Dołącz do nas

Piłka nożna

[LIVE] Puszcza wygrywa z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do śledzenia relacji LIVE z meczu Puszcza Niepołomice – GKS Katowice. Relacja odświeża się automatycznie.

42 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

42 komentarze

  1. Avatar photo

    kris

    25 kwietnia 2018 at 16:26

    Naprzód Gieksiarze ambicja dzisiaj Wam każe,grać na całego i walczyć do upadłego…trzymamy za Was kciuki..Chcemy lidera, Giekaes chcemy lidera…

  2. Avatar photo

    Baśka Kwarz

    25 kwietnia 2018 at 17:05

    Tylko zwycięstwo!

  3. Avatar photo

    Marcin C.

    25 kwietnia 2018 at 17:33

    Odrobimy!

  4. Avatar photo

    Erwin

    25 kwietnia 2018 at 17:41

    Czyżby był telefon z UM?

  5. Avatar photo

    Taras

    25 kwietnia 2018 at 17:44

    Ktoś wie co się dzieje z Volasem?

  6. Avatar photo

    AntyGrzyb

    25 kwietnia 2018 at 17:47

    damy rade tylko bez stresu

  7. Avatar photo

    Erwin

    25 kwietnia 2018 at 17:54

    Na miejscu trenera zdjął bym Andrzeja a wpuścił Kędziore

  8. Avatar photo

    Miro

    25 kwietnia 2018 at 17:54

    Ludzie, nie bądźcie naiwni…nikt nie chce awansować do Ekstraklasy…Tam trzeba kasy i piłkarzy a nie kopaczy! Mając ciepłą posadkę szkoda ją stracić! Robiłbym to samo aby nie awansować. Zastanówcie się! Chodź nie jestem kibicem GKS Katowice a Zagłębia Sosnowiec sytuacja jest identyczna!Napinanie że chcą awansować..dawno straciło dla mnie jakiekolwiek znaczenie!!!! Pozdrawiam normalnie myślących!!!!!

  9. Avatar photo

    Bce

    25 kwietnia 2018 at 18:05

    To się zaczęło odpuszczanie meczu. Telefon z miasta był. Szkoda trenera. Liga ślimaków.

  10. Avatar photo

    Solski

    25 kwietnia 2018 at 18:07

    Abram kontuzja, masakra. Wierzbicki w bramce, sorki, ale czarno to widzę

  11. Avatar photo

    Aas

    25 kwietnia 2018 at 18:26

    Do osób komentujących, nie dziwcie się bo w każdym buku w Katowicach mówi się otwarcie, że jak co roku Gieksa w końcu odpuści ten awans. Stąd taka a nie inną gra w dniu dzisiejszym.

  12. Avatar photo

    Erwin

    25 kwietnia 2018 at 18:33

    Nie rozumiesz? Sabotaż!

  13. Avatar photo

    Baśka Kwarz

    25 kwietnia 2018 at 18:36

    Panowie tylko bez przekleństw

  14. Avatar photo

    Bce

    25 kwietnia 2018 at 18:41

    Po co tam pojechaliscie. Sprzedany mecz. Krupa rozliczymy się przy wyborach. Hokej jest ważny zgadza się a piłka ciągle w d… . Budowa stadionu kpiny z nas miasto robi. Puszcza zespól do ogrania moment. Nie bedzie remisu to w… .

  15. Avatar photo

    AntyGrzyb

    25 kwietnia 2018 at 18:51

    po tym co slysze to zaczynam wierzyc w ten tel z UM. Shellu spytajcie na konferencji trenera czy on ma plan i chec awansowac ? pewnie odpowie ze tak. Słabość mnie ogarnia kurwa mac

  16. Avatar photo

    Rawicz

    25 kwietnia 2018 at 18:52

    No i znowu nie bedzie awansu. ZENADA.

  17. Avatar photo

    1964

    25 kwietnia 2018 at 18:57

    Niestety ale awans robi się wygrywając z takimi drużynami.Śmiech na sali!

  18. Avatar photo

    Bce

    25 kwietnia 2018 at 18:57

    Żenada. Sprzedajne …. . Gówno warta ta liga.

  19. Avatar photo

    Tomasz

    25 kwietnia 2018 at 18:57

    Znowu to samo.. Kolejny sezon końcówka… po pizdzie z nimi. Gramy a nie w huja gramy

  20. Avatar photo

    GieKSiorz

    25 kwietnia 2018 at 18:59

    Czyzby zas robienie nas w huja jak w zeszłym sezonie gdzie frajersko awans przegrany był?!!!jak w tym sezonie nas zrobicie w ciula to przyszly sezon przy pustych trybunach będziecie grac ,a Krupie powiemy nara w wyborach!!!

  21. Avatar photo

    Mecza

    25 kwietnia 2018 at 18:59

    Zgodnie z planem, przeczuwałem. W niedzielę 1:1. Shellu po co ta napinka na lidera. WIadomo, że nie przez to przegrali ale pompujesz balonik a później dużo negatywnej atmosfery. Spokojnie, jeszcze zdobędziemy 15 pkt a czy to da awans? Nie wiem. Na pewno wygrają a tychami, ruchem, Grudziądz, stomil, leczna. Wystarczy.

  22. Avatar photo

    Berol

    25 kwietnia 2018 at 19:01

    wedle relacji to masakra dziś….miejmy nadzieje że to jednorazowy wybryk a nie powrót do chujni jaką znamy z tamtej wiosny i jesieni

  23. Avatar photo

    Solski

    25 kwietnia 2018 at 19:02

    W pozostałych meczach z dołu tabeli będzie podobnie.
    Nikt nie mówił że będzie łatwo, ale szansa na rehabilitację już w niedzielę.
    Jest jeszcze wiele kolejek do końca i punkty będą gubić wszyscy.

  24. Avatar photo

    wiesiek

    25 kwietnia 2018 at 19:04

    Sram już na to.

  25. Avatar photo

    Mecza

    25 kwietnia 2018 at 19:04

    Nie widziałem meczu ale zakładam że nastąpiło już przesilenie. Brakuje świerzości jak mamy biegać. Stad tez remis w niedziele.

  26. Avatar photo

    Irishman

    25 kwietnia 2018 at 19:07

    Ale pierdoły piszecie! 😀 😀 😀

    Szkoda punktów. Ale to może i dobrze, bo się może parę osób opamięta i skończy dodawać nam punkty przed meczem!
    Ogarnąć się i lecimy dalej, a nie płaczemy jak baby!!!

  27. Avatar photo

    Antos

    25 kwietnia 2018 at 19:12

    Popatrzcie jak walczy stal czy Chrobry nawet przegrywając grając bez jednego zawodnika atakują chcą coś zmienić. A popatrzcie na GieKse nawet jak grają w przewadze nie atakują nie starają się nigdy niczego zmienić.Druzyna bez charakteru i tyle.Awansu nie będzie.
    Pozdrawiam antos

  28. Avatar photo

    a

    25 kwietnia 2018 at 19:18

    O jakim awansie wy piszecie przecież nawet pracownicy UM mowia ze awansu nie bedzie

  29. Avatar photo

    Solski

    25 kwietnia 2018 at 19:21

    Pisząc wcześniej że w pozostałych meczach bedzie podobnie miałem na myśli fakt, że żadna z drużyn będących niżej w tabeli od nas nie położy się i nie odda punktów za darmo. A będziemy grali z drużynami, które mają o co walczyć, Łęczna, Stomil, Olimpia G., pachnący inaczej to druzyny które mają szanse na utrzymanie i będą o nie walczyć. Patrząc na poprzedni sezon to kto wie, czy Podbeskidzie nie będzie miało awansu, jak tak wszyscy zagraja pod nie jak w minionym sezonie było grane pod Górnika. Górnik wygrywał, robił swoje a inni tracili punkty w tym wyścigu żółwi do ekstraklapy

  30. Avatar photo

    Bce

    25 kwietnia 2018 at 19:23

    Bedzie pisanie, że trener nie ten. Pieprzenie głupot. Miasto swoje robi. Liga ślimaków rozpoczęta na dobre. Pocieszenie takie, że smrody lecą. Chodź i tego nie jestem pewien. Czekamy na ten awans już tyle lat i co. Dostajemy cisgle w ryj!!!

  31. Avatar photo

    Mecza

    25 kwietnia 2018 at 20:04

    Najlepszy hit że miasto zakazało, telefon był, haha to są największe głąby od kilku lat. W ekstraklasie wystarczą mniejsze pieniądze do utrzymania niż w 1 do awansu. Sprzedaż praw TV załatwia tyle że Płock, Zabrze, Gliwice i jeszcze kilka miast wydają mniej od Katowic a więc skończcie dupczyć.

  32. Avatar photo

    MARCIN

    25 kwietnia 2018 at 20:06

    ..powiem tak ewidentnie widać że Prokić wali w pręta bo po jego stracie Puszcza ma korner i pada bramka. Gdyby przed kornerem się ozywiście nie wiadomo z jakiego powodu nie przewrócił to byłaby fajna kontra. ON poprostu chcę żeby Stal weszła do Ekstraklasy bo on przecież będzie tam zaraz grał.. Ja osobiście bym go już nie wstawiał do składu ino tych co zostają bo on ma już w dupie Nasz Klub !!!

    Przykład był jak grał przeciw Stali, robił wszystko żeby ich nie skrzywdzić. Strzelał w kosmos w niezłych sytuacjach, masakra…

  33. Avatar photo

    MARCIN

    25 kwietnia 2018 at 20:24

    PASZULEWICZ czy Ty nie widzisz tych głupich uśmieszków i rozkładania rąk przy każdym błędzie Prokicia? Ewidentnie totalny hamulcowy !!!

  34. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    25 kwietnia 2018 at 20:35

    Jak zawsze na koniec sezonu robi się co raz ciekawie.Kto z Was widział dziś na Polsat Sport „Piłkarski poker 2”?..nikt mi nie powie że Chojnice chciały wygrać, także jedna drużyna już nam odpadła w walce o awans.Wierze i chce wierzyć że dzisiaj to był wypadek przy pracy, w końcu wszystkiego nie da się wygrać.Jeszcze miesiąc z hakiem i zweryfikujemy wszystko

  35. Avatar photo

    artur

    25 kwietnia 2018 at 20:39

    Wy naprawdę myślicie, że już pokera nie ma? W tamtym roku miał wejść Górnik a w tym jak myślicie? Tychy, Podbeskidzie czy Stal?

  36. Avatar photo

    Prezes1964

    25 kwietnia 2018 at 20:51

    Ludzie , przegrali mecz , nikt rozsądny który śledzi te rozgrywki wie ze wszystkiego tutaj nikt nie wygra.
    GKS nadal ma drugie miejsce, naprawdę nikt z nie dzwonił z UM , Krupa nie wysłał @
    Wssystko w nogach piłkarzy, weź kup sie chopie bilet jeden z drugim , przyjdź w niedziela. Przegrają ten sezon to dołącza do tych kierzy krytykują dziś
    Jebac Smród z Bytkowa !!

  37. Avatar photo

    Mecza

    25 kwietnia 2018 at 21:20

    Wielu pisze że mecz odpuszczony przez piłkarzy przez telefon z UM. Zastanawiam się czy Krupa skorzystał @, SMS czy do każdego dzwonił. Jeśli nie on bezpośrednio to musiał przekazać Janickiemu a ten musiał też każdego poinformować, osobiście? Chyba tak, pewnie użył argumentu, nie ma kasy na premię za awans, trzeba odpóścić i wszyscy posłuchali. Piłkarze są najemnikami, robią robotę, biorą premię i spadają. Ktoś inny będzie bronił ekstraklasy, niech ich zmartwienie żemiasto Katowice może nie mieć kasy. Redakcja powinna kasować wpisy o odpuszczaniu bo to halucynacje i działanie na szkodę klubu. Może dobrze że przegrali bo się bałem oprawy w niedzielę. No chyba że zamurowany kandydat.

  38. Avatar photo

    Solski

    25 kwietnia 2018 at 21:33

    Nawet gdyby był telefon z miasta, że „nie ma kasy za premie” to co obchodzi to piłkarzy? Oni maja premie w kontrakt wpisane, więc tak czy siak by je odzyskali. Prawda jest taka, przegrali bo nie wyszło i tyle. Nie jesteśmy drużyną, która wygra 34 mecze w lidze. Nie ma takiej drużyny która wygrałaby wszystkie mecze w lidze. Są zwycięstwa, remisy i porażki. Naturalna rzecz. Ze zwycięstw należy się cieszyć, a z remisów i porażek należy wyciągać wnioski co jeszcze należy poprawić.

  39. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    25 kwietnia 2018 at 21:35

    Sandecja i Górnik chcieli wejść..reszta nie chciała.Teraz to widać że Miedź i Stal chce.A MY?..spierdolmy któremuś z tych klubów najbliższe plany i wakacje..no i może przy okazji komuś tam u nas „u góry”..najwyższy czas

  40. Avatar photo

    Mario1964

    25 kwietnia 2018 at 22:10

    Z bytowią bez prokicia a z dwoma napastnikami kędziora i gonzo

  41. Avatar photo

    Mecza

    25 kwietnia 2018 at 22:50

    Dzisiaj przegrali na wyjeździe ale zobaczcie tabelę u siebie, przy tym potencjale piłkarskim Bukowa to jeden z największych „demotywatorów” w Polsce i skończcie pisać że piłkarze nie zasługują na doping jak nie ma wsparcia od początku sezonu. W Niecieczy czy Nowym Sączu ta drużyna miałaby dziś 10pkt więcej.

  42. Avatar photo

    Irishman

    26 kwietnia 2018 at 03:50

    Tak, Stal Mielec chce awansować, a tymczasem nie potrafi u siebie wygrać z Odrą i z podobno słabą Olimpią! Ciekawe, kto do nich dzwonił? Może kominiorz z Sandomierza 🙂
    Ludzie, ogarnijcie się! I liga jest bardzo wyrównana, tak więc twierdzenie, że teraz już będzie łatwo, bo nie gramy z czołówka i dopisywanie sobie punktów przed meczem, to….. autostrada do miejsca pod tytułem „Głupio przegrany sezon”! Poza tym, ja to się zastanawiam ile tu różnych, głupich wpisów to to prowokacje zza miedzy?
    Pozdro dla tych co mają jaja (bez względu na płeć)!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Projekt GKS Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Latem 2019 roku na swoją drugą kadencję przybył do GieKSy Rafał Górak. Trener, który miał coś do udowodnienia wszystkim związanym z katowicką piłką. Zadania podjął się ekstremalnie trudnego. GieKSa właśnie spadła do drugiej ligi – po kilku latach marzeń i nadziei na awans do ekstraklasy, zakończyło się zmianą ligi – ale w drugą stronę. To był dla nas wszystkich koszmar. Zamiast do Warszawy, Poznania czy Zabrza mieliśmy jeździć do Legionowa, Wejherowa czy Stargardu. Marzenia o najwyższej klasie rozgrywkowej trzeba było odłożyć i ratować, co się da.

Jak wielką otchłanią była ta sytuacja… Pierwszy mecz w drugiej lidze u siebie ze Zniczem Pruszków został przegrany, a do przerwy dostaliśmy trzy gongi. Można było wtedy czuć spory niepokój, że na drugiej lidze się nie skończy. Że spotka nas los, którego doświadczają teraz choćby kibice Zagłębia Sosnowiec. Że o wzroście nie ma co marzyć, a jedyne, o co należy walczyć, to żeby nie pogrążać się coraz bardziej.

Trudne to były początki. GKS w pierwszym sezonie w drugiej lidze nie awansował, choć zabrakło zaledwie jednego punktu. Pamiętam ten mecz z Resovią, kiedy wiedzieliśmy już, że Widzew przegrał i do awansu wystarczył jeden gol. GKS nacierał, ale go nie wbił, a potem ze Stalą Rzeszów odpadł w półfinale baraży.

Awans był rok później. Z perturbacjami, ale ostatecznie dość spokojny, na kolejkę przed końcem rozgrywek. To był pierwszy mały sukces Rafała Góraka. Co by nie mówić – mimo wszystko stadiony pierwszoligowe to coś innego niż stadiony drugoligowe. Tu już pojawiają się spadkowicze z ekstraklasy, no i generalnie jest kilka uznanych firm. Więc tragedii nie ma. No chyba, że kisi się w niej kilkanaście lat i przewija się w niej kilkadziesiąt klubów, a GKS jak był, tak jest dalej.

Znów na tym zapleczu ekstraklasy byliśmy i po dwóch latach był to powiew świeżości. Znów branding pierwszej ligi, znów mecze w Polsacie i… marzenia o ekstraklasie. Coś zostało odbudowane, a klątwa Witana przestała obowiązywać, bo znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Było ciężko. Po dobrych początkach przychodziły rozczarowania, jak na przykład to, gdy po triumfie z ŁKS w Łodzi, GieKSa nie potrafiła utrzymać prowadzenia z grającą w dziesiątkę Termaliką. Bywały spore wtopy jak cztery bramki tracone w Głogowie czy Opolu albo pięć u siebie z ŁKS. Albo trzy porażki u siebie z rzędu, w ciągu praktycznie tygodnia. Nawet Borja Galan nam w barwach Odry potrafił strzelić bramkę na Bukowej. Czy Kowal w barwach ŁKS. Były też drobne momenty triumfu, jak zwycięstwo w doliczonym czasie gry z Ruchem. Ale to była tylko kwestia prestiżu. Potem i tak była wielka piłka (plażowa) w Chojnicach.

Trener łatwo nie miał. Ten projekt się budował i budował, ale nieraz w katuszach. W kolejnym sezonie wydawało się jesienią, że GieKSa już to ma. Efektowna wygrana z Wisłą Płock i Resovią, na wyjeździe w Pruszkowie. Wydawało się, że to ten sezon. Że w końcu GieKSa gra taką piłkę, że szanse na awans są  naprawdę spore. Coś się jednak zacięło i nastały długie tygodnie bez wygranej. Nawet prowadząc w Krakowie z Wisłą, katowiczanie stracili dwa gole w doliczonym czasie i przegrali. Było coraz to gorzej, a GKS systematycznie osuwał się w tabeli. Oczywiście z racji baraży mogliśmy marzyć o załapaniu się do nich, ale przecież i to było trudne, jeśli zajmuje się 12. miejsce w tabeli.

Co było wiosną – wszyscy pamiętamy. Prawdziwy szturm, choć nie do końca zamierzony. To znaczy nikt na początku roku o ekstraklasie nie myślał. Była porażka w końcówce z Wisłą Płock. Ale potem GieKSa wygrywała, wygrywała i… zaczęliśmy na poważnie myśleć o barażach. Potem o tym, żeby zająć trzecie miejsce i mieć bonus gry u siebie. Aż w ostatniej kolejce – przy splocie niesamowitych okoliczności – nadarzyła się szansa na awans bezpośredni. Gdynia jest historią.

Piękną historią powrotu GieKSy na polskie salony. Pamiętam ten pierwszy mecz w ekstraklasie z Radomiakiem. Jakie to wszystko było inne niż to, co przeżywaliśmy przez 19 lat. Wszędzie napisy ekstraklasa, Canal+, świadomość, że patrzą na nas już nie tylko lokalne media, a cała piłkarska Polska. Że zainteresował się nami w końcu nie tylko pies z kulawą nogą. Rozpoczęła się piękna przygoda, która trwa od dwóch lat. Jednak nawet wtedy, gdy pokarał nas dwukrotnie Leonardo Rocha, nie byliśmy sobie w stanie wymarzyć, jak to będzie wyglądać. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że w dwa sezony GKS wygra ćwierć setki meczów, zdobędzie prawie sto punktów, strzeli równe sto goli, otrze się o Puchar Polski, a nasz zawodnik zostanie piłkarzem sezonu – zastanowilibyśmy się, czy wszystko z głową jest w porządku.

Jak mówił trener – wtedy sukcesem był każdy gol, każdy zdobyty jeden punkt. Duma, że wygraliśmy w Mielcu. Potem spektakularne zwycięstwo z Jagiellonią. Pogrom z Puszczą. Kilka innych bardzo wartościowych wyników. Potem wiosna i nowy stadion. Szybkie i spokojne utrzymanie. No i zakończony sezon, minimalnie lepszy punktowo od poprzedniego, zakończony awansem do europejskich pucharów.

Ta droga, którą przeszedł GKS Katowice jest naprawdę filmowa. Zarówno od spadku w 2005 roku z ekstraklasy i początków w IV lidze, ale właśnie przede wszystkim w te siedem ostatnich lat. To była droga bardzo trudna, z meczami i sytuacjami ważącymi się w doliczonym czasie gry. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie dwa gole przy Konwiktorskiej. Gdyby nie kapitalna akcja Jakuba Araka w Tychach. Decyzja VAR Tomasza Kwiatkowskiego w derbach Trójmiasta. A patrząc na ten sezon – gdyby nie gol Lukasa Klemenza z Wisłą Płock, no i oczywiście Marcela w Szczecinie.

Musieliśmy być cierpliwi. Zarówno długofalowo, jak i w kontekście pojedynczego meczu. Nieraz bowiem na ten pozytywny rezultat musieliśmy czekać do czasu grubo po dziewięćdziesiątej minucie. GieKSa dziubała te oczka, aż w końcu wyhaftowała na koniec korzystny wynik.

W przeszłości nieraz nam tej cierpliwości brakowało. A do dzisiaj pozostają takie „elementy”, które po jednym nieudanym meczu zaczynają śpiewkę, że GieKSa jest słaba, a „trener pewnego poziomu nie przeskoczy”. Chyba największy wysyp negatywnych komentarzy (eufemizm) był po jesiennym meczu z Lechem. Wtedy punkty były dość słabe, ale sam mecz z Kolejorzem (plus wcześniejszy remis i zwycięstwo pucharowe z Wisłą) dawało dużą nadzieję, że będzie lepiej. I potem było już bardzo dobrze.

Przede wszystkim ta drużyna ma niesamowity mental. Nie będąc zespołem idealnym, czysto piłkarsko znajdując się w środku ekstraklasowej stawki, razem z kilkoma innymi drużynami, ma te elementy, które powodują różnicę na plus. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak GieKSa w ostatnich dwóch latach gra mając lekki nóż na gardle. Mam na myśli sytuację, w których ze 2-3 mecze się nie powiodły, zaczyna to wyglądać bardzo ryzykownie i przychodzi mecz, w przypadku porażki w którym może się zrobić bardzo źle. I GieKSa permanentnie takie mecze wygrywa, najczęściej później poprawiając jakąś kapitalną serią.

Tak było w zeszłym sezonie kilkukrotnie. Choćby wtedy, gdy przegrywaliśmy w Lubinie i Zabrzu, przedzielone straconym zwycięstwem w doliczonym czasie z Widzewem. No to potem wygraliśmy z Pogonią, rozgromiliśmy Puszczę, awansowaliśmy w Pucharze Polski. Była porażka z Legią, Unią i Koroną. Robiło się nieciekawie, a jechaliśmy na wyjazd z bardzo mocną Cracovią. I tam spektakularne zwycięstwo. No a w tym sezonie właśnie te porażki z Lechią, Cracovią i Lechem, przedzielone punkcikiem z Wisłą. I wyjazd na „mecz prawdy” do Lublina. Pogrom Motoru i seria kolejnych zwycięstw.

Coś, co w przeszłości działało dokładnie odwrotnie. Jak było źle, to po kolejnym bardzo ważnym meczu było jeszcze gorzej. Zresztą, jak i katowiczanie mieli wskoczyć na czołowe miejsca, to również tego nie wykorzystywali (słynne sześć nieudanych prób wskoczenia na pozycję lidera za trenera Brzęczka). GieKSa przegrywała wszystkie zarówno bardzo ważne, jak i prestiżowe mecze. Wszyscy pamiętamy seryjne wtopy z Zagłębiem Sosnowiec, Tychami czy Ruchem.

Teraz to już nie ma miejsca. Nasz zespół już tyle razy uniósł ciężar ważnych meczów, że to jest bardziej regułą niż przypadkiem. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę końcówkę zakończonego sezonu. Pisałem o tym na trzy kolejki przed końcem – że trzy punkty powinny dać awans do pucharów. I to się sprawdziło, a GieKSa te trzy oczka uciułała. Ktoś powie, że można było wygrać z Piastem i zakończyć sprawę. Niby tak, ale z drugiej strony – patrząc na terminarz – to przecież wygranie jednego meczu z trzech: Jaga u siebie, wyjazd do Gliwic i Szczecina, jest totalnie nieoczywiste. Jakby takich meczów było dziesięć to tak – moglibyśmy powiedzieć, że klasowa drużyna powinna coś tam wygrać. Ale dokładnie te trzy spotkania to jest na tyle mało, że wcale nie jest oczywiste, że nawet taki Lech Poznań wygrałby jeden z nich.

A GieKSa żadnego z tych meczów nie przegrała i to był klucz do sukcesu. Przeżywaliśmy bardzo trudne chwile w Gliwicach i Szczecinie. A z Jagiellonią przecież też przegrywaliśmy. Uważam, że to, że GKS nie przegrał żadnego z tych trzech meczów, to wielki sukces tej drużyny. W lidze, w której każdy pojedynczy punkcik był na wagę złota. I właśnie m.in. jeden z tych punktów zaważył na sukcesie.

GieKSa wskoczyła na wyższy poziom wtajemniczenia w ekstraklasie. Tak jak pisałem w poprzednim felietonie – można grać w ekstraklasie, ale nie być ekstraklasową drużyną. Nią trzeba się dopiero stać – na placu boju. Wiele drużyn tego nie wytrzymuje i nawet awansując na najwyższy szczebel, dalej utrzymuje vibe pierwszoligowca. I my na początku, będąc beniaminkiem, też tym piłkarskim pierwszoligowcem nadal byliśmy. Ekstraklasa jawiła się jak „nasza Liga Mistrzów”, gdzie każdy gol, każdy remis, każde – daj Boże – zwycięstwo będzie czymś niesamowitym. Trochę na zasadzie, że przede wszystkim liczy się udział, a jak uda się coś ugrać to cudownie.

Wystarczy sobie przypomnieć sytuacje, kiedy w kilkunastu ostatnich latach trafialiśmy w Pucharze Polski na zespół z ekstraklasy. Mieliśmy wrażenie, że przyjeżdża do nas ekipa z innego zupełnie wymiaru. Walczyliśmy dzielnie i nawet czasem udało się wygrać (Podbeskidzie, Pogoń, Warta). Ale były też wtopy. A gdybyśmy sobie wtedy mieli wyobrazić, że gramy na wyjeździe, to już porażka byłaby niemal murowana.

Pisałem o tym kilkukrotnie – pierwszy zalążek tego, że GKS staje się drużyną ekstraklasową zobaczyłem rok temu w Lubinie. Co prawda wcześniej GKS wygrał po świetnym meczu z Jagiellonią, ale to właśnie spotkanie na stadionie Zagłębia pokazało mi coś więcej. GKS pojechał tam prowadzić grę, rządzić na boisku i na tle drużyny, która wiele lat gra w ekstraklasie, na jej obiekcie, nasz zespół nie odstawał, a wieloma momentami po prostu był lepszy. Nawet jeśli ostatecznie wtedy drużyna przegrała – ten pojedynek coś pokazał. I potem systematycznie wzmacniał ekstraklasową pozycję, coraz częściej punktując, coraz częściej wygrywając.

Dalsze umacnianie było w tym sezonie. Systematycznie wznosiliśmy się na coraz wyższy poziom. GieKSę zaczęto szanować i przestawaliśmy być – w opinii niektórych – pierwszoligowymi chłopcami do bicia. Zakończona wiosna jeszcze bardziej umocniła do przekonanie, bo przecież startując ze strefy spadkowej, zakończyliśmy w pucharach. GieKSa wiosną wygrała u siebie wszystko prócz dwóch meczów, które zremisowała. Na wyjazdach może wygraliśmy niewiele, bo tylko dwa spotkania, ale też poza tym nie przegrywaliśmy wszystkiego jak leci. Z najmocniejszymi w tej lidze może jeszcze nie wygrywamy seryjnie, ale gramy jak równy z równym. Na wiosnę zanotowaliśmy remisy z Lechem, Jagiellonią, Rakowem w Pucharze. Wygraliśmy z Górnikiem. W tych czterech meczach zdobyliśmy aż dwanaście goli, czyli po trzy na mecz. Tyle samo co prawda straciliśmy, ale to pokazuje, że GieKSa nie pęka, nie próbuje grać na 0:0, tylko chce grać na swoich warunkach. Taka postawa na pewno jest bardziej rozwojowa niż asekuranctwo.

Niebywała jest ta droga, ten projekt, który tak naprawdę jest możliwy właśnie dlatego, że jest projektem. Rafał Górak i ekipa wyszli z bardzo uniwersalnego założenia funkcjonowania świata, a jednocześnie tak rzadko mająca rację bytu. Że dobry, przemyślamy i konsekwentnie realizowany plan w sposób olbrzymi zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Ludzie generalnie działają chaotycznie i po łebkach. Za szybko, bez planu, bez przygotowania. Mowa o wszystkim: czy to założeniu firmy, czy planie na odchudzanie. A wystarczy naprawdę stosunkowo niewiele: trochę predyspozycji i właśnie ten rzetelny plan.

W piłce to również bardzo rzadkie. Podpalamy się wszyscy, kibice, trenerzy, piłkarze, a przede wszystkim ludzie zarządzający klubami. I nie twierdzę nawet, że czasem jedno czy drugie zwolnienie trenera jest złe. Bo i trenerzy bardzo często nie mają pomysłu na to wszystko, podejmują dziwne decyzję, zaraz mają syndrom oblężonej twierdzy. Są niecierpliwi. Tutaj wygląda na to, że było i jest inaczej. Że nawet, gdy wyników nie było, zespół przeżywał swoje kryzysy, to plan cały czas był i był aktualny. Wiadomo, że trochę szczęścia musiało w tym być, bo przecież nie było naszym planem pudło Adamczyka z karnego na śniegu. Ale nawet jeśli to szczęście nam się pojawiało, to zespół cisnął, by wyciągnąć z niego jak najwięcej.

Trener mówi o zgliszczach, które zastał w 2019. Porównanie oczywiście adekwatne, ale ja bym zaproponował ładniejszą metaforę. GieKSa wtedy po prostu może była takim noworodkiem, który nie umiał ani mówić, ani chodzić i potrzebował całodobowej opieki i czułości. Z czasem to dziecko zaczęło gaworzyć, wypowiadać swoje pierwsze słowa, potem raczkować, w końcu stanęło na dwie nóżki. I tak dalej… Obecnie jest to w pełni dojrzały młody człowiek, który ma siłę, intelekt i mnóstwo zasobów. Może iść przez życie i go smakować. Jednocześnie ten młody człowiek nadal ma potencjał, który warto by wykorzystać i ciągle się rozwijać. A nad tym wszystkim czuwa ojciec Rafał Górak i matka – cały sztab.

Rozwijaj się więc nasza kochana GieKSo, jedz zdrowo, trenuj i nigdy nie trać wiary w siebie. A wielkie rzeczy staną się coraz i coraz bardziej osiągalne.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Bartlewicz pierwszym transferem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pierwszym nowym piłkarzem, który dołącza do GKS Katowice na sezon 2026/27, został Szymon Bartlewicz.

Umowa obowiązywać będzie do 30 czerwca 2029 roku i zawiera opcję przedłużenia. 20-latkowi skończył się kontrakt z pierwszoligowym Chrobrym Głogów, z którym związany był od czasów juniorskich. W Chrobrym rozegrał 97 spotkań, zdobywając 13 bramek i 11 razy asystując. Powoływany jest także do młodzieżowych reprezentacji Polski.

Nominalnie występuje jako ofensywny pomocnik i jak sam przyznaje wyróżnia go kreatywność w środku pola.

Witamy w GieKSie i życzymy powodzenia w naszych barwac.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga