Dołącz do nas

Felietony

Gdy wydaje się, że kolejnych granic bezczelności przekroczyć się już nie da…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Ostatnio wydaje mi się, że pisanie niektórych newsów na GieKSa.pl coraz bardziej mija się z celem. Na przykład taki przewidywany skład. Bo jaki ma sens dyskusja o wybieraniu mniejszego zła, jaki ma sens w ogóle merytoryczna dyskusja o zestawieniu, skoro tak naprawdę wszystko sprowadza się do tego, czy naszym gwiazdom danego dnia będzie się chciało zaangażować czy nie?

Mecze GKS w pierwszej lidze w tym sezonie, to właśnie taka loteria. Chce nam się walczyć, to wygrywamy ze Stomilem. Odpuszczamy angażowanie się – przegrywamy z kretesem w Tychach. Wszystko się sprowadza tylko do tego. Więc analizowanie tego, że ktoś jest lepszy od kogoś innego, a może zmienić ustawienie, a może tego tu czy tam wystawić, jest po prostu bezcelowe. My to robimy tylko ze względu na nasz harmonogram – który już dawno sobie założyliśmy i czasem z niesmakiem (bo co to za przyjemność obrabiać kolejny oddany bez walki mecz), ale jednak go realizujemy.

Na stronie obecne są także moje przed- i pomeczowe felietony. Czasem mam wrażenie, że się już po raz enty powtarzam o tych potrzebach zmian, eliminowaniu trucizny itd. I tak naprawdę już myślałem, że po meczu z Olimpią Grudziądz, wygranym 2:0 przyjdę do domu i skrobnę jakiś naprawdę już krótki felieton w stylu, że wygraliśmy w średnim… stylu (fatalnym w pierwszej, niezłym w drugiej), ale tak naprawdę jedna wygrana ze słabeuszem nie zmienia nic w postrzeganiu tej drużyny i po rundzie trzeba z większością się pożegnać. Ale już bez analizowania, uszczegóławiania, bo przecież wszystko zostało już napisane wiele razy. Felieton tym razem w łagodnym tonie, bo zwycięstwo jednak było zasłużone, a ja nie mam ochoty się ciągle irytować na samą myśl o piłkarzach.

Pewnie w tym felietonie pochwaliłbym mocno Oktawiana Skrzecza, który jako młody zawodnik pokazał największą boiskową chęć i na tle zblazowanych partnerów, wyróżniał się ambicją i pociągnął zespół do wygranej. Zresztą w ostatnim czasie widać u niego pewną iskrę i tylko wypada mieć nadzieję, że nie zostanie ona stłamszona na Bukowej.

Myślałem, że na chwilę minie mi ta złość i bezsilność związana z postawą piłkarzy GKS w tym roku, z postawą w ostatnich dwóch meczach derbowych na czele. Myślałem, że po prostu nie pojawi się nic nowego, co pogorszy już zszargane całym pseudopiłkarskim rokiem nerwy.

I w tym momencie na scenę wkroczył prawdziwy wirtuoz katowickiego futbolu, z doświadczeniem nabytym na piłkarskich salonach, supersnajper z prawdziwego zdarzenia – WOJCIECH KĘDZIORA.

Przyznam, że zobaczyłem to dopiero po przyjściu do domu i autentycznie mnie zatkało. Oczom nie wierzyłem, co się odkędziorzyło po drugiej bramce. Nie wiedziałbym, jak to opisać bez użycia inwektyw, więc może przytoczę słowa jednego z kibiców z forum odnośnie tej sytuacji:

K… mać, taki partacz będzie uciszał ludzi, którzy po tylu ciosach od tych z.ebów, zdecydowali się jednak przyjść, zapłacić i oglądać ten cyrk. Którzy poświęcają swój wolny czas na to by wspierać klub i mimo przeciwności losu, wierzą, że coś się w końcu ruszy. Ten koleś powinien być skreślony w GKS-ie dożywotnio. Mam nadzieję, że Janicki coś z tym zrobi, bo to k… jakiś chory absurd.

Myślę, że jest to idealne podsumowanie, tego co czuje większość kibiców. I tu naprawdę nie ma znaczenia, czy Kędziora swój gest kierował do wszystkich kibiców, jakiejś grupy czy nawet jednego, który coś tam do niego krzyczał – bo właśnie taka za chwilę będzie linia obrony zawodnika. Chodzi o to, że człowiek, który mimo beznadziejnych występów dostał (jak i cała drużyna) masę wparcia, łącznie ze świętem na trybunach meczu z Ruchem, człowiek, który nawet po przegranym, najważniejszym dla kibiców meczu, dostał brawa, człowiek, który gra padlinę w meczu z Grudziądzem, ma czelność uciszać kogokolwiek, dając im wyraz, że ma ich gdzieś. Właśnie tych kibiców, którzy mogliby zostać w domu, a jednak wybierają to marnej jakości widowisko. Swoich pracodawców, bo przecież kibice płacą za bilety.

Panie Wojciechu Kędziora – na kolanach powinieneś pan dziękować, że w Katowicach są jeszcze tak walnięci ludzie, którzy gotowi są tracić nerwy, z miłości do klubu, żeby oglądać twoje marnej jakości wyczyny. Wyszedł ci człowieku strzał życia i mogłeś bardzo mocno zapunktować u kibiców. Zdecydowałeś się na gest, który cię w ich oczach skreśla. Ale przede wszystkim jest to gest, który o tobie mówi bardzo wiele, o twoim podejściu i szacunku do tych ludzi.

I jeszcze jedna sprawa – pomyliły ci się panie Wojciechu Kędziora priorytety. Uciszać swoją grą i bramkami miałeś kibiców Tychów czy Sosnowca. Wiesz kiedy? Wtedy, kiedy lżyli i obrażali nasz klub, a nasi kibice niestety nie mogli odpowiedzieć, bo byli nieobecni. Miałeś uciszać kibiców Ruchu przed telewizorami, sposobiących się do fetowania zwycięstwa w derbach.

Ty wybrałeś uciszanie swoich własnych kibiców. Wielka szkoda.

To wszystko wpisuje się w szerszy schemat podejścia piłkarzy do kibiców. Niezliczona ilość szans, które dostawali od początku sezonu ludzie, którzy na te szanse nie zasługiwali, a nadal nie potrafią tego docenić, tylko raz po raz robią jakąś krzywą akcję, która pogrąża ich coraz bardziej. Swoje znów dołożył trener Mandrysz wypowiedziami o tym, jak to ciężko się gra u siebie jego zespołowi, a na wyjazdach gra się łatwiej. Okazuje się, że to kibice i wywierana przez nich presja jest źródłem całego zła…

W Grudziądzu na wiosnę mieliśmy radosne kółeczko. Teraz mieliśmy paluch Kędziory. I w ten sposób smak wygranej, mimo że naprawdę mógł być przyjemny, staje się wyjątkowo gorzki. Dochodzi do tego, że piłkarze nawet wygrywając, mogą zepsuć wieczór kibicom…

Ktoś powie, że nic takiego się nie stało, że to szczegół. Jednak z masy takich szczegółów składa się życie, w tym przypadku życie GKS Katowice. Każde słowo, każdy gest, każdy moment postawy zawodników wpisuje się w określoną całość.

Pisaliśmy o tym, że szatnia jest zatruta i to był tego kolejny przykład. Bardzo liczymy na dyrektora sportowego Tadeusza Bartnika, że będzie ją sukcesywnie odtruwał. Między innymi z takich elementów, jak Wojciech Kędziora.

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    AntyGrzyb

    5 listopada 2017 at 11:02

    W stu procentach zgadzam sie z zacytowanym kibicem oraz z calym artykulem. To m.in ja krzyczalem na tego ciula ze mu bryle na swieta kupimy i dalej jestem gotów to zrobic byle trafil do bramy wyjazdowej i juz nigdy nawet jako gosc nie pojawil sie na Bukowej. Za ta kase co mu wyplacamy mozemy miec min dwoch mlodzików lepszych a na pewno ambitniejszych niz ta kedziorowata kurwa

  2. Avatar photo

    1964

    5 listopada 2017 at 11:12

    Mam nadzieję że pan Bartnik zrobi coś z fenomenem futbolu kędziorą.To co odpierdolił to jakiś kabaret.Konsekwencje musi ponieść.Gościu nie ma szacunku dla kibica,który popełnia masochizm patrząc na grę tych wkładów. a ten starzec dolewa jeszcze oliwy do ognia!Panie Bartnik,panie Janicki czekamy na reakcje!

  3. Avatar photo

    Marcin

    5 listopada 2017 at 11:57

    Kędziora wypierdalaj z GieKSy,bezczelny drewniany wkład,co to kurwa za zachowanie,po tym co zrobił powinien już nigdy naszego kochanego herbu nie zakładać na siebie,jestem optymistom jeżeli chodzi o prezesa Janickiego i Pana Bartnika więc jestem przekonany,ze tego tak nie zostawią i obym się nie mylił bo gościu dla kibiców po tym geście już nie istnieje.

  4. Avatar photo

    Włodek

    5 listopada 2017 at 12:27

    Jak cie CHUJU Kajs na SIlesii spotkam to ci w ryj napluja

  5. Avatar photo

    Youri1805

    5 listopada 2017 at 14:10

    Shellu,
    kontakt

    • Avatar photo

      Shellu

      5 listopada 2017 at 14:39

      Hej, odpowiedziałem Ci na maila.

  6. Avatar photo

    Dino

    5 listopada 2017 at 15:47

    Shellu pisz lepiej felietony o naszych DZIEWCZYNACH nawet kosztem kilku felietonow o tych smieciach , ktorzy zakladaja nasze barwy . One na to zasluguja swoja postawa na boisku.

    Mam nadzieje , ze w poniedzialem zapadnie decyzja dotyczaca tego zalosnego starca kedziory!

  7. Avatar photo

    Kolo

    5 listopada 2017 at 16:12

    Shellu, mam może spóźnione pytanie, ale w sumie i tak aktualne. Sprawdź proszę, kiedy ostatnio wygraliśmy mecz, w którym przeciwnik prowadził. Niedawno miało to miejsce z Podbeskidziem. Ale ile razy nam się to udało w poprzednich 2-3 sezonach? P.S. Gratuluję tekstu o emerycie. Kolo.

  8. Avatar photo

    WIERNY

    5 listopada 2017 at 16:24

    No to teraz jest szansa zobaczyć ile wart jest Janicki czy stanie po stronie klubu czy woli kolesiów. Myslę, że to drugie, na kary nie ma co liczyć, jedynie kibice je dostają.

  9. Avatar photo

    zippo50

    5 listopada 2017 at 19:42

    Czy ktoś coś wie na temat piłkarza Błęda, zero informacji z strony klubu,chory czy jakaś poważna kontuzja.Brak w składzie nawet rezerwowym, myślę że jakieś info nam się należy.Na meczu zadałem pytanie Maurycemu dlaczego na konferencji prasowej nie słychać pytań tylko odpowiedzi?? otrzymałem odpowiedź cyt. BO MAMY JEDEN MIKROFON koniec cytatu, czy to nie jest trochę żenujące?? w nagrodę na wczorajszej konferencji pytań nie było w ogóle.

  10. Avatar photo

    EAP PADEREWA

    5 listopada 2017 at 20:06

    Za to kedziora bedziesz lowil ryby juz niedlugo na 3 stawach smieciu!

  11. Avatar photo

    Jarek

    5 listopada 2017 at 20:22

    Nie zdziwłbym sie jakby na następnym meczu był tranasparent na blaszoku „KĘDZIORA WY…..LAJ”

  12. Avatar photo

    kibol

    5 listopada 2017 at 21:20

    Brawo za dosadnosc teraz to mam ich w d…….e mieli wygrywać z Sosnowcem Chorzowem i Tychami teraz to mogą przegrywać wszystko bez honoru i tyle w temacie

  13. Avatar photo

    kejta

    6 listopada 2017 at 02:09

    36 lat prawie 37 kopaczowi wychodzi strzal zycia strzelal przepiekna bramke I leci uciszac kibiocow swojego klubu!! Kurwa Patologia!! Potologia i powtorze to jeszcze raz dla tych wszystkich co sie ciesza z tej wygranej! Te jebane wklady do koszulek robia z nas chujow juz od dawna to sie musi skonczyc!!!

  14. Avatar photo

    tomassi

    6 listopada 2017 at 08:19

    Ten …. nadęty pajac powinien zostać natychmiast zwolniony.
    Dyscyplinarnie. Chociaż to byłby pierwszy jasny sygnał że władza się zmieniła
    Że żarty się skończyły. Za jego pensję niech lepiej dwóch młodych ambitnych kopie.

  15. Avatar photo

    Seth

    7 listopada 2017 at 14:14

    Mandrysz zabieraj swój szrot z GieKSy, twoje wypowiedzi są jak gra tych wkładów w koszulki klubowe……

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga