Dołącz do nas

Piłka nożna

Mistrz i wicemistrz przegrywają!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji narodowych do gry wróciła Ekstraklasa, a kibice mogli śledzić rywalizację w ósmej kolejce spotkań. Doszło w niej do kilku zaskakujących rozstrzygnięć. Mistrz Polski przegrał na własnym boisku z Zagłębiem Lubin,  Jagiellonia nie zdołała pokonać Piasta, a Górnik wykorzystał słabą dyspozycję Rakowa i wywiózł z Częstochowy komplet punktów.

Od meczu Lechii Gdańsk i GKS-u Katowice rozpoczęła się miniona kolejka. Już w 19. minucie fatalne wyjście Dawida Kudły wykorzystał Dawid Kurminowski i od tego momentu było 1:0. Piłkarze Rafała Góraka nie mieli tego dnia pomysłu na rozbicie dobrze spisującej się defensywy rywali, a w doliczonym czasie gry ze świetnym kontratakiem wyszedł Camilo Mena i mecz zakończył się dwubramkowym zwycięstwem Lechii. Do sporej niespodzianki doszło w Poznaniu, gdzie Lech poległ w starciu z Zagłębiem Lubin. Ozdobą tego meczu była bramka Aleksa Ławniczaka, który strzałem z przewrotki zaskoczył Bartosza Mrozka. Szybko odpowiedział Filip Jagiełło i wydawać się mogło, że Lech zdoła odwrócić jeszcze losy tego spotkania, jednak wynik spotkania ustalił Kosidis w 73. minucie meczu i Mistrzowie Polski musieli tego dnia uznać wyższość rywali.

W sobotę szalone widowisko stworzyli zawodnicy Korony Kielce i Pogoni Szczecin. Wynik spotkania w 38. minucie otworzył niezawodny w tym sezonie Dawid Błanik, dla którego było to już piąte trafienie. Od tego momentu mecz tak naprawdę dopiero zaczął się rozkręcać. Obie drużyny stworzyły sobie ogrom sytuacji, a obaj bramkarze zasłużyli na wielkie pochwały, gdyż świetnie strzegli swoich bramek, niejeden raz ratując kolegów przed stratą gola. W całym spotkaniu padło aż 40 strzałów, mimo tego wynik do końca meczu nie uległ już zmianie i trzy punkty zostały w Kielcach. W Gliwicach Piast podejmował Jagiellonię i spisał się w tym spotkaniu całkiem dobrze. Gospodarze praktycznie całą drugą połowę grali w dziesięciu, po czerwonej kartce, którą otrzymał Boisgard. Grę w przewadze szybko na bramkę zamienili zawodnicy z Białegostoku, po trafieniu Jesusa Imaza. Gospodarze jednak nie poddawali się, a w końcówce stworzyli sobie kilka dobrych okazji. Jedną z nich wykorzystał Juande, który w trzeciej minucie doliczonego czasu gry skierował piłkę do siatki, dając Piastowi wyrównanie. Obie drużyny podzieliły się punktami. 

W niedzielne południe Motor Lublin podejmował Termalikę Nieciecza. Bardzo szybko, bo już w 5. minucie prowadzenie gospodarzom dał Karol Czubak. Wyrównał w 64. minucie Jimenez z rzutu karnego. Była to dopiero pierwsza bramka stracona na własnym boisku w tym sezonie przez piłkarzy Motoru. Wynik remisowy utrzymał się już do końca meczu. W Warszawie Legia mierzyła się z Radomiakiem. Tu obyło się bez niespodzianki. Wojskowi zwyciężyli aż 4:1, a bramka Rajovica na 3:0 padła po błędzie Majchrowicza, który był niemal identyczny, jak przy golu w meczu Lechii i GKS-u. Swoje debiutanckie trafienie w barwach Legii zaliczył też Damian Szymański. W meczu Widzewa Łódź z Arką Gdynia szybko, bo w 9. minucie gospodarzom dał prowadzenie Baena. Widzew przeważał przez większość spotkania i zasłużenie zwyciężył 2:0. Druga bramka padła w doliczonym czasie gry, a jej autorem był Akere, który ma murawie pojawił się niespełna 20 sekund wcześniej. 

W poniedziałkowym meczu Rakowa Częstochowa z Górnikiem Zabrze lepsi okazali się goście, którzy po bramce z 14. minuty, której autorem był Sow, odnieśli jednobramkowe zwycięstwo. Zawodnicy Marka Papszuna mają wyraźny kryzys, gdyż po sześciu rozegranych kolejkach zajmują miejsce w strefie spadkowej z dorobkiem sześciu punktów. 

Lechia Gdańsk – GKS Katowice 2:0

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 1:2

Korona Kielce – Pogoń Szczecin 1:0

Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 1:1

Motor Lublin – Termalica Nieciecza 1:1

Legia Warszawa – Radomiak Radom 4:1

Widzew Łódź – Arka Gdynia 2:0

Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 0:1

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    dzbanek

    17 września 2025 at 12:01

    a my dostalismy oklep z piekna bramka Kudly.
    Zastanawiam sie,ktora byla ladniejsza. Ta z Lechia teraz, czy ten piekny lob jak Dawid byl na grzybobraniu w 1 lidze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga