Felietony Piłka nożna
Mecz żałobny
Koszmar na szczęście się kończy.
To że życie kibica GKS Katowice jest trudne, wiemy nie od dziś. Całe lata rozczarowań, mniej lub bardziej wzbudzonych nadziei, a potem klęsk (zazwyczaj gdzieś w okolicach marca kończył się nasz poważny udział w lidze) z jednej strony mocno nas zahartował, z drugiej podkopuje systematyczne nasze kibicowskie morale. Obecna runda jest jednak symbolem tego, co najgorsze. Marzenia na wyciągnięcie ręki, zaprzepaszczone jednak przez tych, którzy mieli na realizację tych marzeń największy wpływ. Czasu już nie cofniemy.
O piłkarzach powiedziano i napisano już wszystko. Zresztą oni sami wystawili sobie wystawili świadectwo. Nie wiadomo, czy z tego powodu, że są cyniczni czy po prostu głupi. Obie te opcje możemy mocno brać pod uwagę. Bo tak jeszcze wracając do wypowiedzi Fosy – tak wszyscy go skrytykowali, na czele z nami, że bezczelny itd. – a może on naprawdę ma takie ograniczenie umysłowe, że nie czuje, że coś jednak złego się stało?
Oczywiście to taka ironia. Wiadomo, że największa złość była po Kluczborku za zaprzepaszczenie szans, potem kolejna za beznadziejne zachowanie drużyny w Grudziądzu. Ostatnio przeglądając internet natrafiłem na taki wywiad z bramkarzem Legii Arkadiuszem Malarzem z początku tego sezonu.
„nam liga ucieka”
„obudźmy się w końcu, bo nam wszystko ucieknie”
„dość tego głaskania się i że wszyscy nas głaszczą”
„tak dalej być nie może, naprawdę”
„my gramy w GKS Katowice. W GKS KATOWICE! Kurwa!”
Wyobrażacie sobie taki wywiad z jakimś Fosą, Kamykiem czy Gonzem? Zamiast tego mieliśmy wypowiedzi w stylu:
„nie wiemy, co się dzieje, kontrolujemy, a nie wygrywamy”
„my gramy, a przeciwnik robi jedną, dwie akcje i strzela dwa gole”
„nie mamy tego szczęścia w ogóle, a przeciwnicy je mają”
„gramy najładniejszą piłkę w tej lidze”.
Widzicie różnicę? Przecież u naszych gwiazdorków sportowa złość nie przewijała się ani trochę. Ostatnie co można powiedzieć o tej rundzie, że ten zespół był agresywny. Nasi zawodnicy nie reagowali tak, jak powinien zareagować ambitny i silny mężczyzna – złością i wkurwem. Oni reagowali załamką (realną lub tylko odgrywaną na potrzeby publiczności), płaczem i żalami typowymi dla nastolatka do byłej dziewczyny.
Popatrzmy przy okazji na taką Legię – zespół miał już sporą stratę, a na jesieni potracił całą masę punktów. Teraz jest o krok od mistrzostwa. Widocznie tam mają po prostu poważnych i ambitnych piłkarzy. Ale to nie tylko o Legii mowa. Jeżeli bowiem oglądam przedostatnią kolejkę ekstraklasy i pierwsze cztery drużyny z grupy mistrzowskiej wygrywają swoje mecze, to mogę powiedzieć jedno – to są poważne ekipy, ambitne, walczące o najwyższe cele do ostatniej kropli krwi. Im się nawet pieprzony remis w tej kolejce nie zdarzył. Jak tylko mają cień szansy, walczą do końca. A u nas? Każdy wie, jak jest. Mamy zblazowane, roszczeniowe panienki, a nie piłkarzy.
Poposiłkuję się głosem wieloletniego kibica, czyli popularnego Rulona, który w dosadnych słowach opisał perspektywę zbliżającego się meczu z Bytovią. Meczu, który najlepiej, żeby już się nie odbył.
„Ostatni mecz, mecz żałobny. Zupełnie jak pogrzeb. Idzie się, bo wypada, bo się ma nadzieję od lat, a jak nadzieja umarła, to w podłych nastrojach trzeba iść ją pożegnać.
Zamiast W NAJGORSZYM PRZYPADKU rozgrywać mecz o awans przy pełnycth trybunach, z zamrożonym szampanem i okazjonalnymi koszulkami, będzie garstka ludzi z papierowymi torebkami, żeby w razie czego na widok piłkarzy nie zarzygać naszego i tak już w złej kondycji stadionu.
Kończy się sezon w którym zostaliśmy przez piłkarzy potraktowani jak wierny pies, który w ostateczności z niewiadomych powodów zostaje pobity i wyrzucony na śmietnik.
Cała GieKSa razem, 12 zawodnik. To się nie sprawdziło. Piłkarze nie odróżniają tego, że po chujowym meczu zamiast zmieszania z błotem są oklaski, jest wsparcie, jest wiara. Nie odróżniają tego, bo nie potrafili się odwdzięczyć w najbardziej łatwym momencie jaki mogli. W meczu z Kluczborkiem”.
To jest sedno. Piłkarze naprawdę nie przyjęli tego, co zrobili kibice jako wsparcie. Na kolanach powinni dziękować, że za poszczególne przegrane mecze nie tylko nie mieli wizyt na treningu, nie tylko nie było gwizdów i wyzwisk, ale były brawa i wsparcie. To jest ewenement naprawdę na dużą skalę, a gdy dodamy co tego kontekst, że kibice GKS mają już totalnie dość pierwszej ligi – to już można określać naprawdę apogeum i ideałem wsparcia, jakie może sobie wyobrazić sportowiec. Co dostaliśmy w zamian, wiadomo.
„Niektórzy się oburzają, że po co było to głaskanie po głowach, gadka o 12 zawodniku, o GieKSie razem. Nie oburzajcie się. Tak to powinno wyglądać i my zrobiliśmy wszystko i daliśmy z siebie wszystko żeby tak było. To nie nas obwiniajcie za to, że chcieliśmy tworzyć monolit. To nie my zdradziliśmy piłkarzy, tylko my dostaliśmy od nich w pysk” – kontynuuje Rulon. I dodaje:
„Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie OBECNYCH piłkarzy jakkolwiek dopingować. Mogą nawet wygrać 10:0. Ale jak nie da nam to awansu, to nawet niech nie próbują robić kółeczka euforii po meczu, bo może to zdenerwować ludzi. To tak jakby któryś z was to czytał, drodzy złodzieje marzeń”.
Na szczęście podjęto decyzję, że właśnie podczas niedzielnego meczu z Bytovią tego dopingu nie będzie. Ja bym sobie życzył, żeby tego dopingu nie było jeszcze długo. Nawet jeśli ktoś rozgranicza kwestie kibicowskie od piłkarskich, to i tak piłkarze ten doping słyszą, a po prostu na niego nie zasługują. Ta ekipa, która jest teraz nie zasługuje nawet na 1% wsparcia. Dostała go bowiem już aż nadto i nie tylko nie wykorzystała, ale po prostu nim kompletnie wzgardziła.
Przy okazji proszę wszystkich kibiców o MEGA GŁOŚNY doping dla dzieciaków podczas finały Zagraj na Bukowej. Niech to nie będzie doping z przymrużeniem oka, ale porządny GieKSiarski doping – taki jak na meczach. Te dzieci wykonały sporą robotę, żeby dojść do tego miejsca, w którym będą w niedzielę. I na taki doping po prostu zasługują.
A co do meczu z Bytovią? Wydaje się, że to będzie już bardzo sparingowa i piknikowa atmosfera. Ale…
Wyobraźcie sobie taki scenariusz, że wszystkie wyniki jednak są pod nas, a my gramy słabo i nie potrafimy stworzyć jednej akcji. Jest 0:0 lub przegrywamy, bo Bytovia walczy o życie. Albo jeszcze ciekawszy. Wszystkie wyniki pod nas, a my w 88. minucie prowadzimy 2:0. Jak wtedy zachowają się piłkarze?…
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Ja
2 czerwca 2017 at 12:53
Jak się zachowoją piłkarze w 88minucie przy stanie 2-0 dlanas??? Proste szybkie 3bramy tracimy i dalej 1liga i jest bajak dzielimy się kasa i WAKACJE
Irishman
2 czerwca 2017 at 13:15
Nie będę bronił piłkarzy, bo na to nie zasługują.
Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że to zachowanie kopaczy to w dużej mierze zasługa trenera, który wywarł na nich to piętno. To przecież nie kto inny jak właśnie on tłumaczył stracone punkty np. brakiem szczęścia albo tym, że… mieliśmy miesiąc marzec, to on fanzolił o najpiękniejszej grze, to on wreszcie kiedyś poleciał wykłócać się z Blaszokiem, który ośmielił się skrytykować jego podopiecznych.
Coś czuje, że jego widmo jeszcze długo będzie unosić się nad Bukową. Chyba, że Zarząd stanie wreszcie na wysokości zadania i zatrudni fachurę, który je bardzo szybko rozwieje, przepędzi raz na zawsze!
A bajtlom jasne, że trzeba iść pokibicować, niech mają od nas ten prezent za swój wysiłek, niech poczują jak pięknie, jakim zaszczytem jest grać na Bukowej przy dopingu kibiców! Oni to na pewno docenią i zapamiętają do końca życia w przeciwieństwie do „złodziei marzeń a.d. 2016-2017”.
Tomek
2 czerwca 2017 at 14:22
Jest tu napisana cała prawda. Problem w tym, że odpowiedzialność ponoszą piłkarze trener a nie CYgan. Wszak to on był architektem tej pięknej katastrofy. Obawiam się że niestety moje słowa będą kolejny raz prorocze i z tym Prezesem awans nie jest możliwy. Nie jest bo to nie Prezes tylko biedna ciamajda która nie potrafi w kluczowych momentach podejmować decyzji. Dalej uważam że należy ściągnąć sensownego menago z biznesu i zobaczycie że będą efekty. Jak by mi w mojej firmie urządzono taki sabotaż to reakcja byłaby natychmiastowa. I tak by zrobił każdy sensowny kierownik imprezey. Tylko nie Cygan. Proszę też nie opowiadać o wątpliwych zasługach poprawy sytuacji ekonomicznej. Nie poprawił jej Cygan poprzez zarzadzanie tylko UM poprzez wpompowanie kasy. Gdyby nie to dramat toczyłby się dalej
Mecza
2 czerwca 2017 at 15:55
O Legii „Widocznie tam mają po prostu poważnych i ambitnych piłkarzy” Ci sami ambitni grali więlką padakę za Hasika i spadli by z ligi na 100% gdyby go nie wymienili. Kwestia odpowiedniego trenera który potrafi zmotywować i ustawić co zrobił Magiera.U nas tego brakło.
Irishman
2 czerwca 2017 at 16:52
@Tomek, no to właśnie zobaczymy ile to co się stało w tym sezonie nauczyło prezesa Cygana. Dlatego proponuję poczekać ze stwierdzeniami „i tak nam się nie uda”, choćby na wybór trenera. Całkowicie zgadzam się bowiem z @Mecza, że trener to podstawa. On potrafi rozwalić najlepszy skład i odwrotnie. I dlatego też odczuwam lekki niepokój co nam nowy-stary Zarząd zgotuje. Ale jeśli coś fajnego, to potem już będę w miarę spokojny, bo jeśli od strony sportowej będziemy w dobrych rękach to do takiej pracy organizacyjno-administracyjno-marketingowej duet Cygan-Janicki nadaje się znakomicie!
Tylko, żeby teraz dobrze wybrali! EEECH!!!!!
kibic bce
2 czerwca 2017 at 17:00
A o to haslo na szpil ” bajtle Giekaes Katowice!!!!”
Po meczu wszystkie koszulki oddac dzieciakom pilkarzyny od siedmiu bolesci.
Pepik78
2 czerwca 2017 at 18:51
@Tomek nawet gdybyś tutaj napisał encyklopedie błędów GieKSy ostatnich lat oraz przedstawił pracę doktorską, to i tak nie wytłumaczysz niektórym. Zawsze będzie grupka ludzi w różowych okularach. Zawsze będzie jakiś procent ludzi, którzy będą mylić miłość do klubu z naiwnością, tego nie zmienisz. Szkoda nerwów. Ten sezon był niesamowicie spartaczony, wręcz w sposób bezczelny ale zmian na horyzoncie nie widać, nad czym mocno ubolewam. Duża część kibiców jest zawiedziona i ona pewnie w ramach protestu, nie pojawi się na Bukowej w przyszłym sezonie. Wszystko ma swoje granice….chociaż granice absurdu i farsy w Kce są mocno naciągane.
Mecza
2 czerwca 2017 at 19:18
Każdy mądry po sezonie, ale… Rok temu wg mnie Świerczok był najlepszym napastnikiem w miarę młodym made in Poland w Ekstaklapie. Mega zdziwiłem się jak przeczytałem że idzie do beniaminka z Tychów do ligi niższej. Zadawałem sobie pytanie jak już do 1ligi dlaczego nie GKS Katowice, no chyba z takim potentatem jak Tychy mamy coś do zaproponowania więcej. Zdziwiło mnie ale poczytałem że Świerczok jest niepokorny i ciężki do prowadzenia. W ektraklapie nikt chce a w 1 lidze idzie do beniaminka. Nic dziwnego że Jureczek go nie chciał bo chciał mieć w zespole same potulne owieczki. Tym tropem nie nadawał się też Trochim. Przeczytałem biografię Wojtka Kowalczyka i wg niego Brzęczek nie nadawał się na kapitana srebrnej drużyny z olimpiady (jak i dziś na trenera) bo był za grzeczny a dlaczego tamta drużyna osiągnęła wynik? Bo była nie przyzwoicie bez kompleksowa i „chamska” w swoim podejściu do grania. Potrzeba nam chamów i mądrego trenera albo budżetu Legii aby się z tego syfu wydostać. Przeczytajcie sobie jeszcze biografię Wójcika, zarąbista i w jeden dzień ją wchłonąłem. Parówy w górę i jedziemy z frajerami… a co w Katowiacach? najlepsza piłka na Polsacie haha
andreasw1959
2 czerwca 2017 at 20:34
BRAWO SHELLU
Mecza
2 czerwca 2017 at 20:38
Mecz żałobny? Tak ale… Czy to ważne że w Katowicach rządzi Uszok, Krupa a w GKS Król, Cygan, są słabi trenerzy i grają podobno piłkarze?! Przez najbliższe kilkanaście lat jeszcze wielu się ich przewinie od Prezydenta miasta Katowice po trampkarzy ale najważniejszy jest GKS!!! Ich wszystkich już nie będzie na stanowiskach ale my wyniki będziemy nadal sprawdzać i się wkurzać. Wg mnie trzeba określić cel jak ten dział piłkarski ma wyglądać docelowo i do tego dążyć małymi krokami. Określmy swoją tożsamość z której moglibyśmy być dumni i bez względu na sytuację w tabeli czy ligi dążmy do tego (np. 4 wychowanków, 5 PL, 2 obcokrajowców) Jasno określone kryteria i stadion się zapełni. Całe szczęście że nie jesteśmy wmieszani do ostatniego wątku z Mielcem.
Mecza
2 czerwca 2017 at 20:59
W ektraklapie jest ciśnienie na utrzymanie za wszelką cenę aby hieny pseudopiłkarskie były na powierzchni. Nie lepiej grać w 1 lidze wg schematu który wymieniłem z którym utożsamiają się mieszkańcy Katowic niż w Ektraklapie gdzie w kadrze jest 10 obcokrajowców i 10 najemników z PL? Gdybyśmy wygrali z Kluczborkiem i w niedzielę z Bytovią czy moglibyśmy być zadowoleni z naszych graczy? Pewnie tak ale co dalej? Nie byłbym dumny z tego. Tożsamość najważniejsza!
grohhh
3 czerwca 2017 at 11:28
jo chca kurwa jakiegoś Murińjo na trenera GKSu!!! ma być kurwa dobry!!!
Johnny
3 czerwca 2017 at 11:55
Mamy pretensje do Wszystkich ale nie do siebie. Od lat uciszanie na blaszoku gwizdów itp. Trza pomagać, wspierać jak nie idzie ale nie k… jak ładują nas ewidentnie w ch…. to do Kur.. JEST GIEKSA !!!! A zachowujemy się jak pizdy, to i zawodnicy grają jak pizdy. To ma być kocioł to ma być stary blaszok a nie zgromadzenie różańcowe, chcemy zmian zacznijmy od siebie
Pepik78
3 czerwca 2017 at 12:27
@Johnny o bezsensownym dopingu czy też śpiewaniu nieadekwatnych przyśpiewek do aktualnej sytuacji na boisku, pisałem już sezony temu. No ale zostałem wyśmiany. Teraz w młynie jest modna „ciapowatość” i poprawność polityczna. Broń Boże nie gwizdaj na piłkarza bo się jeszcze obrazi;) Jak sobie wspomnę, że w późnych latach 80-tych i 90-tych w przypadku złej gry od razu było pierdolnięcie z blaszoka, to po chwili piłkarze brali się do roboty. Zawsze to jakoś mobilizowało. Rozmawiam z wieloma kibicami starej daty i też pojąć nie mogą co się teraz dzieje.
MilowiceZS
3 czerwca 2017 at 12:45
Jestem idiotą
Johnny
3 czerwca 2017 at 14:28
Będę miał 80 lat pójdę na blaszok bez względu na wszystko. Ale mam dosyć skomlących bab, czytając te komentarze rzygać mi się chce, banda panienek i z czym my do smrodów? Przypomnieć dym z Tychami? jaki dym? kto został JKS a gdzie, młyn? jak w wierszu ..nam strzelać nie kazano… Prawda jest taka ze zawiniliśmy wszyscy a tym co chcą dalej poprawności polityczną na GieKSie i zrobić sobie dupną hamburgerownie z blaszoka bo sami władcy młynu docierają na 10 minutę po rozpoczęciu, proponuje zmienić sport. Koniec pierdolenia… mam dość.
Pepik78
3 czerwca 2017 at 21:46
Nawet na lidze mistrzów były gwizdy, nie to co u nas. Disco polo na blaszoku pełną para: ja kocham GieKSę lolololo ja kocham GieKsę… szkoda słów. Ekipa z młyna dawno się zagubiła. Jednym słowem tragedia, No ale mamy młynowych nowego pokolenia, ciapkowatość, poplątana z poprawnością polityczną.
Johnny
4 czerwca 2017 at 00:10
Nie wiem kto osobiście odpowiada za układ z JKS-em ale robi świetną propagandę. Pamiętny mecz z Tychami i hasło ..this is war.. co by było gdyby Tychy się przebiły? stałem z JKS i k… byłem przerażony gdzie są moi? Czy co nie którzy się odmulą? Ale po co z Tychami to był wypadek przy pracy a derby ze smrodami i tak będą bez gości, ja pierdole ale wstyd. A teraz narzekania jak napisałem wcześniej na trybunach pizdy to i zawodnicy pizdy i nie ma co się oszukiwać, nikt nie jest bez winy ale jak młyn woli wpierdalać kiełbaski zamiast odśpiewać hymn to ja Was pierdole, zmieńcie se kurwa klub idźcie na roosvelta, macie moje błogosławieństwo
żabol
4 czerwca 2017 at 16:24
Witam. Jakże odmienne nastroje u nas i u Was. Powiem szczerze że na 8-10 kolejek przed końcem ligi u nas były te same nastroje. Frustracja i ile nie npisac ze wkurwienie. Nikt juz chyba nie wierzył w to że można. Frajersko mecz przegrany w Kluczborku to tak samo przeżywany jak Wasz. Mecz z Chojniczanka dał jakies nadzieje gdzie i tak dawano nam 1% szans na awans.
Teraz… osobiście uważam to za jakiś cud. Z tym że nie mamy druzyny na ekstraklapę. Brosz wywalił starych, postawił na młodzież… niby dobrze ale Oni nie udźwigną presji. Czytałem tu kiedyś jak chwaliliście Brosza, powiem szczerze ze Górnik gra słabą piłkę. Bez taktyki, (sporadyczne akcje)
Uważam że GieKSa grała 100razy lepsza piłkę z Brzeczkiem niż my z Broszem. Tylko ze u nas w mieście chcą ekstraklapy, u Was niekoniecznie…
Pozdro GieKSa i powodzenia w nowym sezonie. i dzięki za super derby.
GieKSiorz
4 czerwca 2017 at 16:36
GRATULUJE GÓRNIKOWI AWANSU!!!TO PRAWDA W ZABRZU PANI PREZYDENT CHCE I TO WIDAC,A U NAS PAN KRUPA ROBI NAS W HUJA I TYLE .PANI MANKA SZULIK MA JAJA NASZ PREZYDENT NIE.ZRESZTA GORNIK MA I STADION NA MIARE EKSTRAKLASY I ORGANIZACJE I WYSOKA FREKWENCJE,WIERZE ZE U NAS NA GIEKSIE TEZ PRZYJDA LEPSZE CZASY.ALE TRZEBA CHCIEC!!!!POTEM DZIWIA SIE ZE MALA FREKWENCJA ITD A ILE LAT IDZIE ROBIC LUDZI W HUJA?FAJNIE ZE BEDZIE MOZNA SIE WYBRAC NA GORNIK I BANIK I ZOBACZYC EKSTRAKLASE,MAM NADZIEJE ZE TEN SEZON U NAS WYWOLA POZYTYWNE PIERDOLNIECIE I ZE PREZES,PREZYDENT,KIBICE WEZMA SIE DO ROBOTY,BO BLASZOK TEZ JUZ NIE TEN SAM CO W LATACH 90TYCH:(.POZDRAWIAM GIEKSIARZY,GORNIK I BANIK.
zippo50
5 czerwca 2017 at 15:15
Dla Janusza Jojko mam duży szacunek jako bramkarza ale jego prowadzenie meczu już mniej ,robienie tuby z dłoni i wydawanie poleceń zawodnikom jest żenujące tak się prawdziwy trener nie zachowuje.Brzęczek też biegał darł się i gestykulował,osobiście mnie to wnerwia bo siedzę w „3” czyli za plecami, zamiast koncentrować się na meczu muszę oglądać te „pajacowanie”.W nowym sezonie zrobię sobie „szlojder” i będa guzolami prać w tych co po linii biegają i przeszkadzają