Piłka nożna Prasówka
Media o minionym tygodniu w piłkarskiej GieKSie: GieKSa remisuje z czeskim pucharowiczem
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, na temat związane z piłkarską GieKSą:
sportdziennik.pl – GieKSa ograła zabrzańskich „dublerów”
Z dużą przyjemnością patrzyło się w czwartkowe południe na grę katowiczan w starciu z zabrzańskimi „aspirantami” do pierwszego składu..
Już przed przerwą – po paru akcjach „nowej GieKSy” (z poprzedniego sezonu w tej odsłonie grało tylko trzech zawodników) – ręce składły się do braw. Tak było oczywiście po uderzeniu Daniela Rumina z woleja, poprzedzonej piękną centrą Wojciecha Lisowskiego. Pozyskany ze Skry Częstochowa snajper już chwilę wcześniej mógł dać katowiczanom prowadzenie po akcji „jeden na jeden” z Danielem Bielicą, ale z linii bramkowej piłkę zdołał wygarnąć Adam Wolniewicz. W tej odsłonie ładny – choć minimalnie niecelny – był też strzał Grzegorza Piesio z dystansu.
Po zmianie stron – i wymianie całej jedenastki katowickiej – gospodarze bardzo szybko podwyższyli prowadzenie. Piękną centrą w pole bramkowe – do zamykającego akcję Tomasza Midzierskiego – popisał się sprawdzany przez GieKSiarzy Filip Żagiel z… Górnika Zabrze (wiosną w Odrze Opole), a potem Dalibor Volas puścił piłkę obok Bielicy po prostopadłym dograniu Damiana Michalika. To na moment „obudziło” gości, którzy – za sprawą ładnej akcji Dariusza Pawłowskiego, zakończonej uderzeniem z bliska Marcina Urynowicza – strzelili gola.
Czas obcokrajowców przy Bukowej?
W czwartkowym sparingu z Górnikiem, w ekipie katowickiej testowany był niespełna 20-letni Filip Żagiel, w ub. sezonie wypożyczony z Zabrza do Odry Opole, a także 21-letni stoper Szymon Weremko z Ruchu Zdzieszowice (ale mający w CV… szkółkę piłkarską Górnika).
[…] Wiele wskazuje natomiast, że w Katowicach pozostanie Dominik Bronisławski ze Stali Brzeg. – Nasza ocena jest pozytywna – mówił w imieniu sztabu trener Jacek Paszulewicz. Cytowany wyżej dyrektor klubu zapewniał z kolei, że już bardzo niewiele dzieli go od uzgodnienia z agentem piłkarza warunków kontraktowych 22-latka. Jest on w tej chwili piłkarzem „z kartą na ręku”, ale trzeba zań zapłacić ekwiwalent.
Nową – roczną – umowę podpisał też Paweł Mandrysz, którego w czwartek na murawie zabrakło.
Szczelne zasieki GieKSy
GKS Katowice w rozegranym sparingu zremisował z zespołem z czeskiej ekstraklasy.
Dziesięć bramek straconych w piętnastu meczach wiosennych to wynik godziwy, o linię defensywną więc – mimo przebudowy – się nie obawiam – mówił kilka dni temu trener Jacek Paszulewicz. W sparingu z Sigmą jego spostrzeżenia „stały się ciałem”. – Cieszy fakt, że w meczu z tak wymagającym rywalem zagraliśmy „na zero z tyłu” – podkreśla szkoleniowiec GieKSy. – Przeciwnik miał optyczną przewagę, zwłaszcza w II połowie, kiedy zagrała w naszych szeregach spora grupa młodzieżowców, ale udało nam się skutecznie powstrzymywać jego akcje.
[…] GieKSa – wracając do gry przeciwko Czechom – odgryzała się rywalom akcjami z kontr. I mogła nawet „ukłuć”. Przed przerwą Damian Michalik trafił w słupek. – A w II połowie w bardzo dobrych sytuacjach piłki do siatki nie potrafili, niestety, skierować Dominik Bronisławski (związał się z GKS-em dwuletnim kontraktem z opcją przedłużenia o rok – dop. red.) oraz Adrian Łyszczarz – relacjonuje opiekun katowiczan.
Jego podopieczni – po ośmiodniowym zgrupowaniu – mają teraz dwa dni wolnego. W środę czeka ich gra z Garbarnią Kraków.
sportslaski.pl – Doświadczony skrzydłowy w GieKSie. Wraca do 1. ligi po 3 latach
GKS Katowice dokonał dziewiątego transferu w letnim okienku transferowym. Nowym zawodnikiem klubu ze stadionu przy Bukowej został Grzegorz Piesio, który podpisał z pierwszoligowcem 2-letni kontrakt.
29-letni Grzegorz Piesio spędził ostatni sezon w Arce Gdynia, w której rozegrał 40 spotkań we wszystkich rozgrywkach. Na placu gry spędził 2510 minut i przez ten czas dwukrotnie wpisał się na listę strzelców (po jednej bramce strzelił w Ekstraklasie i w Pucharze Polski) oraz zaliczył 4 asysty. Z klubem z województwa pomorskiego sięgnął po Superpuchar Polski, pokonując po rzutach karnych warszawską Legię. Arka postanowiła jednak nie przedłużać wygasającego kontraktu ze skrzydłowym, dzięki czemu trafił on do Katowic jako wolny zawodnik.
W trakcie swojej kariery pomocnik występował również m.in. w Górniku Łęczna, Zniczu Pruszków, ale najbardziej udany epizod zaliczył w pierwszoligowym Dolcanie. W trakcie pięciu lat gry w Ząbkach Piesio rozegrał 157 spotkań, w których zdobył 32 gole, stając się przy okazji jednym z lepszych pomocników na drugim poziomie rozgrywkowym.
GKS z dziesiątym transferem. Padło na kolejnego skrzydłowego
Wydaje się, że GKS Katowice jest już coraz bliższy skomplementowania kadry na przyszły sezon. Jako dziesiąty do klubu dołączył skrzydłowy Konrad Andrzejczak, który podpisał z pierwszoligowcem dwuletni kontrakt. W minionym sezonie 22-latek zaliczył jedno spotkane w barwach ekstraklasowego Zagłębia Lubin.
Pomocnik rozpoczął swoją przygodę z piłką w KKS-ie Jelenia Góra, skąd jako 13-latek trafił do akademii Zagłębia Lubin. Niecałe pięć lat później Andrzejczakowi udało się zadebiutować w Ekstraklasie, pojawiając się na placu gry w 80. minucie meczu Zagłębia Lubin z Widzewem Łódź. Na swoje kolejne spotkanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, Andrzejczak musiał poczekać aż do listopada 2017 roku. Wówczas skrzydłowy znalazł się w wyjściowym składzie Zagłębia na mecz z Koroną Kielce, ale jego pobyt na placu gry zakończył się po 66 minutach. Najczęściej 22-latek występował jednak w trzecioligowych rezerwach klubu z Lubina – w minionym sezonie uzbierał 31 występów w drugiej drużynie Zagłębia. W trakcie swojej kariery Andrzejczak zaliczył również roczne wypożyczenie w GKS-ie Bełchatów. W sezonie 2016/2017 skrzydłowy wystąpił w 18 meczach drugoligowca, w których raz udało mu się wpisać na listę strzelców.
22-letni skrzydłowy przeszedł do GieKSy na zasadzie transferu definitywnego i podpisał z klubem z Katowic dwuletni kontrakt. Zagłębie zagwarantowało sobie jednak możliwość wykupu zawodnika w trzech najbliższych oknach transferowych.
GieKSa remisuje z czeskim pucharowiczem
W rozegranym w Woli Cholerzowskiej sparingu piłkarze GKS-u Katowice bezbramkowo zremisowali z czeską Sigmą Ołomuniec. W zespole GieKSy testowany był ukraiński pomocnik, Anton Savin.
Letnia forma podopiecznych Jacka Paszulewicza na razie może napawać optymizmem. Po pokonaniu GKS-u Bełchatów oraz Górnika Zabrze (grającego jednak w rezerwowym ustawieniu), na katowiczan czekało dość trudne zadanie. Rywalem katowiczan w dzisiejszym sparingu była czeska Sigma Ołomuniec, która w minionym sezonie zajęła wysokie czwarte miejsce w lidze. W nagrodę podopieczni Vaclava Jilka wezmą udział w eliminacjach do Ligi Europy, ale w przeciwieństwie do m.in. Górnika Zabrze, rozpoczną je dopiero od trzeciej rundy.
Trener GKS-u postanowił zatem wystawić jedną z najmocniejszych jedenastek, ale w składzie znalazło się jeszcze miejsce dla jednego z testowanych zawodników. Swoją szansę w GieKSie otrzymał 28-letni Ukrainiec, Anton Savin, dla którego ostatni sezon był dosyć udany. W barwach FK Połtawa zawodnik zdobył 2 gole i zaliczył 13 asyst w 32 spotkaniach drugiej ligi ukraińskiej. Zespół ten wywalczył nawet awans do najwyższej klasy rozgrywkowej (po wygranych barażach z Czernomorcem Odessa), ale kilka tygodni temu… został on rozwiązany.
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Najnowsze komentarze