Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd mediów: Czapki z głów! „GieKSa” bije faworyta i pisze historię katowickiego hokeja!
Korzystając z przerwy reprezentacyjnej zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie i siatkówki GieKSy.
Najwięcej radości dostarczyli nam hokeiści, którzy awansowali do Final Four Pucharu Kontynentalnego.
PIŁKA NOŻNA
sportdziennik.pl – Bezbramkowo przy Bukowej w „przeglądzie kadr”
Obydwa kluby „wysłały” na reprezentacyjne zgrupowania (choć oczywiście wyłącznie w kategoriach młodzieży) po paru zawodników, ale trenerzy w sparingu, rozegranym na głównej płycie, i tak przyjrzeli się sporej grupie piłkarzy, których mają w szerokich kadrach swych drużyn.
Marcin Brosz „rzucił” na murawę w wyjściowym składzie kilku uczestników ostatniego meczu ligowego zabrzan – z tercetem Hiszpanów na czele. Dariusz Dudek z kolei sobotnich zwycięzców z Bielska-Białej nie wziął nawet na ławkę (posadził za to na niej klubową młodzież z akademii), desygnując do gry tych, którzy mają „ludzi pierwszego wyboru” naciskać.
Z owym naciskaniem wyszło dość średnio, nawet jeśli uzna się, iż bezbramkowy remis z przedstawicielem ekstraklasy (a więc i gra „na zero z tyłu”) to dla GieKSy wynik niezły. Nie uciekając w analizę gry zmienników warto odnotować, że po raz pierwszy po półrocznej przerwie zagrał (i wytrzymał 90 minut) Mateusz Mączyński, w związku z czym Simon Kupec – nominalny lewy obrońca – chyba po raz pierwszy w szeregach GKS-u był środkowym obrońcą.
polskapilkakobiet.pl – Po świetnym widowisku wygrana Medyka
Kibice zobaczyli bardzo wyrównany mecz. Mecz był toczony w szybkim tempie i mógł się podobać kibicom. Gospodynie nie przestraszyły się utytułowanych przeciwniczek i podjęły walkę na boisku. Mecz był bardzo wyrównany. Co prawda po 21 minutach był już 2:0 dla Medyka ale Katowiczanki podjęły walkę z rywalkami.
[…] W drugiej połowie w 63 minucie z rzutu karnego bramkę na 3:1 dla Medyka strzeliła Natalia Chudzik. Zawodniczki z Katowic nadal starały się zmienić rezultat meczu stwarzając sobie kilka dobrych sytuacji bramkowych. Końcówka meczu to walka na całym boisku. W 82 minucie meczu sędzia nie odgwizdała ewidentnego karnego dla Medyka po faulu na Nikol Kaletce. W 90 minucie meczu sędzia odgwizdała rzut karny po faulu na Natalii Chudzik, którego nie wykorzystała Nikol Kaletka. Ostatecznie mecze zakończył się wygraną Medyka 3:1.
Brawa dla zawodniczek obu zespołów za stworzenie bardzo dobrego widowiska. To była prawdziwa wizytówka piłki nożnej kobiet.
SIATKÓWKA
sportdziennik.pl – GKS Katowice z porażką w Bydgoszczy
Chemik Bydgoszcz okazał się lepszy od GKS-u Katowice i pokonał rywala w czterech setach.
GKS Katowice, podobnie jak rywal potrzebował zwycięstwa. Oba zespoły traktowały ten mecz, jako szansę na przełamanie serii porażek.
W sobotnim pojedynku lepsi okazali się gospodarze, którzy przez całe spotkanie byli niesamowicie skoncentrowani i pokonali rywali z Katowic 3:1. Tym samym dopisali do swojego konta komplet punktów.
HOKEJ NA LODZIE
dziennikzachodni.pl – Belfast Giants – Tauron KH GKS Katowice 2:4. GieKSa awansowała do finału Pucharu Kontynentalnego! W decydującym meczu pokonała gospodarzy
[…] Katowiczanie zaczęli turniej od historycznej wygranej z włoskim Ritten Sport 4:0. W drugim meczu turnieju w Belfaście GKS przegrał z Medvescakiem Zagrzeb 2:3. Po ostrym starciu w piątkowym spotkaniu Michał Rybak trafił do szpitala na obserwację. U napastnika Katowickiej drużyny zdiagnozowano delikatne wstrząśnienie mózgu.
[…] W pierwszym sobotnim meczu Medvescak pokonał Ritten 3:1. To oznaczało, że GieKSa musi wygrać z Giants, aby awansować do kolejnej rundy. Gospodarze turnieju przystąpili do meczu z katowiczanami z kompletem punktów – wcześniej wygrali z Ritten 6:2 i Medvescak 4:0. W meczu przeciw Giants GieKSa przegrywała po I tercji. Na początku II części katowiczanie się zagapili i Darcy Murphy podwyższył prowadzenie irlandzkiej drużyny. To jednak nie załamało ekipy z Katowic. Po bramkach Mikołaja Łopuskiego i Jesse Rohtli po dwóch tercjach był remis 2:2. Trzecią tercję wicemistrz Polski rozpoczął od przewagi 5 na 3, ale gospodarze nie dali sobie strzelić bramki. W 45. minucie jednak padł gol dla gości, którzy grali 5 na 4 i ponownie na listę strzelców wpisał się Łopuski.
[…] Gospodarze zaciekle atakowali, a w ostatniej minucie wycofali bramkarza. GieKSa trafiła do pustej bramki i wygrała 4:2. Mikołaj Łopuski został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.
[…] Hokeistom GKS-u w Irlandii Północnej towarzyszyła grupa kibiców, których postawa została zauważona przez klub. Działacze postanowili im podziękować.
„Ważny komunikat. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem wsparcia kibiców w Belfaście. Dlatego wszyscy fani GieKSy, którzy okażą w styczniu w „Satelicie” bilety z Pucharu Kontynentalnego, otrzymają od nas upominek!” – napisano na klubowej stronie.
sport.tvp.pl – Hokejowy Puchar Kontynentalny: GKS Katowice awansował do Final Four
Hokeiści Tauronu KH GKS Katowice wygrali z północnoirlandzkim zespołem Belfast Giants 4:2 (0:1, 2:1, 2:0) w ostatnim meczu turnieju 3. rundy Pucharu Kontynentalnego rozgrywanego w Belfaście. Obie drużyny awansowały do Final Four.
[…] Po 21 minutach sobotniego meczu GKS przegrywał 0:2, ale potem zespół trenera Toma Coolena zdołał odwrócić losy rywalizacji, co pozwoliło katowiczanom zająć drugie miejsce w turnieju. Ostatnią bramką Janne Laakkonen zdobył 51 sekund przed końcową syreną, kiedy gospodarze wycofali bramkarza.
Mecz zgromadził na trybunach SSE Arena w Belfaście 5618 widzów. Część z nich po trafieniu Laakkonena zaczęła opuszczać widownię.
hokej.net – Puchar Kontynentalny: GKS Katowice z awansem do turnieju finałowego
Yes, yes, yes! Dziś ten kultowy tekst, wypowiedziany przez byłego polskiego premiera, mogą wykrzyczeć zawodnicy i kibice Tauronu KH GKS-u Katowice. Wicemistrzowie Polski pokonali Belfast Giants 4:2 i wywalczyli awans do Turnieju Finałowego Pucharu Kontynentalnego.
Zespół Toma Coolena rozegrał fantastyczne spotkanie. Naprzeciwko hokeistów z Polski stanęła niepokonana w czasie turnieju ekipa gospodarzy z Belfastu. Katowiczanie grali dobrze od początku meczu, ale bramki zdobywali ich rywale.
Joshua Roach po 10 minutach dał „Gigantom” prowadzenie 1:0, a Darcy Murphy zaraz po rozpoczęciu drugiej tercji wykorzystał gapiostwo „GieKSy” pod własną bramką. W tym momencie sytuacja wyglądała już bardzo źle. Niby GKS grał dobrze, a bramki wpadały tylko dla rywali. Katowiczanie potrzebowali już co najmniej 3 trafień, żeby spełnił się ich sen.
Mądry, poukładany hokej w wykonaniu wicemistrzów Polski zaczął procentować. Posypały się kary dla zawodników Adama Keefe’a. Jedną z takich sytuacji wykorzystał wybrany najbardziej wartościowym graczem meczu Mikołaj Łopuski. Jeszcze przed przerwą „GieKSa” zdołała wyrównać wszystkie straty.
[…]Katowiczanie poczuli, że sukces jest na wyciągnięcie ręki. Wykorzystali kolejny okres gry w przewadze. Krążek do Łopuskiego dograł Patryk Wronka i sprawa wygranej w tym meczu przybrała całkiem realne kształty. Gospodarze rzucili się do szaleńczych ataków. Te jednak nie przynosiły oczekiwanych rezultatów.
Keefe odwołał Tylera Beskorowanego z bramki, dodając kolejnego zawodnika, aby wzmocnić siłę rażenia w ataku. Ponadto wziął czas, chcąc przekazać swoim podopiecznym jak rozegrać ostatnie sekundy, by doprowadzić do wyrównania. Hokeiści GKS-u zniweczyli wszystkie plany rywali strzałem Jaane Laakkonena do pustej bramki.
Wicemistrz Polski wykonał plan, o którym odważnie mówił przed wylotem do Belfastu. Teraz pozostaje tylko czekać na informacje o tym, z kim i gdzie przyjdzie zmierzyć się katowiczanom w ostatecznej rozgrywce o Puchar Kontynentalny.
sportslaski.pl – Czapki z głów! „GieKSa” bije faworyta i pisze historię katowickiego hokeja!
Kapitalny występ katowickiego Tauron KH GKS-u na zakończenie półfinałowego turnieju o Puchar Interkontynentalny w Belfaście. Podopieczni Toma Coolena bo wspaniałym widowisku wygrali z dotychczasowym liderem grupy E, ekipą Giants Belfast i meldują się w finałach całych rozgrywek!
Katowiczanie, którzy w piątek przegrali swój mecz z chorwackim Medvescakiem, potrzebowali cudu by awansować zakwalifikować się do finałowego turnieju całego cyklu. Cudu, bo gospodarze – Giants Belfast – jako bezapelacyjny faworyt całego turnieju mogli wydawać się dla katowiczan ekipą nie do pokonania. Tymczasem tylko zwycięstwo w trzech tercjach dawało wicemistrzom Polski szansę awansu do decydującej fazy całego cyklu.
„GieKSa” mocno zaczęła sobotnie spotkanie. W pierwszych fragmentach bramkę przeciwnika atakowali Patryk Wronka, Grzgorz Pasiut i Filip Starzyński, którym nie udało się skierować „gumy” do bramki Irlandczyków. Gospodarze przetrwali napór Polaków, a później sami objęli prowadzenie.
[…] Katowiczanie wzięli się do odrabiania strat i na przestrzeni trzech minut dogonili wyżej notowanego przeciwnika. Najpierw indywidualny popis zanotował Mikołaj Łopuski, niespełna 180 sekund później swojego gola zdobył Jesse Rohtla. Polska drużyna poczuła, że jest w stanie sprawić sensację, tym bardziej, że w końcówce drugiej tercji karę meczu za atak kolanem otrzymał Kevin Raine.
Trzecią odsłonę katowiczanie zaczęli od gry w przewadze 5:3. Dwoił się i troił Pasiut, ale nie udało mu się dać prowadzenia swojemu zespołowi. Kiedy Irlandczycy szykowali się do gry w komplecie akcję Patryka Wronki celnym uderzeniem wykończył Łopuski. O tym, czy zaliczyć trafienie sędziowie decydowali po analizie video. Teraz trzeba było jeszcze obronić prowadzenie, co utrudniały kolejne kary dla polskiego zespołu. Za kolejne przewinienia przymusowy odpoczynek zaiczali Maciej Urbanowicz, Dusan Devecka i Filip Starzyński, ale w bramce kawał dobrej roboty wykonywał Kevin Lindskoug.
„GieKSa” wytrzymała potężny napór zespołu z Belfastu, a na minutę przed końcową syreną postawiła kropkę nad „i”. Do pustej bramki po wycofaniu bramkarza przeciwnika trafił Janne Laakkonen. Podopieczni trenera Coolena piszą kawał historii katowickiego hokeja i meldują się w finałach Pucharu Kontynentalnego!
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Najnowsze komentarze