Hokej
O przedłużenie marzeń i powrót do Satelity
W poniedziałek i wtorek czekają nas mecze numer 3 i 4 finału TAURON Hokej Ligi. Teraz rywalizacja przeniesie się na lodowisko GKS-u Tychy, który po meczach w Katowicach prowadzi 2:0.
Tyszanie z pewnością będą chcieli wykorzystać szansę na zakończenie serii w 4 meczach i podniesienie pucharu przed własną publicznością – Katowiczan czeka więc piekielnie trudne zadanie. To właśnie GieKSa jest autorem ostatnich zwycięstw 4:0 w finałach – udało się to nam zarówno w 2022 przeciwko Unii, jak i rok później właśnie przeciwko Tyszanom i wszyscy chcielibyśmy, byśmy to my dalej byli drużyną z ostatnim ,,sweepem” w finale. Rozpędzeni Tyszanie nie przegrali jednak już od 9 spotkań – po tym, jak w ćwierćfinale JKH doprowadziło do stanu 1:1 w drugim meczu, Tychy doprowadziły do wygrania tej serii 4:1, a następnie bezbłędnie rozjechali Zagłębie Sosnowiec.
Z trzech spotkań, które rozegraliśmy w tym sezonie na Stadionie Zimowym, wygraliśmy tylko jedno – pierwszego dnia lutego zwyciężyliśmy po rzutach karnych, a po 65 minutach na tablicy wyników widniał wynik 4:4 po golach Lundegarda, Wronki, Vervedy i Chodora, a dla gospodarzy trafiali wówczas dwukrotnie Komorski i po razie Łyszczarczyk oraz Heljanko. W karnych trafiali Anderson, Wronka i Fraszko, a skuteczny najazd po stronie gospodarzy wykonał Heljanko. 60 minut nie wystarczyło także w drugiej kolejce sezonu, wtedy jednak złotego gola na 2:1 w dogrywce zdobył Heljanko, a wcześniej gole zdobyli Lundegard i Knuutinen. Najgorzej możemy wspominać listopadowy mecz, gdy Tyszanie rozbili nas aż 7:1.
O zwycięsko w klasyfikacji kanadyjskiej play-offów walczą Hannu Kuru i Patryk Wronka – obaj mają po 13 punktów, choć trzeba zauważyć, że Fin zagrał aż 4 spotkania mniej. 13 oczek ma także Heikkinen z Unii, ale on już swojego dorobku nie poprawi. Kuru jest jedynym zawodnikiem z dwucyfrową liczbą asyst, bo uzbierał ich już 11. Najlepszym strzelcem jest natomiast Rasmus Heljanko, który w 11 meczach trafiał aż 7-krotnie. W czołowej 10-tce ligi Tyszanie mają jeszcze Joela Kerkkanena i Alana Łyszczarczyka z 10 punktami, natomiast po stronie Katowic mamy jeszcze Bartosza Fraszko, który punktował 11-krotnie. Spośród obrońców biorących udział w finale najwięcej oczek uzbierał uzbierał Valtteri Kakkonen, bo 8 za 2 gole i 6 asyst, ale tylko punkt mniej ma Lundegard, przy czym aż 4-krotnie sam strzelał gola. Tomas Fucik broni skuteczniej od Jespera Eliassona o 0,09%.
6.04.2026 (poniedziałek, 20:00) GKS Tychy – GKS Katowice – mecz nr 3 finału fazy play-off
7.04.2026 (wtorek, 20:30) GKS Tychy – GKS Katowice – mecz nr 4 finału fazy play-off
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze