Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu z Legią: Prestiżowy i ambicjonalny mecz

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Legia Warszawa.

wkatowicach.eu – Piłkarze GKS-u Katowice zagrają z Legią Warszawa, piłkarki powalczą o mistrzowski tytuł. Zapowiada się gorąca sobota dla kibiców z Katowic!

Nadchodząca sobota, 26 kwietnia, będzie dniem wielkich sportowych emocji dla kibiców GKS-u Katowice. Piłkarze GieKSy na własnym stadionie podejmą Legię Warszawa, z kolei piłkarki zagrają wyjazdowy mecz z Górnikiem Łęczna, którego stawką może się okazać mistrzowski tytuł w tym sezonie.

W nadchodzącą sobotę, 26 kwietnia, tysiące kibiców ponownie zasiądzie na trybunach Areny Katowice przy ul. Nowej Bukowej. Tym razem przyciągnie ich tam bardzo interesujące spotkanie GKS Katowice – Legia Warszawa.

Legioniści przyjadą do Katowic zaledwie kilka dni po tym, jak zakończyli występy w europejskich rozgrywkach bardzo mocnym akcentem – wygraną z Chelsea Londyn. Wygrana na Stamford Bridge (1:2) mogła robić wrażenie, mimo że nie pozwoliła utrzymać się stołecznemu klubowi w Lidze Konferencji UEFA, ze względu na porażkę w Warszawie 0-3.

Z kolei katowicka GieKSa ma za sobą bardzo udany wyjazd do Wrocławia, gdzie w Wielką Sobotę, 19 kwietnia, pokonała Śląsk Wrocław. Mecz zakończył się wynikiem 0-2, ku wielkiej uciesze kibiców z Katowic. To dobra zapowiedź przed sobotnim meczem podopiecznych trenera Rafała Góraka z Legią Warszawa.

goal.pl – GKS Katowice chce się zrewanżować Legii. Zemsta za mecz w rundzie jesiennej

Legia Warszawa uda się na wyjazd do Katowic, aby zmierzyć się z GKS-em w 30. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Obie drużyny dzieli w tabeli zaledwie pięć punktów. W rundzie jesiennej Wojskowi rozbili rywali (4:1).

GKS Katowice rozpoczął nowy rozdział w historii klubu. Sezon 2024/2025 jest nie tylko pierwszą kampanią od wielu lat na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce, ale także pierwszym na nowym stadionie. GieKSa na nowym obiekcie zadebiutowała w meczu z Górnikiem, wygrywając (2:1). Później powtórzyła wyczyn w starciu z Puszczą, pokonując rywali (3:1). Na razie mają stuprocentową skuteczność w nowym domu. Czy z Legią przedłużą serię zwycięstw przed własną publicznością?

Zadanie z pewnością nie będzie łatwe, ponieważ Legia walczy o jak najlepszy finisz sezonu. Do tego należy pamiętać, że rywalizacja w rundzie jesiennej zakończyła się bolesną porażką GKS-u (1:4). Mimo to podopieczni Rafała Góraka nie raz potrafili sprawić niespodziankę, wygrywając m.in. z aktualnym liderem tabeli – Rakowem Częstochowa (2:1).

Legia Warszawa ma za sobą dwa trudne mecze, w których udało im się odnieść zwycięstwo. Najpierw sprawili wielką niespodziankę, pokonując Chelsea w ćwierćfinale Ligi Konferencji (2:1). Z kolei w ostatniej kolejce wyrwali komplet punktów w ostatnich minutach spotkania przeciwko Lechii Gdańsk (2:1). Dwie wygrane z rzędu z pewnością podniosły morale zespołu, które mogły ucierpieć przez stratę dwóch kluczowych zawodników. Ze względu na kontuzje nie mogą grać Marc Gual i Bartosz Kapustka.

Szanse na TOP3 w Ekstraklasie są tylko matematyczne, więc Legia, aby grać w pucharach, musi liczyć na wygraną w Pucharze Polski. Oczywiście mecz z GKS-em potraktują poważnie, ale z tyłu głowy z pewnością będą myśleć o nadchodzącym finale. Starcie o trofeum odbędzie się już za tydzień (2 maja). Nie można wykluczyć, że w najważniejszych momentach będą odstawiać nogę, aby uniknąć kolejnych urazów przed najważniejszym meczem sezonu.

flashscore.pl – GKS Katowice – Legia Warszawa

Trzy wygrane w czterech ostatnich spotkaniach (1P) są najlepszym dowodem na to, w jak znakomitej dyspozycji znajdują się zawodnicy GKS-u Katowice w obecnym sezonie. Ekipa z Górnego Śląska wyrasta na jedno z największych pozytywnych zaskoczeń rozgrywek, zajmując przed 30. kolejką wysoką ósmą pozycję w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Ambicje w klubie wyraźnie rosną, co otwarcie przyznają sami piłkarze.

[…] Aby jednak te marzenia miały szansę się ziścić, drużyna prowadzona przez Rafała Góraka musi w nadchodzącej kolejce pokonać Legię Warszawa, czyli ćwierćfinalistę Ligi Konferencji i tegorocznego finalistę Pucharu Polski. Będzie to trudne zadanie, ale mając na uwadze, że katowiczanie są niepokonani w sześciu ostatnich domowych meczach (5Z, 1R), a w czterech z nich nie stracili ani jednej bramki, nie można ich z góry skreślać.

W miniony weekend Wojskowi mieli sporo problemów w starciu z walczącą o ligowy byt Lechią Gdańsk, ale ostatecznie zwyciężyli 2:1 dzięki bramce 19-letniego Jana Ziółkowskiego w doliczonym czasie gry. „Po raz kolejny byliśmy w stanie odwrócić wynik” – podkreślił po spotkaniu trener Goncalo Feio, który teraz stanie przed szansą odniesienia pierwszego w swojej karierze trenerskiej zwycięstwa w Katowicach. W zeszłym sezonie, jeszcze jako szkoleniowiec Motoru Lublin, przegrał bowiem przy Bukowej 0:2.

legioniści.com – Po śląskiego hat-tricka

Po blisko 21 latach Legia wraca na stadion GKS-u Katowice. Ostatni raz obydwie drużyny spotkały w Katowicach w listopadzie 2004 roku, kiedy gości wygrali pewnie 3-0. W sobotni wieczór gospodarze będą liczyli na lepszy rezultat, ponieważ już od sześciu kolejek są u siebie niepokonani. Legioniści z kolei mają dobre wspomnienia z ostatnich wizyt na Śląsku. W kwietniu ograli zarówno Górnika w Zabrzu jak i Ruch w Chorzowie.

[…] W najbliższej kolejce oraz w następnych meczach Legia będzie musiała radzić sobie bez Bartosza Kapustki. Kontuzja pomocnika okazała się na tyle poważna, że wyeliminowała go z gry do końca sezonu, o czym klub oficjalnie poinformował w czwartek. Ostatnimi czasy z urazami zmagali się ponadto Paweł Wszołek, Marc Gual czy Juergen Elitim. Wszyscy brali niedawno udział w treningach, więc istnieje spora szansa, że będą gotowi do gry już w najbliższą sobotę, chociaż niekoniecznie w pełnym wymiarze czasowym. Brak Elitima i Wszołka szczególnie widoczny był w starciu z Lechią. Zastępujący tego drugiego Patryk Kun oraz przesunięty z konieczności bliżej środka pola Ryoya Morishita nie dali drużynie aż tak wiele.

GKS Katowice ma w tym sezonie status beniaminka, ale kiedy spojrzymy na ligową tabelę, to kompletnie tego nie uświadczymy. Klub z Katowic plasuje się bowiem w górnej połowie tabeli, a jego ostatnie wyniki mogą napawać kibiców tego klubu sporym optymizmem. Na nieszczęście dla Legii, GKS prezentuje ostatnio wyjątkowo wysoką formę na własnym stadionie. U siebie nie przegrał już od sześciu kolejek, a w sumie może pochwalić się jak na razie serię trzech wygranych spotkań z rzędu, pokonując kolejno Zagłębie Lubin, Górnika Zabrze czy Puszczę Niepołomice.

Ponadto w tym sezonie GKS zdołał w Katowicach ograć m.in. Pogoń Szczecin czy Jagiellonię Białystok i chociaż miało to miejsce na początku obecnych rozgrywek, to na pewno może potwierdzać, że u siebie najbliższy rywal Legii jest wyjątkowo niebezpieczny. Warto dodać, że w obecnych rozgrywkach GKS zanotował tylko trzy domowe przegrane (Raków, Korona, Radomiak), co jest jednym z lepszych wyników w lidze. Lepszymi statystykami może pochwalić się jedynie czołówka, czyli Lech, Jagiellonia i Pogoń.

sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice czeka na Legię. „Prestiżowy i ambicjonalny mecz”

GKS Katowice ma już zapewnione utrzymanie w PKO Ekstraklasie na kolejny sezon, ale trener Rafał Górak przekonuje, że to nie wpłynie rozluźniająco na zespół.

Zwłaszcza, że przed beniaminkiem mecz z Legią Warszawa przed własną publicznością, a to dla ludzi ze Śląska zawsze są szczególne momenty.

[…] – Dla każdego Ślązaka Legia jest dodatkową adrenaliną. Będąc trenerem wyłączam takie emocje, ale jako kibic zawsze wspierałem śląskie drużyny, gdy przyjeżdżała tu Legia. Na Śląsku zawsze chcieliśmy wygrywać z Legią. Dla każdej śląskiej drużyny jest to prestiżowe i bardzo ambicjonalne spotkanie – mówił trener Górak na konferencji prasowej.

[…] W sobotę na murawie nie zobaczymy Sebastiana Bergiera, który musi odbyć przymusową karę za nadmiar żółtych kartek. W treningach z zespołem uczestniczy już Adam Zrelak, ale przeciwko Legii jeszcze go zabraknie. Jest jednak szansa, że wystąpi jeszcze w tym sezonie. Potrzebne jest tylko (albo i aż) zielone światło od lekarzy.

legia.com – GKS Katowice – Legia Warszawa. Liczby i ciekawostki

Ile spotkań Legii z GKS Katowice odbyło się w kwietniu? Jaką średnią punktów na mecz mają szkoleniowcy obydwu drużyn? Który legionista prowadzi w klasyfikacji Ekstraklasy udanych dryblingów? Zapraszamy na przegląd liczb i ciekawostek przed spotkaniem 30. kolejki.

[…] Najwięcej goli w meczach z GKS Katowice strzelił dla Wojskowych napastnik Marek Saganowski – sześć. Kolejne miejsca zajmują Cezary Kucharski, Sylwester Czereszewski i Robert Gadocha (po pięć trafień). Z obecnych piłkarzy Legii do siatki katowiczan trafiali: Rafał Augustyniak, Kacper Chodyna i Steve Kapuadi (po jednym golu).

9/10 – Obydwa kluby mają po jednym zastrzeżonym numerze na koszulce. W GKS-ie jest to numer 9, z którym w przeszłości występował napastnik Jan Furtok, który zmarł po długiej walce z chorobą 26 listopada 2024 roku. W Legii zastrzeżonym numerem jest dziesiątka – w hołdzie legendarnemu kapitanowi i pomocnikowi Wojskowych, Kazimierzowi Deynie. „Kaka” zginął tragicznie 1 września 1989 roku w amerykańskim San Diego.

11 – Tyle spotkań (z 75) pomiędzy Legią a GKS-em odbyło się w miesiącu kwietniu. W trzech z nich lepsi okazywali się Wojskowi, sześć zakończyło się remisem, zaś dwukrotnie zwyciężali katowiczanie (bilans bramek 8:4 na korzyść Legii). W kwietniowych sześciu meczach rozegranych na Górnym Śląsku padło pięć remisów, a raz lepsi byli rywale (bilans bramek 2:3). 56 lat temu doszło do jedynej konfrontacji obydwu drużyn, która odbyła się dokładnie 26 kwietnia. Mecz w Katowicach zakończył się remisem 1:1, a gola dla Wojskowych strzelił Kazimierz Deyna.

13 – Najdłuższą serią w meczach Legii z GKS-em była ta bez zwycięstwa na wyjeździe (1986-1995) i trwała 13 spotkań. 11 meczów trwała z kolei seria meczów bez porażki (1995-2000). W dziewięciu potyczkach z rzędu legioniści strzelali przeciwnikowi przynajmniej jednego gola (2001-2024), a także nie przegrywali w meczach rozgrywanych u siebie (1993-2000).

[…] 54 – Jeśli chodzi o udane dryblingi w ogólnej klasyfikacji Ekstraklasy prowadzi legionista Ruben Vinagre – ma ich na swoim koncie 54 (za nim są Jean Carlos Silva z Rakowa – 50 i Darko Churlinov z Jagiellonii – 47). Najlepszy w tym aspekcie gracz naszych sobotnich rywali, Borja Galan, jest na dziewiątym miejscu w klasyfikacji z wynikiem 36. Poza pierwszą dziesiątką plasują się Luquinhas (Legia – 31), Ryoya Morishita (Legia – 30) i Bartosz Kapustka (Legia – 28). Spośród piłkarzy GKS-u Katowice najwyżej w tej klasyfikacji plasuje się Bartosz Nowak – 27 udanych dryblingów. W klasyfikacji ilości sprintów w meczu prowadzi Grzegorz Rogala z GKS Katowice – 21,78 (przed Akimem Zedaką z Piasta – 21,00 i Kristofferem Velde z Lecha – 19). Na 8. pozycji plasuje się kolejny gracz katowiczan Marcin Wasielewski (17,45). Najwyżej z Legii – na 11. pozycji – znajduje się Paweł Wszołek (16,31).

75 – Legia i GKS mierzyły się ze sobą do tej pory 75 razy. 33 mecze na swoją korzyść rozstrzygnęli Wojskowi, 21 zakończyło się remisem i tyleż samo porażką stołecznych piłkarzy (bramki 98:72 na korzyść Wojskowych). W Katowicach rozegrano ogółem 35 spotkań – 10 z nich to zwycięstwa Legii, 14 remisów i 11 wygranych „GieKSy” (bramki 48:43 na korzyść legionistów).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga