Piłka nożna Prasówka
Media o wygranej GieKSy w Pucharze Polski: Fruwający Baran zatrzymał Pogoń. Dublerzy dali radę!
Zapraszamy do przeczytania doniesień mediów na temat pucharowego meczu GKS Katowice – Pogoń Szczecin 1:1, k. 4:3 (1:0, 1:1). Wybraliśmy dla Was najciekawsze:
sportslaski.pl – Fruwający Baran zatrzymał Pogoń. Dublerzy dali radę!
Gdyby Pogoń Szczecin wykorzystała choćby 1/3 wszystkich swoich sytuacji, to GKS Katowice zostałby rozgromiony. Świetnie jednak bronił Krzysztof Baran, a w dodatku „Portowcy” potrafili zmarnować niesamowicie łatwe okazje. Awans rozstrzygnęły dopiero rzuty karne, które lepiej wykonywali gospodarze. GieKSa gra dalej!.
W pierwszej połowie to Pogoń Szczecin miała zdecydowanie więcej dogodnych sytuacji i zdecydowanie powinna którąś z nich wykorzystać. Już na początku spotkania w słupek trafił Tomasz Hołota – były gracz GKS-u Katowice. Później strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego debiutującego w GieKSie Krzysztofa Barana sprawdził Ricardo Nunes. Bramkarz katowiczan miał sporo pracy przy stałych fragmentach gry „Portowców”, ale z każdej opresji wychodził obronną ręką. […] Druga połowa? Nie ma o czym pisać. Największą atrakcją dla zgromadzonej widowni było bowiem „uderzenie” Grzegorza Piesio, po którym piłka… wyleciała poza obiekt przy Bukowej!
[…] W drugiej połowie gra była bardziej wyrównana. Podwyższyć prowadzenie mógł Kacper Tabiś, który oddał mocny strzał, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Budziłek. Mimo upływających minut i prowadzenia GKS-u, to gospodarze wyglądali jak zespół, który musi gonić wynik. Obraz gry zmienił się dopiero w ostatnim kwadransie.
Po rzucie rożnym barkiem uderzył Sebastian Rudol, ale fenomenalnie interweniował Baran. Wszystkiego jednak bramkarz GKS-u nie zdołał obronić. Kilka minut przed końcem Tymoteusz Puchacz pozwolił dośrodkować Radosławowi Majewskiemu, a w polu karnym Kamila Drygasa nie upilnował Simon Kupec. Zawodnik Pogoni z niewielkiej odległości głową pokonał Barana.
[…] Dogrywkę lepiej zaczęła Pogoń, która szybko mogła objąć prowadzenie, ale Buksa trafił – jako trzeci „Portowiec” – w słupek. W odpowiedzi strzelał Wojciech Słomka, ale jego strzał zdołał obronić Budziłek. Po chwili GKS odebrał piłkę na własnej połowie i ruszył z szybką kontrą, w której…w słupek trafił Bartosz Śpiączka. Niebezpiecznie było także po strzale z kilkunastu metrów Majewskiego – piłka minimalnie minęła bramkę.
Napór szczecinian rósł i wielokrotnie wykazywać się musiał Baran. Trudno zliczyć wszystkie „setki”, jakie mieli goście i trudno pojąć jak można było je marnować. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Dawida Błanika tym razem z czterech metrów w bramkę nie trafił Hubert Matynia. Potrzebne były rzuty karne, które lepiej wykonywali gospodarze, w dodatku wciąż fenomenalnie spisywał się Baran, który obronił dwie „11”. Pogoń zagrała jak frajerzy, GieKSa w 1/16 finału Pucharu Polski.
pogonsportnet.pl – Powtórka sprzed roku… Odpadamy z pierwszoligowcem
Piłkarze Pogoni w pierwszej rundzie Pucharu Polski musieli się mocno nabiegać. Przyszło im rozegrać pełne 120 minut, ale sami byli sobie winni. W meczu z GKS-em Katowice zmarnowali kilkanaście doskonałych sytuacji strzeleckich, a o końcowym wyniku rozstrzygnąć musiały rzuty karne. W nich, tak jak rok temu, lepszy okazał się pierwszoligowiec.
Pierwszy strzał w meczu oddał zespół gospodarzy. W 3. minucie meczu Anon uderzył z 16. metrów ale obok bramki. Od początku spotkania widać było, że GKS nastawił się na szukanie kontr, a Portowcy zmuszeni byli do budowania akcji w ataku pozycyjnym.
[…] Pogoń przeważała, strzelała i szukała gola, ale na przerwę schodziła przegrywając i bez strzelonej bramki.
Druga część meczu rozpoczęła się podobnie do pierwszej, Portowcy przeważali i konstruowali akcję, ale gola strzelić mógł GKS. Tabiś przejął piłkę na połowie Pogoni i oddał strzał z 18. metrów. Na szczęście Budziłek odbił piłkę. W drugiej części meczu Pogoń nie dochodziła już tak łatwo do sytuacji strzeleckich. Do tego z każdą kolejną minutą gospodarze atakowali odważniej.
[…] Pogoń zaczęła dogrywkę od indywidualnej akcji Buksy, który minął trzech rywali i oddał strzał, ale piłka odbiła się ponownie od słupka. Tuż przed końcem pierwszej części dogrywki szansę miał też GKS. Śpiączka wpadł w pole karne, ale jego uderzenie również trafiło tylko w słupek. Swoją szansę miał też Nunes, ale jego uderzenie z rzutu wolnego przeszło nieznacznie obok bramki.
Druga część dogrywki rozpoczęła się od szansy Majewskiego. Buksa zgrał piłkę przed pole karne, ale strzał ofensywnego pomocnika był niecelny. Po chwili szasnę Buksa wypracował sobie sam, ale jego strzał obronił Baran. Rzut rożny przyniósł szasnę na uderzenie Benedyczakowi, ale i jego uderzenie obronił bramkarz gospodarzy.
polsatsport.pl – Puchar Polski: Festiwal niemocy doprowadził do karnych. GKS Katowice gra dalej!
Cóż to był za mecz! Sytuacji do zdobycia bramek, zwłaszcza w drugiej połowie i dogrywce, starczyłoby do zagospodarowania w co najmniej kilku spotkaniach. Nie świadczy to jednak dobrze o bohaterach tego starcia, którzy marnowali stuprocentowe okazje. Z tego powodu piłkarze GKS-u Katowice oraz Pogoni Szczecin potrzebowali konkursu rzutów karnych, aby rozstrzygnąć losy awansu do 1/16 finału Pucharu Polski. Lepsi w tym elemencie okazali się zawodnicy gospodarzy.
Oba zespoły zawodzą swoich kibiców w tym sezonie, zajmując dolne rejony w rozgrywkach Fortuna 1 Ligi oraz Lotto Ekstraklasy. W ostatnich meczach ligowych można było jednak zauważyć promyk nadziei u jednych i drugich. GieKSa już pod wodzą Jakuba Dziółki, dotychczasowego asystenta zwolnionego niedawno Jacka Paszulewicza, zremisowała 1:1 z Puszczą Niepołomice, natomiast szczecinianie zdołali pokonać dobrze spisującą się u progu sezonu Wisłę Kraków 2:1.
Zarówno zawodnicy ze stolicy Górnego Śląska oraz piłkarze Pogoni chcieli pójść za ciosem i poprawić sobie humory poprzez awans do kolejnej rundy Pucharu Polski..
[…] W drugiej połowie przedstawiciel z Lotto Ekstraklasy nadal dominował i stwarzał sobie okazje do wyrównania. Ta sztuka udała im się dopiero w 85. minucie za sprawą dośrodkowania z lewego skrzydła Radosława Majewskiego i główki Drygasa.
W doliczonym czasie gry ekipa z północnej części kraju mogła i powinna pójść za ciosem za sprawą Adriana Benedyczaka, który miał przed sobą pustą bramkę po podaniu Majewskiego. Zawodnik Pogoni… trafił jednak w słupek.
Potrzebna była zatem dogrywka, która nie przyniosła rozstrzygnięcia, mimo że piłkarze jednego i drugiego zespołu mieli ku temu okazje. Zamiast do siatki, celowali w słupki lub na posterunku znajdowali się golkiperzy, toteż kibice przy Bukowej byli świadkami rzutów karnych.
W nich bohaterem został niewątpliwie Baran, który obronił dwie jedenastki i zapewnił swojej drużynie awans do 1/16 finału Pucharu Polski.
sportdziennik.pl – Natchnieni przez… dziewczyny!
Kiedy piłkarze GieKSy i Pogoni wychodzili na rozgrzewkę, pod stadion podjechał autokar z piłkarkami katowickimi. Z wyprawy do Częstochowy przywiozły efektowne zwycięstwo 3:0 i puchar na szczeblu Śląskiego ZPN-u.
Ich koledzy po fachu zadanie mieli nieporównywalnie trudniejsze. Trener Kosta Runjaić – jak zresztą zapowiadał – nie eksperymentował zbytnio w składzie: na murawę wybiegło aż 7 graczy, którzy kilka dni temu ograli lidera ekstraklasy, Wisłę. I – prawdę mówiąc – tę piłkarską jakość „portowców” było widać i w pierwszej połowie. Ale ta zakończyła się niespodzianką: GKS nie tylko zdobył prowadzenie z rzutu (faulowany był Adrian Łyszczarz), ale też – w przeciwieństwie do niedawnego meczu ligowego z Puszczą Niepołomice – zdołał je do przerwy utrzymać!
[…] Początek II połowy – i trochę „wiatru”, którego w ciągu kilkudziesięciu sekund narobili w „szesnastce” gospodarzy Hołota i Drygas – zdawał się zwiastować kolejne trudne chwile dla defensywy i bramkarza GKS-u. I rzeczywiście: Pogoń przewagę w polu miała, ale miejscowi – broniąc się czasem dziewięcioma zawodnikami – czynili to mądrze. A gdy tylko nadarzała się okazja, „podszczypywali” ekstraklasowców.
[…] Choć Kosta Runjaić rzucał na murawę kolejne atuty z ławki, szczecinianom zaczynało brakować argumentów w konstruowaniu akcji ofensywnych! Zostały stałe fragmenty gry – ale tu goście napotkali raz jeszcze znakomicie dysoponowanego Barana. Sposób, w jaki wybronił uderzenie głową (barkiem?) Sebastiana Rudola w 80 min, śmiało kandydować może do miana „interwencji I rundy PP”! I gdy wydawało się, że walczący heroicznie GieKSiarze sensacyjnie przełamią ligową niemoc, wygrywając pucharowe starcie z reprezentantem ekstraklasy, natchnioną asystą popisał się Radosław Majewski. Adam Buksa dołożył tylko głowę. Mógł obu ekipom dodatkowego wysiłku oszczędzić w trzeciej minucie doliczonego czasu Adrian Benedyczak, ale… z 5 metrów (znów podawał Majewski) zamiast do siatki, trafił w słupek.
[…] Przewaga „portowców” w II części dogrywki była przygniatająca: Baran kapitalnie interweniował po strzałach Buksy i Benedyczaka; z 4 metrów nie wcelował w bramkę Matynia. Dzięki obronionym strzałom Buksy i Dwalego, bramkarz katowicki został bohaterem wieczoru – podobnie jak Lisowski, który zadał decydujący cios w serii „jedenastek”!
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice – Pogoń Szczecin 1:1, karne 4:3. Pucharowa niespodzianka przy Bukowej!
[…] Przyjazd drużyny z Lotto Ekstraklasy zmobilizował kibiców GieKSy, którzy od początku do końca spotkania prowadzili głośny doping na „Blaszoku”. Pozdrowili też Górnika Zabrze i Banik Ostrawa.
[…] Im bliżej końca, tym groźniej było przed bramką gospodarzy. Między słupkami świetnie radził sobie debiutujący w GieKSie Krzysztof Baran. Został jednak pokonany w 85. minucie, kiedy Drygas uderzył głową z pięciu metrów. Wreszcie powody do radości mieli obecni przy Bukowej kibice Pogoni. W doliczonym czasie gry Adrian Benedyczak mając przed sobą pustą bramkę strzelił z 4 metrów w słupek! W ten sam element bramki trafił Adam Buksa na początku dogrywki. GieKSa nie chciała być gorsza i w słupek strzelił też Bartosz Śpiączka. Pogoń nie chciał doprowadzić do rzutów karnych, ale na jej drodze stał Krzysztof Baran. Goście sami sobie też nie pomagali, tak jak wtedy, gdy Hubert Matynia nie trafił w bramkę z kilu metrów. W rzutach karnych lepsza była GieKSa. Decydującą „11” wykorzystał Wojciech Lisowski. Krzysztof Baran obronił dwa strzały z „wapna”.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
GKS Katowice, po rzutach karnych, przegrał z Herning Blue Fox w meczu o brązowy medal Pucharu Kontynentalnego. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Hokej
Misja Nottingham
Już w czwartek nasi hokeiści rozpoczną rywalizację w Pucharze Kontynentalnym.
Obecna edycja nieco różni się od poprzednich, ponieważ zrezygnowano z drugiej rundy tych rozgrywek, rozszerzając zmagania finałowe. W finałowym turnieju rywalizować będzie sześć zespołów podzielonych na dwie grupy. Los sprawił, że naszymi rywalami będzie łotewska drużyna HK Mogo, a także gospodarze – Nottingham Panthers. Drugą grupę stanowią Duńczycy z Herning, francuskie Angers oraz Torpedo z dalekiego Kazachstanu. Każda z drużyn rozegra po trzy spotkania, dwa w grupie oraz „finałowe” o konkretne miejsce w zależności od wywalczonego miejsca w grupie.
My swoje zmagania rozpoczynamy w czwartek szesnastego stycznia, co ważne tym razem obyło się bez zamieszania z wizami czy pozwoleniami o pracę. W pełnym składzie przystąpimy do gry w drugim dniu turnieju. Wobec tego obie drużyny będą rozgrywać z nami swoje drugie mecze. O to, z jakim celem na Wyspy Brytyjskie wybrała się nasza drużyna, zapytaliśmy Patryka Wronkę: „Przyjeżdżamy po zwycięstwo – to jest nasz cel. Cieszymy się, że tutaj jesteśmy i jest to troszkę też odskocznia od codzienności od tej naszej ligi i fajne doświadczenie, które patrząc do przodu co nas czeka, przyniesie wiele dobrego.”
Na pierwszy ogień pójdą hokeiści HK Mogo. Drużyna, która swoje mecze rozgrywa w Rydze na co dzień występuje w rodzimej Optibet Hokeja Liga, a poprzednie dwa sezony zakończyła mistrzostwem. Obecnie jest liderem rozgrywek z punktem przewagi nad gościnnie grającym w tamtejszej lidze Kyiv Capitals. Sama pozycja w tabeli niczemu nie przesądza, bo pierwsze cztery zespoły dzielą raptem 4 punkty, a nasi rywali mają o mecz lub dwa więcej spotkań. Natomiast na duże uznanie zasługuje seria kolejnych wygranych spotkań, która rozpoczęła się 25 października. Łotysze przeszli suchą stopą przez kolejne czternaście spotkań, zaliczając przy tym trzy shot outy. Swoje zmagania w Pucharze Kontynentalnym rozpoczęli od poprzedniej rundy, która w połowie listopada rozegrana została we francuskim Angers. Mogo mimo rozpoczęcia turnieju porażką 4-6 w meczu z gospodarzami, finalnie awansowali dalej po wygranych z Cortiną 3-0 i węgierskim Gyergyoi 6-2. Liderem tego zespołu zdecydowanie jest Deivids Sarkanis, doświadczony hokeista zdobył w tym sezonie 36 pkt i góruje zdecydowanie zarówno w liczbie asyst (19) jak i goli (17). Kolejnymi znaczącymi graczami są: Kaspars Ziemins (28 pkt – 14G, 14A) oraz Janis Zemitis (27 pkt – 10G, 17A). Dostępu do bramki broni głównie Karlis Mezsargs (skuteczność 0.926% – 17 spotkań), a zastępuje go Rudolfs Lazdins (skuteczność 0.902- 7 spotkań) co ciekawe zespole występują tylko rodzimi zawodnicy.
Kolejnym naszym rywalem będą gospodarze – Pantery z Nottingham. Anglicy również zajmują pierwszą lokatę w Brytyjskiej Elite League. Poprzedni sezon zakończyli wyraźną porażką (0-4) w finale play-off z Belfast Giants. W tabeli obecnych rozgrywek również jest ciasno w czołówce tabeli i sytuacja będzie się wyjaśniać do końca rozgrywek. Historia poprzednich spotkań nie jest już taka okazała jak u bałtyckich rywali, bo jeszcze 10 stycznia przydarzyła się porażka z vice liderem z Belfastu (1-4). Tonu zespołowi nadają hokeiści zza oceanu, którzy zdobyli do tego pory po 31 pkt – Ross Armour (15G, 16A) i Tim Doherty (7G, 24A). Zawodników, którzy ciągną zespół do przodu jest więcej, bo ponad 20 pkt zdobyło ich łącznie sześciu. O zabezpieczenie tyłów dba Amerykańsko – kanadyjski duet bramkarzy Jason Grande (skuteczność 0.911% – 13 spotkań) i Kevin Carr (skuteczność 0.912% – 17 spotkań). Do Pucharu Kontynentalnego przystępują dopiero od trzeciej rundy, a w przeciwieństwie do pierwszego rywala katowiczan, Pantery to spora mieszanka hokeistów z Kanady i USA, a w zespole występują także Szwedzi, Węgier i oczywiście Brytyjczycy.
Zapytany o skalę trudności napastnik stwierdził: „Jeżeli chodzi o przeciwników, to ciężko stwierdzić kto będzie najtrudniejszym. Myślę, że będzie to wyrównany turniej, a o zwycięstwie będą decydowały małe rzeczy – tak zwane detale.”
Miejscem zmagań będzie Motorpoint Arena mieszcząca 10 000 widzów, z tym lodowiskiem dobre wspomnienia mają na pewno Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut i Patryk Wronka, co też potwierdza ten ostatni: „To lodowisko już chyba na zawsze będzie miało same dobre skojarzenia, bo przecież awans do Elity tutaj robiliśmy jako reprezentacja, więc liczę, że dalej będzie dla nas szczęśliwe.” Życzyć należy, by równie dobre wspomnienia przywiozła reszta naszej drużyny niezależnie od narodowości. Natomiast wyżej wymienionemu tercetowi życzymy formy godnej legendy Robin Hooda – wszak to symbol tego miasta.
Kibicom, którzy wybierają się do Anglii, życzymy wyśmienitej zabawy i wielu okazji do świętowania!
15.01.2026 (czwartek, 20:00) GKS Katowice – HK Mogo
16.01.2026 (piątek, 20:00) Nottingham Panthers – GKS Katowice
















Najnowsze komentarze