Dołącz do nas

Piłka nożna

Minusy po Tychach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Ten artykuł, jak i większość pozostałych – nie ma sensu. Kieruje nami tylko kronikarski obowiązek. Wszystko wychodzi poza sferę piłkarską, więc merytoryczne podchodzenie do sprawy mija się z celem. I będziemy to powtarzać ciągle.

Minusy:
– Utrata szans – … no dobra, nie bądźmy śmieszni. To nie mecz z Tychami zadecydował o tym, że awansu nie będzie. Powiemy więcej. O tym nie zdecydował żaden konkretny mecz.

– Powtórka z rozrywki – drwią sobie z nas kibiców. Rok temu przerabialiśmy dokładnie ten sam scenariusz.

– Jacek Paszulewicz – jak na razie mimo wszystko nie widzimy tej jego twardej pięści. Kat tylko na papierze. Na konferencji wypowiadał się tak, jakby to był po prostu przegrany mecz i przegrany awans. Nic wielkiego się nie stało.

– Pat, a nie kat – jesteśmy w dupie. I prawdopodobnie będziemy, bo trudno się spodziewać, że wylecą wszyscy aktorzy z zeszłorocznego tańca w Gudziądzu i całego obecnego sezonu.

– Kibice – jeśli niektórzy nie wyjdą ze szklanej bańki swojego kibicowskiego idealizmu polegającego na tym, że choćby piłkarz przyznał się, ze sprzedaje mecze, to i tak będziemy go dopingować – wiele się w tym klubie nie zmieni.

12 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

12 komentarzy

  1. Avatar photo

    misiek

    21 maja 2018 at 12:19

    Shellu, czy chciałbyś aby kibice okazali swoje niezadowolenie i zachowali się jak w Poznaniu? Za doping wielki szacun dla nich.
    Może mimo wszystko warto zastanowić się czy po prostu ich umiejętności nie są takie jakie są czyli mizerne … i stać ich na kilka meczy w rundzie aby zagrać na wyżynach ale później muszą przyjść niziny…. Z jakiegoś powodu grają u nas a nie w ekstraklasie.
    To że część z nich nie jest walczakami też dobrze wiedzieliśmy od początku odkąd się u nas znaleźli. Nie mniej ktoś ich ściągnął do GieKSy.
    Pozostaje dla mnie kwestia Prokicia – dla mnie to kuriozalna sytuacja gdzie piłkarz „walczy” u nas o awans wiedząc że po sezonie przejdzie do innego zespołu który tez może awansować… co dla niego lepsze sami sobie odpowiedzcie…

  2. Avatar photo

    mekail

    21 maja 2018 at 13:45

    Za doping to właśnie Lechowi należy się szacunek, oprawę mieli świetną. Dzięki pokazaniu charakteru przez kibiców, w Poznaniu coś się zmieni. „Niezadowolenie”, o którym pisze misiek, to inna sprawa. Chłopaki z Lecha po prostu nie zdzierżyły wizji mistrzowskiej fety Legiuni na własnym stadionie.
    A u nas kolejny raz wszystko zamiatane jest pod dywan. Po prostu „nic się nie stało, GKS nic się nie stało”. Przypomnijcie sobie czasy Irka Króla, jak się chce, to można Panów piłkarzy zmotywować.
    A ze spraw piłkarskich. Wpuszczanie dalej Prokicia (który ma po bałkańsku na wszystko wylane) i Słabego (którego najlepiej charakteryzuje nazwisko) to sabotaż trenera. Tu chyba wszyscy się zgadzamy. Mnie osobiście nie podoba się jednak sposób pożegnania z jednym z kozłów ofiarnych Paszulewicza – Grześkiem Goncerzem. O Złotych Bukach zapomnieliście, o 50 bramkach też? Szkoda chłopaka, bo – mimo tego, że jest w dołku z formą – to grał przez wiele lat, a co najważniejsze: jak był u szczytu formy i bramy strzelał na zawołanie, to jednak został zamiast iść do ekstraklasy. Zmarnował sobie karierę w klubie porażek, a nawet nikt mu dziękuję nie powiedział? Grzesiek ja Ci życzę powodzenia!

  3. Avatar photo

    Mecza

    21 maja 2018 at 13:59

    Ja nie kibicuję słabym piłkarzom a klubowi GKS. Jakiś dziwny ten minus o kibicach. Nie wszystko jest złe. Co do piłkarzy to oni gdzieś mają ten doping co pokazali w ostatnich tygodniach. Kibicuje się klubowi, nie im.

  4. Avatar photo

    Shellu

    21 maja 2018 at 14:07

    Tak, zwłaszcza śpiewanie:

    „Wygraj GieKSo, wygraj
    Walcz, sił nie oszczędzaj
    Cały stadion czeka
    Na twój goool
    hej, hej, hej hej”

    To nie jest doping dla pilkarzy.

  5. Avatar photo

    q2

    21 maja 2018 at 18:04

    Niestety Shellu ma tutaj rację. Tu nie chodziło o wybieganie na boisku, wszczęcie burd, przerywanie meczu. Po największym upokorzeniu z chorzowem, ekipa z blaszoka nie powinna prowadzić dopingu, wywieszając konkretne hasło zamiast flag. Totalny brak reakcji po przegranej z ruchem to blamaż. Niestety doszło do błazenady, w której to kibice z blaszoka bronią się, że śpiewali dla siebie. Po czym przy stanie 1-2 przestali śpiewać. Jeżeli mówimy, że piłkarze nie byli świadomi powagi meczy z chorzowskimi, to także ekipa z blaszoka nie jest świadoma tego jak powinni się zachować. Nie dziwię się, że ludzie uciekają z blaszoka. Niejednokrotnie nietrafione przyśpiewki, zamiast mobilizować piłkarzy przy przewadze gości, to na blaszoku fiesta. Brak deprymowania przeciwnika, gwizdów buczenia, kiedy jest potrzebne aby wybić gości z rytmu. W latach 90-tych był młyn i doping adekwatny do gry. Teraz coś się chłopakom z blachy pomieszało i te ciągłe pozdrowienia…..Oczy bolą jak się czyta, że w meczu z Tychami spełnili swój obowiązek….dopingując. Pomieszanie z poplątaniem.

  6. Avatar photo

    Irishman

    22 maja 2018 at 07:07

    My to w ogóle jesteśmy na dnie i nie tylko jeśli chodzi o sprawy sportowe. Piłkarze „grają dla siebie” i nie przeszkadza to władzom klubowym. Ale dlaczego miało by przeszkadzać skoro one „nie są od tego żeby spełniać życzenia i żądania”. No więc dlaczego mamy potępiać tych, którzy „kibicują dla siebie”. I tylko GieKSy żal, bo ta… od lat, niedostrzegalnie, bardzo powoli ale systematycznie umiera nam w biały dzień.
    Nawet Shellu pisze „powtórka z rozrywki”. Jak powtórka? rok temu najedliśmy się co prawda wstydu ale nie takiego jak teraz w derbach. I nie chodzi mi tu o Tychy, które kibicowsko dla mnie nic nie znaczą, choć piłkarsko, a przede wszystkim jeśli chodzi o stadion to jesteśmy przy nich kolosem na glinianych nogach. Ale dać się upokorzyć:
    – po pierwsze chorzowskim;
    – po drugie jednej z najsłabszych drużyn praktycznie witającej się z I liga;
    – po trzecie licealistom?!?!?!?!
    I bez żadnej reakcji z naszej strony! I nie chodzi mi już nawet o doping ale, żeby nie można było nawet wywiesić jakiegoś transparentu?????

  7. Avatar photo

    Irishman

    22 maja 2018 at 07:09

    EDIT:
    Oczywiście miało być „praktycznie witającej się z II ligą””

  8. Avatar photo

    misiek

    22 maja 2018 at 08:45

    Sorki, może będę brutalny. Dlaczego tak krytykujecie ludzi z blaszoka samemu nic nie robiąc. Piszecie że nie wywiesili żadnego transparentu, że nic nie zrobili. Niech każdy z nas uderzy się w piersi co zrobił (pomijam tutaj Shella bo On robi bardzo dużo). Nie mówmy że inni nic nie zrobili samemu nic nie robiąc. To jest takie „POLSKIE” – krytyka innych. Jesteśmy w tym mistrzami…

  9. Avatar photo

    q2

    22 maja 2018 at 14:42

    @Misiek pozwolę sobie odpisać na Twój komentarz, bo widzę, że albo nie rozumiesz sytuacji albo jesteś mocno związany z ekipą z Blaszoka i starasz się nie dostrzegać problemu. Tak nie zrobiłem nic, ponieważ nieważne co bym wcześniej napisał i tak moje zdanie odnośnie oprawy, czy jej braku by się nie liczyło. (Bo nie ja decyduje o dopingu). Tacy jak ja, pisali już 2 sezony temu, że coś nie gra. Zamiast zastanowić się, to następował atak, z tekstami, że sramy do własnego gniazda. Często pojawiały się wpisy, że dla nas nic się nie zmienia, my jedziemy dalej. No i dojechaliśmy do czarnej dupy! W meczu z tyskimi wystarczyło nie wywieszać fan i nie prowadzić dopingu. Proste? Tak ale nie u nas. Pomimo niebywałej kompromitacji, ktoś z blachy zadecydował, że będzie niby doping. (żenada). Paranoja a wiesz dlaczego? Ponieważ brak dopingu jest zarazem brakiem zgody na tak przepierdalane mecze. Bez walki, bez jakiegokolwiek zacięcia. Pokazuje innym, że kibice są niezadowoleni i sytuacja wymaga zmian. Jest informacją puszczoną w eter! Przyjrzyjmy się jak jest u nas? Sielanka na blaszoku i udawanie, że kompromitacja nie miała miejsca. Niby doping dla samych siebie ale kończy się po bramce na 1-2? Dlaczego nie trwał w takim razie do końcowego gwizdka?? Błazenada na całego, wywołująca śmiech i politowanie zarazem u osób, które obserwowały cały cyrk. Do tego zero gwizdów na przywitanie aby wybić z głowy kolejne kompromitacje u naszych kopaczy. Brak także deprymowania przeciwnika w przypadku jego przewagi. U nas na blaszoku jest zabawa! np. przegrywamy w jakimś meczu a młynowy zapodaje „Ja kocham GieKSę lololololo” jakbyśmy wygrywali 3-0 i świętowali. W zasadzie to ta piosenka nadaje się dla dzieciaków na główną. Blaszok w latach 90-tych ostro gwizdał jak przeciwnik miał przewagę, gwizdał jak goście byli przy piłce i robili niebezpieczną akcję. Podgrzewał do walki swoich piłkarzy a w przypadku słabszej gry, jasno dawał do zrozumienia kto na „twierdzy bukowa” powinien wygrać. Niejednokrotnie z blaszoka szło „Co wy robicie ? GKS co wy robicie?!” lub „Ku…a mać GieKSa grać”. Pozwolę sobie przypomnieć mecz z Bordeaux, na blaszoku panował tumult i wrzawa, istny kocioł. Gwizdy dla piłkarzy francuskich aby zesrali się w tym meczu na miętowo i silne wsparcie dla naszych gwiazd. Jak jest teraz? To widać gołym okiem, co niektórzy czują się spełnieni, bo swoje zrobili….. eeeecchhhh. Czysty narcyzm bez zastanowienia się nad istotą problemu.

  10. Avatar photo

    a

    22 maja 2018 at 18:42

    g2 masz w 100% racje.

  11. Avatar photo

    Irishman

    23 maja 2018 at 13:04

    Jasne, już widzę, jakby mnie wpuścili na boisko, żebym se kurde jakiś transparent wywiesił 😉 😉 😉

    I to nie chodzi, że się dowalam do kogoś, kto robi 100 razy więcej niż ja mogę zrobić. I tu też nie chodzi o sam doping, bo tu mogę zrozumieć Juniora, że on po prostu uważa, że to jego obowiązek wobec klubu, NIE WOBEC PIŁKARZY..PRZEPRASZAM, WOBEC „ZAWODNIKÓW”! Tylko, że my kibice, nie robiąc nic, jako całość daliśmy po prostu sygnał, że dla nas nic się nie stało. I to jest wręcz przyzwolenie na coś takiego w przyszłości.

  12. Avatar photo

    q2

    24 maja 2018 at 09:31

    Zgadzam się z Tobą Irishman. W ostatnim meczu na bukowej powinniśmy zaśpiewać sarkastyczne: Auf Wiedersehen! W końcu liczę na to ze pożegnamy ostatecznie całą ekipę i zastąpimy ich pilkarząmi z ambicją.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Z Widzewem we wtorek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę  ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.

Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.

STS Puchar Polski – 1/4 finału

wtorek, 3 marca 2026

20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź

środa, 4 marca 2026

17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze

czwartek, 5 marca 2026

13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa

Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga