Piłka nożna Prasówka
Media: Mecz o fotel lidera w Lubinie
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego spotkania Zagłębie Lubin – GKS Katowice.
zaglebie.com – Raport medyczny przed meczem z GKS-em Katowice
[…] Informujemy, że w meczu z GKS-em Katowice w 19. kolejce PKO BP Ekstraklasy, który zostanie rozegrany w piątek 30 stycznia, czterech zawodników KGHM Zagłębia Lubin nie będzie dostępnych do dyspozycji trenera z powodu urazów.
30 stycznia KGHM Zagłębie Lubin wraca do gry w PKO BP Ekstraklasie. Miedziowi w pierwszym meczu zagrają u siebie z GKS-em Katowice. Start spotkania zaplanowano o godzinie 18:00.
Niedostępni do gry w spotkaniu będą Dominik Hładun, Tomasz Makowski, Cyprian Popielec i Marcel Reguła. Czterej piłkarze są kontuzjowani, dlatego trener Leszek Ojrzyński nie będzie mógł z nich skorzystać.
gazetawrocławska.pl – Zagłębie Lubin – GKS Katowice: Transfery za pięć dwunasta i mecz o fotel lidera w Lubinie
Ekstraklasa budzi się z zimowego snu. Już dziś o godz. 18 KGHM Zagłębie Lubin podejmie GKS Katowice. Lubinianie dwa dni przed tym meczem ogłosili nazwiska dwóch nowych piłkarzy.
Wraca PKO Ekstraklasa, czyli najbardziej wyrównana liga świata, jak lubią trochę ironicznie mawiać kibice. Tabela faktycznie od lat nie była tak spłaszczona. Świadczy o tym m.in. fakt, że 5. po rundzie jesiennej Zagłębie Lubin wygrywając dziś z GKS-em Katowice, zostanie liderem. Przynajmniej na kilkanaście godzin, czyli sobotniego meczu Górnika Zabrze z Piastem Gliwice.
Na 100% w osiągnięciu tego celu nie pomoże Leonardo Rocha. Niezwykle bramkostrzelny Portugalczyk nie został wykupiony z Rakowa Częstochowa, czym władze Miedziowych rozsierdziły kibiców. Zagłębie ustalało kwoty odstępnego w przypadku konieczności wykupienia napastnika „Medalików” zarówno w letnim, jak i zimowym oknie transferowym, by ostatecznie uznać, że jest za drogo i Rocha musiał wracać pod Jasną Górę.
Prezes Paweł Jeż i dyr. Rafał Ulatowski uspokajali, że są przygotowani na taką ewentualność i w zanadrzu mają innych napastników do rywalizacji z Michálisem Kossídisem, bo teraz to Grek wydaje się naturalnym numerem jeden w ataku „Miedziowych”. No i sprowadzili…
W środę przed wieczorem klub ogłosił zakontraktowanie Levente Szabó. To niespełna 27-letni Węgier, który ostatnie półtora roku spędził w 2. Bundeslidze, a konkretnie w Eintrachcie Brunszwik. W pierwszym sezonie strzelił 4 gole w 25 ligowych wstępach, a w obecnym jednego w 13. Mówiąc delikatnie – Niemcy nie byli nim zachwyceni.
Wcześniej Szabó grał głównie w ojczyźnie. Nigdy nie strzelił więcej, niż 7 bramek na przestrzeni jednego sezonu (kampania 2023/24 w węgierskiej ekstraklasie, kiedy grał w Diósgyőr i Videotonie Fehérvár).
Szabó jest wysoki (195 cm) i silny, ale wedle niemieckich źródeł brakuje mu szybkości, a do tego ma być dość surowy technicznie. Problemem miała być także wydolność przy intensywności, z jaką gra się w 2. Bundeslidze. Profilem bardziej przypomina więc Kossídisa, aniżeli Rochę.
Drugim wzmocnieniem Zagłębia jest będący z drużyną już od jakiegoś czasu Sebastian Kowalczyk. Kończący w tym roku 28-lat wychowanek Pogoni Szczecin wraca do Polski po 2,5-letnim pobycie w Stanach Zjednoczonych. Reprezentował tam barwy Houston Dynamo. W MLS uzbierał 70 występów, strzelił 5 goli i zanotował 3 asysty. To ofensywny pomocnik, mogący grać także na obu skrzydłach. Ma wzmocnić rywalizację po odejściach Marka Mroza i Mateusza Wdowiaka.
Obaj mogą zadebiutować w dzisiejszym meczu, który wedle prognoz może zostać rozegrany w dość mroźnej aurze. Wprawdzie temperatura ma oscylować w okolicach 0° Celsjusza, ale uczucie zimna mogą potęgować podmuchy wiatru. Kto lepiej poradzi sobie w tych okolicznościach?
mkszaglebie.pl – Po raz 44. z GKS-em Katowice. Historia pojedynków
Ostatnie dwa ligowe pojedynki z GKS-em Katowice lubinianie rozgrywali w delegacji. Tym razem, na początek zmagań w 2026, zespół Leszka Ojrzyńskiego zmierzy się z GieKSą przed własną publicznością inaugurując rundę wiosenną.
Początki ligowych pojedynków obu klubów sięgają sezonu 1975/1976 i nie należały do udanych dla Zagłębia. Dwie porażki, 0:5 i 1:2, na długo zapisały się w statystykach. Na bardziej okazałe zwycięstwo przyszło nam długo poczekać. Dopiero w rozgrywkach 2004/2005 lubinianie rozbili GKS aż 7:0. Kolejna wysoka wygrana przyszła dekadę później, już na zapleczu ekstraklasy, gdy Zagłębie wygrało 5:0. Historia tej rywalizacji wielokrotnie dostarczała więc zarówno bolesnych lekcji, jak i efektownych triumfów.
Dotychczas oba zespoły spotkały się 43 razy. Zagłębie wygrało 13 meczów, 14 razy padł remis, a 16 spotkań zakończyło się zwycięstwem drużyny z Katowic. Warto jednak zwrócić uwagę na bilans bramek, który minimalnie przemawia na korzyść lubinian i wynosi 51:47.
Ostatnie ligowe mecze przed powrotem GKS-u do Ekstraklasy rozegrano w sezonie 2014/2015. Był to trudny okres dla Zagłębia, zakończony spadkiem do 1. ligi i przegranym finałem Pucharu Polski. Jesienią tamtych rozgrywek „Miedziowi” wygrali w Lubinie 1:0 po trafieniu Michala Papadopulosa, a wiosną rozgromili rywali na wyjeździe 5:0. Na listę strzelców wpisywali się wtedy m.in. Arkadiusz Woźniak, dziś ponownie związany z Zagłębiem, oraz Adrian Błąd, obecnie jedna z kluczowych postaci GKS-u.
Najświeższy rozdział tej historii to mecz z rundy jesiennej obecnego sezonu. W drugiej kolejce PKO BP Ekstraklasy Zagłębie bardzo dobrze weszło w spotkanie i do przerwy prowadziło 2:0. Po zmianie stron obraz gry uległ jednak wyraźnej zmianie. Zespół Leszka Ojrzyńskiego cofnął się, oddał pole gry rywalom, a roszady personalne nie przyniosły oczekiwanego efektu. GKS wykorzystał swoją szansę i doprowadził do remisu 2:2. Choć w końcówce pojawiły się jeszcze okazje na zwycięstwo, defensywne nastawienie w drugiej połowie sprawiło, że pełna pula wymknęła się naszym piłkarzom z rąk.
[…] Bilans spotkań Zagłębie Lubin – GKS Katowice:
Zwycięstwa Zagłębia: 13
Remisy: 14
Zwycięstwa GKS-u Katowice: 16
Bilans bramek: 51:47 dla Zagłębia
wroclaw.tvp.pl – Na inaugurację w Lubinie Zagłębie podejmie GKS Katowice
Wiosenna część sezonu piłkarskiej ekstraklasy rozpocznie się meczem Zagłębia Lubin z GKS-em Katowice. Jesienią lepiej spisywali się „Miedziowi”, którzy zajmują piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 28 punktów. Katowiczanie mają osiem punktów mniej i są w strefie spadkowej, na 16. pozycji.
Trener GKS-u spodziewa się trudnego meczu w Lubinie.
– Inauguracja. Wszyscy na pewno mocno naoliwieni i mocno skoncentrowani przed rozgrywkami. Zagłębie to niewątpliwie pewnego rodzaju czarny koń. Wiadomo, Wisła Płock pozostaje liderem, a oni też bardzo wysoko w tabeli. Także spodziewam się bezpośredniego meczu, Zagłębie będzie bardzo agresywnie przygotowane. Musimy być gotowi na to wszystko. Wielu jakościowych, dobrych piłkarzy w Lublinie. My mamy swoje sposoby i swój sposób na ten mecz i wydaje mi się, że wiemy, co trzeba zrobić – mówi Rafał Górak.
Obrońca GKS-u Arkadiusz Jędrych zapewnia, że zespół jest dobrze przygotowany do rundy wiosennej.
W moim odczuciu jesteśmy gotowi. Niech liga weryfikuje, niech ten pierwszy mecz i każdy kolejny weryfikuje, a my zrobimy wszystko, żeby piąć się w górę tabeli i na koniec sezonu być w tym miejscu, w którym chcemy – twierdzi piłkarz.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Najnowsze komentarze