Piłka nożna Prasówka
Media o meczu RKS-GKS: Murawa w Radomiu to nasz kolejny przeciwnik
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat spotkania Radomiak Radom – GKS Katowice.
weszlo.com – Feio: Murawa w Radomiu to nasz kolejny przeciwnik
Seria trzech domowych spotkań Radomiaka z rzędu – jedno już za nami – niekoniecznie musi być sprzymierzeńcem Zielonych. Trener Goncalo Feio przed meczem z GKS Katowice skomentował problemy z murawą na stadionie przy ul. Struga 63 i stwierdził, że to „kolejny rywal” jego zespołu.
W Radomiu murawę zniszczyła zima. Poważnie zniszczyła – trawa zgniła, zginęła, płyta główna to piach ze śladową ilością zielonej nawierzchni. Od kilku tygodniu na murawie można zobaczyć specjalne lampy, prowadzone są prace naprawcze i pielęgnacyjne, ale sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. Boisko mocno wpływa na grę Radomiaka oraz wyniki motoryczne czy zmęczenie zawodników po meczach, co zauważył Goncalo Feio.
– Jak się gra na takim boisku, to futbol jest wolniejszy. Ciężej rozwinąć maksymalne prędkości, wyniki motoryczne są gorsze. Musisz przyjąć, poprawić, tracisz na płynności gry, wizualnie jest to mniej dynamiczne, intensywne. To też trzeba brać pod uwagę. Nie wpływa to na przygotowanie do meczu, lecz na styl piłki, którą chcemy grać z uwagi na profil naszych zawodników. Murawa w takiej kondycji to dla nas kolejny przeciwnik, to destrukcyjne, ale nie musimy robić z tego problemu. Musimy mądrze trenować, nie rozmawiać o tym i zarządzać ryzykiem, adaptować się do stanu meczu – tłumaczył trener Radomiaka.
Szkoleniowiec był jednak zadowolony z tego, jak na tle bardzo intensywnej Arki wypadł jego zespół. Zwłaszcza że wyjazd do Niecieczy pozostawił niedosyt pod względem wyników motorycznych.
[…] Mniej niż trzy doby po meczu z Arką Gdynia w Radomiu zagra GKS Katowice. Wymęczony pucharowym spotkaniem, ale też będący na wznoszącej. Goncalo Feio tłumaczył, jak – biorąc pod uwagę wszystkie te rzeczy – przygotować drużynę do tego meczu.
– Skończyliśmy dwugodzinną naradę sztabu jeśli chodzi o plan na ten mecz – między Arką i GKS jest dużo podobieństw, może nastąpić kontynuacja. Nie ma wiele czasu na trening, musimy skupić się na regeneracji, ale szkoleniowo możemy pewne elementy wykonane dobrze – albo te, które możemy wykonać lepiej – po prostu powtórzyć.
[…] Szkoleniowiec potwierdził też to, o czym pisaliśmy: wciąż możliwe, że Capita jednak z GieKSą wystąpi i to wtedy, na boisku, pożegna się z Radomiem. W tym spotkaniu obejrzymy jednak jeszcze ciekawszy spektakl: pojedynek najlepszych piłkarzy ziemi radomskiej – Rafała Wolskiego oraz Bartosza Nowaka. Którego z nich trener Feio ceni bardziej?
– Dla mnie moi są zawsze najlepsi, nawet porównując do Messiego! Wolski i Nowak mają podobną charakterystykę, ale rzeczy, które ich różnią, są związane z planem i strukturą obydwu drużyn. Skala ich talentu jest duża, są ważni dla swojej drużyny jeśli chodzi o transport piłki do trzeciej tercji, operowanie piłką na małej przestrzeni, między liniami, dobrze wykonują stałe fragmenty… – ocenił Portugalczyk.
ekstraklasa.org – Poczwórna dawka emocji – 24. kolejka 2025/2026 (niedziela)
[…] RADOMIAK RADOM – GKS KATOWICE
SYTUACJA: Oba kluby dzielą w tabeli zaledwie 2 punkty, przy czym GKS ma jeszcze jedno zaległe spotkanie do rozegrania. Radomianie przystępują do tego starcia świeżo po czwartkowym triumfie 3:1 z Arką Gdynia – tym samym wynikiem zakończyła się ostatnia potyczka GKS-u, w której Katowiczanie ograli Górnika Zabrze.
HISTORYCZNIE: We wszystkich meczach między nimi padały bramki. W Radomiu mieliśmy do tej pory 2 mecze – 1 zwycięstwo Radomiaka, 1 remis.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Radomiak potrafi wykorzystać atut własnego boiska – odniósł 3 zwycięstwa w 4 ostatnich meczach u siebie.
POD LUPĄ – GOŚCIE: Ten element im niestraszny – od początku sezonu 2024/2025 GKS stracił 15 goli po stałych fragmentach gry (najmniej z drużyn grających przez cały ten okres).
CZY WIESZ, ŻE: Jeśli Radomiak wygrywa z GKS Katowice, to zawsze strzela 2 gole (1x 2:0, 1x 2:1).
Radomiak Radom: Najwięcej goli strzelonych u siebie (25; tyle samo – Lech i Jagiellonia; średnio – 2,27/mecz)
Radomiak Radom: Najwięcej goli strzelonych w II połowach (25; tyle samo – Jagiellonia)
Radomiak Radom: Średnio u siebie zdobywa 2,09 punktu/mecz w tym sezonie (najwięcej w lidze)
Radomiak Radom: U siebie gol strzelony w 13 z 14 ostatnich meczów (w tym 9 razy minimum 2 gole strzelone)
Radomiak Radom: 3 zwycięstwa w 4 ostatnich meczach u siebie
Radomiak Radom: 4 ostatnie mecze na jego stadionie rozstrzygnęły się różnicą minimum 2 goli (3:0 – 4:0 – 0:2 – 3:1)
Radomiak Radom: Najlepszy bilans bramkowy u siebie (+15)
Radomiak Radom: 90% goli strzelił po strzałach z pola karnego (36 z 40; najwięcej procentowo)
GKS Katowice: 22 punkty w 11 ostatnich meczach
GKS Katowice: Jeśli wygrywa na wyjeździe w tym sezonie to różnicą minimum 2 goli (1x 5:2, 1x 3:0, 1x 2:0)
GKS Katowice: W meczach, w których strzelił minimum 2 gole w tym sezonie: 7 zwycięstw, 1 remis (w tym zwycięstwo w każdym z 7 ostatnich takich meczów)
GKS Katowice: W każdym z 5 ostatnich meczów – dokładnie 1 gol strzelony w I połowach
GKS Katowice: 2 gole stracone w 13 ostatnich meczach w II połowach
GKS Katowice ma najmniej meczów w tym sezonie, w których prowadził, a nie wygrał (1, tyle samo: Górnik Zabrze; z Arką Gdynia: prowadzenie 1:0 – ostatecznie 1:2)
GKS Katowice: Najmniej goli straconych po stałych fragmentach gry (7, tyle samo: Wisła Płock); też – Od początku sezonu 2024/25 stracił 15 goli po stałych fragmentach gry (najmniej z drużyn grających przez cały ten okres)
GKS Katowice: Najmniej goli straconych w II połowach (11, tyle samo: Wisła Płock; w tym 2 gole stracone w 13 ostatnich meczach w II połowach)
Bartosz Nowak (GKS Katowice) – najwięcej punktów w klasyfikacji kanadyjskiej z Polaków (16; w tym 5 meczów z rzędu z punktem w klasyfikacji kanadyjskiej)
gol24.pl – Trylogia meczów u siebie
Kilka dni temu rozpoczęła się prawdziwa trylogia domowych meczów Radomiaka Radom. Arka Gdynia, GKS Katowice i Legia Warszawa. W niedzielę zespół zawieszonego za czerwoną kartkę Gonçalo Feio na pięć meczów w 24. kolejce podejmie będącą ostatnio w świetnej formie GieKSę.
[…] Radomiak Radom kilka dni temu sięgnął dopiero po pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej. Przy Struga 63 rozegrano zaległe spotkanie 19. kolejki PKO Ekstraklasy z Arką Gdynia i tym razem gospodarzom energii z pewnością nie zabrakło (w pierwotnym terminie mecz nie doszedł do skutku z powodu awarii oświetlenia – przyp. red.). Po golach Rafała Wolskiego, Capity Capemby oraz Romario Bario sięgnęli po cenne trzy punkty.
[…] W tabeli minimalnie wyżej plasują się zawodnicy z województwa mazowieckiego. Radomiak jest dziewiąty, natomiast GieKSa – ze stratą dwóch punktów – zajmuje dwunaste miejsce. W ostatnim bezpośrednim meczu na Nowej Bukowej górą byli gospodarze, którzy wygrali po golach Arkadiusza Jędrycha, Marcina Wasielewskiego oraz wspomnianego wcześniej Bartosza Nowaka.
flashscore.pl – Radomiak Radom-GKS Katowice
Radomiak Radom będzie chciał pójść za ciosem po pierwszym zwycięstwie w tym roku, ale tym razem czeka go starcie z GKS-em Katowice, który po awansie do półfinału Pucharu Polski jest wyraźnie na fali.
[…] W szatni GKS-u morale jest bardzo wysokie po wygranej w rzutach karnych z Widzewem Łódź w ćwierćfinale Pucharu Polski, która dała klubowi pierwszy od 22 lat awans do półfinału tych rozgrywek. W Ekstraklasie katowiczanie także spisują się solidnie, bo w pięciu dotychczasowych spotkaniach w 2026 roku zdobyli 10 punktów. GKS imponuje regularnością, ponieważ we wszystkich sześciu meczach rozegranych w tym roku zdobywał dokładnie po jednej bramce w pierwszej połowie. W szerszej perspektywie sezonu właśnie ta część gry pozostaje jednak jego największym problemem. Katowiczanie stracili bowiem 21 bramek przed przerwą, co jest najgorszym wynikiem w lidze, ex aequo z Lechią Gdańsk.
Od czasu awansu GKS-u do Ekstraklasy oba zespoły wygrały po jednym meczu, a jedno spotkanie zakończyło się remisem. We wszystkich trzech przypadkach obie drużyny trafiały do siatki.
[…] W meczach Radomiaka pada średnio 3,26 bramki, co jest drugą najwyższą średnią w Ekstraklasie.
72% swoich punktów Radomiak zdobył u siebie (23 z 32).
GKS wygrał osiem z dziewięciu meczów, w których otwierał wynik (1P).
GKS stracił aż 14 goli pomiędzy 31. minutą a końcem pierwszej połowy, co jest najgorszym wynikiem w lidze.
W ostatnich tygodniach wyróżniającą się postacią Radomiaka jest kapitan Rafał Wolski, który w dwóch ostatnich występach w Ekstraklasie zdobył dwie bramki i obejrzał dwie żółte kartki. Z kolei Bartosz Nowak z GKS-u miał udział przy bramce w każdym meczu Ekstraklasy w 2026 roku, a w spotkaniu 7. kolejki z Radomiakiem strzelił efektownego gola z rzutu wolnego i zaliczył asystę.
W Radomiaku zabraknie Roberto Alvesa i najprawdopodobniej Christosa Donisa, a w GKS-ie Jessego Boscha.
tylkoradomiak.pl – Przed meczem z GKS Katowice
W niedzielę o godz. 14:45 Radomiak zagra na własnym stadionie z GKS Katowice, z którym w ekstraklasie w Radomiu jeszcze nie przegrał. „Zieloni” wygrali w tym sezonie 5 z 7 ostatnich meczów domowych.
– Radomiak zagra z GKS Katowice po raz 9 w historii (3-1-4), z czego po raz 6 w ekstraklasie (2-1-2).
– Bilans meczów w Radomiu: ogółem (2-1-1) / w ekstraklasie (1-1-0).
– Najwyższe zwycięstwo: ogółem i w ekstraklasie 2:0 (1985, Radom).
– Najwyższy remis: ogółem i w ekstraklasie 1:1 (2024, Radom).
– Najwyższa porażka: ogółem 0:4 (1974, Katowice) / w ekstraklasie 2:3 (2025, Katowice).
Jesienią Radomiak przegrał w Katowicach 2:3.
– Radomiak 5 ostatnich meczów z GKS Katowice na przemian strzela 2 i 1 gola i jeżeli wygrywa, to również na przemian strzela 2 i 1 gola.
– Jeżeli Radomiak pierwszy traci gola GKS Katowice w ekstraklasie, to nigdy nie wygrał.
– Radomiak z GKS Katowice w ekstraklasie nigdy nie strzelił więcej niż 2 gole (3 razy dokładnie 2), a w Radomiu ogółem nigdy nie stracił więcej niż 1.
– Radomiak tylko raz GKS Katowice w ekstraklasie nie strzelił i nie stracił gola.
– Radomiak 3 ostatnie mecze po 1 straconym golu (wszystkie w II połowie).
– Jeżeli Radomiak w tym sezonie nie traci gola w I połowie to zawsze punktuje (8 zwycięstw, 4 remisy).
– Jeżeli Radomiak w tym sezonie prowadzi do przerwy to zawsze 1:0 lub 2:0 i nigdy nie przegrał (5 zwycięstw, 1 remis), a w Radomiu zawsze wygrywa.
– Radomiak tylko w 1 domowym meczu w tym sezonie nie strzelił gola (Korona), a w ponad połowie (6 z 11) strzelił co najmniej 3, ale jeszcze nigdy 2.
– Radomiak w 9 z 11 domowych meczów w tym sezonie pierwszy strzelał gola.
– Żaden piłkarz nie pauzuje za kartki. Po pauzie za czerwoną kartkę wraca Elves Balde, zagrożony pauzą jest Zie Ouattara.
– Radomiak dotychczas w ekstraklasie w dzień kobiet grał 2 razy i oba mecze wygrał (23/24 Piast 3:2, 24/25 Cracovia 2:1).
– Mecz Radomiak – GKS poprowadzi Damian Kos z Gdańska. Arbiter ten w tym sezonie prowadził domowy mecz z Termalicą. Ogółem będzie gwizdał „Zielonym” po raz 14 (1-7-5), z czego po raz 8 w ekstraklasie. Radomiak nie wygrał w ekstraklasie żadnego spotkania prowadzonego przez tego arbitra (0-3-4).
echodnia.pl – Radomiak Radom kontra GKS Katowice w niedzielę. Konferencji trener Goncalo Feio potwierdził transfer Capity
[…] Trener Goncalo Feio, na konferencji przed meczem z GKS Katowice potwierdził transfer Capity Capemby.
Trener Radomiaka Gonzalo Feio podczas konferencji tak mówił na temat Capity Capemby:
– Wydaje mi się , że rolą trenera nie jest poinformować o tym. Tak Capita jest już zawodnikiem Kansas City. Capita był dzisiaj z nami, zrobił lekki rozruch. W niedzielę planowane jest pożegnanie z kibicami oraz z drużyną i uda się na swoją nową drogę zawodową. Jest to bardzo dobry zawodnik. Życzymy mu jak najlepiej i będziemy, tak jak i on śledzić jego losy. Życie toczy się dalej.
Felietony Piłka nożna
21 sekund mistrzowskich akcji
Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.
No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.
Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.
Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.
Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.
I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.
Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.
Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.
To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.
Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.
Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.
Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.
W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.
Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.
W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.
No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…
Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.
Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.
Piłka nożna
Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę
Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.
Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.
Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.
Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.


Najnowsze komentarze