Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: GKS Katowice gładko ograł Zagłębie Lubin

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania Zagłębie Lubin – GKS Katowice 0:2 (0:1).

zaglebie.com – Pierwsza domowa porażka

[…] Niestety mecz rozpoczął się najgorzej jak mógł dla Miedziowych. Już w 2. minucie GKS Katowice objął prowadzenie po precyzyjnym uderzeniu Bartosza Nowaka. Chwilę później podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego mogli wyrównać, ale główka Michała Nalepy poszybowała nad poprzeczką. W 19. minucie rywalizacji przyjezdni stanęli przed szansą na podwyższenie prowadzenia. Na szczęście po strzale z lewej strony pola karnego Borjy Galana dobrze interweniował Jasmin Burić. W następnej akcji to KGHM Zagłębie Lubin zagroziło bramce przeciwnika. Po dośrodkowaniu Damiana Dąbrowskiego bliski zdobycia bramki był Michalis Kosidis – zabrakło centymetrów, by wyrównać stan meczu. Kwadrans przed przerwą na uderzenie z dystansu zdecydował się Mateusz Kowalczyk, ale dobrze ustawiony był bramkarz Miedziowych. W pierwszej połowie już nic więcej się nie wydarzyło. Lubinanie schodzili do szatni, przegrywając 0:1.

Po zmianie stron dalej groźniejszy był GKS Katowice. W 49. minucie na strzał ze sporej odległości zdecydował się Mateusz Kowalczyk, ale wyraźnie chybił. Chwilę później było już 2:0 dla przyjezdnych, autorem gola po stałym fragmencie był Arkadiusz Jędrych. Po godzinie gry Jesus Diaz podawał do Filipa Kocaby, a ten spróbował zaskoczyć bramkarza gości. Jednak zabrakło przy tym strzale precyzji. W kolejnych minutach Miedziowi dążyli do gola kontaktowego, ale brakowało w naszej drużynie kreacji. W doliczonym czasie gry bliski skierowania piłki do siatki był jeszcze Michalis Kosidis, jednak był to strzał niecelny.

gol24.pl – GKS Katowice gładko ograł Zagłębie Lubin. To był teatr jednego aktora – Bartosza Nowaka

W Lubinie strzelali tylko goście. W pierwszym meczu PKO Ekstraklasy po przerwie zimowej Zagłębie uległo GKS Katowice, przegrywając 0:2. Najlepiej wypadł pomocnik Bartosz Nowak – autor błyskawicznego gola i późniejszej asysty. Widowisko rozgrywane w mrozie śledziło 3745 w tym kilkuset kibiców przyjezdnych.

Zagłębie w przypadku wygranej co najmniej do jutra byłoby liderem Ekstraklasy. Tak się nie stało. Zespół Leszka Ojrzyńskiego nie miał zbyt wielu argumentów. Jeden odebrali działacze, kompromitując się w sprawie wykupu Leonardo Rochy. Bez tego napastnika i kilku innych ważnych graczy nie dało się dziś nic wskórać. Bez echa przeszedł debiutancki występ nowego napastnika, Levente Szabo, który wszedł na całą drugą połowę.

Za to GieKSa spisała się na medal. Już w 2. minucie objęła prowadzenie, kiedy w polu karnym rywali wmanewrował Bartosz Nowak (szósty gol w lidze, jedenasty w sezonie). Potem zawodnicy Rafała Góraka zmusili przeciwników do biegania. Aż w końcu w 52. minucie po dośrodkowaniu Nowaka z rzutu rożnego wynik po uderzeniu głową ustalił Arkadiusz Jędrych. Jedyna zła wiadomość to kartka Borji Galana oznaczająca pauzę przeciwko Jagiellonii Białystok w zaległym spotkaniu (środa, 4 lutego).

Dzięki wygranej GKS Katowice ma w dorobku 23 punkty, dzięki czemu awansowało na dziesiąte miejsce. Zagłębie po weekendzie może spaść z piątego nawet na dziewiąte.

miedziowe.pl – Falstart Zagłębia na inaugurację rundy wiosennej

Przez dziewięć spotkań rundy jesiennej KGHM Zagłębie Lubin było niepokonane na swoim boisku, ale już w pierwszym meczu rundy wiosennej twierdza Lubin padła. Na inaugurację tej części sezonu Miedziowi zaliczyli falstart i ulegli walczącemu o utrzymanie GKS-owi Katowice 0:2. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego bardziej przypominała zespół z sezonu 2024/2025 niż sensację ostatnich miesięcy w PKO BP Ekstraklasie.

Okres sparingów nie potoczył się po myśli Miedziowych, bo w pięciu meczach zanotowali trzy remisy i dwie porażki. W międzyczasie toczyły się bardzo ważne negocjacje w sprawie wykupu na stałe Leonardo Rochy. Jak już wiadomo, Portugalczyk nie będzie strzelał goli w barwach Zagłębia co mocno osłabia siłę ofensywną ekipy Leszka Ojrzyńskiego.

Nieco ponad 60 sekund potrzebowała drużyna gości do objęcia prowadzenia. Bartosz Nowak okazał się pierwszym strzelcem w ekstraklasie w 2026 roku i od samego początku spotkania Miedziowi musieli gonić wynik. To nie wychodziło im najlepiej, brakowało polotu i pomysłu na atak w polu karnym rywala. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla GKS-u i w przerwie kibice Zagłębia z pewnością liczyli na poprawę gry, która przyniesie przynajmniej gola wyrównującego.

Tak się nie stało, bo w 52. minucie Katowiczanie podwyższyli prowadzenie po uderzeniu głową i byli w komfortowej pozycji przed kolejnymi kilkudziesięcioma minutami. Miedziowi mieli pojedyncze zrywy, ale nie stanowiły one zagrożenia dla defensywy gości. Tuż pod koniec meczu mogło być nawet 3:0, ale gol piłkarza GKS-u został anulowany z powodu spalonego.

gazetawrocławska.pl – Twierdza Lubin padła. Nie dla Zagłębia fotel lidera.

KGHM Zagłębie Lubin przegrało z GKS-em Katowice 0:2 na inaugurację piłkarskiej wiosny. Miedziowi pierwszy raz w tym sezonie przegrali na własnym stadionie i nie wykorzystali szansy, by wskoczyć na fotel lidera PKO Ekstraklasy.

Zagłębie Lubin w mroźny piątkowy wieczór podejmowało GKS Katowice. Był to pierwszy mecz o stawkę w Polsce w 2026 roku. Niska temperatura, a być może także atmosfera wokół klubu, nie miały pozytywnego wpływu na frekwencję. Trybuny w dużej mierze świeciły pustkami, a zasiadło na nich tylko nieco ponad 3700 widzów.

Miedziowi przystępowali do tego spotkania osłabieni brakiem kontuzjowanych Marcela Reguły, Kajetana Szmyta, Tomasza Makowskiego i przede wszystkim Leonardo Rochy, który nie został wykupiony z Rakowa Częstochowa.

Za strzelanie goli miał odpowiadać przede wszystkim tercet: Michális Kossídis, Jakub Sypek, Adam Radwański. Do przerwy bramka padła tylko jedna i to już w 2′ minucie. W lekkim zamieszaniu w szesnastce gospodarzy najlepiej odnalazł się Bartosz Nowak i pewnym strzałem wyprowadził gości na prowadzenie.

Zagłębie z gry praktycznie nie stwarzało zagrożenia. Najgoręcej pod bramką Rafała Strączka robiło się po stałych fragmentach gry, ale gospodarzom brakowało wykończenia i na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 0:1.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie: pierwszy poważniejszy atak przyjezdnych dał im rzut rożny, po którym wynik na 2:0 podwyższył Arkadiusz Jędrych. Bartosz Nowak do gola dopisał sobie asystę.

Trener Ojrzyński zareagował zmianami. Posłał do boju Jesúsa Díaza i debiutującego w miedziowych barwach Sebastiana Kowalczyka, ale to nie pomagało. Zagłębie nadal grało apatycznie i bez pomysłu w ofensywie.

Zagłębie Lubin przegrało, tracąc nie tylko szansę na fotel lidera, ale też status jedynej niepokonanej na własnym stadionie drużyny w trwającym sezonie PKO Ekstraklasy.

mkszaglebie.pl – Nieudana inauguracja

Twierdza Lubin została zdobyta. W 19. kolejce PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice bez większych problemów rozprawił się z naszym zespołem, pokonując „Miedziowych” 2:0. Lubinianie grali w piątkowy wieczór bardzo źle, zakończyli mecz z katowiczanami z zaledwie jednym celnym strzałem i celnością podań na poziomie 68%.

Zespół Zagłębia Lubin przystępował do meczu z GKS-em Katowice w mocno okrojonym składzie. Braki kadrowe były na tyle poważne, że momentami trudno było mówić o komforcie wyboru przez trenera Leszka Ojrzyńskiego. Po sadze z odejściem Leonardo Rochy szkoleniowiec musiał szybko postawić kreskę i martwić się o inne sprawy, bo w piątkowym spotkaniu nie mógł skorzystać z Dominika Hładuna, Tomasza Makowskiego, Marcela Reguły, Kajetana Szmyta, Cypriana Popielca i Aleksa Ławniczaka. W tej sytuacji na ławce rezerwowych znalazło się kilku bardzo młodych zawodników, w tym Maciej Urbański, Jakub Ligocki i Seweryn Marek.

Sam mecz ułożył się dla Zagłębia najgorzej, jak tylko mógł. Już w 2. minucie strata piłki Michalisa Kosidisa, a chwilę później bierna postawa defensywy otworzyły gościom drogę do bramki. Bartosz Nowak wjechał w pole karne, uderzył i bez większych problemów pokonał Jasmina Buricia. W kolejnych fragmentach spotkania „Miedziowi” byli kompletnie bezzębni w ofensywie. Jedynym momentem, który mógł dać nadzieję na wyrównanie, była niecelna główka Kosidisa. Do przerwy, po bardzo słabej grze, Zagłębie przegrywało 0:1 i był to wynik w pełni zasłużony.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. W 52. minucie Arkadiusz Jędrych podwyższył prowadzenie GKS-u, wykorzystując dośrodkowanie Nowaka z rzutu rożnego i wygrywając pojedynek w powietrzu. Później gospodarze próbowali zareagować, jednak były to próby raczej chaotyczne niż realnie groźne. Wejścia zawodników z ławki wniosły nieco więcej energii, ale nie przełożyło się to na jakość ani na konkret pod bramką rywala.

Do końca meczu Zagłębie oddało kilka niecelnych strzałów, głównie za sprawą Jesusa Diaza, Sebastiana Kowalczyka i ponownie Kosidisa. Na więcej katowiczanie nam nie pozwolili. Spotkanie zakończyło się porażką 0:2, która przerwała serię meczów bez przegranej na własnym stadionie.

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice zaczął wielką ucieczkę. Na powitanie piłkarskiej wiosny wygrał w Lubinie z Zagłębiem

W meczu, który inaugurował rundę wiosenną PKO Ekstraklasy, Zagłębie Lubin przegrało z GKS Katowice. Ekipa Rafała Góraka jako pierwsza w tym sezonie wyrwała trzy punkty na stadionie Miedziowych.

W pierwszym wiosennym meczu trener Rafał Górak wystawił taką samą jedenastkę, jak ta, która rozpoczynała ostatni i wygrany mecz sparingowy z Baćką Topola. Oznaczało to, że w GKS-ie zadebiutuje Mateusz Wdowiak, który przeniósł się na Śląsk z Zagłębia Lubin. Stawka spotkania była niebagatelna. Dla gospodarzy na szali leżała pozycja tymczasowego lidera, dla katowiczan ucieczka ze strefy spadkowej.

Jesienią Bartosz Nowak strzelił Zagłębiu dwa gole, ratując remis 2:2,. W rundzie rewanżowej 32-letni pomocnik, Ligowiec Roku 2025 tygodnika „Piłka nożna”, na strzelenie pierwszego gola potrzebował 65 sekund! W środku boiska piłkę na rzecz Sebastiana MIlewskiego stracił Michalis Kossidis, Nowakowi oddał ją Borja Galan, a ten pokonał Jasmina Buricia.

Zagłębie w tym sezonie nie poniosło u siebie porażki, nie przegrało też 10 domowych meczów z GKS-em. Z kolei Katowiczanie wygrali jesienią wszystkie mecze, w jakich obejmowali prowadzenie. Po zdobyciu prowadzenia zespół Rafała Góraka dość spokojnie przetrwał do końca pierwszej połowy, ba, nawet raz jeszcze wpakował piłkę do siatki, ale Adam Zrelak był na spalonym.

Po przerwie żadnych wątpliwości być nie mogło. Nowak dośrodkował z rzutu rożnego, a Arkadiusz Jędrych głową powiększył zapas nad Zagłębiem. Po tym trafieniu GKS znów przełączył się w tryb kontrolowania boiskowych wydarzeń. W 89 minucie Bartosz Frankowski nie uznał gościom drugiego gola, tym razem Galanowi. Nie zmieniło to faktu, że drużyna z Nowej Bukowej spod kreski awansowała na miejsce dziesiąte.

Katowiczanie wygrali w Lubinie z imponującym spokojem. Humor Rafałowi Górakowi zepsuł tylko Galan, który dostał kartkę eliminującą go z występu w zaległym spotkaniu z Jagiellonią. Jesse Bosch i Arkadiusz Jędrych otrzymali trzecie takie ostrzeżenie, czyli po kolejnym podzielą los Hiszpana.

sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice wykorzystał zimowy sen Zagłębia Lubin

Niespodzianka w Lubinie. Piłkarze KGHM Zagłębia przegrali z zagrożonym spadkiem GKS-em Katowice 0:2. Bramki dla gości zdobywali Bartosz Nowak i Arkadiusz Jędrych.

Inauguracja rundy wiosennej PKO Ekstraklasy miała miejsce w Lubinie. Świetnie radzące sobie jesienią Zagłębie podejmowało GKS. Katowiczan zima zastała z tzw. gorącym kartoflem, czyli miejscem w strefie spadkowej.

W wirtualnej tabeli drużyna Rafała Góraka błyskawicznie wydostała się z niebezpiecznej strefy. Już pierwsza akcja gości zakończyła się bramką. Bartosz Nowak przedostał się z piłką w okolice pola bramkowego, strzał z narożnika i futbolówka obok bezradnego Jasmina Buricia znalazła się w siatce.

„Miedziowi” chwilę po stracie gola mogli wyrównać. Jednak próba głową Michała Nalepy była niecelna. W kolejnych minutach podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego niewiele wychodziło w ofensywie, to przyjezdni wyglądali lepiej piłkarsko.

Zagłębie miało jednak swój moment w premierowej odsłonie, kiedy powinno wyrównać. W 24. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Michalis Kossidis uderzył głową tuż obok słupka. Gdyby dołożył więcej precyzji, to Rafał Strączek byłby bezradny.

Przed przerwą goście mogli podwyższyć prowadzenie. W 35. minucie z bliska piłkę do bramki wbił Adam Zrelak. Sędzia dostrzegł jednak spalonego i gola nie uznał.

GKS swego dopiął siedem minut po zmianie stron. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartosz Nowak, wprost na głowę Arkadiusza Jędrycha. Strzału przy słupku z pięciu metrów Burić nie był w stanie obronić.

Strata drugiej bramki również nie obudziła Zagłębia. Lubinianie sporadycznie zagrażali katowiczanom. Pod bramką Strączka niewiele się działo. Golkiper nie był zmuszony do interwencji.

Pracy nie miał Burić. GKS więcej uwagi poświęcał obronie własnej bramki i nie angażował sił do ofensywy. Stąd też z placu gry przez długie minuty wiało nudą. Dopiero w 90. minucie miejscowi wykreowali sobie okazję. Michalis Kossidis uderzał sytuacyjnie, ale w bramkę nie trafił.

GKS dowiózł dwubramkowe prowadzenie i wydostał się ze strefy spadkowej. Zagłębie marzenia o zajęciu fotela lidera musi odłożyć o co najmniej tydzień.

sport.tvp.pl – Bartosz Nowak Show. Wystarczyły mu… 63 sekundy!

[…] Prawdziwy popis dał łączony z reprezentacją Polski Bartosz Nowak, który już w 63. sekundzie strzelił gola, a w drugiej połowie dołożył asystę.

[…] 32-latek przeżywa „sezon życia”. Jest najjaśniejszą postacią GieKSy. Rozgrywający pełną gębą, jeden z najlepszych w całej lidze. Przed meczem z Zagłębiem miał na swoim koncie pięć goli i pięć asyst w Ekstraklasie, a do tego pięć bramek i dwa ostatnie podania w STS Pucharze Polski. Na gali tygodnika „Piłka Nożna” został uhonorowany tytułem Ligowca Roku 2025. Nagrodę odebrał z rąk… selekcjonera reprezentacji Polski, Jana Urbana.

Nowak, pomimo zaawansowanej metryki, jest jednym z piłkarzy, których kibice i dziennikarze widzą w drużynie narodowej. Na inaugurację ligowych zmagań w 2026 roku dał ku temu kolejny powód. Już w 63. sekundzie starcia z Miedziowymi wpisał się na listę strzelców. Po wymianie podań z Borją Galanem, zagrał piętką, a piłka odbiła się od Filipa Kocaby i trafiła znów pod nogi pomocnika, który wpadł w pole karne i precyzyjnie przymierzył.

W 52. minucie Nowak dołożył asystę. Świetnie zacentrował z rzutu rożnego w pole karne. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Jędrych, który strzałem głową pokonał Jasmina Buricia.

Zagłębie wyglądało na całkowicie bezradne. Bez najlepszego napastnika Leonardo Rochy, który wrócił z wypożyczenia do Rakowa Częstochowa i bez kontuzjowanego Marcela Reguły, nie potrafiło przeciwstawić się znakomicie przygotowanym katowiczanom.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga