Piłka nożna
Minusy po meczu z Ruchem
GieKSa kompromitująco przegrała z Ruchem Chorzów. Po raz kolejny kibice dostali od piłkarzy w twarz, tym samym niwelując wszystko, co zostało zrobione w poprzednich trzech kolejkach. Trudno dopatrywać się pozytywów, moglibyśmy ich szukać na siłę, ale tak naprawdę przegranie meczu roku w takim stylu powoduje, że mentalnie ten klub znowu jest na dnie.
Minusy:
– Przegrany mecz sezonu – dodatkowo w najważniejszym dla kibiców meczu, pierwszych derbach od 14 lat.
– Żenada w obronie – to co wyprawiał Mączyński, Midzierski i Frańczak dyskwalifikuje ich od udziału w ważnych meczach. Mogą grać ze Stomilem czy Bytovią i wtedy są dobrzy.
– Nerwy i niechlujstwo – zwłaszcza w pierwszej połowie były aż nadto widoczne, niedokładne, elektryczne podania, w wyniku strat sytuacje bramkowe dla gości.
– Absurdalne decyzje trenera – wystawienie Goncerza zakrawa na kuriozum. Brak Cerimagića w składzie też. Choćby te dwie decyzje mocno przyczyniły się do porażki.
– Idiotyczne samozadowolenie po meczu – wypowiedzi o bardzo dobrym meczu po przegraniu u siebie z czerwoną latarnią to istna kpina z kibiców. Naprawdę lepiej niech już nic nie mówią.
– Zniszczenie świetnej otoczki – znów wielka mobilizacja, masa kibiców, wielkie święto na trybunach zepsute przez tych co zawsze.
– Wróg jak u siebie – w pierwszej połowie w kontrach Ruch hasał po naszym boisku, jak tylko chciał. Po przerwie zneutralizowali poczynania GKS. Zagrali ogólnie na luzie i spiąć się musieli trochę tylko w drugiej połowie.
– Radość kibiców przeciwnika – do samej radości każdy ma prawo, ale my musimy (nawet przypadkiem) patrzeć na jakieś tweety czy zdjęcia z fety po przyjeździe na Cichą. A to boli.
– Brak optymizmu – tu nie ma co wierzyć w tę ekipkę. Mogą nawet wygrać 10 meczów z rzędu i mieć przed ostatnich spotkaniem sezonu szansę na awans, a i tak to tradycyjnie zwalą…
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
Piłka nożna
Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!
Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku.
Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).
Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.
Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.
Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!


Johny
24 października 2017 at 10:35
jeszcze jeden minus
Odpalenie rac i danie oddechu przeciwnikowi po golu kontaktowym….
kosa
24 października 2017 at 11:11
@Johny mecz przerwano nie z powodu wrzuconej racy, a dymu z wszystkich rac. Mimo wszystko rzucenie jej to głupota.
Mecza
24 października 2017 at 12:53
Jest jeden duży plus! Ukazał się stan faktyczny umiejętności piłkarskich. Tak jak było napisane, niektórzy mogą klepać zacięte mecze ze średniakami ale jeśli chcemy coś więcej to rozwiązujmy czym prędzej umowy. Ktoś kto przez 2 lata albo i więcej nie wybił się ponad tą przeciętność nie będzie piłkarzem z którym zrobimy awans.
Mecza
24 października 2017 at 12:57
Nie zgodzę się z wszystkimi minusami. Przed meczem 90% z nas postawiłaby na Prokica (strzelił bramkę z Olsztynem) to nie piszcie teraz po fakcie że lepiej aby grał Cermigic.
oloGks
24 października 2017 at 15:15
race trzeba było odpalic w 90 minucie a nie jak cislismy ich a oni ledwie dyszeli Ultrasi nastepnym razem zastanówcie sie kiedy to odpalac napewno nie jak gonimy wynik i cisniemy przeciwnika to była totalna głupota i wedłóg mnie to był najwiekszy minus i mi nie pierdolcie że nie
Obik1980
24 października 2017 at 20:41
Prawda jest taka ze dali d..y w 1 polowie pilkarze a pod koniec to samo blaszok z racami gdy pilkarze zaczynali cos grac.Pozdro
Patyk TzN
25 października 2017 at 08:57
prawda jest taka że nasi pseudoobrońcy nadają się conajwyżej na szkolny orlik… myślę, że na redboxie nawet nie daliy rady. W każdym meczu ktoś z trójki Midzierski, Kamiński, Klemenz musi popełnić przynajmniej jeden błąd po którym tracimy bramkę. I to na poziomie rocznika 2000 w szkółce gwiazda ruda śląska. Nie będę już nic wspominać o bocznych, ale wybicie głową Klemenza po dośrodkowaniu było tak patologiczne, że nie umiem tego opisać. Jak można dosrodkowanie wybijać glową tak, że trafia do napastnika ruchu który był bliżej bramki (bliżej linii koncowej boiska) niż on sam? Pilka po jego wybiciu nawet nie wyszla za pole karne!!! A to nie była swieca tylko mocne dosrodkowanie, wiec gdyby nie jego kwadratowy łeb to piłka sama by sie odbiła tak mocno ze wyszla by po za pole karne. A najlepsze Madrysz po meczu – pierwszej bramki nie obroniłby żaden bramkarz… rzeczywiscie – przelobowanie 3-metrowego bramkarza na linii bramowej to jest coś normalnego i nikt by tego nie wyłapał…
oloGks
25 października 2017 at 17:50
Poczytajcie komentarze na forach cała Polska się z nas śmieje że przegraliśmy przez debili którzy odpalili race i dali dychnąc smrodom ,może kurwa to będzie nauczka by dali se spokój z tymi racami
tomassi
25 października 2017 at 19:50
jasne ….jasne…..
mieli grać od początku a nie zwalać teraz na race
ludzie pomyślcie troche
ANDRZEJ
25 października 2017 at 21:25
gadacie wszyscy o racach, dymie przerwach, a nikt nie mówi o tym ,że ci chłopcy w NASZYCH koszulkach są daremni, bez jaj, bez ambicji/ta tylko jest zarezerwowana dla pana trenera/,ociężałe galerianki bez pomyślunku ….przecież ten przeciwnik zza miedzy jest słabiutki….niech jeszcze więcej czasu spędzają przy tablicach taktycznych a nie na boisku treningowym …to będzie jeszcze gorzej ….łza się w oku kręci kiedy przypominają się czasy jak kibice wołali ” do młyna” to przeciwnik drżał…a teraz 5 min do końca a oni/grajki/ grają se w dziada do tyłu… mają NAS w du…ie