Dołącz do nas

Piłka nożna

Dwugłos trenerski

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu GKS Katowice – Sandecja Nowy Sącz odbyła się konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Dariusz Dudek i Tomasz Kafarski.

Tomasz Kafarski (trener Sandecji Nowy Sącz):
Muszę się najpierw z zimna uspokoić… Wydaje mi się, że spotkanie – jak na 21. kolejkę, czyli takie novum w pierwszej lidze – stało na dobrym poziomie w sensie tempa i organizacji gry. Oba zespoły grały podobnie i niełatwo było stworzyć sytuację. Katowice miały swój pomysł na przechytrzenie nas, my również – z tego naszego sposobu były zalążki i dobre sytuacje. Wynik jest sprawiedliwy, dla nas jest to mały zwycięski remis, bo uplasował nas na pozycji nr 2 po tym trudnym sezonie, dla chłopaków, a także wszystkich członków sztabu. Słowa uznania za ten ciężki sezon, ta druga pozycja jest uwieńczeniem naszej pracy, począwszy od prezesa, skończywszy na człowieku, którego nigdzie nie widać, czyli na tych pracownikach, którzy codziennie wykonują swoją pracę. Fajnie, że Sandecja jest tak wysoko, teraz będziemy mieć czas na refleksje, podsumowanie i dobre przygotowanie się do krótszej rudny wiosennej.

Dariusz Dudek (trener GKS Katowice):
Po takim meczu nie będziemy zadowoleni z jednego punktu, aczkolwiek trzeba przyznać, że w poprzednim spotkaniu i dzisiaj mieliśmy swoje szanse, żeby zdobyć trzy punkty. Jesteśmy niestety w takiej rundzie, że nawet nie potrafimy wykorzystać rzutu karnego, a taki prezent dzisiaj mieliśmy. Nie jestem zadowolony z tego punktu, natomiast ta gra dzisiaj wyglądała lepiej w naszym wykonaniu, poprawiliśmy grę defensywną – w tygodniu pracowaliśmy nad tym, by tych bramek nie tracić. Nie udało nam się za to nic strzelić i mogę tylko podziękować kibicom, że dopingowali nas przez 90 minut, bo temperatura nie pomogła dzisiaj w tym, żeby ta frekwencja była jeszcze większa. Dziękuję za całą tę rundę, która nie była udana i ja jako trener mam swoje przemyślenia – dużo czasu musimy poświęcić na pracę i dobrze się przygotować na kolejną rundę, bo jesteśmy w strefie spadkowej, a wiemy, że meczów z tej rundy boisko nam zabrało. Dziękuję wszystkim pracownikom, którzy choćby dzisiaj są z nami, za to, że wykonali super swoją pracę.

Pytanie od redakcji GieKSa.pl do trenera Dudka:
W końcu będzie pan miał ten upragniony czas na analizę i przygotowanie w te kilka miesięcy. Ma pan już pełną diagnozę, co jest do poprawy, czy jest to głównie kwestia piłkarska, fizyczna czy mentalna? Co najbardziej nie funkcjonowało, a może być kluczem, by powalczyć o utrzymanie?

Jest to złożone pytanie i może zabraknąć czasu, aby odpowiedzieć na wszystkie te postawione tezy. Wiem, że jest dużo do poprawy, bo to, że jesteśmy w tym miejscu, a nie innym, pokazuje, że brakuje nam trochę motoryki, trochę taktyki, trochę organizacji gry i podejścia do zawodu piłkarza. Myślę, że teraz jest dobry czas, żeby popracować do świąt, a potem, gdy przyjdziemy po świętach, będziemy mieli 2 miesiące na to, żeby zbudować na tyle silny zespół, aby mógł utrzymać się w pierwszej lidze. Musimy zrobić wszystko, żeby tak się stało. Przed nami długa droga, będziemy to robić sukcesywnie. Musimy popracować fizycznie, na pewno trochę przemeblujemy zespół, bo w ostatnim okienku ten zespół w zasadzie powstał nowy i składał się z nowych piłkarzy, co miało swój skutek w dyspozycji. Większość piłkarzy potrzebowała czasu i zgrania. Chciałbym stabilizacji, musimy w tym krótkim i trudnym okienku zimowym przede wszystkim wzmocnić linię defensywną, jak również zbilansować ten zespół, tak żeby nie było czterech lewych obrońców, trzech prawych – dobrze pan wie, bo jest pan na wszystkich meczach i wie pan, gdzie te błędy leżą, więc będziemy solidnie pracować nad tym zbilansowaniem i stabilizacją. Chciałbym też zmienić ustawienie, bo system 5-4-1 w tym momencie jest ustawieniem z dwoma wahadłowymi bardzo defensywnym. Ale takich piłkarzy miałem i na taki system się zdecydowałem. W przyszłej rundzie chciałbym grać bardziej otwartą piłkę – wolę zremisować 3:3 niż tak jak dzisiaj 0:0/

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


10 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

10 komentarzy

  1. Avatar photo

    Mecza

    2 grudnia 2018 at 20:45

    Jaki prezent? Ręka była w polu karnym. Zdziwiony byłem jaka ta Sandecja słaba, może już udpuszczają sobie, cel przedsezonowy wykonany. Wreszcie ktoś będący przy drużynie głośno powiedział jak debil kadrę zestawił. Skoro Dudek nie bal się tego powiedzieć może już wie że szkodnika nie będzie.

  2. Avatar photo

    pablo eskobar

    2 grudnia 2018 at 21:46

    Wzmocnienia- ciekawe kto zdecyduje sie z dobrych kopaczy do nas przyjsc znow bedzie tosamo zbieranina tych co juz nikt niechcial

  3. Avatar photo

    Bce

    2 grudnia 2018 at 22:58

    Jaja mi odmarzły. Powiem tak wyp… najemników i brać chopców z regionu. Może ktoryś z akademii będzie dokoptowany do pierwszego zespołu. Zmiana trenera nic tu nie da. Dudek wygląda, że wie co robić. Trening fizyczny zabrać ich do hokeistów.
    Nie przegrał jak narazie dwóch spotkań. Punkty są nam potrzebne.
    Powodzenia.

  4. Avatar photo

    Adriann

    3 grudnia 2018 at 07:38

    Wstyd i hańba co oni robią. w 21-stu meczach zdobyli „aż” 18 punktów. Wygrali aż 4 mecze co stanowi 19%. U siebie na 11 meczów wygrali 1… Od marca do końca sezonu zostaje 13 kolejek – aby się utrzymać potrzebne jest 40 punktów czyli 22 muszą zdobyć. To oznacza że 7 z 13-stu meczów muszą wygrać. Ja w to nie wierze. To wszystko z jednym z największych budżetów w lidze. Kurwa jak dzisiaj nie wypierdolą przynajmniej dyrektora sportowego to już wogóle RIP GKS. Tego Klowna Dudka jak spotkam to mu chyba jebne w ryj. Powinni mu pomnik w Sosnowcu wybudować. Z miasta niedałbym złotówki na to gówno już. Powinni im zamrozić wszystkie premie i wypłacić dopiero w przypadku utrzymania i 50% góra. Co za syf!

  5. Avatar photo

    3 kolory

    3 grudnia 2018 at 08:11

    Wiem że takiej chujni to jeszcze nie było ale… jak można na swój klub czy piłkarzy gadać gówno trenera jebnąć w ryj …Adriann weź se na wstrzymanie bo takie wyzywanie swoich piłkarzy i trenera nic nie da ….a na stadionie to czasami aż wstyd słuchając tych wszystkich kurwa wielkich ekspertów

  6. Avatar photo

    Irishman

    3 grudnia 2018 at 09:31

    @Mecza, a ja poczekam na skrót, choć….. marzłem bardzo blisko tej sytuacji.
    Sandecja ewidentnie przyjechała po 1 punkt, a ewentualnie jakby się coś udało to po więcej, no i tak też to wyglądało. Pozytywne jest, że tak im jak i ŁKS nie udało się zdobyć więcej. Kurcze jakbyśmy nie chodzili z głową w chmurach, licząc na łatwe zwycięstwo z Garbarnią albo Wartą, tylko tak zagrali jak w dwóch ostatnich meczach to mięlibyśmy dziś co najmniej 2 do 4 punktów więcej i znacznie spokojniejsza zimę.

    Trener mówi:”W przyszłej rundzie chciałbym grać bardziej otwartą piłkę – wolę zremisować 3:3 niż tak jak dzisiaj 0:0″. A ja się tego najbardziej obawiam!!! Bo remisami, choćby nawet 5:5 I ligi nie utrzymamy!

  7. Avatar photo

    Mecza

    3 grudnia 2018 at 11:15

    @Irishman, dobrze Dudek mówi. Musimy zaryzykować bo gra na 0:0 nie dam nam utrzymania tylko patrząc na grę to wydaje mi się że nie chodzi o ilość zawodników z przodu ale o ich jakość. Dla mnie lewa strona z Mączyńskim i Puchaczem jest OK ale prawej nie ma wcale. Mączyński z Puchaczem w drugiej połowie siedli kondycyjnie bo jak nie ma prawej to oni tylko grali. Wg mnie Błąd mimo kilku bramek to jeden z najsłabszych zawodników w 11. Nie chodzi mi o tego karnego, on jest po prostu bezproduktywny „Pan strata”

  8. Avatar photo

    no name

    3 grudnia 2018 at 18:09

    Trener mówi:”W przyszłej rundzie chciałbym grać bardziej otwartą piłkę – wolę zremisować 3:3 niż tak jak dzisiaj 0:0″. A ja się tego najbardziej obawiam!!! Bo remisami, choćby nawet 5:5 I ligi nie utrzymamy!

    No i wszystkie problemy rozwiązane. Problemem jest styl.
    A poczekamy zobaczymy.Z Rakowem i Chojną pewnie będzie wynik ala Jastrzębie – Raków no ale będzie widowiskowo..

  9. Avatar photo

    Mecza

    3 grudnia 2018 at 20:13

    Obejrzałem konferencje, wreszcie było słychać zadane pytania. Ciekawe co Dudek miał na myśli że w rundzie brakło m.in. podejścia do zawodu piłkarza.

  10. Avatar photo

    PanGoroli

    3 grudnia 2018 at 20:18

    ostatni mecz za nami, a bartnik-szkodnik dalej w klubie. To jest po prostu SKANDAL. To jest KRADZIEŻ publicznych pieniędzy,pieniędzy z portfela kazdego oddzielnie mieszkańca Katowic. Bartnik nie ma prawa dostawać ani złotówki od miasta. Na tym forum wiele osób ma znacznie większe kompetencje, niż szkodnik, i nikt nie dostaje za to pieniędzy. Bartnik w GieKSie, to jest po prostu WAŁEK!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga