Piłka nożna
Remis po dramatycznym meczu
23.03.2014 Katowice
GKS Katowice – GKS Bełchatów 2:2
Bramki: Gancarczyk (30,67) – Basta (41), Szymański (43)
GKS: Dobroliński – Czerwiński, Kamiński, Napierała, Chwalibogowski – Wróbel, Duda (65. Zieliński), Cholerzyński, Fonfara, Gancarczyk – Skrzypczak (46. Pitry).
Bełchatów: Malarz – Basta, Wilusz, Baranowski, Norambuena, Baran, Szymański (77. Prokić), Mateusz Mak (68. Wroński), Wacławczyk (55. Sawala), Michał Mak, Turkovs.
Ż.kartki: Czerwiński – Baranowski, Sawala
Cz.kartki:
Sędzia: Marek Opaliński (Legnica).
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


hynek
23 marca 2014 at 13:29
kopacze w dupe jebani
hynek
23 marca 2014 at 14:27
teraz widać dokładnie że mecz z Okocimskim był ustawiony
Adam
23 marca 2014 at 14:45
hynek – co się czepiasz?! Graliśmy naprawdę dobrze ( może nie całe 90 min )poza Cholerzyńskim, który wywołał u mnie alergię swoimi zagraniami. Zobacz tablę – 4 pkt straty do miejsca premiowanego awansem – nic jeszcze nie jest stracone. Walka do końca i wiara i może być wspaniale. A jak nie, to trudno – trzeba będzie zakasać rękawy i walczyć za rok. Te „trudno” to ostateczność oczywiście. Ja wierzę w awans!
banik12
23 marca 2014 at 19:07
do Adam,szacun ale pierdolisz tak jak Szpakowski co dwa lata po nieudanych eliminacjach,drużyne trzeba wziąść za morde i pokazać co to jest GKS KATOWICE,a co do Cholerzyńskiego to niech zawiesi buty na kołku
Igor
23 marca 2014 at 23:21
Kolejne oddane punkty. Dwie bramki stracone frajersko. To liga cudów, bo jak wytłumaczyć to, co działo się na meczu z Okocimskim. Zamiast 9 pkt mamy… 1, osiągnięcie jak cholera… Jako stary kibic Gieksy, przyznam że rzygać mi się chce jak widzę ich grę. Niech nawet nie wchodzą do ekstraklasy, bo będą chłopcem do bicia. Tu nawet nie ma trzonu drużyny. Bełchatów grał dziś na pół gwizdka, to świadczy, że w tej lidze wszystko może się zdarzyć i niekoniecznie jest to czysta gra.