Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: GieKSa ma swój moment

Avatar photo

Opublikowany

dnia

„Do trzech razy sztuka” to chyba najczęściej powtarzane obecnie powiedzenie w Katowicach i Białymstoku. Szykowaliśmy się do gry w listopadzie, szykowaliśmy się i w lutym, natomiast aż do połowy marca przyszło nam czekać na pierwsze ligowe starcie z Jagiellonią. Przed wtorkowym meczem po raz drugi zapytaliśmy Piotra Owsiejko, redaktora naczelnego serwisu JB1920.pl, o formę żółto-czerwonych i oczekiwania przed rywalizacją z GieKSą.

Niespełna stu kibiców GieKSy zdążyło przeczytać materiał z naszej poprzedniej rozmowy, którą opublikowaliśmy kilkadziesiąt minut przed oficjalnym komunikatem o ponownym przełożeniu meczu Jagiellonii z GKS-em. Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, kiedy twoim zdaniem był najlepszy moment na rozegranie tego spotkania?
Dzisiaj wydaje się, że pierwotny termin był jednak najbardziej optymalny. Utrzymalibyśmy właściwy rytm grania, a przede wszystkim do dyspozycji trenera byłby Oskar Pietuszewski. Drugi termin, ostatecznie również przełożony, nie do końca nas zadowalał, bo pogoda nie była odpowiednia – nawet jeśli nie padałby śnieg, to mróz dałby się we znaki zarówno piłkarzom, jak i samej murawie. Z kolei dzisiaj to GKS jest w zdecydowanie lepszej formie sportowej, a Jagiellonia złapała dołek: patrząc na pięć ostatnich meczów, trzy punkty to mizerny dorobek.

W lutym mogliśmy się porównywać na tle Widzewa – nasze ekipy wygrały swoje mecze. Dziś jesteśmy świeżo po spotkaniach z Lechią i tutaj jest już inaczej. W ubiegłym tygodniu zapytałem Kamila z Gdańska, czy to biało-zieloni byli tak mocni, czy Jadze kończy się paliwo. Jak ty odpowiesz na to samo pytanie?
Na kilku pozycjach w drużynie rzeczywiście może brakować paliwa. Podtrzymuję tezę z naszej poprzedniej rozmowy, że nie możemy w nieskończoność polegać na duecie Imaz – Pululu, bo nie są oni w stanie brać wszystkich akcji na siebie. Niestety, od lutego niewiele się zmieniło – poza Kajetanem Szmytem, który próbuje brać więcej gry na siebie, zdecydowanie brakuje jakości na skrzydłach. Moim zdaniem potencjał naszych skrzydłowych bardziej pasuje do drużyn dołu tabeli niż tych walczących o mistrzostwo, więc polegamy głównie na środku pola. Tymczasem Imaz ma już swoje lata, więc coraz trudniej będzie mu utrzymać stabilną, wysoką formę.

Co poszło nie tak w meczu z Piastem?
Ocenę tego meczu należy wystawić przez pryzmat wyjściowego składu, jaki zaproponował trener Siemieniec. Kompletnie zmienił duet stoperów, zdecydował się też na roszadę na skrzydłach – na prawym pojawił się lewy obrońca Bartłomiej Wdowik. Takie zestawienie przywodzi mi na myśl sezony, w których Jagiellonia była na dole tabeli i moim zdaniem Wdowik nie ma tyle jakości, by na tej pozycji nadawać ton akcjom Jagi. Ponadto na ławce mecz zaczął Pululu. Moim zdaniem tych zmian było za dużo i odbieram to jako pewien sygnał od trenera dla dyrektora sportowego, że kadra nie jest optymalna jeśli chodzi o drugi garnitur.

Szeroka kadra jest szczególnie ważna, gdy wiosną gra się w europejskich pucharach. Wy jeszcze niedawno mierzyliście się z Fiorentiną. Włosi byli do przejścia?
Trudno to jednoznacznie ocenić, bo nie jestem pewien, czy Fiorentina wrzuciła najwyższy bieg. Wydaje mi się, że rewanż we Włoszech zaczęli zbyt wyluzowani, a gdy odrobiliśmy straty, to do boju posłano najlepszych zawodników i poprzeczka poszła w górę. Z perspektywy krajowego rankingu pozostaje się cieszyć, że wygraliśmy we Florencji i zarobiliśmy kolejne punkty, ale jakość indywidualna piłkarzy Fiorentiny była na tyle konkretna, że w swoim najmocniejszym zestawieniu nie pozwolili nam rozwinąć skrzydeł. Tym bardziej, że sami nie mieliśmy wystarczającej jakości wśród zmienników. Nie obiecywałem sobie zbyt wiele po tej rywalizacji licząc, że przynajmniej w jednym meczu zarobimy punkty do rankingu i to się udało.

We Włoszech błysnął Bartosz Mazurek, zdobywając trzy gole. Czy jest to piłkarz z potencjałem, aby wejść w buty Oskara Pietuszewskiego?
Bartosz Mazurek jest zawodnikiem nad wyraz dojrzałym jak na swój wiek. Dzięki dobrej postawie w CLJ szybko dostał szansę w 3-ligowych rezerwach, gdzie strzelił kilka bramek i zaczął trenować z pierwszą drużyną. Rywalizacja nie była łatwa, bo na jego pozycji grali Drachal, Flach i Lozano. Mazurek czekał jednak na swoją szansę, zaliczył dobre wejście w jednym z meczów Ligi Konferencji i od tej pory trener stawia na niego coraz częściej. Swoją postawą udowadnia, że nie otrzymuje szans za darmo – zawsze z uniesioną głową, aktywnie gra do przodu i próbuje wchodzić w dryblingi. Jego zaletą jest uniwersalność, bo na przestrzeni ostatniego miesiąca grywał zarówno na pozycji numer osiem, jak i na skrzydle, z kolei z Legią zagrał nawet jako defensywny pomocnik. Jest to piłkarz o nieco innym profilu niż Pietuszewski, który bazuje na walorach ofensywnych, z kolei Mazurek pasuje także do innych zadań. Długofalowo obaj mogą być solidnym wzmocnieniem dla polskiej piłki.

Rotacja składem w meczu z Piastem nie wyszła wam na dobre, czy można się zatem spodziewać podobnych manewrów we wtorek?
Można z góry założyć, że skoro w sobotę grał Baždar, to we wtorek od pierwszej minuty wyjdzie Pululu, a za Drachala zagra Mazurek. Trener będzie raczej próbował wrócić do ustawień fabrycznych niż szukać kolejnych eksperymentów. Myślę, że po słabym meczu z Lechią chciał nieco wstrząsnąć zespołem, a z uwagi na natężenie spotkań rotacje były konieczne. Większa ich liczba przypadła na Piasta, z kolei z GieKSą wrócimy raczej do sprawdzonych rozwiązań, np. duet Pelmard – Vital na środku obrony. Ponadto mam nadzieję, że na skrzydłach zobaczymy nominalnych skrzydłowych, a nie Wdowika.

W ubiegłym sezonie Jaga była mistrzem, a GieKSa beniaminkiem. Mimo to tanio skóry nie sprzedaliśmy i narobiliśmy wam kłopotów.
Patrząc na pracę, jaką w Katowicach wykonuje Rafał Górak, można być pewnym, że GKS dla nikogo nie będzie łatwym rywalem. Trener ma konkretny pomysł na grę swojego zespołu, ponadto podoba mi się, jak w Katowicach rozwijają się poszczególni zawodnicy. Przykładem może być Oskar Repka, który dziś jest w orbicie zainteresowań trenera reprezentacji. Bartosz Nowak jest z kolei postacią dobrze znaną w Ekstraklasie już od dłuższego czasu, natomiast wydaje mi się, że trener Górak wyciąga z niego znacznie więcej niż jego poprzedni szkoleniowcy. Widząc GKS Katowice na naszym ligowym rozkładzie nigdy nie mam pewności, że czeka nas mecz, w którym będziemy dominować. Tak samo jest i teraz.

Mieliście okazję przekonać się w grudniu, jak wielkim świętem na Śląsku jest Barbórka. I choć Ślązacy słyną z gościnności, to my nie pokazaliśmy tego na Nowej Bukowej. Wy z kolei zachowaliście się jak trzeba – przyjechaliście z prezentem, który pod koniec pierwszej połowy wręczył nam młody bramkarz Piekutowski. Mówiąc jednak poważnie, pucharowe starcie to zmarnowana szansa czy porażka w takim meczu miała prawo się przydarzyć?
W tamtym okresie Jagiellonia trochę improwizowała, a nasze mecze miały wtedy podobny scenariusz – próbowaliśmy atakować, ale nie wykorzystywaliśmy swoich sytuacji, za to rywal bywał skuteczniejszy. Tak było zarówno w Katowicach, jak i w Niecieczy. Był to dla nas trudny okres, a kolejne wyjazdy nie sprzyjały logistyce. Dlatego nikt nie zakładał, że jedziemy do was po pewny awans. Spodziewaliśmy się trudnego wyzwania, tym bardziej, że po przełożonym meczu ligowym GieKSa mogła chcieć udowodnić, że jest mocna i dobrze przygotowana do rywalizacji z nami. Tak też się stało. Wydaje mi się, że Jagiellonia stworzyła więcej okazji, ale gospodarze byli bardziej konkretni.

Aż trudno uwierzyć, że zimą byliśmy na skrajnych biegunach tabeli, a we wtorek możemy się minąć w ligowym zestawieniu. Wynika to zarówno z dobrej formy GieKSy, jak i małego dołka Jagi. Jak spoglądasz na resztę sezonu? Walka o mistrzostwo pozostaje waszym celem?
Na ten moment liczę przede wszystkim na utrzymanie w strefie pucharowej. Ostatnio brakuje zwycięstw, szczególnie w lidze – mimo że zaczęliśmy od dwóch wygranych, to w następnych meczach był z tym problem. Mieliśmy nadrabiać na własnym stadionie, bo w tej rundzie sporo gramy w Białymstoku, natomiast najnowszy bilans po remisach z Radomiakiem i Legią oraz porażce z Piastem może niepokoić. Trzeba odzyskać atut własnego boiska licząc, że poprawi się współpraca w obronie, która przestanie popełniać proste błędy. Z kolei z przodu należy poprawić skuteczność. Dzisiaj dostrzegam problem, aby wydobyć z tej drużyny pełen potencjał, chociaż z drugiej strony być może na ten moment to właśnie jest nasze maksimum.

Patrząc na zestawienie wyników w rundzie wiosennej, zaskakuje cię wysoka pozycja GieKSy?
Wasza forma jest przede wszystkim regularna. Wielokrotnie podkreślałem moje uznanie dla trenera Góraka, a w zeszłym sezonie widziałem go w gronie kandydatów do trenera sezonu. Sposób gry GKS-u oparty na konkretnych cechach i jakości poszczególnych zawodników, którzy razem tworzą kolektyw, jest waszym atutem. Ostatnie wyniki musiały dodać wam pewności siebie i spodziewam się, że nawet jeśli przyjdzie słabsza forma, to na bazie tego entuzjazmu będziecie w stanie „przepychać” kolejne zwycięstwa. Tego właśnie brakuje Jagiellonii, aby napędzić się jednym czy dwoma dobrymi meczami. Tymczasem my, choć wygraliśmy z Widzewem i Motorem, to nie było w tych meczach ani pełnej kontroli, ani dominacji. GieKSa ma za to swój moment i niech z tego korzysta. To bardzo ważne, że jeśli pojawia się szansa na dobry wynik, to trzeba ją chwytać, nie odpuszczać i iść na całość.

W każdym innym momencie sezonu mecz GieKSy w Białymstoku miałby zdecydowanego faworyta. Dziś chyba nie tak łatwo go wskazać.
Ciężko cokolwiek przewidzieć, bo może to być mecz, który Jagiellonia łatwo wygra, ale równie dobrze GKS może zrobić to, co Piast – szybko wyjść na prowadzenie i dowieźć korzystny wynik do końca. „Wszystko się może zdarzyć”, jak to było w jednej z piosenek.

Jeśli natomiast Jaga zagra żelaznym wyjściowym składem, będzie w stanie zdominować przebieg meczu?
Z pewnością, natomiast nie można wykluczyć, że GKS w pierwszej ofensywnej akcji trafi do siatki, co już nie raz w tym sezonie pokazał. My za to mamy problemy z wykorzystywaniem akcji podbramkowych, więc naprawdę trudno przewidzieć scenariusz wtorkowego meczu.

Mimo wszystko spróbuj wytypować wynik.
Stawiam na remis 2:2.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga