Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: GKS Katowice gładko ograł Zagłębie Lubin

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania Zagłębie Lubin – GKS Katowice 0:2 (0:1).

zaglebie.com – Pierwsza domowa porażka

[…] Niestety mecz rozpoczął się najgorzej jak mógł dla Miedziowych. Już w 2. minucie GKS Katowice objął prowadzenie po precyzyjnym uderzeniu Bartosza Nowaka. Chwilę później podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego mogli wyrównać, ale główka Michała Nalepy poszybowała nad poprzeczką. W 19. minucie rywalizacji przyjezdni stanęli przed szansą na podwyższenie prowadzenia. Na szczęście po strzale z lewej strony pola karnego Borjy Galana dobrze interweniował Jasmin Burić. W następnej akcji to KGHM Zagłębie Lubin zagroziło bramce przeciwnika. Po dośrodkowaniu Damiana Dąbrowskiego bliski zdobycia bramki był Michalis Kosidis – zabrakło centymetrów, by wyrównać stan meczu. Kwadrans przed przerwą na uderzenie z dystansu zdecydował się Mateusz Kowalczyk, ale dobrze ustawiony był bramkarz Miedziowych. W pierwszej połowie już nic więcej się nie wydarzyło. Lubinanie schodzili do szatni, przegrywając 0:1.

Po zmianie stron dalej groźniejszy był GKS Katowice. W 49. minucie na strzał ze sporej odległości zdecydował się Mateusz Kowalczyk, ale wyraźnie chybił. Chwilę później było już 2:0 dla przyjezdnych, autorem gola po stałym fragmencie był Arkadiusz Jędrych. Po godzinie gry Jesus Diaz podawał do Filipa Kocaby, a ten spróbował zaskoczyć bramkarza gości. Jednak zabrakło przy tym strzale precyzji. W kolejnych minutach Miedziowi dążyli do gola kontaktowego, ale brakowało w naszej drużynie kreacji. W doliczonym czasie gry bliski skierowania piłki do siatki był jeszcze Michalis Kosidis, jednak był to strzał niecelny.

 

gol24.pl – GKS Katowice gładko ograł Zagłębie Lubin. To był teatr jednego aktora – Bartosza Nowaka

W Lubinie strzelali tylko goście. W pierwszym meczu PKO Ekstraklasy po przerwie zimowej Zagłębie uległo GKS Katowice, przegrywając 0:2. Najlepiej wypadł pomocnik Bartosz Nowak – autor błyskawicznego gola i późniejszej asysty. Widowisko rozgrywane w mrozie śledziło 3745 w tym kilkuset kibiców przyjezdnych.

Zagłębie w przypadku wygranej co najmniej do jutra byłoby liderem Ekstraklasy. Tak się nie stało. Zespół Leszka Ojrzyńskiego nie miał zbyt wielu argumentów. Jeden odebrali działacze, kompromitując się w sprawie wykupu Leonardo Rochy. Bez tego napastnika i kilku innych ważnych graczy nie dało się dziś nic wskórać. Bez echa przeszedł debiutancki występ nowego napastnika, Levente Szabo, który wszedł na całą drugą połowę.

Za to GieKSa spisała się na medal. Już w 2. minucie objęła prowadzenie, kiedy w polu karnym rywali wmanewrował Bartosz Nowak (szósty gol w lidze, jedenasty w sezonie). Potem zawodnicy Rafała Góraka zmusili przeciwników do biegania. Aż w końcu w 52. minucie po dośrodkowaniu Nowaka z rzutu rożnego wynik po uderzeniu głową ustalił Arkadiusz Jędrych. Jedyna zła wiadomość to kartka Borji Galana oznaczająca pauzę przeciwko Jagiellonii Białystok w zaległym spotkaniu (środa, 4 lutego).

Dzięki wygranej GKS Katowice ma w dorobku 23 punkty, dzięki czemu awansowało na dziesiąte miejsce. Zagłębie po weekendzie może spaść z piątego nawet na dziewiąte.

miedziowe.pl – Falstart Zagłębia na inaugurację rundy wiosennej

Przez dziewięć spotkań rundy jesiennej KGHM Zagłębie Lubin było niepokonane na swoim boisku, ale już w pierwszym meczu rundy wiosennej twierdza Lubin padła. Na inaugurację tej części sezonu Miedziowi zaliczyli falstart i ulegli walczącemu o utrzymanie GKS-owi Katowice 0:2. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego bardziej przypominała zespół z sezonu 2024/2025 niż sensację ostatnich miesięcy w PKO BP Ekstraklasie.

Okres sparingów nie potoczył się po myśli Miedziowych, bo w pięciu meczach zanotowali trzy remisy i dwie porażki. W międzyczasie toczyły się bardzo ważne negocjacje w sprawie wykupu na stałe Leonardo Rochy. Jak już wiadomo, Portugalczyk nie będzie strzelał goli w barwach Zagłębia co mocno osłabia siłę ofensywną ekipy Leszka Ojrzyńskiego.

Nieco ponad 60 sekund potrzebowała drużyna gości do objęcia prowadzenia. Bartosz Nowak okazał się pierwszym strzelcem w ekstraklasie w 2026 roku i od samego początku spotkania Miedziowi musieli gonić wynik. To nie wychodziło im najlepiej, brakowało polotu i pomysłu na atak w polu karnym rywala. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla GKS-u i w przerwie kibice Zagłębia z pewnością liczyli na poprawę gry, która przyniesie przynajmniej gola wyrównującego.

Tak się nie stało, bo w 52. minucie Katowiczanie podwyższyli prowadzenie po uderzeniu głową i byli w komfortowej pozycji przed kolejnymi kilkudziesięcioma minutami. Miedziowi mieli pojedyncze zrywy, ale nie stanowiły one zagrożenia dla defensywy gości. Tuż pod koniec meczu mogło być nawet 3:0, ale gol piłkarza GKS-u został anulowany z powodu spalonego.

 

gazetawrocławska.pl – Twierdza Lubin padła. Nie dla Zagłębia fotel lidera.

KGHM Zagłębie Lubin przegrało z GKS-em Katowice 0:2 na inaugurację piłkarskiej wiosny. Miedziowi pierwszy raz w tym sezonie przegrali na własnym stadionie i nie wykorzystali szansy, by wskoczyć na fotel lidera PKO Ekstraklasy.

Zagłębie Lubin w mroźny piątkowy wieczór podejmowało GKS Katowice. Był to pierwszy mecz o stawkę w Polsce w 2026 roku. Niska temperatura, a być może także atmosfera wokół klubu, nie miały pozytywnego wpływu na frekwencję. Trybuny w dużej mierze świeciły pustkami, a zasiadło na nich tylko nieco ponad 3700 widzów.

Miedziowi przystępowali do tego spotkania osłabieni brakiem kontuzjowanych Marcela Reguły, Kajetana Szmyta, Tomasza Makowskiego i przede wszystkim Leonardo Rochy, który nie został wykupiony z Rakowa Częstochowa.

Za strzelanie goli miał odpowiadać przede wszystkim tercet: Michális Kossídis, Jakub Sypek, Adam Radwański. Do przerwy bramka padła tylko jedna i to już w 2′ minucie. W lekkim zamieszaniu w szesnastce gospodarzy najlepiej odnalazł się Bartosz Nowak i pewnym strzałem wyprowadził gości na prowadzenie.

Zagłębie z gry praktycznie nie stwarzało zagrożenia. Najgoręcej pod bramką Rafała Strączka robiło się po stałych fragmentach gry, ale gospodarzom brakowało wykończenia i na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 0:1.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie: pierwszy poważniejszy atak przyjezdnych dał im rzut rożny, po którym wynik na 2:0 podwyższył Arkadiusz Jędrych. Bartosz Nowak do gola dopisał sobie asystę.

Trener Ojrzyński zareagował zmianami. Posłał do boju Jesúsa Díaza i debiutującego w miedziowych barwach Sebastiana Kowalczyka, ale to nie pomagało. Zagłębie nadal grało apatycznie i bez pomysłu w ofensywie.

Zagłębie Lubin przegrało, tracąc nie tylko szansę na fotel lidera, ale też status jedynej niepokonanej na własnym stadionie drużyny w trwającym sezonie PKO Ekstraklasy.

 

mkszaglebie.pl – Nieudana inauguracja

Twierdza Lubin została zdobyta. W 19. kolejce PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice bez większych problemów rozprawił się z naszym zespołem, pokonując „Miedziowych” 2:0. Lubinianie grali w piątkowy wieczór bardzo źle, zakończyli mecz z katowiczanami z zaledwie jednym celnym strzałem i celnością podań na poziomie 68%.

Zespół Zagłębia Lubin przystępował do meczu z GKS-em Katowice w mocno okrojonym składzie. Braki kadrowe były na tyle poważne, że momentami trudno było mówić o komforcie wyboru przez trenera Leszka Ojrzyńskiego. Po sadze z odejściem Leonardo Rochy szkoleniowiec musiał szybko postawić kreskę i martwić się o inne sprawy, bo w piątkowym spotkaniu nie mógł skorzystać z Dominika Hładuna, Tomasza Makowskiego, Marcela Reguły, Kajetana Szmyta, Cypriana Popielca i Aleksa Ławniczaka. W tej sytuacji na ławce rezerwowych znalazło się kilku bardzo młodych zawodników, w tym Maciej Urbański, Jakub Ligocki i Seweryn Marek.

Sam mecz ułożył się dla Zagłębia najgorzej, jak tylko mógł. Już w 2. minucie strata piłki Michalisa Kosidisa, a chwilę później bierna postawa defensywy otworzyły gościom drogę do bramki. Bartosz Nowak wjechał w pole karne, uderzył i bez większych problemów pokonał Jasmina Buricia. W kolejnych fragmentach spotkania „Miedziowi” byli kompletnie bezzębni w ofensywie. Jedynym momentem, który mógł dać nadzieję na wyrównanie, była niecelna główka Kosidisa. Do przerwy, po bardzo słabej grze, Zagłębie przegrywało 0:1 i był to wynik w pełni zasłużony.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. W 52. minucie Arkadiusz Jędrych podwyższył prowadzenie GKS-u, wykorzystując dośrodkowanie Nowaka z rzutu rożnego i wygrywając pojedynek w powietrzu. Później gospodarze próbowali zareagować, jednak były to próby raczej chaotyczne niż realnie groźne. Wejścia zawodników z ławki wniosły nieco więcej energii, ale nie przełożyło się to na jakość ani na konkret pod bramką rywala.

Do końca meczu Zagłębie oddało kilka niecelnych strzałów, głównie za sprawą Jesusa Diaza, Sebastiana Kowalczyka i ponownie Kosidisa. Na więcej katowiczanie nam nie pozwolili. Spotkanie zakończyło się porażką 0:2, która przerwała serię meczów bez przegranej na własnym stadionie.

 

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice zaczął wielką ucieczkę. Na powitanie piłkarskiej wiosny wygrał w Lubinie z Zagłębiem

W meczu, który inaugurował rundę wiosenną PKO Ekstraklasy, Zagłębie Lubin przegrało z GKS Katowice. Ekipa Rafała Góraka jako pierwsza w tym sezonie wyrwała trzy punkty na stadionie Miedziowych.

W pierwszym wiosennym meczu trener Rafał Górak wystawił taką samą jedenastkę, jak ta, która rozpoczynała ostatni i wygrany mecz sparingowy z Baćką Topola. Oznaczało to, że w GKS-ie zadebiutuje Mateusz Wdowiak, który przeniósł się na Śląsk z Zagłębia Lubin. Stawka spotkania była niebagatelna. Dla gospodarzy na szali leżała pozycja tymczasowego lidera, dla katowiczan ucieczka ze strefy spadkowej.

Jesienią Bartosz Nowak strzelił Zagłębiu dwa gole, ratując remis 2:2,. W rundzie rewanżowej 32-letni pomocnik, Ligowiec Roku 2025 tygodnika „Piłka nożna”, na strzelenie pierwszego gola potrzebował 65 sekund! W środku boiska piłkę na rzecz Sebastiana MIlewskiego stracił Michalis Kossidis, Nowakowi oddał ją Borja Galan, a ten pokonał Jasmina Buricia.

Zagłębie w tym sezonie nie poniosło u siebie porażki, nie przegrało też 10 domowych meczów z GKS-em. Z kolei Katowiczanie wygrali jesienią wszystkie mecze, w jakich obejmowali prowadzenie. Po zdobyciu prowadzenia zespół Rafała Góraka dość spokojnie przetrwał do końca pierwszej połowy, ba, nawet raz jeszcze wpakował piłkę do siatki, ale Adam Zrelak był na spalonym.

Po przerwie żadnych wątpliwości być nie mogło. Nowak dośrodkował z rzutu rożnego, a Arkadiusz Jędrych głową powiększył zapas nad Zagłębiem. Po tym trafieniu GKS znów przełączył się w tryb kontrolowania boiskowych wydarzeń. W 89 minucie Bartosz Frankowski nie uznał gościom drugiego gola, tym razem Galanowi. Nie zmieniło to faktu, że drużyna z Nowej Bukowej spod kreski awansowała na miejsce dziesiąte.

Katowiczanie wygrali w Lubinie z imponującym spokojem. Humor Rafałowi Górakowi zepsuł tylko Galan, który dostał kartkę eliminującą go z występu w zaległym spotkaniu z Jagiellonią. Jesse Bosch i Arkadiusz Jędrych otrzymali trzecie takie ostrzeżenie, czyli po kolejnym podzielą los Hiszpana.

 

sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice wykorzystał zimowy sen Zagłębia Lubin

Niespodzianka w Lubinie. Piłkarze KGHM Zagłębia przegrali z zagrożonym spadkiem GKS-em Katowice 0:2. Bramki dla gości zdobywali Bartosz Nowak i Arkadiusz Jędrych.

Inauguracja rundy wiosennej PKO Ekstraklasy miała miejsce w Lubinie. Świetnie radzące sobie jesienią Zagłębie podejmowało GKS. Katowiczan zima zastała z tzw. gorącym kartoflem, czyli miejscem w strefie spadkowej.

W wirtualnej tabeli drużyna Rafała Góraka błyskawicznie wydostała się z niebezpiecznej strefy. Już pierwsza akcja gości zakończyła się bramką. Bartosz Nowak przedostał się z piłką w okolice pola bramkowego, strzał z narożnika i futbolówka obok bezradnego Jasmina Buricia znalazła się w siatce.

„Miedziowi” chwilę po stracie gola mogli wyrównać. Jednak próba głową Michała Nalepy była niecelna. W kolejnych minutach podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego niewiele wychodziło w ofensywie, to przyjezdni wyglądali lepiej piłkarsko.

Zagłębie miało jednak swój moment w premierowej odsłonie, kiedy powinno wyrównać. W 24. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Michalis Kossidis uderzył głową tuż obok słupka. Gdyby dołożył więcej precyzji, to Rafał Strączek byłby bezradny.

Przed przerwą goście mogli podwyższyć prowadzenie. W 35. minucie z bliska piłkę do bramki wbił Adam Zrelak. Sędzia dostrzegł jednak spalonego i gola nie uznał.

GKS swego dopiął siedem minut po zmianie stron. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartosz Nowak, wprost na głowę Arkadiusza Jędrycha. Strzału przy słupku z pięciu metrów Burić nie był w stanie obronić.

Strata drugiej bramki również nie obudziła Zagłębia. Lubinianie sporadycznie zagrażali katowiczanom. Pod bramką Strączka niewiele się działo. Golkiper nie był zmuszony do interwencji.

Pracy nie miał Burić. GKS więcej uwagi poświęcał obronie własnej bramki i nie angażował sił do ofensywy. Stąd też z placu gry przez długie minuty wiało nudą. Dopiero w 90. minucie miejscowi wykreowali sobie okazję. Michalis Kossidis uderzał sytuacyjnie, ale w bramkę nie trafił.

GKS dowiózł dwubramkowe prowadzenie i wydostał się ze strefy spadkowej. Zagłębie marzenia o zajęciu fotela lidera musi odłożyć o co najmniej tydzień.

 

sport.tvp.pl – Bartosz Nowak Show. Wystarczyły mu… 63 sekundy!

[…] Prawdziwy popis dał łączony z reprezentacją Polski Bartosz Nowak, który już w 63. sekundzie strzelił gola, a w drugiej połowie dołożył asystę.

[…] 32-latek przeżywa „sezon życia”. Jest najjaśniejszą postacią GieKSy. Rozgrywający pełną gębą, jeden z najlepszych w całej lidze. Przed meczem z Zagłębiem miał na swoim koncie pięć goli i pięć asyst w Ekstraklasie, a do tego pięć bramek i dwa ostatnie podania w STS Pucharze Polski. Na gali tygodnika „Piłka Nożna” został uhonorowany tytułem Ligowca Roku 2025. Nagrodę odebrał z rąk… selekcjonera reprezentacji Polski, Jana Urbana.

Nowak, pomimo zaawansowanej metryki, jest jednym z piłkarzy, których kibice i dziennikarze widzą w drużynie narodowej. Na inaugurację ligowych zmagań w 2026 roku dał ku temu kolejny powód. Już w 63. sekundzie starcia z Miedziowymi wpisał się na listę strzelców. Po wymianie podań z Borją Galanem, zagrał piętką, a piłka odbiła się od Filipa Kocaby i trafiła znów pod nogi pomocnika, który wpadł w pole karne i precyzyjnie przymierzył.

W 52. minucie Nowak dołożył asystę. Świetnie zacentrował z rzutu rożnego w pole karne. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Jędrych, który strzałem głową pokonał Jasmina Buricia.

Zagłębie wyglądało na całkowicie bezradne. Bez najlepszego napastnika Leonardo Rochy, który wrócił z wypożyczenia do Rakowa Częstochowa i bez kontuzjowanego Marcela Reguły, nie potrafiło przeciwstawić się znakomicie przygotowanym katowiczanom.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga