    Ogórki nas klepią to Raków co?
    Przyjdę na ten mecz urlop wziąłem na ten dzień. Cygan układa im te klocki a u nas się wypieki na niego, że be. Tak sobie myślę, że magistrat w tym palce macz tak samo jak że stadionem.

  7. Avatar photo

    Roh

    4 marca 2019 at 00:35

    Normalnie plakac sie chce. Ten zarzad to jakis mupeshow. A co jeszcze Pan Bartnik tam robi i skad on wogole sie tam wziol to ja nie wiem.

  8. Avatar photo

    Jupijaj

    4 marca 2019 at 00:50

    To wszystko układa się w bajkowy scenariusz…????️
    Raków powinien dobić ich chodź to piłka nożna.

  9. Avatar photo

    as

    4 marca 2019 at 06:13

    Zrozumcie, miasto nie chce piłkarskiej GieKSy. spdanie GieKSa pozbędą się kłopotu ze stadionem.

  10. Avatar photo

    GREG

    4 marca 2019 at 07:58

    Bartnik won

  11. Avatar photo

    Olo

    4 marca 2019 at 15:20

    Bo powinniśmy zrobić protest zablokować Katowice może by się urząd obudził a nie siedzieć i czekać aż zajada nasza GIEKSĘ

  12. Avatar photo

    Maro

    4 marca 2019 at 16:39

    Przepraszam, Wigry miały lepszą sytuację bo grały już mecz? Co to za argument? Wigry przegrały z Odrą, a ta Odra (pomimo że też grała drugi mecz czyli powinna być w lepszej sytuacji) nie miała nic do powiedzenia w Jastrzębiu. Przysłowie o złej baletnicy pasuje jak ulał…

  13. Avatar photo

    Jurgen

    4 marca 2019 at 19:03

    Nie lubię się udzielać w takich kwestiach bo moim zajęciem jest robienie Wam zdjęć, ale mimo chodem słucham Januszy sportu i wiecznie słyszę to: ten patałach do wyjebania, a ten ciul a tamten pedał i wypierdalać z GieKSy… Ludzie czy nie uczycie się na własnych błędach właśnie przez taką waszą postawę jesteśmy w miejscu w tabeli, na którym jesteśmy… Przypominam idzie słabo kogoś trzeba wyjebać no to wina Wojciecha Cygana wyjebać !!! (Zobaczcie gdzie obecnie znajduje się drużyna prowadzona przez tego miłego Pana.) Brzęczek, kto to jest patałach źle ustawia drużynę, nie zna się na trenowaniu wyjebać go bo przegrał z Kluczborkiem. (Nie muszę mówić o następnym sezonie, w którym zdobył 4 miejsce w ekstraklasie, a potem został trenerem reprezentacji). Mógłbym tak wymieniać długo działaczy, trenerów, zawodników… Ale nie o to mi chodzi musimy być z drużyną na dobre i na złe, a hasła typu GieKSa zaczynają mnie już drażnić, bardziej lubię to #całagieksarazem, bo tylko w ten sposób jesteśmy w stanie razem coś zbudować dlatego Dariusz Dudek ma u mnie swój kredyt zaufania i wierze, że ten człowiek zbuduje mocny fundament pod drużynę, która w następnym sezonie zrobi awans ekstraklasy. To on obecnie bierze za wszytko odpowiedzialność, a jak będzie zweryfikuje murawa. Najbardziej smuci mnie obojętność po przegranej to nie jest zdrowe, że wracając z przegranego meczu już się nie wkurwiam i kręcę w kółko ku#wując pod nosem, bo przed przyjazdem nastawiłem się już na najgorsze !!! To trzeba zmienić lekarstwem na to jest wygrana seria spotkań i tego, życzę trenerowi…

  14. Avatar photo

    3 kolory

    5 marca 2019 at 09:33

    Jurgen 100% racji

  15. Avatar photo

    PanGoroli

    5 marca 2019 at 10:54

    @Jurgen, takim głupim pieprzeniem sam się czynisz Januszem sportu. Masz prawo nie ogarniać faktów, które dla każdego są oczywiste, ale w takiej sytuacji czasem lepiej milczeć i zastanowić się nad tym, co piszą mądrzejsi, zastanowić się nad ich racjami. A jest tu sporo mądrych ludzi i na forum, i w redakcji, którzy nie przez przypadek już wiele miesięcy temu przewidzieli katastrofę, która ma miejsce w chwili obecnej. Jeśli bronisz Cygana, który dopuścił do totalnej patologii w sekcji, zasłynął kosmicznie idiotycznymi decyzjami, jak np. likwidacja rezerw, no to serio weź sobie do serca moją powyższą radę. Tylko brakuje, byś w gronie gwiazd i legend GieKSy jeszcze wymienił Paszula.
    Jeśli już tak bardzo chcesz bronić funfli, to już lepiej po prostu milczeć.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga