Felietony
Felieton: Nie cudzołóż
Bardzo trudny to rok, bardzo trudny sezon dla każdego GieKSiarza. Kolejny sezon, każda następna runda to nowe nadzieje i pragnienia. „Ekstraklasa albo śmierć” skandowali kibice na pierwszym domowym spotkaniu z Niecieczą, jakby przewidując, że jeśli nie spełni się pierwszy człon hasła to będziemy blisko śmierci. Niestety chyba nie wszyscy na serio zdawali sobie sprawę, że czarny scenariusz może się ziścić.
Tymczasem dziś nasza GieKSa wydaje się być w agonii. Sportowo przez cały sezon znowu prezentujemy się fatalnie, mimo iż wydawać się mogło, że w tych facetach jest duży potencjał, podobnie jak w trenerze. Pewnie jest, ale zawsze czegoś zabraknie do osiągnięcia celu, ustabilizowania formy, wygrywania. No chyba, że się mylę i mamy do czynienia ze słabeuszami pod każdym względem? Wierzę, że nie…
Nie dość, że sportowo jest słabiutko, to jeszcze dochodzą sprawy organizacyjno–finansowe. Pod tym względem jest jeszcze gorzej. Zarząd klubu, właściciel mają czelność twierdzić, że ze swojej strony zrobili i robią wszystko, aby NASZA GieKSa wróciła na szczyt. Tymczasem klub tonie w długach, jest niewiarygodny i odstrasza wszystkich. Sponsorów nie widać i nigdy nawet nie pojawili się na horyzoncie. Winę za własne zaniechania i nieskuteczność rządzący GieKSą próbują obarczyć wszystkich i wszystko wokoło. Okazuję się, że GieKSa powinna przestać istnieć, bo jest kryzys gospodarczy, bo miasto mało się angażuje (gdyby nie miasto, pewnie już by nas nie było) i wreszcie przez kibiców, chuliganów i niewdzięczników, którzy mają czelność żądać przejrzystości i normalności w klubie, którego nazwę mają wyrytą w sercach. Tylko że to chore i niedorzeczne, bo GieKSy nie ma bez kibiców, a nas nie ma bez GieKSy! Każda normalnie myśląca osoba interesująca się futbolem musi sobie z tego zdawać sprawę.
Nie tylko dlatego ten rok, sezon jest tak trudny i wredny dla każdego GieKSiarza. Powód jest jeszcze jeden, mniej istotny, ale jednak. Nasz największy rywal, Ruch Chorzów, w tym samym czasie, kiedy my walczymy z przeciwnościami losu, walczy o mistrzostwo i Puchar Polski. W tym samym czasie garną się do Chorzowa sponsorzy i to – o zgrozo – sponsorzy z Katowic! Strategicznym został Węglokoks mający swoją siedzibę w Katowicach na ulicy Mickiewicza. Patronacką umowę sponsorską z Ruchem podpisała też mieszcząca się w Silesii City Center restauracja Bierhalle. Dzięki temu panoszą się po Silesii dziesiątki kibiców Ruchu, którzy przy piwku mogli w Katowicach oglądać sobie mecze swojej drużyny! Do tego dodajmy stoisko Ruchu na Międzynarodowych Targach Turystyki, odbywających się oczywiście w Katowicach i mamy obraz nędzy i rozpaczy. GKS walczy o życie sportowo i organizacyjnie, a „Niebiescy” – głównie dzięki sukcesom sportowym – są na fali. Dlaczego nasz prezes nie potrafił zainteresować w\w inwestorów GieKSą? Bo nie umiał, bo mu się nie chciało, a może nie było szans zważywszy na to gdzie jest Ruch, a gdzie my pod względem sportowym? Pewnie wszystkiego po trochu.
Po co o tym piszę? Żeby wydusić z siebie pretensję i żal, ale również żeby wyrazić pewną obawę. Te wydarzenia, fakty, które przedstawiłem mogą działać mocno na młodych kibiców GIeKSy, tych, którzy dopiero raczkują w piłkarskim życiu na niwie czysto sportowej jak i kibicowskiej. Szczególnie dla dzieciaków i młodzieży ważne są wyniki, mecze z uznanymi firmami, bramki i czubek tabeli. Mimo licznych akcji SK w szkołach i nie tylko, zagrożenie utratą „młodych” fanów niestety istnieje. Ruchowi życzę samych porażek do końca sezonu, ale patrząc bez emocji, należy brać pod uwagę, że raczej skończy się to dla nich europejskimi pucharami. Wtedy z samej ciekawości, dzieciaki z ojcami czy znajomymi mogą wybrać się obejrzeć jak to wygląda, a tu do zostania „przeciepem”, krótka droga. Mam nadzieję, że przesadzam i piszę bzdury, że nasi młodzi fani są już mocno zakorzenieni w GieKSę, ale wiadomo trafiają się słabe ogniwa, sam w życiu byłem świadkiem kilku „przemian”.
Szczególnie kibice, dla których wrażenia czysto piłkarskie są najważniejsze powinni się pilnować, bo nie można chodzić na GieKSę jak jest dobrze, a jak jest źle to iść tam, gdzie jest dobrze. To jest już cudzołóstwo, a jak wiadomo to wielki grzech, to zdrada. GieKSiarze są silni i muszą przetrwać. Złe czasy miną i przyjdzie taki dzień, że to na nas będą patrzeć z zazdrością i podziwem. GieKSa musi w końcu kiedyś wyrwać się z marazmu i wrócić na swoje miejsce do elity. Spójrzcie sobie na tabelę dzisiejszej ekstraklasy, a potem na tabelę wszechczasów, znajdźcie miejsce GieKSy i zobaczcie jak wielu jest pod nami, a jak niewielu wyżej. Przypomnijcie sobie puchary Polski i 10 lat z rzędu europejskich pucharów. Wierzę, że te czasy wrócą, bo GieKSa i jej kibice na to zasługują.
I choć nasza „żona” w tej chwili przytyła 14 kilogramów, wypadają jej zęby jest blada i chora, to nie warto oglądać się za innymi „babami”. Wprawdzie są dużo fajniejsze z wyglądu, ale w środku puste, a na dodatek śmierdzą…
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















aQrat
3 kwietnia 2012 at 12:26
Dobrze to napisałeś…
m
3 kwietnia 2012 at 12:32
sądze że nie ma co patrzeć na osoby które zmieniają upodobania i idą np na stadion śmierdzieli. Bardzo dobrze niech wypierdalają tam, GieKSa nie potrzebuje takich kibiców.
GieKSa TO MY!
SteveG
3 kwietnia 2012 at 12:55
Ja GieKSie kibicuje od dziecka i nie wyobrażam sobie podziwiać smrodów…
Na mecze zaczełem chodzić gdy spadliśmy do 4 ligi wtedy też nie myślałem o tym by kibicować komu innemu.
rondelus
3 kwietnia 2012 at 13:18
Dokładnie.. ruch zrobiło coś z niczego, dlaczego my nie możemy? Bo nie ma zarządu dla którego życie to była by GieKSa. Każdy myśli o sobie i o swoich interesach..
laba1964
3 kwietnia 2012 at 15:14
o mój GKS-IE nie zdrazde cie inni cie zdradzili chorzów polubili ale ja nie!!!! i tak moy trzimać GieKSiorze
R.Deckard
3 kwietnia 2012 at 15:53
Twoje niepokój o młodych kibiców Naszego Klubu jest uzasadniony. Widzę jak koledzy z pracy kibicujący Górnikowi i Ruchowi zacierają ręce. I żal mi serce ściska. Teraz widać jak pochopne było bratanie się z Zabrzem – zapłacimy za to wielką cenę. Ta cena to nasi młodzi, potencjalni kibice, których utracimy na ich rzecz.
19Łukasz64
3 kwietnia 2012 at 16:01
http://www.sport.pl/sport-slask/1,124014,11473039,Pilkarz_GieKSy_pomogl_klubowi_zdobyc_sponsora_.html
dd
3 kwietnia 2012 at 17:05
jak ruch zdobedzie mistrza i puchar co jest całkiem mozliwe to dopiero zrobi sie niebiesko w katowicach . mam nadzieje ze uszok nie przemaluje spodka na biało-niebieski kolor .ps weglokoks byl kiedys naszym sponsorem . najwidoczniej w Gieksie jest ciezki klimat dla inwestorow alebo to przypadek ze jest jak jest
mar
3 kwietnia 2012 at 19:02
Dobrze napisane ,ale trzeba pamietac ,ze GieKSa to nie tylko Fussball ,to takze hokej!! Tu jestesmy w najwyzszej klasie rozgrywkowej.Hokej trzeba tak rozpropagowac ,zeby stal sie magnesem przycigajacym mlodych kibicow!!
marcin
4 kwietnia 2012 at 08:59
dokładnie.z klubem jest sie na dobre i na złe.wtedy jak są sukcesy ale tak samo wtedy jak jest zle.jo se nie wyobrażom żeby teraz sie odwrócic od mojej UKOCHANEJ GIEKSY i kibicować śmieRdzielom.myśla ze prawdziwi kibice wiedzą o co chodzi.a poza tym jestech przekonany że juz niedługo karta sie odwróci i w naszej GIEKSIE bydzie dobrze.a chorzowskim życza samych porażek do końca sezonu.pozdro Gieksiarz od zawsze!!!
Pszczyna
4 kwietnia 2012 at 20:27
zyci je taki ze dzisioj na dole jutro na gorze,chopy glowy do gory domy rady
Pszczyna
4 kwietnia 2012 at 20:36
powia tak,na GieKSa jezdza bic sie raczyj nie chca ale boli mie trocha tako sytuiacja,zeby smrody tak se chodzily po Katowicach Pszczyna GKS
Marcin
4 kwietnia 2012 at 21:32
nie chodzi o awantury, mnie nie obchodza haje, mieszkam akurat na dzielnicy kaj ruch rzadzi, a na giekse jezdze juz dlugo, ale fakty są takie że ruch jest teraz na fali i duzo łebków sie przeciepnie, powinnismy organizowac jakies akcje w Katowicach żeby sie pokazać, w parku chorzowskim mozna cos zrobic bez napinania się (bez blzugow w strone chorzowa – ino gieksa spiew)bo inaczej ten marazm nas pogrąży do reszty
rondelus
5 kwietnia 2012 at 14:19
Tak przemyślalem sobie i doszedlem do wniosku że nie stracimy kibiców.. Jeśli nawet śmierdziele będą w pucharach to i tak nie dostana licencji za STADION! wiec i tak nie beda grac w chorzowie. prędzej gliwicach lub kielcach. kto tam bedzie jezdzic? a i tak nie bedzie po co bo w 1 rundzie odpadna z jakas druzyna z c klasy mongolskiej. Bedzie dobrze:) Ino GieKSa!!!