Dołącz do nas

Hokej Kibice Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Stadion

Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów o GieKSie: Kibice GKS Katowice pamiętali o rocznicy pacyfikacji kopalni Wujek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Piłkarze zakończyli rundę jesienną sezonu 2020/21. Sztab szkoleniowy ogłosił plan przygotowania drużyny do rundy wiosennej. Na sesji Rady Miasta zapadały ważne decyzje odnośnie budowy nowego stadionu GieKSy: wyrażono zgodę na emisję 150-milionowych obligacji.

Siatkarze wygrali na wyjeździe z Cuprum Lubin 3:2. Drużyna w trzynastu spotkaniach zdobyła dwadzieścia trzy punkty i zajmuje szóste miejsce w tabeli. Siatkarze już jutro zagrają w kolejnym spotkaniu, z MKS-em Będzin, w Katowicach. W Polskiej Hokej Lidze trwa przerwa świąteczno – noworoczna. Następna runda spotkań zostanie rozegrana 5 stycznia 2021 roku.

 

PIŁKA NOŻNA

dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice pamiętali o rocznicy pacyfikacji kopalni Wujek

Dziś mija 39 rocznica pacyfikacji kopalni Wujek w Katowicach. O tragicznych wydarzeniach z 16 grudnia 1981 roku, do których doszło podczas starć milicji z robotnikami, pamiętają kibice GKS Katowice. Fani GieKSy uczcili pamięć dziewięciu poległych górników.

[…] Kibice GKS Katowice od wielu lat upamiętniają pacyfikację kopalni Wujek, do której doszło 16 grudnia 1981 roku. Fani GieKSy zawsze w grudniu zjawiają się pod krzyżem stojącym na ul. Wincentego Pola w Katowicach i oddają hołd poległym górnikom.

Nie inaczej było też w tym roku. Pod pomnikiem zastrzelonych górników zebrało się około 150 kibiców GKS Katowice, którzy odpalili race i zapalili znicze. Sympatycy katowickiego klubu rozwinęli też wielki transparent z napisem „Za rok od zbrodni minie lat czterdzieści i setki ludzi zapala tu znicze, GieKSa pamięta zawsze, nie tylko w okrągłe rocznice”.

Fani GieKSy pod krzyżem pojawili się 13 grudnia nie chcąc kolidować z państwowymi obchodami rocznicy pacyfikacji. 16 grudnia dostęp do tego miejsca, ze względu na wizyty oficjeli, jest mocno utrudniony.

Kotyliony upamiętniające wydarzenia na kopalni Wujek można nabyć w sklepie kibiców GKS-u Katowice „Blaszok”.

 

Plan przygotowań GKS Katowice do rundy wiosennej. Dziewięć zimowych sparingów

[…] Piłkarze GKS Katowice są po rundzie jesiennej współliderem II ligi mając na koncie tyle samo punktów co Górnik Polkowice. Podopieczni trenera Rafała Góraka są na najlepszej drodze do powrotu na zaplecze PKO Ekstraklasy, ale o wszystkim zadecyduje runda wiosenna.

Przygotowania do niej piłkarze GieKSy rozpoczną 11 stycznia. Na początek przejdą testy motoryczne, a już 16 stycznia rozegrają pierwszy sparing z MKS Kluczbork. Cztery dni później 20 stycznia czeka katowiczan najciekawszy zimowy sparing z grającą w gronie najlepszych Cracovią.

24 stycznia katowiczanie wyjadą na tygodniowe zgrupowanie do Bielska-Białej. Na liście zimowych rywali ekipy Góraka znalazło się trzech pierwszoligowców. 27 stycznia zagrają z GKS Tychy, 6 lutego z Odrą Opole, a 13 lutego z Koroną Kielce.

W sumie w zimowym okresie przygotowawczym GKS rozegra dziewięć meczów kontrolnych. Ostatnim sprawdzianem formy będzie dla piłkarzy z Bukowej sparing ze Stalą Brzeg 20 lutego. Tydzień później zainaugurują rundę wiosenną spotkaniem z beniaminkiem Sokołem Ostróda na swoim stadionie.

 

sportdziennik.com – Zielone światło na stadion dla GieKSy

Nie ma przeciwwskazań, by Katowice ogłosiły przetarg na generalnego wykonawcę kompleksu sportowego, który powstać ma przy zbiegu ulic Dobrego Urobku i Bocheńskiego. Zgodę na tę inwestycję wyrazili wczoraj rada miasta.

Kibice GieKSy mieli wczoraj powody do radości. Na sesji rady miasta wykonany został kolejny poważny krok w stronę budowy nowego stadionu. Radni najpierw uchwalili wieloletnią prognozę finansową Katowic na lata 2021-45 oraz budżet na 2021 rok, a następnie opowiedzieli się za emisją 150-milionowych obligacji, które mają zostać przeznaczone na powstanie kompleksu sportowego w rejonie autostrady A4.

[…] Jeszcze w grudniu ma zostać ogłoszony przetarg na generalnego wykonawcę 15-tysięcznego stadionu, 3-tysięcznej hali i 2 boisk treningowych. W przyszłym roku ruszy budowa, by najdalej za 5 lat GKS miał już do dyspozycji infrastrukturę na miarę klubu nr 1 stolicy wielkiej aglomeracji.

Za przyjęciem budżetu oraz wieloletniej prognozy finansowej było 16 radnych, 12 wstrzymało się od głosu (Koalicja Obywatelska oraz niezrzeszony Dawid Durał). Dużo dłużej i bardziej burzliwie niż o budżecie, dyskutowano o emisji obligacji. Prezydent Marcin Krupa przypominał, że radni już rok temu podjęli w zasadzie taką decyzję – wtedy zgodzili się na zaciągnięcie kredytu, którego ostatecznie Bank Rozwoju Rady Europy odmówił Katowicom, tłumacząc, że środki są kierunkowane na walkę z pandemią.

– Teraz zmieniamy po prostu instrument finansowy, zastępując kredyt obligacjami komunalnymi – mówił Marcin Krupa, zaznaczając, że emitując obligacje nie ma konieczności wskazywania celu, na który zostaną spożytkowane środki. – Służą pokryciu deficytu budżetowego, te pieniądze można wydać praktycznie na wszystko – zaznaczał prezydent Katowic.

[…] Niezrzeszony radny Dawid Durał, który z pewnością nie należy do ulubieńców kibiców GieKSy, prosił, by wybrzmiało, na jaki cel zostanie przeznaczone 150 mln zł z obligacji. – W Katowicach mamy tysiące osób gotujących na piecach węglowych. Tysiące z toaletami na korytarzach. Tysiące lokali ogrzewanych węglem. Najpierw zapewnijmy katowiczanom bieżące funkcjonowanie, a potem przyjemności i igrzyska – proponował Durał.

Marcin Krupa odpierał zarzuty, że Katowic – zwłaszcza w obliczu pandemii – nie stać na stadion. – Od wielu lat powtarzam, że żyjemy z kredytem, ale nie na kredyt. Gdybyśmy otwierali stadion jutro, to miałbym wątpliwości, ale przecież skończymy tę inwestycję za 4-5 lat. Jestem spokojny. Pytałem o zdanie ludzi znających się na makroekonomii i związanej z nią prognozami. Nie ma zagrożenia. Po kryzysie z 2007 roku gospodarka szybko się odbiła. Nie obawiam się przyszłości – mocno akcentował prezydent.

I przytaczał twarde dane. – Zadłużenie Katowic na koniec III kwartału wynosiło 782 mln zł. Spójrzmy na porównywalne wielkością miasta. Lublin – 1,6 miliarda, Bydgoszcz – 1,35 miliarda, Poznań – 1,6 miliarda, mniejszy Białystok – 1 miliard. W Katowicach zadłużenie na mieszkańca, per capita, to trochę ponad 2000 zł. W Lublinie – 5 tys., w Bydgoszczy – 3 tys., w Szczecinie – prawie 7 tys. Które z miast prowadzi bardziej bezpieczną politykę finansową? Coś za coś. Ta inwestycja jest dobrze przemyślana, mamy bezpieczeństwo. Obiecuję, że zostawię miasto w takim stanie finansowym, w jakim je zastałem. A może trochę lepszym – dodawał Krupa, wskazując, że miasto posiada 214 mln zł własnych oszczędności.

Radna Barbara Wnęk-Gabor (Koalicja Obywatelska) dopytywała, dlaczego stadion powstanie w nowej lokalizacji, zamiast modernizacji Bukowej i czy rozważano rezygnację z budowy hali.

– Pamiętamy dwa studyjne projekty modernizacji Bukowej – odpowiadał prezydent Krupa. – Koszty przedstawiały się jednak podobnie, co w przypadku budowy nowego obiektu. Trzeba by wyburzyć trybunę główną, nie mówiąc już o „Blaszoku”. Poza płytą boiska, wartą może 10 mln zł, przy Bukowej nie ma nic do przemodelowania. Poza tym, czy chcemy pakować ponad 100 milionów złotych w róg miasta? Budować obiekt niewidoczny za grube pieniądze, wtłoczony w granice parku, Chorzowa i skraju Katowic? Czy jednak lepiej stworzyć coś nowego, wizytówkę miasta, którą mam nadzieję stadion wraz z halą będą? Zadecydowaliśmy o lokalizacji reprezentatywnej – przyznawał gospodarz Katowic, podkreślając, że hala jest integralną częścią inwestycji, podobnej wielkości obiektów (3000 miejsc) w regionie nie ma, a prócz siatkówki może też być areną zmagań koszykarskich czy nawet hokejowych.

Dawid Kamiński (PiS) dopytywał o lodowisko. – W pierwszym etapie tego nie przewidujemy, ale w hali może powstać wymienna podłoga, którą rozkłada się w 2 dni. Widziałem takie rozwiązania u Czechów. Zobaczymy, jak będzie się rozwijał w naszym kraju hokej, jakie cele przed drużyną narodową, jakie zaplecze będzie potrzebne. Na razie jest średnio, sponsorzy się wycofują, a sytuacja finansowa PZHL jest trudna – nie krył Marcin Krupa.

W uchwale Wieloletniej Prognozy Finansowej Katowic na lata 2021-45 zapisano, że budowa kompleksu sportowego pochłonie blisko 246 mln zł brutto (186 mln zł netto), z czego 150 mln zł ma pochodzić z obligacji. Dotąd wydano na tę inwestycję blisko 5 mln zł, z czego 3,3 – w tym roku. W 2021 wydatki mają kształtować się na poziomie 22,1 mln (7,1 ze środków własnych, 15 mln z obligacji), w 2022 – 76 mln (10,7+66), w 2023 – 77,7 mln zł (8,7+69) zaś w 2024 – 60,9 mln (tylko środki własne).

Za te pieniądze powstanie 15-tysięczny stadion, 3-tysięczna hala i 2 boiska treningowe, wchodzące w skład I etapu. Plany budowy II etapu – kolejnych boisk treningowych, infrastruktury towarzyszącej – zostały na razie przez wzgląd na finanse odłożone na bliżej nieokreśloną przyszłość.

– W końcówce roku chcemy ogłosić przetarg na generalnego wykonawcę. W okolicach 2024, 2025 roku będziemy mogli cieszyć się z nowego obiektu – powiedział prezydent Katowic.

[…] Głosy przeciw obligacjom: Patryk Białas (KO), Łukasz Borkowski (KO), Dawid Durał (niezrzeszony).

Wstrzymali się: Beata Bala (KO), Patrycja Grolik (KO), Jarosław Makowski (KO), Bartosz Wydra (PiS).

2 MILIARDY złotych – ponad tyle wyniesie budżet Katowic na 2021 rok

186 MILIONÓW ZŁOTYCH netto wedle kosztorysu inwestorskiego ma kosztować stadion, hala i 2 boiska treningowe.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Zacięty mecz w Lubinie, tie-break dla GKS-u Katowice

Zacięty i nieprzewidywalny przebieg miało spotkanie w Lubinie pomiędzy Cuprum a GKS-em Katowice. Pierwszego seta na przewagi wygrali przyjezdni, dwa kolejne równie zacięte wygrali gospodarze. Cuprum doprowadziło do tie-breaka, w którym musiało jednak uznać wyższość katowiczan. GKS wywiózł z Lubina dwa punkty, wygrywając po raz pierwszy w historii spotkań obu zespołów z tym rywalem.

[…] MVP: Kamil Kwasowski

Cuprum Lubin – GKS Katowice 2:3 (24:26, 27:25, 25:23, 18:25, 13:15)

 

plusliga.pl – Cuprum Lubin – GKS Katowice 2:3

Pięciosetową bitwę wygrali goście, którzy zanotowali ósme ligowe zwycięstwo w tych rozgrywkach.

Już od pierwszych akcji widać było, że czekać nas może bardzo zacięte spotkanie. Gospodarze wypracowali sobie minimalną przewagę na początku, grali konsekwentnie i skutecznie. Wyszli na prowadzenie 21:16 i 23:20, wydawało się że ze spokojem zwyciężą. Tymczasem role się odwróciły i GKS zerwał się do walki. Nie tylko wyrównał, lecz zwyciężył na przewagi 26:24 po błędzie Dawida Guni.

Trener Marcelo Fronckowiak zaczął szukać rozwiązań, dał szansę zmiennikom – Szymonowi Jakubiszakowi, Kamilowi Maruszczykowi i Bartłomiejowi Zawalskiemu. Te wszystkie ruchy przyniosły efekt, bowiem drugi set był bardzo podobny do pierwszego, z tą jednak różnicą, że to lubinianie udanie finiszowali, choć przegrywali 10:15. Gospodarze wygrali 27:25 a ostatni punkt asem serwisowym zdobył Maruszczyk.

W trzecim secie znowu o wszystkim decydowała bardzo zacięta końcówka, w której mieliśmy stan po 23, wtedy jednak zepsuł zagrywkę Miłosz Zniszczoł, a po chwili Ronald Jimenez skończył atak i gospodarze wyszli na prowadzenie 2-1. Jednak w kolejnej odsłonie tym razem katowiczanie odskoczyli i do końca partii już nie oddali prowadzenia. Mecz miał się zatem rozstrzygnąć w tie-breaku.

Lubinianie walczyli, lecz to GKS miał w piątej partii dwa, trzy punkty przewagi. Kapitalnie w tym meczu grał Kamil Kwasowski, wspierał go Jakub Jarosz. Katowiczanie wygrali 15:13, a mecz z pewnością w wielu fragmentach mógł się podobać. Gospodarze zdobyli punkt, rywale zwyciężyli po raz ósmy.

 

polsatsport.pl – Zacięte starcie w Lubinie! Siatkarze Cuprum przegrali z GKS

Siatkarze Cuprum Lubin przegrali z GKS Katowice 2:3 w spotkaniu 18. kolejki PlusLigi. Obie ekipy stworzyły zacięte widowisko, w którym nie brakowało emocji i zwrotów akcji.

Już w pierwszym secie obie ekipy zafundowały kibicom kilka zwrotów akcji. Początek należał do siatkarzy GKS, którzy grając skutecznie w ofensywie, dobrze prezentując się na środku siatki, uzyskali wyraźną przewagę (6:11). Później oglądaliśmy koncert gry zawodników Cuprum. Wygrali oni cztery akcje z rzędu (10:11), następnie odrobili straty i po asie serwisowym Przemysława Smolińskiego uzyskali przewagę (14:13). W końcówce punktowa zaliczka gospodarzy była już wyraźna (21:16) i do momentu, gdy akcje kończył skuteczny Ronald Jimenez, wszystko szło po ich myśli. Siatkarze Cuprum mieli piłkę setową przy stanie 24:22, ale… cztery kolejne punkty zapisali na swym koncie katowiczanie. Błąd lubinian w ataku dał im ostatni punkt (24:26).

Druga odsłona miała podobny scenariusz, ale odmienne zakończenie. Katowiczanie w środkowej części seta mieli zdecydowaną przewagę (7:10, 9:15), mimo to siatkarze Cuprum odrobili straty i po ataku Jimeneza było 20:20. Końcówka znów przyniosła sporo emocji. Tym razem to ekipa GKS pierwsza miała w górze piłkę setową (23:24), ale blok Bartłomieja Zawalskiego rozpoczął grę na przewagi. Zakończył ją natomiast as serwisowy Kamila Maruszczyka (27:25).

Zaciętej walki nie zabrakło również w trzeciej partii. Po wyrównanym początku (10:10), przewagę uzyskali katowiczanie (11:13, 17:20). Cuprum odrobiło straty po punktowym bloku Szymona Jakubiszaka (21:21). Seta rozstrzygnęły dwie akcje od stanu 23:23. Najpierw goście przestrzelili zagrywkę, a po chwili Jimenez ustalił wynik tej części meczu na 25:23. Gospodarze wygrali dzięki dobrym rotacjom w składzie i mniejszej liczbie błędów własnych.

W czwartej odsłonie obie ekipy nadal toczyły wyrównaną rywalizację (6:6, 14:14). Tym razem jednak w końcówce wyraźną przewagę uzyskali siatkarze GKS. Odskoczyli po serii dobrych zagrywek Jana Nowakowskiego (16:21), a gospodarze w ostatnim fragmencie seta nie byli już w stanie odrobić takiej różnicy. Dwa błędy lubinian przyniosły przyjezdnym ostatnie punkty (18:25).

Zwycięzcę spotkania miał więc wyłonić tie-break. W nim, przy zmianie stron dwa oczka zaliczki miała ekipa GKS (6:8). W końcówce goście odskoczyli na trzy punkty (10:13), ale to nie był koniec emocji. Skuteczny atak Jimeneza, as serwisowy Wojciecha Ferensa i kolejne uderzenie Jimeneza, tym razem blok-aut, pozwoliły lubinianom odrobić straty (13:13). Dwie ostatnie akcje padły jednak łupem katowiczan, którzy w ostatniej akcji zablokowali kolumbijskiego atakującego Cuprum (13:15).

 

HOKEJ

hokej.net – Marttinen: Chcę mieć bezpośredni wpływ na wyniki drużyny

– PHL to liga open, co sprawia, że poziom jest wyrównany. Wiem też, że grało i nadal gra tu sporo Finów – zaznaczył Jyri Marttinen, nowy obrońca GKS-u Katowice.

38-letni Fin ma w swoim dorobku 805 występów w fińskiej Liidze, w których zdobył 79 bramek i zaliczył 134 asysty.Z ekipą Ässätu Pori zdobył mistrzostwo Finlandii (2013), a z Pelicans Lahti srebrny medal.

Z powodzeniem grał też na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Szwecji. W 184 meczach zaksięgował 65 punktów za 21 goli i 44 kluczowe zagrania.

[…] Warto też wspomnieć, że Jyri Marttinen w sezonie 2010-2011 miał okazję występować z jednym z graczy GKS-u Katowice.

– Oczywiście, grałem z Jesse Rohtlą w Pelicans Lahti, więc dobrze go znowu zobaczyć i móc wspólnie rywalizować. Zamieniłem także kilka słów z pozostałymi Finami w składzie: Miiką Franssilą oraz Mikaelem Kuronenem – wyjaśnił doświadczony defensor.

– Zawsze dobrze mieć w drużynie rodaków, bo mogę porozmawiać trochę we własnym języku. To pomaga w szybszej adaptacji do nowego zespołu. Takie wsparcie traktuję jako naprawdę dużą przewagę, bo chłopaki znają specyfikę zespołu oraz ligi i na pewno będą mi wiele podpowiadać – dodał.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Projekt GKS Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Latem 2019 roku na swoją drugą kadencję przybył do GieKSy Rafał Górak. Trener, który miał coś do udowodnienia wszystkim związanym z katowicką piłką. Zadania podjął się ekstremalnie trudnego. GieKSa właśnie spadła do drugiej ligi – po kilku latach marzeń i nadziei na awans do ekstraklasy, zakończyło się zmianą ligi – ale w drugą stronę. To był dla nas wszystkich koszmar. Zamiast do Warszawy, Poznania czy Zabrza mieliśmy jeździć do Legionowa, Wejherowa czy Stargardu. Marzenia o najwyższej klasie rozgrywkowej trzeba było odłożyć i ratować, co się da.

Jak wielką otchłanią była ta sytuacja… Pierwszy mecz w drugiej lidze u siebie ze Zniczem Pruszków został przegrany, a do przerwy dostaliśmy trzy gongi. Można było wtedy czuć spory niepokój, że na drugiej lidze się nie skończy. Że spotka nas los, którego doświadczają teraz choćby kibice Zagłębia Sosnowiec. Że o wzroście nie ma co marzyć, a jedyne, o co należy walczyć, to żeby nie pogrążać się coraz bardziej.

Trudne to były początki. GKS w pierwszym sezonie w drugiej lidze nie awansował, choć zabrakło zaledwie jednego punktu. Pamiętam ten mecz z Resovią, kiedy wiedzieliśmy już, że Widzew przegrał i do awansu wystarczył jeden gol. GKS nacierał, ale go nie wbił, a potem ze Stalą Rzeszów odpadł w półfinale baraży.

Awans był rok później. Z perturbacjami, ale ostatecznie dość spokojny, na kolejkę przed końcem rozgrywek. To był pierwszy mały sukces Rafała Góraka. Co by nie mówić – mimo wszystko stadiony pierwszoligowe to coś innego niż stadiony drugoligowe. Tu już pojawiają się spadkowicze z ekstraklasy, no i generalnie jest kilka uznanych firm. Więc tragedii nie ma. No chyba, że kisi się w niej kilkanaście lat i przewija się w niej kilkadziesiąt klubów, a GKS jak był, tak jest dalej.

Znów na tym zapleczu ekstraklasy byliśmy i po dwóch latach był to powiew świeżości. Znów branding pierwszej ligi, znów mecze w Polsacie i… marzenia o ekstraklasie. Coś zostało odbudowane, a klątwa Witana przestała obowiązywać, bo znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Było ciężko. Po dobrych początkach przychodziły rozczarowania, jak na przykład to, gdy po triumfie z ŁKS w Łodzi, GieKSa nie potrafiła utrzymać prowadzenia z grającą w dziesiątkę Termaliką. Bywały spore wtopy jak cztery bramki tracone w Głogowie czy Opolu albo pięć u siebie z ŁKS. Albo trzy porażki u siebie z rzędu, w ciągu praktycznie tygodnia. Nawet Borja Galan nam w barwach Odry potrafił strzelić bramkę na Bukowej. Czy Kowal w barwach ŁKS. Były też drobne momenty triumfu, jak zwycięstwo w doliczonym czasie gry z Ruchem. Ale to była tylko kwestia prestiżu. Potem i tak była wielka piłka (plażowa) w Chojnicach.

Trener łatwo nie miał. Ten projekt się budował i budował, ale nieraz w katuszach. W kolejnym sezonie wydawało się jesienią, że GieKSa już to ma. Efektowna wygrana z Wisłą Płock i Resovią, na wyjeździe w Pruszkowie. Wydawało się, że to ten sezon. Że w końcu GieKSa gra taką piłkę, że szanse na awans są  naprawdę spore. Coś się jednak zacięło i nastały długie tygodnie bez wygranej. Nawet prowadząc w Krakowie z Wisłą, katowiczanie stracili dwa gole w doliczonym czasie i przegrali. Było coraz to gorzej, a GKS systematycznie osuwał się w tabeli. Oczywiście z racji baraży mogliśmy marzyć o załapaniu się do nich, ale przecież i to było trudne, jeśli zajmuje się 12. miejsce w tabeli.

Co było wiosną – wszyscy pamiętamy. Prawdziwy szturm, choć nie do końca zamierzony. To znaczy nikt na początku roku o ekstraklasie nie myślał. Była porażka w końcówce z Wisłą Płock. Ale potem GieKSa wygrywała, wygrywała i… zaczęliśmy na poważnie myśleć o barażach. Potem o tym, żeby zająć trzecie miejsce i mieć bonus gry u siebie. Aż w ostatniej kolejce – przy splocie niesamowitych okoliczności – nadarzyła się szansa na awans bezpośredni. Gdynia jest historią.

Piękną historią powrotu GieKSy na polskie salony. Pamiętam ten pierwszy mecz w ekstraklasie z Radomiakiem. Jakie to wszystko było inne niż to, co przeżywaliśmy przez 19 lat. Wszędzie napisy ekstraklasa, Canal+, świadomość, że patrzą na nas już nie tylko lokalne media, a cała piłkarska Polska. Że zainteresował się nami w końcu nie tylko pies z kulawą nogą. Rozpoczęła się piękna przygoda, która trwa od dwóch lat. Jednak nawet wtedy, gdy pokarał nas dwukrotnie Leonardo Rocha, nie byliśmy sobie w stanie wymarzyć, jak to będzie wyglądać. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że w dwa sezony GKS wygra ćwierć setki meczów, zdobędzie prawie sto punktów, strzeli równe sto goli, otrze się o Puchar Polski, a nasz zawodnik zostanie piłkarzem sezonu – zastanowilibyśmy się, czy wszystko z głową jest w porządku.

Jak mówił trener – wtedy sukcesem był każdy gol, każdy zdobyty jeden punkt. Duma, że wygraliśmy w Mielcu. Potem spektakularne zwycięstwo z Jagiellonią. Pogrom z Puszczą. Kilka innych bardzo wartościowych wyników. Potem wiosna i nowy stadion. Szybkie i spokojne utrzymanie. No i zakończony sezon, minimalnie lepszy punktowo od poprzedniego, zakończony awansem do europejskich pucharów.

Ta droga, którą przeszedł GKS Katowice jest naprawdę filmowa. Zarówno od spadku w 2005 roku z ekstraklasy i początków w IV lidze, ale właśnie przede wszystkim w te siedem ostatnich lat. To była droga bardzo trudna, z meczami i sytuacjami ważącymi się w doliczonym czasie gry. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie dwa gole przy Konwiktorskiej. Gdyby nie kapitalna akcja Jakuba Araka w Tychach. Decyzja VAR Tomasza Kwiatkowskiego w derbach Trójmiasta. A patrząc na ten sezon – gdyby nie gol Lukasa Klemenza z Wisłą Płock, no i oczywiście Marcela w Szczecinie.

Musieliśmy być cierpliwi. Zarówno długofalowo, jak i w kontekście pojedynczego meczu. Nieraz bowiem na ten pozytywny rezultat musieliśmy czekać do czasu grubo po dziewięćdziesiątej minucie. GieKSa dziubała te oczka, aż w końcu wyhaftowała na koniec korzystny wynik.

W przeszłości nieraz nam tej cierpliwości brakowało. A do dzisiaj pozostają takie „elementy”, które po jednym nieudanym meczu zaczynają śpiewkę, że GieKSa jest słaba, a „trener pewnego poziomu nie przeskoczy”. Chyba największy wysyp negatywnych komentarzy (eufemizm) był po jesiennym meczu z Lechem. Wtedy punkty były dość słabe, ale sam mecz z Kolejorzem (plus wcześniejszy remis i zwycięstwo pucharowe z Wisłą) dawało dużą nadzieję, że będzie lepiej. I potem było już bardzo dobrze.

Przede wszystkim ta drużyna ma niesamowity mental. Nie będąc zespołem idealnym, czysto piłkarsko znajdując się w środku ekstraklasowej stawki, razem z kilkoma innymi drużynami, ma te elementy, które powodują różnicę na plus. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak GieKSa w ostatnich dwóch latach gra mając lekki nóż na gardle. Mam na myśli sytuację, w których ze 2-3 mecze się nie powiodły, zaczyna to wyglądać bardzo ryzykownie i przychodzi mecz, w przypadku porażki w którym może się zrobić bardzo źle. I GieKSa permanentnie takie mecze wygrywa, najczęściej później poprawiając jakąś kapitalną serią.

Tak było w zeszłym sezonie kilkukrotnie. Choćby wtedy, gdy przegrywaliśmy w Lubinie i Zabrzu, przedzielone straconym zwycięstwem w doliczonym czasie z Widzewem. No to potem wygraliśmy z Pogonią, rozgromiliśmy Puszczę, awansowaliśmy w Pucharze Polski. Była porażka z Legią, Unią i Koroną. Robiło się nieciekawie, a jechaliśmy na wyjazd z bardzo mocną Cracovią. I tam spektakularne zwycięstwo. No a w tym sezonie właśnie te porażki z Lechią, Cracovią i Lechem, przedzielone punkcikiem z Wisłą. I wyjazd na „mecz prawdy” do Lublina. Pogrom Motoru i seria kolejnych zwycięstw.

Coś, co w przeszłości działało dokładnie odwrotnie. Jak było źle, to po kolejnym bardzo ważnym meczu było jeszcze gorzej. Zresztą, jak i katowiczanie mieli wskoczyć na czołowe miejsca, to również tego nie wykorzystywali (słynne sześć nieudanych prób wskoczenia na pozycję lidera za trenera Brzęczka). GieKSa przegrywała wszystkie zarówno bardzo ważne, jak i prestiżowe mecze. Wszyscy pamiętamy seryjne wtopy z Zagłębiem Sosnowiec, Tychami czy Ruchem.

Teraz to już nie ma miejsca. Nasz zespół już tyle razy uniósł ciężar ważnych meczów, że to jest bardziej regułą niż przypadkiem. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę końcówkę zakończonego sezonu. Pisałem o tym na trzy kolejki przed końcem – że trzy punkty powinny dać awans do pucharów. I to się sprawdziło, a GieKSa te trzy oczka uciułała. Ktoś powie, że można było wygrać z Piastem i zakończyć sprawę. Niby tak, ale z drugiej strony – patrząc na terminarz – to przecież wygranie jednego meczu z trzech: Jaga u siebie, wyjazd do Gliwic i Szczecina, jest totalnie nieoczywiste. Jakby takich meczów było dziesięć to tak – moglibyśmy powiedzieć, że klasowa drużyna powinna coś tam wygrać. Ale dokładnie te trzy spotkania to jest na tyle mało, że wcale nie jest oczywiste, że nawet taki Lech Poznań wygrałby jeden z nich.

A GieKSa żadnego z tych meczów nie przegrała i to był klucz do sukcesu. Przeżywaliśmy bardzo trudne chwile w Gliwicach i Szczecinie. A z Jagiellonią przecież też przegrywaliśmy. Uważam, że to, że GKS nie przegrał żadnego z tych trzech meczów, to wielki sukces tej drużyny. W lidze, w której każdy pojedynczy punkcik był na wagę złota. I właśnie m.in. jeden z tych punktów zaważył na sukcesie.

GieKSa wskoczyła na wyższy poziom wtajemniczenia w ekstraklasie. Tak jak pisałem w poprzednim felietonie – można grać w ekstraklasie, ale nie być ekstraklasową drużyną. Nią trzeba się dopiero stać – na placu boju. Wiele drużyn tego nie wytrzymuje i nawet awansując na najwyższy szczebel, dalej utrzymuje vibe pierwszoligowca. I my na początku, będąc beniaminkiem, też tym piłkarskim pierwszoligowcem nadal byliśmy. Ekstraklasa jawiła się jak „nasza Liga Mistrzów”, gdzie każdy gol, każdy remis, każde – daj Boże – zwycięstwo będzie czymś niesamowitym. Trochę na zasadzie, że przede wszystkim liczy się udział, a jak uda się coś ugrać to cudownie.

Wystarczy sobie przypomnieć sytuacje, kiedy w kilkunastu ostatnich latach trafialiśmy w Pucharze Polski na zespół z ekstraklasy. Mieliśmy wrażenie, że przyjeżdża do nas ekipa z innego zupełnie wymiaru. Walczyliśmy dzielnie i nawet czasem udało się wygrać (Podbeskidzie, Pogoń, Warta). Ale były też wtopy. A gdybyśmy sobie wtedy mieli wyobrazić, że gramy na wyjeździe, to już porażka byłaby niemal murowana.

Pisałem o tym kilkukrotnie – pierwszy zalążek tego, że GKS staje się drużyną ekstraklasową zobaczyłem rok temu w Lubinie. Co prawda wcześniej GKS wygrał po świetnym meczu z Jagiellonią, ale to właśnie spotkanie na stadionie Zagłębia pokazało mi coś więcej. GKS pojechał tam prowadzić grę, rządzić na boisku i na tle drużyny, która wiele lat gra w ekstraklasie, na jej obiekcie, nasz zespół nie odstawał, a wieloma momentami po prostu był lepszy. Nawet jeśli ostatecznie wtedy drużyna przegrała – ten pojedynek coś pokazał. I potem systematycznie wzmacniał ekstraklasową pozycję, coraz częściej punktując, coraz częściej wygrywając.

Dalsze umacnianie było w tym sezonie. Systematycznie wznosiliśmy się na coraz wyższy poziom. GieKSę zaczęto szanować i przestawaliśmy być – w opinii niektórych – pierwszoligowymi chłopcami do bicia. Zakończona wiosna jeszcze bardziej umocniła do przekonanie, bo przecież startując ze strefy spadkowej, zakończyliśmy w pucharach. GieKSa wiosną wygrała u siebie wszystko prócz dwóch meczów, które zremisowała. Na wyjazdach może wygraliśmy niewiele, bo tylko dwa spotkania, ale też poza tym nie przegrywaliśmy wszystkiego jak leci. Z najmocniejszymi w tej lidze może jeszcze nie wygrywamy seryjnie, ale gramy jak równy z równym. Na wiosnę zanotowaliśmy remisy z Lechem, Jagiellonią, Rakowem w Pucharze. Wygraliśmy z Górnikiem. W tych czterech meczach zdobyliśmy aż dwanaście goli, czyli po trzy na mecz. Tyle samo co prawda straciliśmy, ale to pokazuje, że GieKSa nie pęka, nie próbuje grać na 0:0, tylko chce grać na swoich warunkach. Taka postawa na pewno jest bardziej rozwojowa niż asekuranctwo.

Niebywała jest ta droga, ten projekt, który tak naprawdę jest możliwy właśnie dlatego, że jest projektem. Rafał Górak i ekipa wyszli z bardzo uniwersalnego założenia funkcjonowania świata, a jednocześnie tak rzadko mająca rację bytu. Że dobry, przemyślamy i konsekwentnie realizowany plan w sposób olbrzymi zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Ludzie generalnie działają chaotycznie i po łebkach. Za szybko, bez planu, bez przygotowania. Mowa o wszystkim: czy to założeniu firmy, czy planie na odchudzanie. A wystarczy naprawdę stosunkowo niewiele: trochę predyspozycji i właśnie ten rzetelny plan.

W piłce to również bardzo rzadkie. Podpalamy się wszyscy, kibice, trenerzy, piłkarze, a przede wszystkim ludzie zarządzający klubami. I nie twierdzę nawet, że czasem jedno czy drugie zwolnienie trenera jest złe. Bo i trenerzy bardzo często nie mają pomysłu na to wszystko, podejmują dziwne decyzję, zaraz mają syndrom oblężonej twierdzy. Są niecierpliwi. Tutaj wygląda na to, że było i jest inaczej. Że nawet, gdy wyników nie było, zespół przeżywał swoje kryzysy, to plan cały czas był i był aktualny. Wiadomo, że trochę szczęścia musiało w tym być, bo przecież nie było naszym planem pudło Adamczyka z karnego na śniegu. Ale nawet jeśli to szczęście nam się pojawiało, to zespół cisnął, by wyciągnąć z niego jak najwięcej.

Trener mówi o zgliszczach, które zastał w 2019. Porównanie oczywiście adekwatne, ale ja bym zaproponował ładniejszą metaforę. GieKSa wtedy po prostu może była takim noworodkiem, który nie umiał ani mówić, ani chodzić i potrzebował całodobowej opieki i czułości. Z czasem to dziecko zaczęło gaworzyć, wypowiadać swoje pierwsze słowa, potem raczkować, w końcu stanęło na dwie nóżki. I tak dalej… Obecnie jest to w pełni dojrzały młody człowiek, który ma siłę, intelekt i mnóstwo zasobów. Może iść przez życie i go smakować. Jednocześnie ten młody człowiek nadal ma potencjał, który warto by wykorzystać i ciągle się rozwijać. A nad tym wszystkim czuwa ojciec Rafał Górak i matka – cały sztab.

Rozwijaj się więc nasza kochana GieKSo, jedz zdrowo, trenuj i nigdy nie trać wiary w siebie. A wielkie rzeczy staną się coraz i coraz bardziej osiągalne.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Bartlewicz pierwszym transferem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pierwszym nowym piłkarzem, który dołącza do GKS Katowice na sezon 2026/27, został Szymon Bartlewicz.

Umowa obowiązywać będzie do 30 czerwca 2029 roku i zawiera opcję przedłużenia. 20-latkowi skończył się kontrakt z pierwszoligowym Chrobrym Głogów, z którym związany był od czasów juniorskich. W Chrobrym rozegrał 97 spotkań, zdobywając 13 bramek i 11 razy asystując. Powoływany jest także do młodzieżowych reprezentacji Polski.

Nominalnie występuje jako ofensywny pomocnik i jak sam przyznaje wyróżnia go kreatywność w środku pola.

Witamy w GieKSie i życzymy powodzenia w naszych barwac.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga